Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Artykuły / Joe Bonamassa

Joe Bonamassa

Joe Bonamassa ciągle daje nam powód do tego, żeby o nim pisać. Tym razem takim powodem jest dziesiąty z kolei album solowy zatytułowany "Driving Towards The Daylight".

W tym miesiącu Bonamassa opowie nam o superszybkich sesjach nagraniowych, o sprzęcie, na którym nagrał swoją nową płytę, a także o tym, czy on w ogóle ma czas na sen…

Jedno musimy mu przyznać: Joe jest na pewno najbardziej płodnym współcześnie żyjącym gitarzystą. Pewnie trudno w to uwierzyć, ale wspomniany dziesiąty album solowy Joego jest trzynastym albumem w jego dorobku, a wszystkie te wydawnictwa powstały na przestrzeni dwunastu lat. Jakby tego było mało, "Driving Towards The Daylight" jest szóstym albumem, licząc od początku 2010 roku... Tylko w 2011 roku Bonamassa wydał trzy płyty: "Dust Bowl", "Black Country Communion 2" i "Don’t Explain" (bluesowe wydawnictwo we współpracy z wokalistką Beth Hart). Należy przy tym dodać, że zagrał gościnnie na niezliczonej wręcz liczbie płyt. Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie Joe zaczął mieć problemy z orientacją w czasoprzestrzeni. Zdarzyło się to w sierpniu 2011, kiedy wszedł do studia, żeby nagrać nową płytę: "Zupełnie straciłem orientację. Nie wiedziałem nawet, w jakim zespole gram! (śmiech). Aha, nagrywamy płytę solową. W porządku... Musiałem pisać piosenki, wyszukać odpowiednie utwory do coverów i złożyć to wszystko razem. W sierpniu przyszedł moment kryzysu, byliśmy poirytowani i ciągle się kłóciliśmy. Po tygodniu takich przepychanek zaproponowałem, żebyśmy na jakiś czas zrobili sobie wolne. Umówiliśmy się na kolejną sesję w lutym następnego roku. Dzięki temu miałem połowę grudnia i cały styczeń dla siebie. To była najdłuższa przerwa w graniu, jaką miałem od bardzo, bardzo długiego czasu. Ale faktycznie była mi potrzebna".

Kiedy Bonamassa i producent Kevin Shirley, z którym artysta współpracuje od wielu lat, spotkali się znowu w Las Vegas w lutym tego roku, mieli na wszystko świeże spojrzenie i mnóstwo nowej energii. Shirley zebrał w studiu same znakomitości ze świata muzyki, a byli to: perkusista Anton Fig, basista Michael Rhodes, klawiszowiec Arlan Schierbaum i Brad Whitford z Aerosmith, który dodał do wszystkiego swoje partie rytmiczne. Poza nowymi utworami, takimi jak rockowy "Dislocated Boy" i sugestywna bluesowa ballada "Driving Towards The Daylight", na płycie znalazły się covery klasyków w rockowych wersjach. Wśród tych ostatnich są utwory Roberta Johnsona, Billa Withersa, Howlin’ Wolfa, Toma Waitsa, Berniego Marsdena i Jimmy’ego Barnesa, który osobiście pojawił się w studiu, żeby użyczyć swojego wokalu. Jak zwykle, tak i tym razem Bonamassa i Shirley mieli już pomysł na płytę, zanim w ogóle zajęli się aranżacjami. "Od początku mojej współpracy z Kevinem - czyli od 2005 roku - każda płyta, jaką nagrywam, ma motyw przewodni. »John Henry« jest płytą bluesrockową, »Sloe Gin« to album akustyczny, »Black Rock« jest grecka, "Dust Bowl" jest w stylu Americana, choć miała być bluesowa. Nawiasem mówiąc, chcieliśmy nagrać płytę bluesową, ale nie chodziło nam o standardy bluesowe. Zależało nam przede wszystkim na tym, żeby to nie był grzeczny blues. Chcieliśmy nagrać coś, czego później sami byśmy chętnie posłuchali. I chyba nam się to udało - ta płyta brzmi naprawdę w porządku i samo jej nagrywanie było dużą frajdą".

