Kup Magazyn Gitarzysta

Asgaard

Wczesną wiosną 2012 roku muzycy Asgaard powrócili po ośmioletniej przerwie studyjnej z albumem zatytułowanym "Stairs To Nowhere". Krążek szybko zyskał przychylność zarówno fanów, jak i krytyki.

Choć muzyka na nim zawarta nie należy do najłatwiejszej w odbiorze, to magnetyzuje rzadko spotykaną na polskim rynku formą oraz klimatem. Część sekretów tego albumu w wywiadzie dla Magazynu Gitarzysta zdradzili Hetzer i Flumen, którzy wyjaśnili również czym dzisiaj jest tak naprawdę Asgaard.

Witam! Na wstępie gratuluję udanego powrotu. Można powiedzieć, że Asgaard powrócił do świata żywych!


Dziękujemy za gratulacje, cieszymy się, że płyta przypadła do gustu. Mieliśmy pewne wątpliwości co do odbioru naszego nowego dzieła, ale reakcja mediów przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Asgaard w opinii wielu okazuje się wciąż ważnym dla polskiej sceny zespołem. Przyjemnie się czyta tego typu opinie.


Upłynęło trochę wody w Nysie Kłodzkiej zanim zespół przygotował swój kolejny album. Skąd taka długa przerwa?


O tak, osiem lat to z pewnością szmat czasu. Nysa Kłodzka przez ten czasu wiła swoje wody modrą wstęgą, łącząc się ze swoją starszą siostrą Odrą i wpuszczając warkocze nurtu w granatowo-grafitową otchłań Bałtyku… ale my chyba nie o tym? Proces przygotowania i rejestracji płyty z pewnością trwał zbyt długo. Ta płyta powinna się ukazać w okolicach przełomu 2009 i 2010 roku. Stało się inaczej, a powody były zupełnie prozaiczne. Asgaard jest dla nas w tej chwili czysto hobbystycznym zajęciem. Nie mieliśmy kontraktu, który nakładałby obowiązek nagrania płyty w konkretnie wyznaczonym terminie. Stąd, z uwagi na inne życiowe priorytety, nie mogliśmy poświęcić mu zbyt wiele czasu. Niemniej powoli przygotowywaliśmy zarys nowej płyty, robiliśmy nowe motywy. W końcu udało się spiąć i wydać nowy materiał, z którego jesteśmy niezmiernie zadowoleni pod każdym względem.
 

Nie było momentów zwątpienia nad sensem istnienia zespołu?


Asgaard nie jest zespołem muzycznym, to w chwili obecnej trzyosobowy projekt, do którego zaprosiliśmy sesyjnych muzyków. Można powiedzieć, że od 2004 roku Asgaard nie istnieje jako zespół. Natomiast wciąż istnieje idea, wokół której koncentrujemy swoje muzyczne poszukiwania, która miała zasadniczy wpływ na powstanie zespołu. Pytanie czy był sens nagrania "Stairs To Nowhere"? Naszym zdaniem tak, ponieważ ta płyta na nowo definiuje projekt Asgaard, pokazuje, że na wyeksploatowanym poletku muzyki quasi metalowej, wciąż można tworzyć dźwięki wykraczające ponad banał i przeciętność. To album ambitny, odważny i satysfakcjonująca nas jako twórców. Chociażby z tych względów warto było go zrealizować.


Wydaliście krążek po niecałych ośmiu latach przerwy, ale nagrania rozpoczęły się już w we wrześniu 2010 roku. Sześć lat to i tak szmat czasu. Taki okres często powoduje zmiany. Ludzie dojrzewają, wzbogacają się o nowe poglądy na wiele spraw. Jak jest w przypadku muzyków Asgaard? Co się u Ciebie zmieniło od 2004 roku?


Bardzo wiele. Jestem człowiekiem mającym większe doświadczenie, szersze horyzonty, bogatszym o szereg impulsów i zdarzeń jakie miały miejsce w moim życiu. Bogatszym o wiele przesłuchanych płyt, przeczytanych książek, obejrzanych filmów i innych impulsów, które wzbogaciły moją osobowość. Muzycznie może nie jestem dużo lepszym muzykiem, ale też nie tkwię w miejscu, wciąż robię postępy. Na płycie "Stairs To Nowhere" udało się nam poskromić zapędy do eksponowania własnych partii. Dzisiaj dla dobra muzyki inaczej aranżujemy utwory, teoretycznie prościej, ale moim zdaniem zdecydowanie dojrzalej. Dotyczy to zarówno wokali, jak również gitar czy klawiszy, potrafimy o tym dyskutować i poszukiwać najlepszych rozwiązań dla całości materiału. Czy wynika to z wieku, w którym emocje ustępują racjonalnemu myśleniu? Być może.
 

