Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Artykuły / Rival Sons - 28.11.2014 - Warszawa

Rival Sons - 28.11.2014 - Warszawa

Sądząc po tłumie, który szczelnie wypełnił Proximę w ten mroźny piątkowy wieczór, potrzeba było trzeciej wizyty Rival Sons w Polsce, by zespół w końcu doceniony został przez liczniejsze niż kiedykolwiek wcześniej grono widzów i słuchaczy.

Nic dziwnego, że planowany pierwotnie w Hybrydach koncert szybko się wyprzedał i został przeniesiony do Proximy. A przecież poprzednie wizyty Amerykanów, niemal dokładnie trzy i dwa lata temu, miały miejsce w bardzo kameralnej Hydrozagadce, a i tak trudno było wówczas mówić o jakimś szczególnym oblężeniu fanów. Tak czy owak, lepiej późno niż wcale, bo przecież Rival Sons to koncertowe mistrzostwo świata, a nasze - czwarte już - spotkanie z kalifornijskim kwartetem, tym razem w składzie rozszerzonym o klawiszowca, który wyglądał, jakby wyruszył w trasę prosto z mormońskiej osady, tylko tą oczywistość potwierdziło.

Zespół mógł wprawdzie zabrzmieć nieco lepiej, ale jak na warunki Proximy i tak było naprawdę przyzwoicie. Warto odnotować również dość niecodzienny widok, a mianowicie horyzontu wreszcie nie zasłaniały dziesiątki wyciągniętych w górę rąk kręcących i fotografujących występ komórkami i czymkolwiek innym się da. Już przy wejściu wisiały kartki informujące o tym, że zespół prosi, by publika zostawiła zabawki w kieszeniach, a ochrona pilnowała skrupulatnie pierwszych rzędów; dalej od sceny próby pokątnego fotografowania zdarzały się - o dziwo - raczej sporadycznie.

Panowie z Rival Sons zaczęli punktualnie (występującego w roli supportu Jameson nie daliśmy rady zobaczyć) i z przytupem od wymagających wokalnie "You Want To" (w wersji dłuższej niż na płycie) i "Pressure and Time". Jay Buchanan zdecydowanie się nie oszczędzał i widać było, że wiele spośród siłowych, przekraczających granicę krzyku partii w tych kawałkach kosztowało go mnóstwo wysiłku. Zacząłem nawet wątpić, czy jeśli tak dalej pójdzie, frontman wytrzyma w dobrej formie do końca koncertu. Później jednak nastąpiła seria kompozycji z ostatniego albumu "Great Western Valkyrie", w których Buchanan nie musiał już tak często, może poza "Secret", odchodzić od śpiewu.

Najnowszy krążek został zaprezentowany dość hojnie, w związku z czym z programu wypadło kilka koncertowych killerów (choćby ten o puszczeniu z dymem Los Angeles). Dobrze, że uchowały się m.in. znakomite "Manifest Destiny, Part 1", "Get What's Coming" czy zamykający występ "Keep On Swinging". Ten ostatni utwór został poprzedzony wyciszonym, choć wzniosłym i nieco zeppelinowym "Sacred Tongue" oraz pewniakiem z poprzedniej płyty, czyli miłosną balladą "Jordan" ("I've looked to you my whole life /  Now I have to say goodbye...").

Choć odniosłem wrażenie, że Jay Buchanan jest w nico słabszej niż wcześniej formie wokalnej, a w przerwach zwracał się do publiczności nieco zachrypniętym głosem, cały zespół bez dwóch zdań stanął na wysokości zadania, jak zwykle grając z pasją i zaangażowaniem. Nie zabrakło "improwizowanych" partii, obowiązkowych pojedynków wokalno-gitarowych oraz zabaw z publicznością, która kiedy trzeba śpiewała aż miło. Ze spraw pozamuzycznych można odnotować nową fryzurę wokalisty, prezentowaną już na teledyskach z nowej płyty, fakt, że gitarzysta Scott Holiday wciąż pozostaje bez wątpienia największym, idealnie wręcz wystylizowanym modnisiem w zespole (choć Buchanan dzielnie mu wtóruje), a nowy misiowaty basista Dave Beste, podobnie jak Robin Everhart, również występuje w kaszkiecie. Ilość kaszkietów w szeregach Kalifornijczyków pozostaje więc na niezmienionym poziomie.

Rival Sons mają wszelkie atuty, by koncertować w większych salach, choćby w nowej Progresji i mam nadzieję, że tak kiedyś się stanie. Oby nie wtedy, kiedy najlepsze lata będą już mieli za sobą...

Setlista (z internetu):
You Want To
Pressure and Time
Electric Man
Good Luck
Secret
Good Things
Manifest Destiny, Part 1
Radio
Torture
Rich and the Poor
Where I've Been
Tell Me Something
Get What's Coming
Open My Eyes
Sacred Tongue
Jordan
Keep On Swinging

zdjęcia: Małgorzata Napiórkowska-Kubicka
tekst: Szymon Kubicki

Acoustic Simple Minds

Kim są Simple Minds wie chyba każdy, kto choć pobieżnie interesuje się popkulturą. Wprawdzie czasy świetności przypadające na przełom lat...Gramy dalej

8 /10
David Bowie. Starman. Człowiek, który spadł na ziemię Paul Trynka

Artystyczne dziwadło. Kosmita. Wielka zagadka i nieodkryta tajemnica świata popkultury. A może po prostu cyniczny manipulant, który jak nikt inny...Gramy dalej

9 /10
Furia ocena 9
Księżyc Milczy Luty
Gatunek: Black metal
In Flames ocena 8
Battles
Gatunek: Metal
Lou Reed. Zapiski z podziemia
Gatunek: Rock
Zobacz wszystkie

POZOSTAŁE

Metalowa Wigilia 2016 (Watain, Mayhem) - 17.12.2016 - Warszawa

Końcówka grudnia, tuż przed świętami, to tradycyjnie czas kolejnej odsłony Metalowej Wigilii. Bardzo chwalebna to tradycja.

Gramy dalej
Marco Mengoni - 20.12.2016 - Warszawa

Jeden z najpopularniejszych włoskich wokalistów ostatnich lat, Marco Mengoni, wystąpił w warszawskiej Stodole.

Gramy dalej
Eluveitie, Helroth - 18.12.2016 - Katowice

Szwajcarzy z folkmetalowego Eluveitie zagrali 18 grudnia w katowickim MegaClubie. Ich występ poprzedził m.in. pagan-folkowy Helroth.

Gramy dalej
Denis "Piggy" D’Amour - kult, inspiracje, Voivod, muzyka i gitara

Legenda metalu, założyciel i główny twórca kierunków muzycznych kultowego Voivod, Denis D’Amour, w dniu 26 sierpnia 2005 roku dał się pokonać rakowi okrężnicy.

Gramy dalej
Mikromusic Orkiestra - 08.12.2016 - Warszawa

Nowe aranżacje najbardziej znanych piosenek oraz nowy materiał przygotowany specjalnie na trasę koncertowa - w warszawskiej Stodole wystąpiła Mikromusic Orkiestra.

Gramy dalej