Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Artykuły / Jason Becker: Studium geniuszu

Jason Becker: Studium geniuszu

Historia życia Jasona Beckera niemal od urodzenia wskazywała na to, iż świat będzie miał do czynienia z gitarowym geniuszem.

Nie bez wpływu na jego artystyczny rozwój pozostawało jego otoczenie, w tym także najbliższa rodzina, ojciec Gary i matka Pat Becker. Rodzice wpajali małemu Jasonowi najlepsze zasady wyrażania własnych artystycznych doznań.

Pat Becker mówi: "Nasza rodzina zawsze czuła, iż Sztuka była czymś najważniejszym w życiu i że samorealizacja czy to przez rysowanie, malowanie, muzykę, czy pisanie będzie powodować, iż nigdy nie będziesz odczuwać pustki i znudzenia życiem."

Jak wspomina Pat: "Gary, mój mąż, jest artystą i także gra na gitarze. To on zainteresował Jasona tym instrumentem, kiedy nasz syn miał 4-5 lat." Jeśli się wam wydaje, że prapoczątki gdzieś przepadły w czeluściach pamięci Jasona, to się bardzo mylicie. Sam Jason pamięta to tak: "Mój ojciec, Gary, miał klasyczną gitarę Ramireza, model Segovia z 1967r. To była bardzo droga gitara. By mógł ją kupić, moi dziadkowie musieli podżyrować mu kredyt w sklepie muzycznym. Kiedy miałem 5 lat pierwszy raz poprosiłem ojca, żeby pozwolił mi potrzymać jego gitarę. Pamiętam, że kazał i zdjąć pasek od spodni, żebym nie porysował lakieru. Przez następne kilka lat zdarzało mi się budzić w nocy i wyobrażać sobie, jak gram na niej przed publicznością w mojej szkole."

Becker Senior został więc pierwszym nauczycielem syna. W wieku 8 lat mały Jason zaczął traktować sprawę bardzo poważnie i od razu poczynił techniczne postępy. Jak wspomina Pat Becker "Jason, mając koło 10-11 lat przyszedł do mnie i powiedział, że musi podjąć decyzję, na czym w życiu powinien się skupić: football, czy granie na gitarze. I zdecydował, że to właśnie muzyka będzie jego przyszłością. Dość wczesna deklaracja, jak na chłopca w jego wieku."

W wieku 12 lat, mając już za sobą kilka występów przed szkolną publicznością w rodzinnym Richmond, Jason zaczął analizować głębiej technikę i twórczość solowych gitarzystów. "W tym czasie sporo słuchałem Erica Claptona, Jimiego Hendrixa, Jeffa Becka i Roya Buchanana. Solowe granie coraz bardziej mnie pociągało i na tym zacząłem się skupiać." Także w tym czasie ojciec Jasona uznał, że sam potrzebuje lekcji u syna i tym samym uczeń przerósł swojego nauczyciela.

Rozwój umiejętności Beckera wymuszał kolejne inwestycje w sprzęt. Pat Becker: "Jason robił nieprawdopodobne postępy. Z czasem musiał, jak każdy artysta, zmieniać sprzęt na nowszy, lepszy. Robiliśmy wszystko, by dotrzymać tempa jego muzycznemu rozwojowi, ale nigdy nie mieliśmy poczucia, że Jason nie zasługuję na nową gitarę, wzmacniacz, czy klawisze. Przychodził i prosił, by mu coś kupić, a my staraliśmy się wywiązywać z danego mu słowa."