Jakie to ma przełożenie na wasz premierowy materiał zatytułowany "Stairs To Nowhere"? Szczególnie gdybyśmy mieli go porównać z poprzednim dziełem zespołu.


Wydaje mi się, że płytą "EyeMDX-tasy" osiągnęliśmy pewne apogeum intensywności i siły przekazu Asgaard. Nie chcieliśmy iść dalej tą drogą, jeszcze bardziej podkręcać tempo i zbrutalizować przekaz. Tym niemniej pewne echa poprzedniej płyty są słyszalne na "Stairs To Nowhere", stanowią jej kontynuację i rozwinięcie. Uważam że w swoim czasie to był bardzo dobry krążek, ale nie chcę grać już w ten sposób. "Stairs To Nowhere" jest dla Asgaard albumem przełomowym i można ubrać go w jeden przymiotnik: dojrzały. Przykładowo partie wokalne Przemka (Quazarre - przyp.) pozbawione growlu są jednym ze znaków rozpoznawczych nowego Asgaard. Mam nadzieję, że tak już zostanie, bo bogactwem dźwięków, pełną paletą barw można bardziej oddziaływać na emocje słuchacza niż np. blastami. Z dzisiejszej perspektywy razi mnie growl, razi mnie toporna stylistyka metalowa, kontrast muzyczny, produkcja, w której jest maksymalne podkręcenie głośności, a plastyczność i wielopłaszczyznowość produkcji schodzi na trzeci, czwarty plan.


Sporo czasu nagrywaliście w barwach Metal Mind Productions. Tymczasem u progu nowej dekady XXI wieku dołączyliście do młodziutkiego Icaros Records. Jak wyglądały kulisy tej współpracy?


Kulisy tej współpracy owiane są tajemnicą, ale dla czytelników Gitarzysty uchylę jej rąbka… Otóż Icaros Rec. jest wytwórnią naszego wokalisty Quazarre. Stąd można nam czynić zarzut, że w tym wypadku doszło do nepotyzmu i kumoterstwa na niespotykaną skalę. Zostaliśmy wydani po znajomości proszę Pana.


Osiem premierowych kompozycji Asgaard to dla mnie dowód tego, że i w Polsce żyje metalowa awangarda. Wszak "Stairs To Nowhere" to w moim odczuciu zręczna wędrówka pomiędzy różnymi formami metalu, ale również odczuwalna elektronika, może i ostrożnie jazz. W jaki sposób opisałbyś ten materiał w sensie instrumentalno-wokalnym?


Jest to wędrówka po różnych stylach muzycznych, niekoniecznie metalowych, albo rzadko kiedy metalowych. Ta wędrówka jest wynikiem, mam nadzieję, chęci zabawy różną muzyką, fascynacją różnymi stylami, niekoniecznie zaś błądzeniem w poszukiwaniu własnej tożsamości muzycznej, bo tę - po wydaniu kilku płyt - już posiadamy. Zresztą na naszej ostatniej płycie wyraźnie słychać typowy ‘asgaardowy’ charakter. To wciąż jest Asgaard, tylko z nowym materiałem, który jest zaproszeniem do muzycznej podróży.


W warstwie tekstowej rozpościera tu się mroczny klimat. Słuchając słów śpiewanych przez Quazarre’a czułem się jak Teddy Daniels, cierpiący na schizofrenię bohater "Shutter Island" Martina Scorsese. A jak się w istocie rzeczy mają? O czym opowiada "Stairs To Nowhere"?


Warstwa tekstowa przedstawia jedynie zbitek myśli o znaczeniu nazwijmy to około-filozoficznym, socjologicznym, światopoglądowym. Nie są to ścisłe tezy, dogmaty, lecz jedynie tak jak wspomniałem kilka myśli. Co do pesymizmu. No cóż, my niekoniecznie chcemy nawiązywać do amerykańskiej idei, że muzyka ma być jedynie rozrywką, bez głębszej analizy. Nasza warstwa tekstowa i wizerunkowa jakoś nie pasuje do dziewczyn w bikini wylegujących się na basenie. Nie żeby nam się nie podobały takie dziewczyny, ale mamy wewnętrzne przekonanie, że sens życia tkwi nieco głębiej.


Rozkoszując się kolejnymi dźwiękami waszego nowego albumu zastanawiałem się w jaki sposób dogadujecie się w studio? W końcu spotkały się trzy talenty, które w moim odczuciu wywodzą się z różnych muzycznych światów…


Może trudno w to uwierzyć, ale nie mamy w dogadywaniu się między sobą większych problemów. Każdy z nas muzycznie jest silną osobowością, bez którego Asgaard nie byłby możliwy. Oczywiście każdy z nas ma inną wizję zespołu, muzyki, płyty jaką tworzy i przez to znacznie się różnimy. Ale mamy szacunek do siebie, a przy procesie płyty każdy z nas musiał iść nierzadko na znaczne ustępstwa. Inaczej album nigdy by nie powstał.


Materiał nagrywaliście w białostockim Hertz Studio. Zatem jak wrażenia?


W studio Hertz nagrywaliśmy nasze poprzednie albumy "Eye MDX-tasy" i "XIII Votum Lunae". Podczas ostatniej naszej sesji korzystaliśmy z usług Hertza podczas masteringu. Mamy swoje zdanie o tym miejscu. Jest to studio o znanej renomie wśród gatunków muzycznych typu metal i pokrewne. Jest w pełni profesjonalne, zarówno pod względem ludzi, którzy w nim pracują jak i sprzętu i adaptacji akustycznej pomieszczeń. A ma być jeszcze lepiej, ponieważ studio jest w trakcie totalnej przebudowy.


Poszczególne partie materiału powstawały na szerokiej skali czasu od września 2010 roku do listopada 2011 roku. Skąd taka rozbieżność w czasie?


Powodów w zasadzie było kilka. Pierwszy to fakt, że nie jesteśmy typowym zespołem muzycznym, lecz projektem, nagrywaliśmy w różnych miejscach, w różnych okresach, z różnymi muzykami. Zatem musieliśmy się dopasować do naszych i ich planów życiowych. Drugim aspektem jest fakt, że nagraniu powinien towarzyszyć komfort psychiczny w postaci odpowiednio długiego czasu na analizę tego, co powstało. Nie jest tajemnicą, że pewne partie instrumentów czy wokali były rejestrowane dwukrotnie lub nawet trzykrotnie. My mogliśmy sobie na taki komfort pozwolić, co moim zdaniem przełożyło się na finalny efekt.


A co z planami Asgaard? Gdzie będzie można usłyszeć zespół jesienią i wczesną zimą 2012 roku, a także w 2013 roku?


Chcielibyśmy bardzo wystąpić zimą-wiosną na kilku koncertach w różnych częściach Polski. Ale jest to na tyle trudne przedsięwzięcie logistyczne, że nie znamy do tej pory żadnych szczegółów. Do najbliższych planów Asgaard należy jeszcze promocja "Stairs To Nowhere" za granicą.


A może macie już jakieś plany odnośnie kolejnego albumu? Czy znowu czeka nas sześcioletnia przerwa?


Nie mamy w tej chwili żadnych planów dotyczących nowego albumu. Staramy się, aby "Stairs To Nowhere" została maksymalnie dobrze wypromowana. Tym niemniej kilka motywów na nowy krążek już mamy. Chciałbym je kiedyś usłyszeć na kolejnej płycie ale czy tak się stanie zależy od wielu czynników. Korzystając z okazji pragnę serdecznie podziękować za ciekawy wywiad i objęcie patronatem przez Magazyn Gitarzysta naszej płyty. Wszystkich zainteresowanych naszą twórczością odsyłam na strony:

Official site: http://www.asgaard.pl/
Facebook: http://www.facebook.com/AsgaardOfficial
Myspace: http://pl.myspace.com/asgaardofficial
Youtube channel: http://www.youtube.com/user/AsgaardOfficial
Label Webstore: http://www.icarosrecords.com/webstore
Contact: asgaard@asgaard.pl


Przy okazji zapraszam do ankiety na potrzeby Magazynu Gitarzysta dla "strunowych" muzyków Asgaard!
 

Gitary: Ibanez Artist
Wzmacniacze: Laboga Mr. Hector
Efekty: wiele by wymieniać
Struny: D’Addario
Kostki/Akcesoria: Jim Dunlop


Konrad Sebastian Morawski

Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie