Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Artykuły / Rise Against - 10.06.2015 - Warszawa

Rise Against - 10.06.2015 - Warszawa

Mająca na koncie już siedem longplayów formacja Rise Against wyruszyła na kolejną trasę koncertową, tym razem promującą album "The Black Market". W jej ramach zagrała także jeden koncert w Polsce, w wypełnionej po brzegi warszawskiej Progresji.

Zanim o występie gwiazdy wieczoru, słów kilka o supportach. Wybór japońskiego Man On a Mission, formacji parającej się czymś pomiędzy j-rockiem a modern metalem z domieszką metalcore’a, dla wielu był, co tu dużo pisać - sporym rozczarowaniem. Mariaż tak połamanego grania z melodyjnym punkiem Rise Against był (umownie) nie do pomyślenia. A tu proszę, niespodzianka. Ponad tysiąc gardeł zgromadzonych w Progresji nie dość, że ciepło przyjęło ten nieco enigmatyczny zespół, to gdyby to było możliwe, z radością przyjęłaby bisy. Zresztą, podobna sytuacja miała miejsce w przypadku dość zaskakująco zabukowanej w ostatniej chwili Offensywy.

Polski support, będący mocno zakorzenionym w tradycji punka reprezentantem naszego spojrzenia na ten gatunek, zebrał naprawdę gromie brawa i to nie tylko za cover The Offspring. Zresztą, Szczecinianie na niejednej scenie grali, niejedno widzieli i niejeden tłum zaskoczyli (patrz: Jarocin i inne festiwale). Osobiście nie zwariowałem na ich punkcie, ale wnosząc po reakcji gawiedzi, jeszcze o nich usłyszymy. Mają luz, którego brakuje wielu, zwłaszcza znacznie bardziej doświadczonym zespołom, i ogranie, które decyduje o jakości na scenie.

Gwiazda wieczoru pojawiła się na scenie równo z wyznaczonym czasem. Punkt dla techników i osób odpowiedzialnych za produkcję. I to by było na tyle, jeśli chodzi o plusy. Co z tego, że koncert, energiczny i wypełniony samymi petardami (poza częścią akustyczną składająca się z "Hero of War" i "Swing Life Away") powodował wydzielanie kosmicznych ilości endorfin, skoro ten jeden, tak bardzo istotny element, jakim jest brzmienie, został kompletnie położony przez akustyka. Część osób komentujących imprezę w sieci zgodnie zaznacza, że - niezależnie od miejsca w jakim się znajdowała - a przecież salę przedzielona barierką - beczki brzmiały jak karton, gitary zlewały się w jedno, a jedyne co można było usłyszeć to wokal.

Niestety, ale zgadzam się. Większość setu Rise Against spędziłem tuż przy barierce oddzielającej publikę od "golden circle", i naprawdę, mocno starałem się rozpoznać swoje ulubione utwory. Nie było wprawdzie tak, że panowała całkowita kakofonia, a ściana dźwięku kompletnie psuła zabawę, ale nie oszukujmy się, nawet w punk rocku trzeba selektywności. Tym bardziej, że sekcja kwartetu z Chicago należy do jednej z najlepszych w gatunku, czego nie dane było nam usłyszeć

Za apogeum przepełnionego energią koncertu uważam wykonanie "Prayer of The Refugee". Po blisko godzinie z Rise Against poczułem, że to właśnie w tej chwili rozumiem status tego zespołu i ekscytację setek osób obok. Ten niemal hymn, ustępujący nośnością jedynie zagranemu na koniec "Savior", doprowadził zebranych do prawdziwego wybuchu szczęścia. Nie byłem jeszcze na koncercie, na którym absolutnie każda z osób zebranych w sali tak żywiołowo reagowała na utwór swojego ulubionego artysty. Gdyby czujna ochrona przy barierkach zapomniała na moment o przepisach i przepuszczała ludzi "z tyłu" do strefy pod sceną, byłoby naprawdę gorąco.

Na koniec kilka słów o zespole. Wizyta w Warszawie powinna dać mu do zrozumienia, że przy okazji kolejnych tras po Starym Kontynencie warto zahaczać o Polskę. Wschód Europy ponoć jest najlepszą publiką świata i tego wieczoru, panowie mieli na to dowód. Gdyby nie realizacja dźwięku z pewnością wszyscy byliby w stu procentach zadowoleni. Z muzykami włącznie, bo nie wierzę, że doskonale słyszeli się na scenie. Mimo to panowie zagrali swojego seta z godnym pozazdroszczenia profesjonalizmem. Od takiej marki nie oczekuję niczego innego.

zdjęcia: Asia Kubicka
tekst: Grzegorz "Chain" Pindor

Księżyc Milczy Luty Furia

Zimowa aura nie odpuszcza. Black metalowa Furia prowadzi nas nocą do lasu. I w głąb ziemi. Tam gdzie ożywają duchy z ludowych podań. Tam gdzie...Gramy dalej

9 /10
Battles In Flames

Jak dotąd Szwedzi zaliczyli tylko dwie poważne wpadki w karierze, a ich największą wadą nie jest brak pomysłu na same kompozycje, co kwestia brzmienia....Gramy dalej

8 /10
Lou Reed. Zapiski z podziemia
Gatunek: Rock
Fabryka ocena 6
Sierpień
Gatunek: Rock
Sixx:A.M. ocena 7
Prayers for the Blessed (vol. 2)
Gatunek: Hard rock
Zobacz wszystkie

POZOSTAŁE

Metalowa Wigilia 2016 (Watain, Mayhem) - 17.12.2016 - Warszawa

Końcówka grudnia, tuż przed świętami, to tradycyjnie czas kolejnej odsłony Metalowej Wigilii. Bardzo chwalebna to tradycja.

Gramy dalej
Marco Mengoni - 20.12.2016 - Warszawa

Jeden z najpopularniejszych włoskich wokalistów ostatnich lat, Marco Mengoni, wystąpił w warszawskiej Stodole.

Gramy dalej
Eluveitie, Helroth - 18.12.2016 - Katowice

Szwajcarzy z folkmetalowego Eluveitie zagrali 18 grudnia w katowickim MegaClubie. Ich występ poprzedził m.in. pagan-folkowy Helroth.

Gramy dalej
Denis "Piggy" D’Amour - kult, inspiracje, Voivod, muzyka i gitara

Legenda metalu, założyciel i główny twórca kierunków muzycznych kultowego Voivod, Denis D’Amour, w dniu 26 sierpnia 2005 roku dał się pokonać rakowi okrężnicy.

Gramy dalej
Mikromusic Orkiestra - 08.12.2016 - Warszawa

Nowe aranżacje najbardziej znanych piosenek oraz nowy materiał przygotowany specjalnie na trasę koncertowa - w warszawskiej Stodole wystąpiła Mikromusic Orkiestra.

Gramy dalej