Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Adam Łassa (Ananke)

Adam Łassa (Ananke)

Ananke to młoda bydgoska formacja, w której skład wchodzi grupa muzyków z potężnym doświadczeniem scenicznym i masą sukcesów artystycznych na koncie. Niedawno wydali drugi krążek, "Shangri-La", przyjęty bardzo ciepło zarówno przez krytykę jak i słuchaczy.

O mitologii, artystycznej przeszłości, polskim progresywnym rocku i muzycznej odysei z filozofią w tle rozmawiałem z Adamem Łassą, wokalistą i tekściarzem Ananke.

Dziesięciolecie między latami 1990-2000 to był świetny czas dla muzyki progresywnej w Polsce, głównie za sprawą dwóch kapel. Z jednej strony mieliśmy Collage, a z drugiej Abraxas. Trudno też nie zauważyć analogii pomiędzy oboma zespołami. W pewnym momencie, w każdym z nich, coś zaczęło zgrzytać, co ostatecznie doprowadziło do powstania dwóch obozów. W Collage to był obóz Szadkowskiego (późniejszy założyciel Satallite) oraz Gila (Believe). Z Abraxas zrodził się natomiast obóz Svann (Błaszczyk, Brzeziński, Matyska, Ratajczak) oraz Assal & Zenn (Łassa, Święch, Mak). Święch zagrał też później w Ananke na płycie "Malachity". Czy słuszną jest teza o swoistych obozach post-abraxasowych - bo przyznasz, że ciężko mówić o przypadku, gdy widzi się, że pewne nazwiska przy różnych projektach muzycznych trzymają się razem unikając przy tym innych?


Gdy sięgam pamięcią do tego okresu, który wspominasz, to muszę przyznać, że był bardzo łaskawy dla zespołów grających progres. Chyba ogólnie zainteresowanie muzyką było większe, a zespoły cieszyły się większą estymą (śmiech). Jestem natomiast daleki od stwierdzenia, że Abraxas podzielił się na obozy. Fakt, że późniejsze produkcje powstały w określonych konfiguracjach osobowych, bardziej wynikał z artystycznych potrzeb w danej chwili. Musimy również pamiętać, że to wszystko działo się na przestrzeni kilku lat, co oczywiście z obecnej perspektywy wygląda inaczej. Osobiście mam bardzo dobry kontakt z większością chłopaków grających w Abraxas i często wspomagamy się przy kolejnych produkcjach.


Nieprzypadkowo wspomniałem Collage, bowiem zarówno grupy Szadkowskiego jak i Gila odniosły już sukces na progresywnym poletku i krytycy coraz rzadziej wspominają skąd panowie się wywodzą. Czy wy, już jako Ananke, czujecie się swoistą kontynuacją twórczości Abraxas?


Ananke to inny zespół, inna muzyka, inny czas i inni ludzie. Podobnie jak Abraxas. Być może są osoby, które postrzegają nas przez pryzmat pewnej kontynuacji, ale myślę, że to za dalekie uproszczenie. Wierzę, że pod szyldem Ananke zrobiliśmy kilka cennych rzeczy i osoby, do których wrażliwości trafiamy doceniają to również. Pewnych analogii z Abraxas nie da się uniknąć, ale Ananke ma własną tożsamość i historię. Mam również nadzieję, że nasi obecni fani nie słuchają nas tylko z powodu Abraxas, ale z przyjemnością wtopieni delektują się i muzyką Ananke.


Z punktu widzenia czasu - czyli trzech lat, dwóch albumów i licznych koncertów - myślisz, że łatka "ex-Abraxas", którą bądź co bądź jeszcze się Ananke dokleja, jest balastem czy ułatwieniem zaistnienia na rynku muzycznym i wśród słuchaczy?


Jak sam widzisz może to być zarówno małe błogosławieństwo, jak i przekleństwo. Nikt nie chce, żeby oceniać jego twórczość z perspektywy wcześniejszych dokonań. Ja osobiście zawsze podkreślam, że historia Abraxas to również duża historia mojego życia. Gdybym skreślił te lata, to nigdy nie doszedłbym do tego, co robię teraz z Ananke. Dla mnie to kontynuacja mojej drogi i przygody z muzyką. To ponad dwadzieścia lat doświadczeń, lepszych i gorszych, ale moich. Jako Ananke walczymy o szacunek i uznanie fanów głównie za pomocą muzyki, bo tak naprawdę to jedyne co możemy zrobić.


A tak ogólnie, to zadomowiliście się już na nowo w półświatku art-rockowego grania?


Chyba nie, ponieważ nawet nie wiem, co to do końca oznacza. Nigdy nie należałem do osób, które mają rozległe kontakty w mediach albo bardzo zabiegają o towarzystwo person, które mogą nam pomóc w karierze. Dlatego ten grunt wydaje się nam ciągle otwarty i jednocześnie bardzo hermetyczny. Jeśli usłyszysz nas w radiu to znaczy, że ktoś tego chciał, a nie dlatego, że dostał w łapę. Aktualnie nie wiem co jest na topie i do kogo warto się uśmiechnąć, żeby osiągnąć coś więcej. Jako Ananke mamy jeden cel. Tworzyć dobrą muzykę i zarażać nią innych ludzi. Jeśli w życiu jesteś wiarygodny i robisz coś z przekonaniem, to los prędzej czy później zwróci ci to ze zdwojoną siłą.


A jak to wygląda obecnie na koncertach? Pojawili się nowi ludzie, czy to wciąż słuchacze, którzy chcieliby usłyszeć jak gracie "Doriana Gray'a" na żywo?


Jeśli na koncercie pojawiają się fani pamiętający Abraxas, to zapewne chcieliby usłyszeć jakąś część z dawnego repertuaru. Wierzę jednak, że muzyka Ananke gromadzi wokół siebie ludzi z dużym wyczuciem i wrażliwością muzyczną i to wystarczy aby przekonać do siebie również i tych "wątpiących" (śmiech).


Za młody byłem na koncerty Abraxas - natomiast jeśli idzie o zobaczenie Ananke na żywo to wciąż pechowo się rozmijamy. Ostatnio chociażby na Festiwalu Muzyki Progresywnej w Gniewkowie, gdzie publiczność zaraz przed waszym występem musiała uciekać spod sceny przepędzona przez potężną burzę. Wciąż zdarza się wam robić z występów swoisty performance jak Gabriel w Genesis czy Fish w Marillion?


Nasza muzyka jest zazwyczaj obrazowa. To duża zaleta, bo kiedy słuchasz na przykład "Sary", możesz sobie wiele wyobrazić. Jeśli do tego iskrzy i przepływa energetyczna więź pomiędzy nami, a publicznością, tworzy się magia. W takich okolicznościach performance ma racje bytu i spore uzasadnienie. Prawdopodobnie planując kolejne koncerty sięgniemy również i po te środki wyrazu. Zresztą zawsze tak było. Chciałbym aby nasi fani i osoby oglądające nas na koncertach, odnieśli wrażenie, że każdy koncert i każda chwila są wyjątkowe i nigdy się nie powtórzą. Dlatego chcemy dać jak najwięcej od siebie, również poprzez tego typu działania.


Nieustannie pytam o muzyczną przeszłość, bo i sami jakby nie próbujecie przed nią uciec. Twój charyzmatyczny i rozpoznawalny wokal już sam w sobie przywodzi na myśl dokonania Abraxas, stylistycznie trochę od progresywnego grania się oddaliliście - to bardziej brzmienie znane z Assal & Zenn, mocniej art- mniej prog-. Ale jest tu rzecz istotniejsza - odniesienia do różnorakich mitologii: Abraxas to mitologia perska, Ananke - grecka, Shangri-La z kolei jest synonimem niemalże mitycznej utopii. Skąd u Ciebie te zainteresowania rzeczami z pogranicza rzeczywistości i folkloru?


Osobiście odwołuję się do mitologii z prostej przyczyny: rodzaj ludzki ma przebogatą historię i fascynującą, wciągającą genezę swojego powstania. W tym życiu zapewne nie dowiemy się do końca co jest prawdą, a co mitem. Każdy wierzy w inny początek i akceptuje swoją prawdę. To co dla kogoś jest relikwią i świętością, dla innego może być śmiesznym bajdurzeniem. Tacy jesteśmy i na szczęście każdy ma prawo wierzyć w coś innego. Moje fascynacje życiem i śmiercią są również pochodną pytań o naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Ciągle szukam i zadaję pytania o sens tego wszystkiego.


A propos liryki. Teksty w Ananke to rzecz niezwykle istotna - zarówno stylistycznie, jak i na gruncie eksponowanych motywów. Czy gdyby spróbować stworzyć monografię lirycznej strony zespołu potencjalny badacz dotarłby do wspólnego mianownika wszystkich tekstów? Jakiejś konkretnej filozofii, konceptu przyświecającego i łączącego wypowiedzi liryczne?


Częściowo odpowiedziałem na to pytanie już wcześniej. Myślę, że nie ma prostego wzoru na podsumowanie tego co można wyczytać z tekstów. Pomiędzy wierszami jest wiele skojarzeń, które umykają lub są niewidoczne dla słuchaczy. Oczywiście mówię tutaj o tych osobach, dla których tekst ma jakiekolwiek znaczenie. Gdybym miał to ująć w dużym uproszczeniu, to powiedziałbym, że wspólnym mianownikiem każdego tekstu jest moja rozmowa pomiędzy duszą, rozumem i ciałem. Wychodzę również z założenia, że im większa świadomość i wiedza, tym większa możliwość aby zgłębić coś lepiej. Dla przykładu, czy wystarczy dobrze poznać tylko jedną doktrynę czy rozprawę filozoficzną, aby wypowiadać się z mądrością o wszystkich pozostałych?


Wchodzimy na grząski grunt filozofii, to spytam może o inspiracje. Kto wywarł największy wpływ na Adama Łassę - tekściarza i Adama Łassę - wokalistę?


Jeśli chodzi o teksty, to nie mam swojego idola. Po prostu piszę od zawsze o rzeczach, które mnie zmieniają. To może być cokolwiek: książka, rozmowa, film czy ważne doświadczenie z mojego życia. Jeśli chodzi o muzykę i śpiew, to od dziecka słuchałem... Beatlesów. Później zasłuchiwałem się w coraz bardziej zakręconych kompozycjach, szczególnie artrockowych. Mam chyba dość pokręconą naturę, a ta muzyka wydaje mi się pełna wolności i niezależności. Tam nie ma żadnych schematów, możesz zagrać i zaśpiewać praktycznie co zechcesz. Jak masz ochotę to wyciągasz cytrę i zawsze znajdziesz fragment, gdzie doskonale zabrzmi. Tej wolności nie da ci żadna inna odmiana muzyki. Takim artystą jest dla mnie Peter Hammill. Facet ma gdzieś co jest na czasie i co akurat wypada zaśpiewać. Podąża za głosem, który siedzi w nim w środku. Dlatego szanuję takich ludzi. Ja mam podobnie.


Ananke z łaciny znaczy tyle co "konieczność", "nieuchronność". Gdyby się doszukiwać większych podtekstów, to można by tu przytoczyć słowa Marcina Błaszczyka, który po rozpadzie Abraxas napisał: "Nie pytajcie dlaczego. Widocznie tak musiało być". Później nastąpiło przypadkowe spotkanie w pociągu, będące w rzeczywistości zaczątkiem Ananke. Rozumiem, że owa łacińska "nieuchronność" to jednak nazwa daleka od przypadku?


Dla mnie przypadek jako taki nie istnieje. Przeznaczenie jest pewnym rodzajem karmy, którą sobie wcześniej przygotowałem. Im większa świadomość towarzyszy moim uczynkom, z tym większą konsekwencją zbiorę zasiane wcześniej ziarna.  Generalnie łańcuch przyczyn i skutków może być najważniejszym elementem naszego życia. Rozmyślam nad tym od dawna. Trochę to przytłacza, bo jeśli tak jest, to mam nad czym pracować...


Nad "Malachity" pracowaliście osiem miesięcy - wyszła rzecz bardzo dobra. Stworzenie "Shangri-La" zajęło wam już cztery miesiące, a to płyta świetna, kolejny krok do przodu. Czy łatwiej i szybciej pracowało się wam nad "Shangri-La"? Zmieniliście w jakimś znacznym stopniu sposób komponowania?


Nad "Shangri-La" pracowaliśmy trochę krócej niż nad "Malachitami", a wynika to głównie z pewnej dojrzałości, którą osiągnęliśmy. Nie bez znaczenia było również nasze nastawienie i świadomość własnych oczekiwań. O zmianach w sposobie komponowania najlepiej opowiedziałby Krzysztof Pacholski, ale przypuszczam, że kierował się głównie natchnieniem. Teraz tworzymy zgrany zespół, pojawił się Marcin Mak i Michał Sokół, którzy wnieśli twórczą energię i ciekawe pomysły muzyczne. Do tego wspierają nas Karol Oparka i Grzegorz Korybalski, wspaniali muzycy, z którymi ruszymy na trasę koncertową.


Recenzje nowej płyty są raczej entuzjastyczne, krytyka jest "Shangri-La" zachwycona, ale nie ma co ukrywać, że dziś rock artystyczny to w Polsce muzyka niszowa. Jako Ananke, nie myśleliście, czy by po angielsku nie pośpiewać, chociażby po to by zdobyć publiczność za granicą? - innym zespołom prog-artowym wychodzi to raczej na dobre.


Pierwsze recenzje są dla nas przychylne i bardzo się z tego cieszymy. Taka muzyka wymaga pewnego spokoju i odprężenia aby zasłuchać się w niej całym sobą. W tak zabieganych czasach wielu ludzi nie może sobie na to pozwolić... lub nie chce. Naszym marzeniem jest dotrzeć do tych osób, które potrzebują tego oddechu. Kiedyś muzyka była na to najlepszym antidotum. Dlatego chcemy ich zabrać do krainy Shangri-La, gdzie króluje wolność, szczęście i właśnie ten spokój.

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video


Czy w takim wypadku następne Ananke już się robi? Czego mogą spodziewać się słuchacze?


Przede wszystkim nie ma zespołu bez akceptacji fanów i osób zaprzyjaźnionych. To jakaś herezja, że tworzy się muzykę dla siebie. Każdy artysta, bardziej czy mniej znany, bez wsparcia zatrzyma się na ścianie. Dlatego mogę od siebie powiedzieć, że dopóki będzie zapotrzebowanie na naszą muzykę, to Ananke powinno rozwijać się dalej. Teraz myślimy ciągle o tym jak wzbogacić nasze działania. Właśnie ukazał się teledysk do utworu "Fatima", a w najbliższym czasie powstaną następne obrazy. Być może pokusimy się o jakieś wersje angielskie niektórych utworów, a w planach mamy trasę koncertową. Tak więc dzieje się sporo, a czasu ciągle za mało (śmiech). Dziękujemy również za wsparcie naszych wspaniałych fanów, a wszystkich którzy o nas nie słyszeli zapraszamy na nasze strony:

www.ananke.info.pl
http://www.facebook.com/AnankePL

Grzegorz Bryk

GALERIA
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits Meller Gołyźniak Duda

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś tam odpustowej zgrai muzykantów do kieliszka, ale ekipy złożonej...Gramy dalej

8 /10
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Shklo ocena 7
Shklo Music
Gatunek: Alternatywa
Zobacz wszystkie