Bonamassa rozpoczął sesję nagraniową od coveru utworu Deep Purple "Lazy" z australijskim wokalistą rockowym Jimmym Barnesem, który ma znaleźć się na krążku w hołdzie dla tego zespołu. "Najpierw nagraliśmy ten utwór na zupełnie inne wydawnictwo. I od razu uzyskaliśmy efekt, jakiego oczekiwaliśmy - mówi Joe z entuzjazmem. - Podpiąłem swojego Stratocastera do Marshalla, ustawiłem brzmienie Blackmore’a, przećwiczyłem kilka zagrywek i wczułem się w klimat. No i daliśmy niezłego czadu. Ten pierwszy utwór nas zainspirował i nadał ton całej sesji - wszystko, co nagraliśmy później, miało tę samą energię. I tak było przez następne pięć dni. Wszystko wychodziło nam naturalnie, bez żadnego wysiłku. Jedyne solo, które wymagało dogrywki, pochodziło z utworu »Driving Towards The Daylight«. Resztę partii nagrywałem jednocześnie z zespołem, i w zasadzie tak właśnie najbardziej lubię pracować".

Płyta została nagrana przede wszystkim na jednym z ulubionych Les Pauli Joego, ale muzyk sięgnął też po dwie gitary Fendera: "Grałem na dwóch Les Paulach: z 1959 roku i z 1960 roku z mostkiem Bigsby, który jest naprawdę świetny, nadaje bowiem Les Paulowi bardzo ciekawe brzmienie, choć trzeba tu jednak dodać, iż mostki Bigsby mają raczej złą reputację. Ludzie często mnie pytają, po co mi taki wynalazek, ale ja je po prostu uwielbiam - nadają brzmieniu atrakcyjną fakturę, i to bez utraty masywności. Na Les Paulu z 1960 roku grałem w utworze »Lonely Town Lonely Street« na zmianę z organami. Grałem też na Stratocasterze z 1955 roku. Uważam, że w Stratocasterach z tamtego okresu jest coś niebywałego. W utworze »Dislocated Boy« w partiach rytmicznych grałem na Telecasterze z 1953 roku".

Joe podpinał się do wielu wspaniałych wzmacniaczy: "Kiedy potrzebowałem potężnego, czystego brzmienia, używałem wzmacniacza Lazy J Tweed Twin, w partiach prowadzących używałem najczęściej Dumble'a i Marshalla Silver Jubilee 2555. Wzmacniacze Dumble stosowałem, żeby podbić środek, a także do ekspresyjnych solówek. W »Driving Through The Daylight« użyłem wzmacniacza Trainwreck Liverpool". Jak na jednego z najbardziej płodnych artystów rockowych przystało, terminarz Joego jest gęsto zapisany do końca 2012 roku. Czeka go kilka solowych tras koncertowych, które obejmą Europę, USA, Azję i Australię, a także mała akustyczna trasa koncertowa po Europie. Między koncertami gitarzysta wcisnął jeszcze nagrywanie trzeciego już albumu "Black Country Communion 3": "Mamy zamiar nagrywać tę płytę w czasie wakacji. Chcemy uwinąć się ze wszystkim w trzy tygodnie. Na ostatnią płytę przeznaczyliśmy dwa tygodnie, a na pierwszą tylko pięć dni - myślę, że trzy tygodnie to prawdziwy luksus".

Światowa premiera płyty "Driving Towards The Daylight" odbyła się 21 maja. Album ukazał się pod szyldem Provogue Records. Koncert "Joe Bonamassa: Beacon Theatre - Live From New York" jest dostępny na DVD i Blu-ray.


Rozmawiał: Matt Frost

Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Revolution Radio Green Day

Green Day jaki jest, każdy widzi (a właściwie słyszy).

Gramy dalej

8 /10
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Zobacz wszystkie

POZOSTAŁE

Kingston Wall i Petri Walli. Fińska progresja, której nie było

Zagramy w skojarzenia? Wypowiem dwa słowa, a wy następnie podacie kolejne, które będą do nich pasować. Finlandia i muzyka rockowa. Nightwish! Apocalyptica! Children of Bodom! Amorphis! Leningrad Cowboys!

...
Gramy dalej
Ufomammut - 7.11.2016 - Lipsk (Niemcy)

Ufomammut zamyka cykl koncertów związanych z ostatnim albumem "Ecate". Jeden z ostatnich na krótkiej europejskiej trasie odbył się w Lipsku.

Gramy dalej
Skillet - 28.11.2016 - Kraków

Dwa pełne kluby przywitały w Polsce zespół Skillet, który już od 20 lat nagrywa muzykę dla fanów chrześcijańskiego rocka. My postanowiliśmy zobaczyć grupę w Krakowie.

Gramy dalej
Organek - 26.11.2016 - Rzeszów

Organek kontynuuje promocję swojego nowego albumu podróżując po Polsce. Tym razem zawędrowaliśmy za nim do Rzeszowa.

Gramy dalej
Killing Joke - 21.11.2016 - Kraków

Legenda muzyki post-punkowej, brytyjska formacja Killing Joke, wystąpiła w krakowskim Kwadracie.

Gramy dalej