Tak rozpoczyna się droga młodego geniusza na szczyt rockowego gwiazdorstwa. O talencie Jasona było już głośno w Richmond, po tym jak zaczął prezentować rozbudowane partie solowe, okraszone mocno teatralnymi pozami i minami, rodem z ognistych występów Yngwie Malmsteena. Zasadniczym przełomem stała się jednak znajomość ze starszym o kilka lat Marty Friedmanem, którego Becker poznał mając lat 16. Obaj panowie zaczęli spędzać wspólnie czas na długich gitarowych jamach, które nie uszły uwadze gitarowego guru, Mike Varney’a. Mike był w połowie lat 80. poprzedniego stulecia dziennikarzem magazynu "Guitar Player", odpowiedzialnym za wyszukiwanie gitarowych młodych talentów, ale również właścicielem kultowej już naonczas wytwórni Shrapnel Records, która specjalizowała się w wydawaniu znakomitych solowych albumów wirtuozów z całego niemal Świata. To on odkrył talent Yngwie Malmsteena, Vinnie Moore’a, czy Paula Gilberta. Nie mógł więc przeoczyć dwóch niezwykłych talentów z okolic San Francisco.

Szybko powstał pomysł stworzenia speed metalowego zespołu, którego trzonem byliby Marty i Jason. Niezależnie do tego projektu Varney prowadził prace nad solowymi albumami obu wirtuozów. Marty Friedman tak wspomina pierwsze miesiące współpracy z Jasonem: "On mnie bardzo inspirował. Kiedy wymyślałem jakąś zagrywkę, czy riff, Jason za chwilę wychodził z czymś jeszcze lepszym, więc ja musiałem znów wytężać umysł, by zaproponować coś z jeszcze wyższego poziomu. Zaczęliśmy pracę nad projektem, który miał być moim solowym albumem, ale nasze uzupełniające się umiejętności przyniosły stworzenie zespołu Cacophony."

Zaś Jason tak relacjonuje ten czas: "W czasie nagrywania ‘Speed Metal Syphony’ grałem Marty’emu i Mike’owi swoje kawałki, w których nie było miejsca na żadne partie wokalne. Stawało się więc jasne, że to musi się skończyć solowym albumem. Dla mnie było to bardzo fascynujące, bo dopiero co skończyłem 18 lat. Mike powiedział w końcu, że powinniśmy obaj nagrać solowe albumy, pisząc część kawałków dla siebie wzajemnie. Marty był koproducentem mojej płyty, robiliśmy to razem. Varney praktycznie się nie pojawiał, miał pełne zaufanie do Marty’ego i mnie. Miał wprawdzie kilka uwag do moich demówek, ale jak już wszedłem do studia nagrywać okazał nam pełne zaufanie. Uważał, że jesteśmy dwoma zupełnie nowymi głosami w gitarowym świecie. W tamtym czasie nie zdawałem sobie z tego jeszcze sprawy. Kiedy dzisiaj pomyślę, o grze z Marty’m, to wiem, że spędzony z nim czas dał mi pewność siebie i doświadczenie, na które musiałbym pracować wiele lat. Jego wsparcie było swego rodzaju katapultą dla wszystkich moich muzycznych działań."

Projekt "Cacophony" stał się ciałem i po nagraniu debiutanckiego "Speed Metal Symphony" w 1987r. grupa ruszyła na podbój Kalifornii, a potem także całych Stanów i Japonii. Rozpoczął się bardzo intensywny czas dla dopiero wchodzącego w dorosłość Jasona. Cacophony, po intensywnej promocji pierwszego album przystąpiła z marszu do nagrania w 1988r. drugiego krążka "Go Off". Ugruntował on pozycję zespołu na scenie wirtuozerskiego gitarowego grania, pełnego solówkowych dialogów Friedmana i Beckera. W międzyczasie obaj gitarzyści nagrali swoje solowe albumy: Marty "Dragon’s Kiss", a Jason "Perpetual Burn". Obie płyty zostały owacyjnie przyjęte przez miłośników instrumentalnej gitary na całym świecie. Najlepszym tego dowodem było wydanie ich (legalne) także w Polsce na początku lat 90.

