Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Artykuły / Aura Noir - 11.09.2011 - Warszawa

Aura Noir - 11.09.2011 - Warszawa

Wydarzenia w rodzaju warszawskiego występu Aura Noir dobrze obrazują aktualną kondycję sceny metalowej. To temat na dłuższy wywód, tu wystarczy stwierdzić, że, paradoksalnie, największym jej problemem nie jest marna jakość muzyki, pęd za trendami czy zalew rynku przez masę kiepskich, nikomu niepotrzebnych tytułów, ale ci, do których muzyka jest kierowana; ci, którym nie tylko szkoda paru złych na płytę, ale także na bilet na koncert.

Za daleko, za głośno, za ciemno, za późno, nieodpowiednia aura, niewłaściwy termin, a przede wszystkim sakramentalna już wymówka pod tytułem 'za drogie bilety'. Każdy powód jest dobry, żeby w rezultacie można było sobie odpuścić, ze względnie spokojnym sumieniem.

Kiedy więc do naszego pięknego kraju nadciąga taka na przykład Aura Noir, band niemal archetypicznie metalowy, który w zasadzie wynalazł piekielną miksturę thrash i black metalu, a z jego koncertami mało co może się równać pod względem niszczącej mocy i agresji, w klubie melduje się ledwie garstka widzów. Nie ma się zatem co dziwić, że w użyciu była mała scena, tym razem umiejscowiona pod przeciwległą ścianą głównej sali klubu. Nie wiem, w czym tkwi sekret, ale teraz małą scenę ogląda się jakby lepiej, choć żeby dojść z backstage na deski muzycy musieli przemykać przez klub wzdłuż dużej sceny.

Imprezę rozpoczęły Deadly Frost i Empheris, ale my do klubu przybiliśmy dopiero na set Bloodthirst. Poznaniacy zagrali przyzwoity koncert, ale (zwłaszcza na tle kolejnego Witchmaster) generalnie nie zachwycili. Przede wszystkim, ich wersji oldschoolowego thrashu bardzo brakuje indywidualnego rysu, który pozwoliłby kapeli w większym stopniu wyróżnić się z grona podobnie łomoczących składów. Poza tym, trochę zabrakło entuzjazmu, co niestety wyraźnie dało się zauważyć. Przyznam jednak, że jestem w stanie nawet to zrozumieć. Widok, który prezentował się muzykom, tj. czterech czy pięciu osobników pod samą sceną, bezdennie pusty środek sali i kilkanaście osób przyczajonych na obrzeżach, mógł być przytłaczający.

Witchmaster zdołał przyciągnąć nieco większą publikę, która reagowała żwawiej, tworząc nawet coś na kształt młyna. Trudno mi wyobrazić sobie zespół (biorąc pod uwagę nie tylko nasze rodzime podwórko), który lepiej nadawałby się na support Aura Noir. Witchmaster, bez zbędnych ceregieli, zafundował zgromadzonym ostrą i brutalną jazdę, poziomem bluźnierczości (niemal) dorównującą gwieździe wieczoru. Klasa!



Koncert Aura Noir okazał się dokładnie taki, jak zapowiadał Aggressor w niedawno udzielonym nam wywiadzie. Dwa lata temu mieliśmy okazję widzieć Norwegów w akcji, i było to wówczas prawdziwie dewastujące widowisko, choć wtedy wszystkie obowiązki gitarzysty musiał wziąć na swe barki Blasphemer. Tym razem, dzięki powrotowi Aggressora do koncertowego składu, Aura Noir zabrzmiała jeszcze mocniej. Ponadto, w połowie kompozycji Aggressor odciążył wokalnie Apollyona, który w rezultacie mógł bardziej skoncentrować się na basie. Aggressor wciąż porusza się o kulach, na scenie używa zaś specjalnego krzesła, ale wygląda na to, że wreszcie jest w na tyle dobrej formie fizycznej, by bez problemu sprostać trudom całego show. Co ciekawe, publika początkowo, zamiast nazwy kapeli, skandowała właśnie ‘Aggressor’, co trochę zaskoczony Apollyon skwitował w pewnym momencie nieco sardonicznym uśmiechem. Zespół zagrał w miarę przekrojowy set, choć z wyraźnym naciskiem na ostatni "Hades Rise" oraz debiutancki "Black Thrash Attack". Norwegowie bez trudu udowodnili, że jeśli chodzi o generowanie ze sceny prawdziwie niszczycielskiej siły, wciąż nie mają sobie równych. Doskonały koncert.

Setlista:

Hades Rise  
Snake
Released Damnation  
Gaping Grave Awaits  
Black Deluge Night
Hell's Fire  
Iron Night / Torment Storm  
Shadows Of Death  
Black Thrash Attack  
Eternally Your Shadow  
Destructor  
South American Death  
Condor   
Conqueror 

Tekst: Szymon Kubicki
Zdjęcia: Małgorzata Napiórkowska-Kubicka

David Bowie. Starman. Człowiek, który spadł na ziemię Paul Trynka

Artystyczne dziwadło. Kosmita. Wielka zagadka i nieodkryta tajemnica świata popkultury. A może po prostu cyniczny manipulant, który jak nikt inny...Gramy dalej

9 /10
Księżyc Milczy Luty Furia

Zimowa aura nie odpuszcza. Black metalowa Furia prowadzi nas nocą do lasu. I w głąb ziemi. Tam gdzie ożywają duchy z ludowych podań. Tam gdzie...Gramy dalej

9 /10
In Flames ocena 8
Battles
Gatunek: Metal
Lou Reed. Zapiski z podziemia
Gatunek: Rock
Fabryka ocena 6
Sierpień
Gatunek: Rock
Zobacz wszystkie

POZOSTAŁE

Metalowa Wigilia 2016 (Watain, Mayhem) - 17.12.2016 - Warszawa

Końcówka grudnia, tuż przed świętami, to tradycyjnie czas kolejnej odsłony Metalowej Wigilii. Bardzo chwalebna to tradycja.

Gramy dalej
Marco Mengoni - 20.12.2016 - Warszawa

Jeden z najpopularniejszych włoskich wokalistów ostatnich lat, Marco Mengoni, wystąpił w warszawskiej Stodole.

Gramy dalej
Eluveitie, Helroth - 18.12.2016 - Katowice

Szwajcarzy z folkmetalowego Eluveitie zagrali 18 grudnia w katowickim MegaClubie. Ich występ poprzedził m.in. pagan-folkowy Helroth.

Gramy dalej
Denis "Piggy" D’Amour - kult, inspiracje, Voivod, muzyka i gitara

Legenda metalu, założyciel i główny twórca kierunków muzycznych kultowego Voivod, Denis D’Amour, w dniu 26 sierpnia 2005 roku dał się pokonać rakowi okrężnicy.

Gramy dalej
Mikromusic Orkiestra - 08.12.2016 - Warszawa

Nowe aranżacje najbardziej znanych piosenek oraz nowy materiał przygotowany specjalnie na trasę koncertowa - w warszawskiej Stodole wystąpiła Mikromusic Orkiestra.

Gramy dalej