Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Sebastian Riedel (Cree)

Sebastian Riedel (Cree)

Błogosławieństwo czy przekleństwo? Sebastian Riedel w każdym wywiadzie i artykule nie jest po prostu nazywany wokalistą, gitarzystą czy autorem tekstu, a synem Ryśka Riedla, mimo że w przyszłym roku jego grupa Cree skończy 20 lat...

Od zawsze wiedziałeś, że zostaniesz muzykiem?

Od dziecka o tym marzyłem, miałem kontakt z tym światem muzycznym, ale przede wszystkim z dźwiękami które jakoś do mnie trafiały i do dzisiaj mam takie uczucie. Po prostu chciałem grać.

Bakcylem blues rocka zaraziła cię muzyka twojego ojca?

Można powiedzieć, że od tego się wszystko zaczęło. To były nasze pierwsze numery, które chcieliśmy grać. Dzięki ojcu poznałem takie zespoły jak Free, Led Zeppelin, Lynyrd Skynyrd… mógłbym wymieniać długo! To był czas gdy nie było to tak dostępne jak dziś. Pamiętam jak dostałem taśmę Guns N Roses i ojciec powiedział mi, że za rok będzie to najbardziej znana kapela na świecie i tak właśnie się stało (śmiech). Z moich znajomych nikt tego nie znał jeszcze wtedy! To były czasy!

Grając, jakby nie było, podobną muzykę do Dżemu, wystawiłeś się na medialne porównanie twórczości Cree z kultowym przecież zespołem polskiej sceny muzycznej. Czujesz jeszcze ten ciężar na sobie? Jak reagujesz na takie porównania?

Zawsze ktoś będzie porównywał. Gramy może trochę podobny rodzaj muzyki, ale trudno żeby było inaczej - na tym się wychowałem. Mamy przecież te same inspiracje muzyczne.

Miałeś kiedyś pomysł grać coś w trochę innej stylistyce?

Czasem mnie korci nieco mocniejsze granie - jestem jakby nie było pokoleniem kiedy królowały takie kapele jak Metallica itd. Zresztą do dzisiaj wracam do tego. Dla mnie ogólnie to jest rock'n'roll i tak już zostanie.

Czym się inspirujesz podczas pisania tekstów i muzyki dla Cree?

Inspiracją jest dla mnie życie, to co przeżywamy i chwile jakie są w pamięci. Ciężko powiedzieć, ale to się jakoś dzieje.

Jak się ma dzisiaj polska scena blues rockowa?

Myślę, że coraz lepiej. Jest coraz więcej zespołów, które chcą grać. Festiwali też przybywa. Ludzie mają jednak sentyment do żywego grania. Młode zespoły mają też lepszy dostęp do sprzętu i muzyki.

Cree to sposób na życie? Da się utrzymać u nas w kraju z takiej muzyki?

Wszyscy jakoś jeszcze żyjemy (śmiech). Wiadomo, czasem jest lepiej, czasem gorzej. Ale granie jest najważniejsze.

Który moment twojej kariery wspominasz jak do tej pory najlepiej?

Przeżyłem z Cree kilka pięknych chwil. Ciężko też było. Trudno mi wskazać jakiś moment, bo trochę tego było. Ale najpiękniejsze jest to, że mogę robić to, co kocham.

Kilka tygodni temu pojawiło się wasze DVD z zapisem koncertu jaki miał miejsce w Katowicach. Skąd pomysł na to wydawnictwo? Możesz mi coś o nim więcej powiedzieć?

Z pomysłem wyszedł Metal Mind. To był czas kiedy już mieliśmy nagrany cały materiał na nowa płytę. Początkowo miało się ukazać najpierw DVD, ale pojawił się wydawca płyty: Universal, i przełożyło się to tak, że 29 maja była premiera CD "Diabli nadali", już trzy tygodnie później, bo 18 czerwca, DVD "Cree Live". Tak się to poukładało i nic już nie zmienimy. Na koncercie wśród gości był chociażby Piotr Kupicha - byliśmy razem chyba dwukrotnie w USA i zaprosiłem go do udziału, bo chcieliśmy zagrać numer, który razem robiliśmy jakieś 7, 10 lat temu: "Po spowiedzi".

Na jakich gitarach grasz obecnie i która z nich jest twoją ulubioną?

W tej chwili na Gibson Deluxe Gold Top z 1975 roku, Gibson Custom VOS R8, Fender Stratocaster 1957, Fender stratocaster przerobiona z Encore, która jest pierwszą gitarą od ojca, kopii Telecastera, Washburn D12 i Martin D41. Ulubioną jest chyba ta pierwsza.

Czym musi się charakteryzować brzmienie gitary blues rockmana?

Jeśli chodzi o brzmienie to każdy chyba podchodzi do tego indywidualnie. Dla mnie oprócz gitary ważny też jest wzmacniacz. Jeśli ma być to brzmienie rock & blues to musi to być lampa. Na pewno instrumenty vintage'owe będą spełniać wymagania.

Jesteś samoukiem czy pobierałeś jakieś nauki gry na tym instrumencie?
Jeśli chodzi o mnie to jestem samoukiem, Beno Otręba pokazał mi pierwsze chwyty G, D, A i tak się zaczęło.

Jesteś bardziej wokalistą czy gitarzystą? Jeśli musiałbyś z jednego zrezygnować to co by to było?

Chyba bardziej czuje się gitarzystą, ale daje jakoś radę z tym i tym (śmiech).
Czy posiadanie takiego nazwiska pomaga w otwieraniu niektórych drzwi przemysłu muzycznego?

Czy ja wiem? Nigdy nie korzystałem z przywilejów. Nie wiem, to takie dziwne pytanie dla mnie.

Wydaliście kolejny album i koncertowe DVD - czas na promocję tego materiału. Jaki będzie kolejny krok Cree?

Oczywiście teraz jesteśmy skupieni na promocji, na jesieni ruszamy z trasą. Myślę, że w przyszłym roku chyba jakaś nowa płyta - może przy okazji 20-lecia. Pożyjemy zobaczymy!

Rozmawiał Michał Lis

Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie