Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Artykuły / Ta niedobra cyfra...

Ta niedobra cyfra...

Technologia cyfrowa... Nie, nie będzie to kolejny tekst naszpikowany narzekaniem na cyfrową (czyli złą) jakość dźwięku. Nie będzie słowa o szorstkości, o twardości, o utraconych bitach i szumie kwantyzacyjnym. Nie będę też cmokał z zachwytem nad analogowym ciepełkiem i cudowną saturacją taśmy magnetofonowej. Zamiast tego, chciałem załamać ręce i pokiwać z dezaprobata głową nad tym, co też ta cała cyfrowa technologia narobiła najlepszego z muzykami i realizatorami. Najlepszego, czyli najgorszego.

W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku technologia studyjna była na etapie bardzo wczesnego rozwoju. Coś, co wtedy wydawało się absolutnym szczytem techniki, dzisiaj rozbawiłoby nawet pięciolatka, który dysponuje zabawkowym laptopem o możliwościach wykraczających daleko poza to, co inżynierowie z Abbey Road nazywali HighFidelity.  Pod koniec lat sześćdziesiątych członkowie zespołu The Doors dotknęłi nieba - mogli skorzystać z ośmiu ścieżek. Naraz! Ciężko sobie wyobrazić, by jakikolwiek współczesny zespół był zadowolony z tego, że musi nagrywać na żywo, a do dyspozycji ma tylko osiem śladów. Mniej więcej tyle, ile wykorzystuje się aktualnie do nagrania dobrze brzmiącej, heavymetalowej ściany gitar...

No dobrze, ktoś zapyta, ale co z tego? Technologia się rozwija i tak być powinno, więc w czym problem? No cóż, problem z supernowoczesnym nagrywaniem muzyki jest mniej więcej taki, jak z podróżowaniem - nie musimy już drałować piechotą ani moknąć na rowerze, w zamian mamy jednak zawały serca, nadciśnienie i obrzydliwe brzuchy. A teraz pozwólcie, że porzucę już te niezbyt lotne metafory i wejdziemy do studia.

Jaka korzyść z cyfrowego nagrywania jest korzyścią największą? To proste - ta korzyść nazywa się: "wszystko można poprawić". Czego w związku z tym oczekuje zespół wchodzący do nowoczesnego studia? Oczywiście tego, że realizator wykorzysta w pełni tę korzyść i poprawi wszystko. Jeżeli komuś wydaje się, że przesadzam, to muszę go zmartwić - niestety, nie przesadzam. Jak wygląda współczesna sesja nagraniowa?

Proszę bardzo - krok po kroku. Zaczynamy od bębnów - nagrywamy je, później edytujemy (czyli prostujemy, bo bębniarz niespecjalnie się stara - w końcu wiadomo, że "komputer wyrówna"), na końcu podmieniamy źle brzmiące tomy na sample (to łatwiejsze, niż żmudne omikrofonowywanie). Teraz bas - wgrywany prosto w komputer i obrobiony za pomocą algorytmu "wszystkienajlepszepiecebasoweświata". Odrobinę wyprostowany, bo basista posłuchał rady bębniarza i też się specjalnie nie starał. Czas na gitary - gitarzyści nie mogą znaleźć gniazda wejściowego we wzmacniaczu, bo widzą takie urządzenie pierwszy raz w życiu. Do tej pory byli święcie przekonani, że do nagłaśniania gitary służy takie małe, czerwone pudełeczko na baterie. I w zasadzie mieli rację... Wgrywamy więc gitary w komputer i obrabiamy programem "pocociwzmacniaczskoromaszkomputer". Na końcu zajmujemy się wokalem. Całość sprowadza się do wyjęczenia paru słów, zgodnie z tekstem zapisanym na kartce - później czas na różne magiczne urządzenia, wśród których króluje "toktórewystroikażdyfałsz". Oczywiście nagrywamy tylko jedną zwrotkę i refren, które później kopiujemy i kleimy - solo ułoży się z przypadkowych dźwięków nagranych w czasie rozgrzewki gitarzysty... Fajna rzecz, takie cyfrowe nagrywanie, prawda?

Znowu znajdzie się ktoś, kto powie "przesada". Być może, ale spójrzcie na częstotliwość wydawania płyt przez współczesne zespoły. Nie sięgajmy po ekstremistów w typie Metallica czy Peter Gabriel, którzy w studio w zasadzie mieszkają, ale popatrzmy na długość sesji przeciętnej, znanej kapeli. Cztery miesiące, sześć, rok... - mamy technologię, więc korzystajmy. Grzebmy w dźwiękach aż do perfekcji. Tylko kto potrzebuje perfekcji? Zerknijcie teraz w przeszłość. Trzy najwspanialsze albumy Deep Purple nagrano w ciągu dwóch lat (1969-1971). Led Zeppelin to siedem płyt studyjnych (w tym jedna podwójna) w siedem lat (1969-1976). Kariera The Beatles? Proszę bardzo - od popowej prostoty "Please Please Me" do orkiestrowego "Let It Be", z przystankiem na psychodeliczne poszukiwania i pokojowe happeningi. W sumie 12 płyt. Ile czasu to zajęło czterem młodym anglikom w garniturach? Wiem, że odpowiedź może być szokująca - tylko 7 lat! Co oznacza wydanie płyty co siedem miesięcy, czyli mniej więcej tyle, ile potrzeba na rozłożenie zestawu perkusyjnego pana Portnoya. Rzecz w tym, że zespoły ery analogowej skupiały się na graniu i śpiewaniu - to były ich główne zajęcia w studio. Nikt nie zastanawiał się nad tym, co by było gdyby gitarę nagrać potrójnie i od tyłu (ok, Hendrix nad tym kombinował, ale robił to szybko). Nagrać można było tylko to, co muzyk potrafił zagrać. Jeśli nie potrafił, to ćwiczył. Ćwiczenia - dziwne słowo w naszej cyfrowej epoce, prawda?

Na koniec, tak zupełnie szczerze, spójrzmy w lustro. My, muzycy. Czy potrafimy grać na swoich instrumentach? Czy dalibyśmy sobie radę bez internetu, technologii, symulatorów i całego cyfrowego bałaganu? Czy potrafimy usiąść przy ognisku i skomponować na poczekaniu piosenkę, która wywoła wzruszenie wśród słuchaczy? Bez powtórek, bez edycji, bez sztuczek...?

Kim jesteśmy - muzykami czy już raczej programistami...?

Michał Osuch

Day Of The Gusano: Live in Mexico Slipknot

Slipknot powrócił do przeszłości.

Gramy dalej

8 /10
Made in Poland Kult

Kult to przede wszystkim zespół koncertowy. Na scenie prawdziwy tytan. Kto wie czy nie najlepsza koncertowa ekipa w Polsce. Na pewno najbardziej zapracowana....Gramy dalej

7 /10
Jake Bugg ocena 5
Hearts That Strain
Gatunek: Folk
Wintersun ocena 8
The Forest Seasons
Gatunek: Metal
Believe ocena 9
VII Widows
Gatunek: Art Rock
Zobacz wszystkie

POZOSTAŁE

The Rasmus - 14.11.2017 - Kraków

W krakowskim klubie Studio, na jednym z dwóch polskich koncertów, wystąpiła fińska formacja The Rasmus.

Gramy dalej
Anathema & Alcest - 12.11.2017 - Warszawa

W ramach promocji albumu "The Optimist" w Warszawie na jednym z trzech polskich koncertów wystąpiła Anathema. W roli supportu zaprezentował się Alcest

Gramy dalej
Mastodon - 11.11.2017 - Warszawa

W końcu udało mi się zobaczyć amerykańską bestię w klubie, co było marzeniem moim, ale również wielu osób, które nigdy wcześniej nie widziały Mastodon na żywo.

Gramy dalej
Kadavar - 2.11.2017 - Warszawa

Chwilę po wydaniu czwartego albumu zatytułowanego "Rough Times" do Polski powróciło dobrze u nas znane niemieckie trio Kadavar.

Gramy dalej
Epica, Vuur - 9.11.2017 - Kraków

W krakowskim klubie Studio wystąpiły formacje Epica, Vuur oraz Myrath. Zapraszamy do galerii z koncertu.

Gramy dalej