Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Artykuły / Coma - 12.12.12 - Katowice

Coma - 12.12.12 - Katowice

Spośród wszystkich koncertów Comy które widziałem, a było ich niespełna dziesięć, dopiero teraz, w formule przygotowanej specjalnie na tę trasę, łódzki zespół idealnie trafił w moje gusta.

Mimo niektórych ściśle zaplanowanych momentów, czuć było ze sceny radość i spontaniczność, a tłum to odwzajemniał.

Zacznijmy jednak od początku. Grupa wyszła na scenę dwadzieścia minut po dziewiętnastej, prawie półtorej godziny po otwarciu bram Mega Clubu, a sądząc po twarzach zebranych - nie wszyscy byli z tego faktu zadowoleni. Cóż, nie wiem, czy na biletach w ogóle istnieje podział na otwarcie bram i start koncertu, ale jeśli nie, to zwłaszcza teraz, w zimie, warto byłoby takie informacje umieszczać. Zjawiłem się w klubie chwilę po siódmej, a że wbrew moim oczekiwaniom, gig nie był bliski wyprzedania, łatwo znalazłem dla siebie odpowiednie miejsce z tyłu sali, skąd miałem widok na całą scenę.

Zastanawiałem się, jaką formę ma przybrać ulubiony numerek. Okazało się, że zespół sam "od siebie" dodawał niektóre kompozycje do poszczególnych "setów" (5x po 3 utwory) i mimo wszystko średnio brał pod uwagę życzenia publiczności (wyjątek stanowiła wykrzyczana przez jakiegoś chłopaka "Tonacja"). Trochę szkoda, ale z drugiej strony, dawno nie słyszałem takich kawałków jak nieśmiertelny "Leszek Żukowski" (zaśpiewany razem z wyłowioną z publiczności Weroniką, dość pewnie czującą się na scenie, ale bez jakichkolwiek możliwości wokalnych) czy "Skaczemy".

Prócz piętnastu utworów, które miały pewne miejsce w setliście z racji na charakter koncertu, zespół na początku zagrał jeszcze dwa (w tym cover "Nikt Nikogo" zespołu Raz Dwa Trzy). Największy aplauz zebrała bardzo rzadko grana "Schizofrenia" i w pewnym sensie kulminacja całego koncertu i wszystkich emocji w postaci "Stu Tysięcy Jednakowych Miast". Motyw z siadaniem/kucaniem by wysłuchać tej kompozycji zawsze bardzo mi się podoba, ale nie rozumiem dlaczego ktoś przez tych parę minut nie potrafi usiedzieć na tyłku i co chwile wstaje, spoglądając przy tym na resztę, w celu sprawdzenia czy to tak ma być, czy nie. Tak, tak to ma być.

Muzycznie nie odczułem żadnego niedosytu, bo fanem nagrań Comy nie jestem, a wszystkie wycieczki zarówno do starszego materiału były prezentem samym w sobie, a i ogólny ciężar brzmienia i doboru utworów ("Angela", "Gwiazdozbiory", "Tonacja", "Transfuzja", "Święta, Wojna", "Skaczemy") w pełni mnie zaspokoił. Może zabrakło "0rh+", "Ekhart", "Trujących Roślin", czy "Sierpnia", ale i tak, ten zestaw, z zagranym na koniec "Los, cebula i krokodyle łzy" (przed bisami, których już nie oglądałem, a z pewnością zagrali wymęczony przez publiczność "Listopad") dał radę.

Dla osób o słabszych nerwach i mniejszej znajomości historii grupy, niby humorystyczne przerywniki aka bomba, trochę psuły klimat koncertu. Fajnie, że kapela wędrowała w przeszłość do czasów wydania demo i obecności w programie Maćka Rocka czy swoich pierwszych koncertów, ale znacznej części z tych filmików zupełnie nie rozumiałem. Może miały one jakiś kontekst ("Leszek Żukowski"), ale wyszło to niespecjalnie dobrze. Obecność wymalowanego "Scenicznego Wilka", który kręcił kołami, na których losowano utwory też nie za bardzo. Nie wiem, po co muzycy do swojego show dodali kolejnego "aktora".

A brzmieniowo? O dziwo jak na ten klub dość dobrze. Roguc jedynie za bardzo szalał, i zastanawiam się, czy starał się o angaż do "Jesteś Bogiem", bo rapowanie w przerwach a’la Magik było raczej nie na miejscu. Ale rozumiem, że to też element show, może nawet dość spontaniczny i zwykła zabawa słowem - pytanie, czy robił to również na innych koncertach? Albo tydzień wcześniej w tym samym klubie… A poza tym, jestem zadowolony, co o tej porze roku i w przypadku tego zespołu jest raczej rzadkością.

Grzegorz "Chain" Pindor

To The Bone Steven Wilson

Oho, Steven Wilson tym razem chce być Peterem Gabrielem. Tak można sobie pomyśleć słuchając "To The Bone". Czasami włącza mu się Talk Talk,...Gramy dalej

7 /10
Rough Times Kadavar

"Nie chcemy być po prostu kolejnym rockowym zespołem, chcemy być najlepsi" - zapowiadali przed premierą nowego albumu berlińczycy z Kadavar....Gramy dalej

8 /10
Cold Like War
Gatunek: Metalcore
Kasabian ocena 8
For Crying Out Loud
Gatunek: Indie rock
Hurts ocena 7
Desire
Gatunek: Pop
Zobacz wszystkie

POZOSTAŁE

Satyricon - 14.10.2017 - Kraków

W ramach trasy koncertowej promującej najnowszy album "Deep Calleth upon Deep", w krakowskim Kwadracie wystąpił Satyricon. W roli supportu zaprezentowały się formacje Suicidal Angels i Fight the Fight.

Gramy dalej
Chris Cornell (1964 - 2017)

Nie ma żadnych wątpliwości, że podczas odczytywania długiej listy rockowych sław, które odmieniły historię muzyki, usłyszymy nazwisko ‘Cornell’, a jego twórczość będzie pięknym świadectwem jego wielkości.

Gramy dalej
Bochnia Rocks: Bumblefoot, P i S - 29.09.2017 - Bochnia

W ramach tegorocznej edycji Bochnia Rocks w Kinie Regis wystąpili znakomity gitarzysta Ron "Bumblefoot" Thal oraz duet gitarowo-wokalny PiS - Piotr Lekki i Robert "Sierściu" Mastalerz.

Gramy dalej
Me And That Man - 23.09.2017 - Katowice

W ramach trasy koncertowej promującej album "Songs of  Love and Death", w katowickiej Fabryce Porcelany wystąpił zespół Me And That Man założony przez Nergala i Johna Portera.

Gramy dalej
Wintersun - 20.09.2017 - Kraków

Do krakowskiego klubu Studio zawitały formacje Wintersun i Whispered z Finlandii oraz włoski Black Therapy.

Gramy dalej