Kariera Jasona ruszyła więc z kopyta. Jako osiemnastolatek miał na koncie dwa albumy Cacophony oraz wymarzony solowy krążek. Dorobek, na jaki wielu muzyków musiało czekać latami. Wydawało się, że wejście do panteonu gitarowych gigantów jest jedynie kwestią czasu. W sytuacji, w której talenty Friedmana i Beckera potrzebowały dodatkowego ujścia i pełnej odsłony przed Światem było jasne, że czas Cacophony jest już policzony. W 1989r. nastąpiły kolejne ważne zmiany w życiu Jasona. W Los Angeles Steve Vai właśnie rozstał się z zespołem Davida Lee Rotha, megagwiazdy i pierwszego wokalisty Van Halen. Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania godnego następcy. Nie było to łatwe, bo Vai stał już na piedestale gitarowych bogów, zmierzenie się więc z jego talentem było nie lada wyzwaniem. Nie można też zapominać, że David Lee Roth przez wiele lat grał z najlepszym żyjącym gitarzystą rockowym Świata, Eddie Van Halenem. Praca z takim gościem wymagała więc najwyższych umiejętności i talentu.

Wobec szybkiej konieczności znalezienia zastępstwa dla Steve’a Vai’a w świat ruszyli wszyscy znawcy gitarowego grania. Oczywiście pierwszym, do którego zgłosił się management Lee Rotha był Mike Varney. "Zadzwonili do mnie i powiedzieli, żebym wskazał im kilku najlepszych gitarzystów, jakich mógłbym polecić. Powiedziałem, ‘panowie, dam wam 10 najlepszych, ale wśród nich będzie właśnie ten, którego powinniście wziąć." Losy kariery dwudziestoletniego Jasona Beckera zależały teraz od telefonicznej rozmowy Varneya z perkusistą Lee Rotha, Gregiem Bissonette. Przez słuchawkę popłynęły więc dźwięki z solowego albumu Jasona "Perpetual Burn". Efektem tego była kolejna rozmowa, tym razem z samym Davidem, który także usłyszał solowe wyczyny Beckera. W kilka dni na Jasona czekał już bilet lotniczy i zaproszenie na przesłuchanie. Oczywistym następstwem było przyjęcie go do składu David Lee Roth Band. Jak mówią Amerykanie: "sky was the limit".

Dwudziestoletni Jason Becker był trzecim, po Van Halenie i Vai’u gitarzystą wielkiego DLR. Czego chcieć więcej w tym wieku? Efektem współpracy obu panów był trzeci solowy album Lee Rotha, "A Little Ain’t Enough". Wprawdzie większość materiału w 1990r. była już skomponowana, ale to właśnie Becker dołożył swoje dwa bardzo energetyczne kawałki "It’s Show Time!" oraz "Drop in a Bucket" oraz wszystkie partie solowe. Podczas nagrywania albumu w kanadyjskim Vancouver Jasonowi towarzyszył jego dobry znajomy, Steve Hunter, znany ze współpracy z Alice Cooperem i Lou Reedem, ale który był także autorem kilku kawałków z "A Little Ain’t Enough".

Jednak los szykował Jasonowi katastrofalną wiadomość. Jeszcze w trakcie nagrywania płyty z Lee Rothem Becker zaczął lekko utykać na prawą nogę. Z czasem drętwienie z nogi przenosiło się także na ręce i same dłonie, co powodowało, że Jason miał problemy z artykulacją. Musiał nawet zastosować cieńsze struny, by wydobyć odpowiednie brzmienie, przy ograniczonej sile ataku kostką. Płytę udało się jednak nagrać, a Becker zgłosił się na badania diagnostyczne do szpitala. Po wielu dniach testów i konsultacji postawiona została porażająca diagnoza - stwardnienie zanikowe boczne, zwane inaczej chorobą Lou Gheringa lub ALS. Objawia się ono postępującą degeneracją połączeń nerwowych, które powodują powolny paraliż kończyn, następnie kolejnych partii mięśni, a w końcu śmierć wskutek niewydolności oddechowej (zanik mięśni odpowiedzialnych za proces oddychania). Mimo całkowitego paraliżu stwardnienie zanikowe boczne nie powoduje uszczerbku intelektualnego. Najlepszym przykładem jest znany astrofizyk, prof. Stephen Hawking.

Postęp choroby bardzo szybko wykluczył Beckera z grania koncertów. Nie zdążył nawet ruszyć w trasę promującą "A Little Ain’t Enough". W kilkanaście miesięcy Jason musiał pogodzić się z poruszaniem się na wózku inwalidzkim. Nie poddawał się jednak i chciał dalej komponować, by zachować swoją muzykę, mimo niemożności utrzymania w dłoniach jakiegokolwiek instrumentu. Świat muzyczny zamarł w oczekiwaniu na najgorsze, a tymczasem Jason postanowił zawalczyć zarówno o życie, jak i kontynuację swoich muzycznych fascynacji. Pomoc w tym zakresie zapewnili także przyjaciele i znajomi artyści. W szybkim tempie powstało urządzenie sterowane jedynie ruchem gałek ocznych i głowy. Tak powstał ostatni skomponowany przez Jasona album, "Perspective". Część utworów została napisana jeszcze w czasie, kiedy posiadał resztki władzy w rękach, głównie na gitarze, a później na klawiszach. Ostatnie partie były już wyłącznie skomponowane przy użyciu komputera. W nagraniach wzięli udział najwięksi spośród znajomych Beckera: Steve Hunter, Michael Lee Firkins, Steve Perry, bracia Matt i Greg Bissonette.

Kolejne wydawnictwa były już tylko zbiorami demówek z przeszłości: nigdzie wcześniej nie publikowanych pod nazwą "Raspberry Jam" (1999), tudzież alternatywnych wersji kawałków i solówek, które znalazły się na płytach, "Blackberry Jam" (2003). W ramach hołdu i niesienia pomocy dla Beckera pojawiły się też dwa wydawnictwa pod tytułem "Warmth in the Wilderness I" i "Warmth in the Wilderness II", na których pojawili się tacy giganci jak Steve Vai, Paul Gilbert, Marty Friedman, Vinnie Moore, Chris Poland i wielu innych. Skala projektu pokazała siłę związków Jasona Beckera ze światem gitary i wsparcie, na jakie może liczyć w potrzebie.

W 2008r. Shrapnel Records wydaje album "Collection", będący podsumowaniem całej profesjonalnej twórczości Beckera od pierwszego albumu Cacophony "Speed Metal Symphony" aż do "Perspective". Wydawało się, że będzie to ostatnie muzyczne wydawnictwo, jakie będzie nosić na sobie imię i nazwisko "Jason Becker". Tymczasem, w 2012r. na rynek wchodzi "Boy Meets Guitar. Volume I of the Youngster Tapes". Płyta zawiera zebrane nagrania z lat 1984 - 1986, a więc z czasów kształtowania się talentu Beckera. Dają one doskonały pogląd, w jaki sposób w ciągu kolejnych 5-6 lat można było wejść na szczyt gitarowego Olimpu. Dzisiaj Jason jest zupełnie sparaliżowany, a z otoczeniem porozumiewa się jedynie za pomocą niezwykle prostego systemu komunikacji, używającego ruchu gałek ocznych.

Jego stan od 1997r. nie pogarsza się, co oznacza, że wyniszczająca system nerwowy choroba trwale zatrzymała swój rozwój. Jej leczenie oraz utrzymywanie w stanie pełnej sprawności systemu podtrzymania oddychania jest niezwykle kosztowne. Przyjaciele Beckera stoją od lat na wysokości zadania i organizują koncerty i wydawnictwa, które mają gromadzić środki na opiekę nad Jasonem. W San Francisco 26 marca 2011r. odbył się pierwszy koncert, który "Magazyn Gitarzysta" dla was relacjonował, pod dość mroczną nazwą "Jason Becker’s Not Dead Yet Festival". Tytuł pochodził oczywiście od samego bohatera, który stara się trzymać dystans do swojego stanu. Na scenie pojawili się m.in. Joe Satriani, Steve Lukather, Richie Kotzen, Greg Howe, Marty Friedman, czy Michael Lee Firkins.

W listopadzie 2011r. W holenderskim Haarlem odbyła się europejska edycja koncertu na rzecz Jasona. W tym wydaniu wzięli udział: Guthrie Govan, Marco Sfogli, Michael Lee Firkins, Andy James, Daniele Gottardo, a za perkusją zasiadł Atma Anur, pierwszy bębniarz Cacophony oraz autor ścieżki bębniarskiej z pierwszej solowej płyty Becker, "Perpetual Burn".

Najnowszą imprezą, z której środki w całości zostały przekazane na leczenie Jasona była druga amerykańska edycja "Jason Becker’s Not Dead Yet", która miała miejsce 23 stycznia br. w San Francisco. Tym razem zagrali m.in.: Steve Morse, Uli Jon Roth, Richie Kotzen, Michael Lee Firkins, Jude Gold i Gretchen Menn.

Wszystkim, których interesuje twórczość Jasona Beckera, jego kariera i walka o życie polecamy stronę www.jasonbeckerguitar.com Znajdziecie na niej także sposoby, jakimi można pomóc choremu artyście. Osobną pozycją "must see" jest poruszający dokument na DVD “Jason Becker: Not Dead Yet", w którym, poza szczegółowym udokumentowaniem drogi na szczyt tego utalentowanego artysty, znalazły się wywiady z gigantami gitary, którzy mieli styczność z Jasonem. Opowieści snują więc Joe Satriani, Steve Vai, Richie Kotzen i Marty Friedman. Dokument ze wszech miar wart obejrzenia, jak wszystkie wydarzenia, związane z życiem i oszałamiająco intensywną karierą Cudownego Dziecka Gitary.

Podziękowania. Autor artykułu dziękuje za pomoc przyjaciołom, Rodzinie Jasona i wszystkim, którzy wydatnie przyczynili się do zebrania materiału: Pat i Gary Becker, Michael Lee Firkins, Marty Friedman, Richie Kotzen, Mike Varney, Dave Lopez.
Fot. Ross Pelton i archiwum rodziny Becker.

opracował Michał Kubicki

GALERIA
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits Meller Gołyźniak Duda

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś tam odpustowej zgrai muzykantów do kieliszka, ale ekipy złożonej...Gramy dalej

8 /10
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Shklo ocena 7
Shklo Music
Gatunek: Alternatywa
Zobacz wszystkie

POZOSTAŁE

Kingston Wall i Petri Walli. Fińska progresja, której nie było

Zagramy w skojarzenia? Wypowiem dwa słowa, a wy następnie podacie kolejne, które będą do nich pasować. Finlandia i muzyka rockowa. Nightwish! Apocalyptica! Children of Bodom! Amorphis! Leningrad Cowboys!

...
Gramy dalej
Ufomammut - 7.11.2016 - Lipsk (Niemcy)

Ufomammut zamyka cykl koncertów związanych z ostatnim albumem "Ecate". Jeden z ostatnich na krótkiej europejskiej trasie odbył się w Lipsku.

Gramy dalej
Skillet - 28.11.2016 - Kraków

Dwa pełne kluby przywitały w Polsce zespół Skillet, który już od 20 lat nagrywa muzykę dla fanów chrześcijańskiego rocka. My postanowiliśmy zobaczyć grupę w Krakowie.

Gramy dalej
Organek - 26.11.2016 - Rzeszów

Organek kontynuuje promocję swojego nowego albumu podróżując po Polsce. Tym razem zawędrowaliśmy za nim do Rzeszowa.

Gramy dalej
Killing Joke - 21.11.2016 - Kraków

Legenda muzyki post-punkowej, brytyjska formacja Killing Joke, wystąpiła w krakowskim Kwadracie.

Gramy dalej