Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Misha Mansoor (Periphery)

Misha Mansoor (Periphery)

Po premierze "Periphery II" o nowinkach stylistycznych w muzyce zespołu, porównaniach do Haunted Shores i dubstepie rozmawialiśmy z Mishą Mansoorem.

Wielu ludzi patrzy na Periphery przez pryzmat tego, co robiłeś w Bulb! oraz w Haunted Shores. Zupełnie niepotrzebnie zresztą, bo Periphery to przecież zespół z krwi i kości, tamte projekty zaś, były tylko studyjnymi tworami. Jak Ty odnosisz się do ciągłych porównań do tego, co robiłeś kiedyś?


Uważam, że niezależnie od tego, czy to zespół czy projekt studyjny, wszystko ma swój unikalny sound. Nie przeszkadza mi to, że ktoś próbuje znaleźć punkt odniesienia. Jeśli dzięki temu pozna całą twórczość, pod którą się podpisuję - tym lepiej.


Wasz nowy album ma podtytuł "This time it’s personal’’. Chcecie coś udowodnić?


Nie (śmiech) to taki pstryczek w stronę słabych filmów akcji z lat '80. Pomyśleliśmy, że to śmieszne i tak już zostało.


W "Facepalm Mute" pojawiają się partie kojarzące się z muzyką basową, bądź elektroniczną w ogóle. Momentami przypomina to dubstep. To kolejne pole do eksperymentów, czy raczej jednorazowy zabieg?


Osobiście nie uważam by był to dubstep. Muzyka elektroniczna, owszem, ale nie dubstep. Wolałbym by tak tego nie kojarzyć. Uwielbiamy mieszać gatunki i style, więc kto wie, może w przyszłości będzie tego więcej.


Album zaskakuje nu-metalowym feelingiem czy death metalowymi blastami. Kolejny eksperyment czy naturalny proces rozwoju?


Zdecydowanie naturalny proces. Szczerze mówiąc, zupełnie nie interesują mnie opinie innych ludzi. Może zabrzmi to bardzo egoistycznie, ale przede wszystkim, muzykę piszę dla siebie.


Trzech niesamowitych gitarzystów zostało przez was zaproszonych do nagrań "Periphery II". Solówka Johna Petrucciego nie dziwi, w końcu byliście razem w trasie, ale skąd wziął się Guthrie Govan i czy w ogóle ma coś wspólnego z metalem?


Jan Hoeglung, który na co dzień jest naszym menadżerem, dotarł do niego i w naszym imieniu namówił do współpracy. Nie sądzę by w ogóle interesował go metal, ale niesamowicie spodobało mi się jego podejście i styl gry. Pełen szacunek.


Jakiego sprzętu używaliście w studio?


Gitar Daemoness, ViK, Jackson, Decibel, EBMM, Ibanez  and Blackmachine Jeśli chodzi o wzmacniacze i procesory gitarowe to Fraktal Fractal Axefx II wraz z głową  EVH 5150III a wszystko to pod paczkę Mesa Boogie.


Do krążka dołączonych jest kilka bonusów. Jednym z dodatkowych utworów jest cover Slipknot. Podobnie jak w przypadku Born of Osiris czy Amon Amarth coverujących System of A Down to spore zaskoczenie. Kto wpadł na ten pomysł i dlaczego?


Na cały pomysł wpadł Spencer. Co prawda, z początku podeszliśmy do tego dość sceptycznie, ale w ramach postępów nagrań, uznaliśmy, że ten kawałek ma spory potencjał. Jako, że była to zajebista zabawa znalazł się jako bonus. Proste!


Jakiś czas temu, w jednym z wywiadów, powiedziałeś, że chciałbyś zmienić to w jaki sposób ludzie odbierają i postrzegają muzykę. Jakie granice chciałbyś przekroczyć?


Nie przypominam sobie tego, ale możliwe, że źle to ująłem. Chciałbym by to, co robię spełniało mnie, a także podobało się innym ludziom. To jak odbierają te dźwięki jest zupełnie indywidualną kwestią i nigdy nie chciałbym narzucać jednej wizji recepcji.


Czy djent pcha metal naprzód? Albo progresywny metal? Lub też, czy jeszcze to robi?


Nie wiem. W odniesieniu do Periphery termin djent nie ma już pokrycia. Nie wiem zresztą, czy kiedykolwiek miał. Stałem się przeciwnikiem tego terminu. Uważam nas za muzyków grających progresywny metal i tego wolę się trzymać. Ten nurt - muzyki progresywnej w ogóle - był, jest i będzie. Co, czy i w jakiej formie będzie go zmieniać, zależne jest tylko i wyłącznie od nas samych ludzi. Sam djent wydaje się być jednowymiarowy i prędzej czy później (w takiej formie w jakiej jest teraz) po prostu popadnie w stagnację, aż w końcu zniknie.


Dzięki za rozmowę. Ostatnie słowa dla Ciebie.


Sprawdźcie nasz nowy album "Periphery II". Mam nadzieję, że się spodoba.


Grzegorz "Chain" Pindor

Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Revolution Radio Green Day

Green Day jaki jest, każdy widzi (a właściwie słyszy).

Gramy dalej

8 /10
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Zobacz wszystkie