Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Anti Tank Nun

Anti Tank Nun

Heavy Metal w Polsce dostał potężny zastrzyk świeżości. Anti Tank Nun, zespół 14-letniego wybitnie uzdolnionego muzycznie chłopaka - Iggy’ego i starego wyjadacza, Tytusa z Acid Drinkers, zaserwował fanom ciężkiego grania prawdziwą ucztę. Z zespołem rozmawiamy między innymi o jego narodzinach, wpływach i planach.

Chciałbym zacząć wywiad od pytania o okładkę płyty. Motyw przewodni - wisielec, został zaczerpnięty z karty Tarota. Czy było to zamierzone?

To jest dobra karta, dobrze rokuje. Hang’em high - powieście ich wysoko. To był pomysł Mr. Bo.

Tak, wymyśliliśmy tę okładkę, kiedy jeszcze nagrywaliśmy materiał w studiu w Koronowie. Po kolacji się zasiedzieliśmy w fotelach i tam właśnie powstał ten pomysł, który później podrzuciliśmy grafikowi i teraz wygląda jak wygląda.

Iggy, czy pamiętasz jak zaczęła się twoja przygoda z muzyką i jaka była twoja pierwsza gitara?

Gibson za 50 000. (śmiech)

Pierwsza gitara jaką miałem, to mała i plastikowa zabawka, a z tych prawdziwych, to jeden z tańszych modeli Washburna. Co do przygody z muzyką, zawsze chciałem być jak ci starsi kolesie, dawać koncerty. Usłyszałem, że Janek Chilkiewicz z My Riot otworzył szkółkę gitarową. Stwierdziłem, że chciałbym się tam zapisać, zawsze kręciła mnie gitara!

A co jeśli chodzi o ciebie, Adi?

Ja już jestem starym dziadem w tym towarzystwie (śmiech). Pierwszą gitarę kupiłem od chłopaka, którego nie znałem, ale był z mojego miasta. Sprzedał mi wiosło bez strun, po czym, kiedy je założyłem, okazało się, że wszystkie progi są do wymiany, bo nie dało się na niej grać. Ale marki nie pamiętam, jakiś dziwny no name.

Iggy, jakie są twoje inspiracje?

Na pewno Randy Rhoads, Zakk Wylde, Ozzy w ogóle miał świetnych gitarzystów. Z pewnością duet Judasów, Glen Tipton  i K.K. Downing. To chyba wszystko.

Titus, powiedziałeś kiedyś, że będziesz śpiewał po polsku dopiero wtedy, gdy Metallica zacznie śpiewać po czesku. Nic się nie zmieniło?

Zgadza się, nadal podtrzymuję.

Iggy, nie chciałbyś stworzyć kawałka w ojczystym języku?

Ta muzyka jest amerykańska. Pochodzi stamtąd, nie z Polski. Nie pasowałoby mi to.

Titus, niedawno wyznałeś, że męczy cię nagrywanie w studiu. Czy to nadal są męki?

Sesja nagraniowa jest formalnością jeśli chodzi o to jak pracuję. Wchodzę do studia na tyle przygotowany, właściwie stuprocentowo, że nie ma miejsca na improwizacje, kombinowanie, mieszanie w tym wszystkim. Staram się tę formalność jaką jest nagranie przygotować dobrze, aby wszystko trwało jak najszybciej. Zdecydowanie wolę granie na żywo.

Teksty na waszej płycie często poruszają takie tematy jak diabeł czy alkohol. Jak ty, Iggy, jako czternastolatek, się w tym wszystkim odnajdujesz?

Alkohol i diabeł to jeden pies. (śmiech)

Sens tekstów zazwyczaj jest przenośny, tutaj bardziej Tytus miałby coś do powiedzenia.

Rozumiem, że to ty piszesz wszystkie teksty?

Dokładnie. Nie lubię śpiewać czyichś rzeczy na własnych płytach. Teksty są często parafrazą, czasami pewien sens jest schowany pod spodem. Często są to prawdziwe historie. Nie lubię się tłumaczyć z własnych tekstów. Czasami są tak napisane, że można samemu coś dopisać. Hang’em high - powieście ich wysoko. Nie mówię dokładnie kogo należy wieszać i kto miałby wieszać (śmiech), niech sobie każdy fan kogoś dopisze. Oczywiście nie róbcie tego sami w domu.

Kto w takim razie jest głównie odpowiedzialny za muzykę?

Muzę komponuje Adam. Ja czuwam nad aranżacją, tonacją, tempem itd, Iggy robi solówy, Mr. Bro liczy czas.

Chciałbym poruszyć temat coverów. Swego czasu wraz z zespołem Acid Drinkers zostaliście obsypani Fryderykami właśnie za płytę z coverami. Planujecie nagrać coś z Anti Tank Nun?

Mając na uwadze fakt, że jest to występ live a mamy dwanaście numerów, no jest to troszeczkę mało. Pełen set koncertowy trwa około 90 minut. Sytuacja wręcz wymaga, aby coś dorzucić, żeby osiągnąć ten 90-minutowy wymiar. Dlatego też trzeba sięgnąć po covery. Jakie, to niech powie Iggy.

Gramy Kick Out The James MC5 i Bark Of The Moon Ozzy’ego Osbourne’a.

Skąd taki wybór?

