Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Artykuły / Artillery - 6.10.2011 - Katowice

Artillery - 6.10.2011 - Katowice

Kiedy nie trzeba, katowicka komunikacja miejska zawodzi na całej linii. Dlatego też do Mega trafiłem nie tak, jak sobie zaplanowałem, na dziewiętnastą, a mniej więcej na dwudziestą.

Nie ukrywam, że po doskonałym koncercie In Flames w Krakowie, miałem niemałe obawy co do frekwencji na Artillery. Oczywiście, target obu tych wydarzeń jest inny, ale sądząc po cenowej promocji na wejściówki na gig thrash metalowej legendy, mogłem spodziewać się tylko dwóch możliwych sytuacji. Pierwszej, czyli w miarę pełnego lokalu, zapchanego retro dzieciakami albo niezbyt przyjemnej pustki. I jeszcze do koncertu The No-Mads przeważała opcja numer dwa. Ale po kolei.

Domyślam się, że nie wszyscy thrash metalowcy doszli do siebie po koncercie Sodom, a jako, że koncertów przybywa zamiast ubywać, praktycznie w środku imprezy zmartwił mnie widok garstki thrash metalowych wojowników pod sceną, którzy próbowali pogować/robić circle pit, ale jakoś im nie wychodziło. I nie dziwi mnie to, bo twórczość Słoweńców z Negligence, podopiecznych - uwaga - Metal Blade Records, to tak naprawdę nic specjalnego. A gdyby tak wymienili wysokiego, długowłosego, i prężącego muskuły wokalistę-wyjca, na gardłowego z krwi i kości, który nie ciągnąłby niepotrzebnie kapeli w stronę heavy metalu - może i byłbym kontent. Niestety, odbiór występu jednej z ‘’sensacji’’ na retro scenie, usilnie psuło mi tragiczne (nie pierwszy raz zresztą) brzmienie. Swoją drogą byłem na wielu imprezach w MegaClubie, również na typowo klubowych, i niestety, ale (co może jest winą samej akustyki pomieszczenia) dawno nie słyszałem dobrze nagłośnionego koncertu. A biorąc pod uwagę to, że kapele najwyraźniej boją się triggerować beczki, tym bardziej byłem zniesmaczony tym co słyszę, a raczej czego nie słyszę (m.in. talerze).

Niefortunna dla organizatorów - a i fanów również - sytuacja zmieniła się w trakcie setu lokalsów z The No-Mads. Osobiście nie czekam z wypiekami na twarzy na wieści z ich obozu, ani tym bardziej na następcę ‘Age of Demise’’, ale potwierdzam utartą już tezę, że mimo wszelakich, często alkoholowych przeciwności losu, złych koncertów nie dają. I tak też było tym razem, z tą jednak różnicą, że z bliżej nieznanych mi przyczyn znacząco skrócili swój występ. Muzycy w formie, a zwłaszcza Sylwia. Choć przyznam się, że z materiałem śląskiej hordy jestem na bakier, to co znam - czyli choćby zagrany na koniec cover Stos - Stos, czy ‘’Thrash Alkoholisation’’ mocno mną pozamiatały. Co prawda, nie na tyle by nagle wskoczyć pod scenę w całkiem udany mosh, ale jednak.

Na gwiazdę wieczoru długo nie czekaliśmy. Ale nie obraziłbym się, gdybym miał stać choćby i godzinę by usłyszeć selektywne brzmienie. Odnośnie garów, sound wyklarował się gdzieś w okolicach ‘’Mi Sangre’’, ale z gitarami bywało różnie. Dźwięk pływał, nie mówiąc już o wokalu Sorena. To, czego jednak nie rozumiem, to rozłożenie bannera zespołu na bębnach, co zajebiście utrudniało pracę technicznym. Poza tym, nie wiem dlaczego Carsten ma tak ułożone blaszki, ale widać, że nie dość, że się męczył (z każdym kolejnym łykiem piwa między utworami bardziej), to i mikrofony nie do końca zbierały dźwięk. Gdzieś dopiero przy ‘’By Inheritance’’ nieco poprawił ich ułożenie, co od razu przełożyło się na jakość. Druga sprawa, że też Soren dał radę przez tyle czasu śpiewać w kapturze! A z czysto muzycznych kwestii, nie obraziłbym się gdyby ‘’poleciały’’ same stare kawałki. Materiału na naprawdę intensywny, utrzymany w starym duchu koncert, jest co niemiara. A nowe oblicze Artillery, niekoniecznie do mnie przemawia. Nie jest złe, ale brakuje mi tego ognia. Ku mojej uciesze, na Artillery widać było w miarę duży tłum, ochoczo bawiący się i nie oszczędzający gardeł.

Zobaczymy co i czy będzie na Havoc, Thrashfest, przeglądzie kapel thrash metalowych, a przede wszystkim - na Coroner.

Grzegorz ‘’Chain’’ Pindor

Under Cover Motorhead

Okazuje się, że Lemmy potrafi zrobić dobrą imprezę nawet po śmierci.

Gramy dalej

9 /10
1994 Jamal

Mamy rok 1994. 5 kwietnia coś we mnie (i wielu z Was) umiera wraz z odejściem Kurta Cobaina.

Gramy dalej

5 /10
Out of the Voiceless Grave
Gatunek: Death metal
Korpus ocena 7
Respekt
Gatunek: Heavy metal
Wolves
Gatunek: Punk
Zobacz wszystkie

POZOSTAŁE

Wintersun - 20.09.2017 - Kraków

Do krakowskiego klubu Studio zawitały formacje Wintersun i Whispered z Finlandii oraz włoski Black Therapy.

Gramy dalej
Fink - 18.09.2017 - Kraków

W ramach jesiennej trasy Fink ponownie odwiedził Polskę, tym razem z czterema koncertami. Jeden z nich odbył się w krakowskim Kwadracie.

Gramy dalej
Satyrblues 2017 - 16.09.2017 - Tarnobrzeg

16 września w Tarnobrzegu odbyła 18 już edycja festiwalu Satyrblues 2017, w ramach której wystąpili między innymi Manu Lanvin & Devil Blues, Neal Black, Fred Chapellier, Dudley Taft i Jacek Kieller.

Gramy dalej
The Pineapple Thief - 8.09.2017 - Kraków

W krakowskim Kwadracie wystąpiła brytyjska formacja The Pineapple Thief z perkusistą Gavinem Harrisonem w składzie. W roli supportu zobaczyliśmy Godsticks.

Gramy dalej
Hellfest 2017 (Dzień 3) - 18.06.2017 - Clisson (Francja)

Ostatni dzień Hellfest i apogeum upalnej pogody. Zaczynamy...

Gramy dalej