Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Artykuły / Triggerfinger - 12.11.2014 - Warszawa

Triggerfinger - 12.11.2014 - Warszawa

Jakiś czas temu pewien zmęczony życiem, smutny i mocno po 60 muzyk-biznesmen z zespołu Kiss stwierdził, że "rock nie żyje". Drogi Gene, a może byś tak wybrał się na koncert Triggerfinger?

Rock, jak na wielokrotnie już uśmiercanego - Simmons nie jest przecież w swym pesymizmie pierwszym ani też (zapewne) ostatnim przypadkiem - wciąż ma się zadziwiająco dobrze. Miała okazję przekonać się o tym mniejsza niż oczekiwałem publiczność, która była uprzejma pofatygować się tego wieczoru do Proximy. To prawda, że biznesowy model sprzedaży muzyki uległ ostatnimi czasy dość gwałtownej zmianie, że płyty kupują już tylko dziwacy, bez cienia wątpliwości kwalifikujący się do kuracji farmakologicznej, a koncert najlepiej, bo za darmo, obejrzeć jest w internecie. Jednak trójka niemłodych już Belgów, emanujących energią nastolatków i wręcz namacalną radością z grania póki co pozwala wierzyć, że rockowy okręt jeszcze nie zatonął. Zamiast marudzić, panowie pakują instrumenty i wypasiony merchandising, zabierają ze sobą własnego oświetleniowca, nagłośnieniowca i technika sceny, i ruszają w trasę, by dostarczyć chętnym trochę czystej zabawy. Brzmi to pewnie nieznośnie patetycznie, ale fakt pozostaje faktem - dawno nie bawiłem się tak dobrze na żadnym koncercie.

O tym, że Triggerfinger na scenie to żywe srebro, miałem okazję przekonać się już wcześniej. A w Warszawie nie przeszkodziło im nawet miejsce; nie zliczę, od ilu lat nie byłem na tak dobrze nagłośnionym (a przy okazji pomysłowo oświetlonym) koncercie w Proximie, na którą nie bez przyczyny narzekam przy każdej możliwej okazji. Belgijska ekipa techniczna dowiodła, że dałaby radę nagłośnić nawet trzy ustawione w piwnicy pniaki drzewa. Ta trudna sztuka udała się nawet mimo faktu, że był to bardzo, ale to bardzo głośny set. Jednak zamiast zwyczajowej zmasowanej ściany dźwięku, każdy instrument oraz wokal brzmiały selektywnie i dokładnie tak, jak trzeba.

Choć wszyscy muzycy Triggerfinger przekroczyli już 40 (a basista Paul Van Bruystegem skończył lat 55) można odnieść wrażenie, że nie wyobrażają sobie lepszego zajęcia niż gra na żywo. Sceniczna prezencja, doskonały kontakt z publiką (i teksty w rodzaju 'rusz dupcią' - rzucone po polsku przez Rubena Blocka na zachętę gibania się w rytm muzyki), warsztat i wreszcie przebojowe hity, które zespół ma na koncie - doskonale to potwierdzają. Ekspresję wskakującego na perkusyjny pomost i grającego solówki całym ciałem Rubena Blocka doskonale uzupełnia stoicko spokojny Van Bruystegem. Gdy trzeba, basista potrafi jednak odpowiednio błysnąć, nie tylko w opartym na basie "Let It Ride", ale też na przykład w "My Baby's Got A Gun", w który Van Bruystegem wplótł potężnie brzmiący fragment zagrany slidem przy użyciu rurki. Takich partii basowych nie usłyszycie na przeciętnym rockowym koncercie.  

Jeszcze inna historia to urodzony showman, perkusista Mario Goossens. Nic dziwnego, że błyszczący, oldschoolowy zestaw Gretscha wysunięto na przód sceny, bowiem jego żywiołowy, rażąco wręcz przerysowany sposób gry, połączony z przyklejonym do twarzy, nieco szalonym uśmiechem robi tu całą robotę. Nie zabrakło i perkusyjnego solo, gryzienia (dosłownie) hi-hata, perkusyjnych odgłosów dźwiękonaśladowczych, a nawet... gry na filiżance (lub porcelanowym kubku) przy pomocy… noży do masła (dwa ostatnie popisy w "I Follow Rivers").         

Zespół promował najnowszy materiał "By Absence Of The Sun", ale w setliście pojawiły się także starsze sprawdzone w boju kawałki, jak kończący set "Cherry", "All This Dancin' Around", "Let It Ride", "Camaro" czy "On My Knees". Doskonały koncert, świetna muzyka i dobra zabawa. Plotki o śmierci rocka jak zwykle trzeba uznać za mocno przesadzone...     

Setlista:
Black Panic
And There She Was Lying in Wait
By Absence of the Sun
On My Knees
Perfect Match
My Baby's Got A Gun
Camaro
Let It Ride
All This Dancin' Around
Is It
Off the Rack
I Follow Rivers
First Taste
Cherry

Zdjęcia: Małgorzata Napiórkowska-Kubicka
Tekst: Szymon Kubicki

Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Revolution Radio Green Day

Green Day jaki jest, każdy widzi (a właściwie słyszy).

Gramy dalej

8 /10
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Zobacz wszystkie

POZOSTAŁE

Kingston Wall i Petri Walli. Fińska progresja, której nie było

Zagramy w skojarzenia? Wypowiem dwa słowa, a wy następnie podacie kolejne, które będą do nich pasować. Finlandia i muzyka rockowa. Nightwish! Apocalyptica! Children of Bodom! Amorphis! Leningrad Cowboys!

...
Gramy dalej
Ufomammut - 7.11.2016 - Lipsk (Niemcy)

Ufomammut zamyka cykl koncertów związanych z ostatnim albumem "Ecate". Jeden z ostatnich na krótkiej europejskiej trasie odbył się w Lipsku.

Gramy dalej
Skillet - 28.11.2016 - Kraków

Dwa pełne kluby przywitały w Polsce zespół Skillet, który już od 20 lat nagrywa muzykę dla fanów chrześcijańskiego rocka. My postanowiliśmy zobaczyć grupę w Krakowie.

Gramy dalej
Organek - 26.11.2016 - Rzeszów

Organek kontynuuje promocję swojego nowego albumu podróżując po Polsce. Tym razem zawędrowaliśmy za nim do Rzeszowa.

Gramy dalej
Killing Joke - 21.11.2016 - Kraków

Legenda muzyki post-punkowej, brytyjska formacja Killing Joke, wystąpiła w krakowskim Kwadracie.

Gramy dalej