Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Łukasz Lańczyk (Lorein)

Łukasz Lańczyk (Lorein)

Lorein istnieje zaledwie od 2009 roku, a na koncie ma już szereg znaczących sukcesów. Jako laureaci kilku pierwszych miejsc na różnych festiwalach postanowili na poważnie zabrać się za swe hobby, którym jest granie.

Owocem tego wysiłku jest nowo powstały album. Z Łukaszem Lańczykiem, wokalistą Lorein rozmawiamy nie tylko na temat najnowszej płyty.

Witam serdecznie. Wywiad pragnę zacząć od gratulacji, albowiem przed kilkoma tygodniami wyszła wasza debiutancka płyta. Chciałbym tu pewną rzecz uściślić. Na waszej stronie są dwie daty premiery najnowszej płyty. W zakładce aktualności tworzonej przed datą premiery czytamy, że płyta ma się ukazać 15 października, natomiast w zakładce bio znajdziemy informację, że płyta miała premierę 22 października. Która data jest poprawna? Być może to mało istotne, ale od tego chcę rozpocząć.


Dziękujemy (śmiech) Oczywiście poprawną datą jest dzień 22 października. Dzięki za wypatrzenie tego szczegółu. Wraz ze zmianą szaty graficznej strony chcieliśmy umieścić potrzebne informacje. Był plan, żeby nowa strona ruszyła z premierą płyty, jednak premiera się przesunęła i stąd ta niejasność. Już poprawione! (śmiech)


Obok gratulacji dotyczących debiutanckiego albumu powinny się znaleźć również te dotyczące nagród jakie zdobyliście. Pierwsze miejsce w Katowicach, debiut roku oraz najlepszy wykonawca pop na Muzycznych scyzorykach 2010. Również sporo finałów, a co ciekawsze wszystko to w jednym roku. Jak na wówczas młodziutki zespół były to chyba bardzo ważne osiągnięcia. Jak wspominacie tamten czas?


Dziękujemy jeszcze raz. Kiedy już nagraliśmy pierwsze demo mogliśmy coś działać... wysyłać zgłoszenia itd. Rok 2010 był bardzo udany. Dla tak młodego zespołu jakim wówczas byliśmy każde zakwalifikowanie się na jakiś festiwal i dostanie się do finału było zaskoczeniem. Okazało się, że skoro ktoś nas wybiera, to może nasze piosenki nie są takie złe jak przypuszczaliśmy. Ten fakt trochę nas podbudował i postanowiliśmy próbować dalej. Wspominamy ten czas bardzo pozytywnie, chociaż kosztował nas nieco wyrzeczeń i pracy. Dla młodego zespołu granie na przeglądach to ważne doświadczenie. Nie lubię tylko tej atmosfery rywalizacji, bo według mnie muzyka to nie zawody. Niestety, na tych imprezach dało się czasami odczuć atmosferę zawodów.


Jak już mówiłem jedno z pierwszych miejsc przez was zdobytych zalicza się do kategorii wykonawca pop. Jak się do tego ustosunkowujecie? Uważacie się za zespół rockowy czy popowy?


Też nas to zastanowiło. Serio. Nasze piosenki gdzieś tam może zahaczają o pop, ale nie są czystym popem i nie wiem skąd ten pomysł?! Ja uznaję to za jakiś żart. Tłumaczymy to w ten sposób, że za dużo kapel było w kategorii rock i dlatego ktoś niesłusznie nas wrzucił do worka o nazwie pop…  Komuś się coś POPierdzieliło (śmiech)


Wasz największy dotychczasowy występ to chyba Ursynalia 2011. Jak czuliście się na dużej scenie największego festiwalu studenckiego w Polsce?


To fakt. Scena była naprawdę duża. Czuliśmy się bardzo dobrze... cała ta profesjonalna obsługa. Niestety po występie pozostał pewien niedosyt. Po pierwsze, graliśmy o 15:30. Po drugie, mieliśmy pięciominutową próbę dźwięku, po czym graliśmy jedynie 25 min. Po trzecie, organizatorzy zapomnieli otworzyć bramek wejściowych i dopiero w połowie naszego występu publika zaczęła wbiegać pod scenę. To jednak zmotywowało nas do tego, żeby wziąć się do roboty i zagrać w przyszłości na takim festiwalu o normalnej godzinie z normalnym setem. Miejmy nadzieję, że tego kiedyś doczekamy (śmiech)


W związku z wydaniem płyty, co czytamy dalej na waszej stronie, zmieniła się między innymi jej szata graficzna. Powiem szczerze, że przypadła mi do gustu. Tematycznie bardzo dobrze współgra chociażby z premierowym teledyskiem. Czy jest to tylko tymczasowy image czy coś więcej? Może jakieś hippisowskie inspiracje?


Cieszę się, że nasz strona się spodobała. Dzięki w imieniu naszego Łebmastera Marcina! (śmiech) Chcieliśmy zmiany wraz z nadejściem nowego etapu w naszym graniu, stąd zmiana szaty graficznej strony. Niczym się nie inspirowaliśmy. Chcieliśmy, żeby strona była prosta, a zarazem ciekawa i tak kombinowaliśmy z Marcinem. Efekty można podziwiać na www.lorein.art.pl


W sieci trafiłem na wasz utwór, który nie znalazł się na debiutanckim albumie. Mowa tu o numerze "Drzwi otwarte". Skąd pomysł na "okolicznościowe nagrywanie" albowiem kawałek ewidentnie został nagrany z okazji bożonarodzeniowych świąt?


Tak.. to prawda. Piosenkę napisałem pod wpływem klimatu nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Kiedyś tak siadłem i pomyślałem sobie, że w te Święta każdy powinien poczuć ciepło i bliskość, jednak wiele osób spędza je samotnie. Smutno mi się zrobiło i stąd ten utwór. Coldplay też stworzył świąteczny kawałek, więc pomyślałem: "dlaczego my nie możemy?!" (śmiech)


Zostanę chwilę przy "Drzwi otwarte". Słuchając tego numeru odnoszę wrażenie, że Twój wokal swą manierą momentami bardzo przypomina byłego frontmana Myslovitz. Nie uważasz, że inspiracja inspiracją, ale w pewnym momencie można popaść w pewne naśladownictwo?


Ostatnio nie słyszę nic innego jak tylko porównania do Artura Rojka z Myslovitz. Z jednej strony to dla mnie duży komplement, że ludzie porównują mnie do tak wspaniałego wokalisty. Z drugiej jednak strony martwi mnie to, że nikt nie próbuje poszukać czegoś "lanietzowego" w tym co robię. Piszę swoje piosenki i  moje inspiracje nie są związane tylko z Myslovitz, chociaż bardzo lubię ich muzykę i ich samych, bo to moi koledzy. Wydaje mi się, że moja barwa głosu i śpiewanie w języku polskim odpowiada za to podobieństwo.


Wobec tego dla równowagi  przejdźmy do utworu promującego wasz najnowszy album. O czym mówi "Krótkowzroczność"? Tekst jest dość niejednoznaczny....


Chyba właśnie cała zabawa polega na tym, żeby każdy słuchając tego czy też innego kawałka, odniósł go do swoich przeżyć i doświadczeń wytwarzając jakiś swój obraz. Mi chodziło bardziej o to, że czasami jesteśmy zbyt "krótkowzroczni" i nie dostrzegamy u innych osób pewnych niewidocznych na pierwszy rzut oka wartości. Po jakimś czasie to do nas dociera, ale często jest za późno.

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video


W takim razie jakbyście streścili wasz najnowszy album. O czym jest "MoNoKoLoR"? Nie miałem jeszcze okazji usłyszeć tej płyty, a powiem szczerze, że niektóre tytułu brzmią dość intrygująco.


"MoNoKoLoR" to piosenki o życiu. Czasami jest ono monotonne, ale teksty wbrew pozorom nawołują to tego, żeby nie dać się połknąć przez szarą rzeczywistość. Oderwać się na chwilę…. Pomarzyć..  Przemyśleć coś.. Wstać i iść przed siebie oddychając głęboko. Jeśli nie słuchałeś to zachęcam Ciebie i innych do przesłuchania tej płyty. Dzięki!


Łukasz Haciuk

Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie