Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Artykuły / The Raveonettes - 29.09.2013 - Warszawa

The Raveonettes - 29.09.2013 - Warszawa

Całe dziesięć lat zabrało The Raveonettes dotarcie do stolicy naszego pięknego kraju. Popularność skandynawskiego duetu wybuchła przecież jeszcze w czasach kiedy, zapomniane już dziś, New Rock Revolution było tylko fanaberią jakiegoś pismaka z NME.

Wszyscy wtedy połknęliśmy haczyk i w ciemno wzięliśmy te maksymalnie amerykańskie piosenki, które przywoływały ducha dzikiej i bezkompromisowej przygody spod znaku Bonnie i Clyde’a. Nic dziwnego, w tej doskonałej konstrukcji zgadzało się dosłownie wszystko, nawet fryzury i wycie pustynnego wiatru!

Dziesięć lat to w rock’n’rollu jednak kupa czasu i niestety było to bardzo słychać już od pierwszych dźwięków koncertu w stołecznym Basenie. Duńczycy zaczęli od setu numerów z dwóch ostatnich albumów "Observator" i "Raven in the Grave". Sęk w tym, że ciężko było się w tym wszystkim połapać. Pal licho to, że zniknął gdzieś cały erotyzm i narkotyczny trans, za który The Raveonettes zostali wyniesieni na panteon alternatywnego rocka. Tych piosenek po prostu najzwyczajniej w świecie nie dało się poznać… Okej, gdybyśmy byli na koncercie wirtuozów rzucających wyzwanie samym sobie i improwizującym do ostatniej kropli krwi to wszystko mogłoby się zgadzać. Jak jednak oceniać zespół, który swoją legendę utkał na trzyminutowych killerach, których tytuły na żywo zgaduje się dopiero w połowie piosenki?

Zespół docierał się przez kilkadziesiąt minut by w końcu w wielkim stylu eksplodować w bardzo uroczym wykonaniu "Young and Cold". Następujące po nim kultowe "Love in a Trashcan" ustawiło mecz i sprawiło, że zarówno ci na scenie jak i pod nią uwierzyli chyba, że to nie musi być stracony wieczór. Może to sprawa przejścia do starszych hiciorów i bardzo głośnego medleya z debiutanckiej EP (które swoją drogą również zabrzmiały jakoś dziwnie)? W końcu jednak dostaliśmy to, po co przyszliśmy: hałasy bliskie A Place to Bury Strangers, kontrastujący z nimi bardzo pocieszny kontakt z publiką i dzikie tańce na parkiecie. Szkoda tylko, że tak po macoszemu potraktowano materiał z przepięknego "Lust, Lust, Lust", z którego usłyszeliśmy tylko jedną piosenkę.

Może to nie był ich dzień? Może to jest już ten zespół? A może po prostu zbyt szybko chciałem obwołać bezkrólewie? Czekamy jednak na kolejne posunięcie Suna i Sharin. Bo to, że do nas wrócą jest chyba bardziej niż pewne.

Aha! Jako support wystąpił zespół Hatifnats, który po latach leniuchowania zaprezentował kompletnie nowy materiał miejscami ocierający się nawet o klimaty The Stooges. Można ostrzyć zęby!

Michał Kropiński

Under Cover Motorhead

Okazuje się, że Lemmy potrafi zrobić dobrą imprezę nawet po śmierci.

Gramy dalej

9 /10
1994 Jamal

Mamy rok 1994. 5 kwietnia coś we mnie (i wielu z Was) umiera wraz z odejściem Kurta Cobaina.

Gramy dalej

5 /10
Out of the Voiceless Grave
Gatunek: Death metal
Korpus ocena 7
Respekt
Gatunek: Heavy metal
Wolves
Gatunek: Punk
Zobacz wszystkie

POZOSTAŁE

Wintersun - 20.09.2017 - Kraków

Do krakowskiego klubu Studio zawitały formacje Wintersun i Whispered z Finlandii oraz włoski Black Therapy.

Gramy dalej
Fink - 18.09.2017 - Kraków

W ramach jesiennej trasy Fink ponownie odwiedził Polskę, tym razem z czterema koncertami. Jeden z nich odbył się w krakowskim Kwadracie.

Gramy dalej
Satyrblues 2017 - 16.09.2017 - Tarnobrzeg

16 września w Tarnobrzegu odbyła 18 już edycja festiwalu Satyrblues 2017, w ramach której wystąpili między innymi Manu Lanvin & Devil Blues, Neal Black, Fred Chapellier, Dudley Taft i Jacek Kieller.

Gramy dalej
The Pineapple Thief - 8.09.2017 - Kraków

W krakowskim Kwadracie wystąpiła brytyjska formacja The Pineapple Thief z perkusistą Gavinem Harrisonem w składzie. W roli supportu zobaczyliśmy Godsticks.

Gramy dalej
Hellfest 2017 (Dzień 3) - 18.06.2017 - Clisson (Francja)

Ostatni dzień Hellfest i apogeum upalnej pogody. Zaczynamy...

Gramy dalej