Z Bark Of The Moon to była dłuższa historia. Wcześniej była to dla zespołu praca domowa zadana przez Tytusa. Chciał sprawdzić, czy się nadajemy.

Rozumiem, że praca domowa odrobiona? (śmiech)

To też jest kwestia mojej upierdliwości, skoro proponuję coś takiego, a jest tam mnóstwo do roboty na gitarach. Facet to zrobi i idzie do przodu, rozwija się. Patrzę na kawałek pod względem trudności, jeśli jest dużo roboty na gitarze - bierzemy to! Jeśli chodzi o Kick Out The James, nie ma tam za dużo do gry na gitarze. Podeszliśmy do tego jak do pierwszego numeru zagranego poza. Takie "zagrajmy razem, zobaczymy, jak się nam gra". A że nam to fajnie idzie spod łapy, ma to swoją dynamikę, konkretny rockowy tekst, to kawałek nam się ostał.

Jak zaczęła się wasza współpraca?

Ja wychodziłem z sauny, Iggy akurat wchodził, trąciliśmy się, upadły nam ręczniki i wtedy krzyknąłem "biorę cię do zespołu!" (śmiech). A na poważnie, Iggy wydzwonił mnie, chciał nagrać numer a poszukiwał wokalisty i basisty. Podobno mu leżałem w takiej roli. I tak, pierwszą rzeczą jaką zarejestrowaliśmy było If You Are Going Through Hell, Keep Going i nakręciliśmy do tego video. Tak to się zaczęło. Od progu do dźwięku, od struny do bębna i tak się urodził Anti Tank Nun.

Wasz pierwszy kawałek, o któryn wspomnieliście, nieco odbiega od reszty jeśli chodzi o styl.

Tak, to miała być zapowiedź zespołu, nie płyty.

Na jakim gracie sprzęcie? Jakieś efekty?

Najlepsze efekty są po wódce. (śmiech)

Nagrywaliśmy głównie na Mesach, na Singlu, RoadKingu, na Randallu, paczki też Mesowe, Randallowe.

Tytus, jesteś liderem Acid Drinkers, należysz również do Anti Tank Nun: jak to pogodzisz?

Wystrzelam połowę składu tu i tu a resztę składu połączę. Acid Nun Drinkers. (śmiech)

Skąd pomysł na piosenkę Whores, Vodka And Lasers?

Z głowy, jak wszystkie pomysły.

To była ciężka, trzytygodniowa impreza. (śmiech)

Iggy dał mi temat, pomysł i zadanie, abym zwerbalizował tekst. Trwało to ponad dwa tygodnie, ciężko było to ująć tak, aby zaistniało na płycie gdzie gra młody chłopak. Udało mi się, choć tekst nie jest dokładnie o tym, o czym mówi tytuł. To jest w zasadzie cały autorski numer Iggy’ego na tej płycie. Jego riff, jego aranżacja...

Jesteście po kilku koncertach, między innymi w Stodole. Zdradzicie plany na najbliższą przyszłość? Może przybliżycie terminy?

Szampan i kawior (śmiech), a wszystkie terminy są zajęte!

Pod koniec czerwca mamy zagrać w Szczecinie, mamy też niebawem supportować starych wyjadaczy Sant Vitus.

Przejrzałem kilka stron, na których umieszczono wasz pierwszy, promujący klip. Niektórzy zarzucają wam, że jesteście marną kopią Motorhead czy Iron Maiden. Co więcej, uważają, że metal i rock jest teraz grany na jedno kopyto, nie ma tego co kiedyś. Jak się do tego odniesiecie?

Widać słuchają tego głusi. Jeśli ktoś mówi o "If You Are Going Through Hell…" , że to pachnie Motorheadem, to znaczy, że wpadł głową pod metro. Owszem, bardzo śmierdzi Maidenem. Iggy jest ich fanem. Ale to nie jest kopia, to numer w ich stylu, nawet nie do końca, bardziej w tempie, w biciu, w harmoniach gitarowych jak najbardziej. I czy teraz ciężka muzyka jest grana na jedno kopyto? Kurde, cały rock and roll jest grany na 4/4. Jest grany na jedno kopyto od roku 1955. Tego się nie przeskoczy. Nasz bębniarz czasami gra na dwa kopyta.

Próbował na trzy, ale go bolało. (śmiech)

Podczas mixów i masteringu pracował z wami Jacek Miłaszewski, który wcześniej pracował również przy nagraniach Acid Drinkers. Rozumiem, że to świadomy wybór i nie braliście nikogo innego pod uwagę?

Absolutnie świadomy. Po tym co widziałem, jak Jacek miksuje, właściwie nie miałem innego wyboru. Myślałem również o Adamie Toczko, który miksował takie albumy jak Infernal Connection czy The State Of Mind Report, ale był chyba nieosiągalny.

Jak w zespole układają się wasze relacje? Nie ukrywajmy, różnica wieku jest ogromna!

Porozumiewamy się za pomocą instrumentów. I szklanek (śmiech). Jesteśmy do siebie bardzo friendly ustosunkowani, wiesz, jak to na początku w zespole, dopóki nikt nie nadepnie sobie na odciski, gitarzyści się lubią.

To był bardzo intensywny okres, Chyba tylko granie. Płyta powstała cztery miesiące, granie było uczciwe. Podobno szykuje się niezły band, warto mu się przyglądać. (śmiech)

M. Mysłek

Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie