Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Artykuły / Hunter - 10.11.2012 - Kraków

Hunter - 10.11.2012 - Kraków

Z Hunterem sprawa jest prosta: uwielbiam piłowanie deseczki. Jako że w tej kwestii również jestem absolutnie wybredna, deseczka musi być w pozycji horyzontalnej. W pionowej średnio mnie kręci. Zraziłam się tym świństwem od Black Messiah. Myślę że, cholerstwo jest nieuleczalne i kiedyś poskutkuje leczeniem w zakładzie psychiatrycznym.

Tak wiec chodziłam przez lata całe na wszystkie gigi Hunterianów, bo jeden tam piłował ile wlazło. Do czasu. Kiedyś odkryłam, że mogę mieć 300% mielonka w Jelonku minimum 5 razy do roku, z piłowaniem deseczki non-stop przez bite dwie godziny.

I odpuściłam sobie (o wybacz mi Panie bo jawnie grzeszyłam) Hunter na jakiś czas. Teraz biję się w piersi i posypuję głowę popiołem. Cholera, bardzo mi brakowało reszty (tych bez deseczek), szczególnie jednego, przy którym Gary Oldman w "Drakuli" wygląda jak wieśniak co się gubi w oborze. Trochę się spóźniam na koncert (celebryci powinni się spektakularnie spóźnić, bo tak wypada). Skutkiem czego szlag trafia mi fosę. Muszę sobie radzić jak mogę najlepiej. W zasadzie obiecano mi pół "Królestwa", więc do ciężkiej cholery chyba warto się odrobinę wysilić. Generalnie cały koncert praktykuję dwie techniki fotograficzne: bezczelne rycie się połączone z taranowaniem, zamiennie ze smętnym zwisem barierkowym. Płytę mam, ale za jasny gwint nie idzie jej odsłuchać, ponieważ jeden z kabli głośnikowych zniknął w nieprzeniknionych czeluściach "zaszafy".

Ale obiecane pół "Królestwa" miażdży i zdziera papę z dachu. Zresztą jak cały koncert. W bardziej lub mniej takiej kolejności otrzymuję co następuje: "Płytki Dołek", "OsieM", "So", "Kiedy Umieram", "Strasznik", "Labirynt Fauna" "Śmierci Śmiech" i "O Wolności", czyli byliśmy "w lesie". I dobrze. Nie widziałam: "Intro" (z "Królestwa"), "Rzeźni" i "Dwie siekiery", więc przy najbliższej okazji pojadę sobie popatrzeć. Mam jeszcze jeden powód. Orlando Bloom zajebiście wygadał w zbroi, Paweł zawstydził Orlando Blooma - wyglądał dwa razy bardziej zajebiście.

PS. Jedna z ważniejszych dla mnie osób, zadała mi ostatnio retoryczne pytanie: "Po co my to robimy?" Odpowiedź znalazłam wraz z powrotem kabla z trzeciego wymiaru: "To dla takich chwil - całe życie w szaleństwie..." (a tego akurat nie grali). I proszę nie pisać "Pan Redaktor", czasem nie rozróżniam od siebie poszczególnych gatunków muzycznych, ale płeć jeszcze tak.



Tekst i zdjęcia: Romana Makówka

Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie

POZOSTAŁE

Daniel O’Sullivan. Muzyk nowej ery

Dziwna i niewypowiedziana magia roztacza się wokół wszystkich projektów muzycznych, w których dotąd uczestniczył Daniel O'Sullivan. To muzyk nowej ery, którego talent eksplodował na początku pierwszej... Gramy dalej

Kingston Wall i Petri Walli. Fińska progresja, której nie było

Zagramy w skojarzenia? Wypowiem dwa słowa, a wy następnie podacie kolejne, które będą do nich pasować. Finlandia i muzyka rockowa. Nightwish! Apocalyptica! Children of Bodom! Amorphis! Leningrad Cowboys!

...
Gramy dalej
Ufomammut - 7.11.2016 - Lipsk (Niemcy)

Ufomammut zamyka cykl koncertów związanych z ostatnim albumem "Ecate". Jeden z ostatnich na krótkiej europejskiej trasie odbył się w Lipsku.

Gramy dalej
Skillet - 28.11.2016 - Kraków

Dwa pełne kluby przywitały w Polsce zespół Skillet, który już od 20 lat nagrywa muzykę dla fanów chrześcijańskiego rocka. My postanowiliśmy zobaczyć grupę w Krakowie.

Gramy dalej
Organek - 26.11.2016 - Rzeszów

Organek kontynuuje promocję swojego nowego albumu podróżując po Polsce. Tym razem zawędrowaliśmy za nim do Rzeszowa.

Gramy dalej