Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Quazarre (Devilish Impressions, Asgaard)

Quazarre (Devilish Impressions, Asgaard)

O "Simulacra", najnowszym albumie Devilish Impressions oraz "Stairs to Nowhere" ostatniej płycie Asgaard, rozmawiamy z Przemysławem "Quazarre" Olbrytem, zaangażowanym w obydwa te zespoły.

Witaj Quazarre! Jak podsumowałbyś ostatnie cztery lata w Twoim życiu?


Witam! Uff, cztery lata naprawdę trudno zmieścić w zaledwie kilku zdaniach… Po trasach promujących poprzednią płytę Devilish Impressions ("Diabolicanos") niespodziewanie posypał nam się skład, do tego odwołano dwie kolejne trasy, w których mieliśmy wziąć udział, czego konsekwencją była konieczność reorganizacji życia nie tylko zespołowego, ale i prywatnego każdego z nas. Wróciłem do Londynu, gdzie skompletowałem nowy line-up. W międzyczasie pisałem powoli utwory na nowy album. W tym samym okresie zgodziłem się dołączyć do Crionics. Przygotowanie warstwy tekstowej i wokalnej pod nagrania nowego materiału tegoż zespołu oraz późniejsze  opracowanie kompozycji z poprzednich płyt również pochłonęły sporo czasu. Z kolei, już po nagraniu "N.O.I.R." dość dużo koncertowaliśmy. Jeśli do tego wszystkiego dodać prace nad "Stairs to Nowhere", nowym albumem Asgaard, długą, bo trwającą niemal osiem miesięcy sesję nagraniową "Simulacra", nowej płyty Devilish Impressions, ogrom czasu i wysiłku włożonego w zainicjowanie i dalsze prowadzenie Icaros Records, plus życie prywatne - uwierz mi, że cztery lata potrafią minąć w nad wyraz błyskawicznym tempie (śmiech).


Nie pytam przypadkowo, bowiem mniej więcej od stycznia 2008 roku niewiele można było usłyszeć Twoich premierowych nagrań. Pomijając kilka rzeczy z Zorormr i Crionics zakopałeś się w studio, a efekty tej pracy mogliśmy poznać dopiero na przełomie wiosny i lata 2012 roku. To długo, ale zapytam przewrotnie. Czym się w tym czasie zajmowałeś poza nagraniami?
 

Należy pamiętać, że proces powstawania nowej płyty, obojętnie jakiego zespołu, to przecież nie tylko zaszycie się w studio celem zarejestrowania śladów. Widzisz, zapomniałem, że w międzyczasie czynnie uczestniczyłem także w procesie nagrywania nowej płyty Zorormr, gdzie czuwałem nad rejestracją partii gitar oraz skomponowałem i nagrałem kilka ‘solosów’. Weź pod uwagę, iż każdemu z projektów należało poświęcić przynajmniej kilka miesięcy, do tego trasy, czas spędzony przy planowaniu strategii marketingowej dla każdego z zespołów i wszystkie związane z tym inicjatywy. Suma summarum, okres, który dla osoby postronnej wydaje się trwać w nieskończoność, dla osoby bezpośrednio zaangażowanej w temat okazuje się zdecydowanie zbyt krótki.

Wspominałem też wcześniej, ze w międzyczasie stawiałem pierwsze kroki z Icaros Records. Tworzenie firmy praktycznie od podstaw, pozyskiwanie biznesowych partnerów oraz cała logistyka wszystkich działań związanych z jej prowadzeniem to także niezliczone ilości czasu, praca trwająca o wiele dłużej, niż przeciętny wymiar godzin wyrabiany zazwyczaj w innego rodzaju zawodach. Podsumowując, okres tych czterech minionych lat to aż cztery albumy, pod którymi widnieje moje nazwisko: Crionics "N.O.I.R - Nation of Illusive Resemblance", Zorormr "IHS", Asgaard "Stairs to Nowhere" oraz Devilish Impressions "Simulacra", nie wydaje mi się zatem, by zaliczyć je można było do kategorii niepłodnych…


Materiały Asgaard i Devilish Impressions mogły mieć premierę znacznie wcześniej. Szczególnie jeśli chodzi o "Simulacra", która była gotowa do wydania  już wiosną 2011 roku. Skąd taka zwłoka?


Faktem jest, iż nowa płyta Devilish Impressions w sensie muzycznym gotowa była wiosną ubiegłego roku. Tuż po zakończeniu prac nad jej masteringiem pojechałem jednak w trasę z Overkill i Destruction jako guitar-tech tego drugiego, co oznaczało kolejny miesiąc wyjęty z mojego, a tym samym zespołowego, kalendarza. Po moim powrocie doszło do niespodziewanej zmiany planów odnośnie wyboru grafika, który miał się zająć przygotowaniem oprawy "Simulacra". Dodatkowo chcieliśmy przy okazji odświeżyć wizerunek zespołu w Internecie, czego efektem dalsze prace nie tylko nad zmianą naszej strony internetowej, ale też tworzeniem społecznościowych witryn zespołu etc. Mając to wreszcie za sobą, oddaliśmy materiał do tłoczni, który jednak należało później rozesłać do kilku wytwórni celem podpisania nowego kontraktu, wiedzieliśmy bowiem, że pod banderą Icaros Records nie będziemy w stanie nowej płycie zapewnić odpowiedniej promocji w innych częściach Europy, nie wspominając już o Stanach. A dalsze opóźnienie premiery związane było z kolei z przedłużającymi się pracami nad miksem i masterem "Stairs to Nowhere" Asgaard. Zależało mi, by w kraju połączyć wydanie obu tych albumów. W efekcie "Simulacra" przeleżała chwilkę nim odebraliśmy świeżutkie płyty Asgaard, by wreszcie zaatakować aparaty słuchowe fanów obu zespołów niczym Van Damme w "Podwójnym uderzeniu" (śmiech).


A skoro o kwestiach studyjnych mowa, nie jest tajemnicą, że trzeci studyjny LP Devilish Impressions był nagrywany w wielu różnych miejscach. Dlaczego tak się stało?


Na taki wybór złożyło się mnóstwo czynników, od finansów począwszy, na osobistych preferencjach każdego z nas odnośnie wyboru studia kończąc… Beczki w Hertz Studio, gity w Strobo Studio, wszelkie orkiestracje i ‘przeszkadzajki’ we Flumen Studio i Red Sun Studio, wokale w Studio X, wreszcie miks i master ponownie w Hertz’u. Trochę się tego nazbierało, nie wspominając o czasie, jaki poświęciliśmy tej produkcji. W efekcie jednak udało nam się uzyskać bardzo dobre, ciężkie, przestrzenne i dość selektywne brzmienie, co zresztą podkreślane jest w niemal każdej recenzji "Simulacra". Dla mnie niezmiernie istotne jest również to, że płyta jest bardzo dynamiczna, co przy tego rodzaju produkcjach zazwyczaj jest dość trudne do osiągnięcia. Wielka w tym zasługa Braci Wiesławskich, którzy od samego początku podeszli do tego materiału z ogromną dozą indywidualizmu.


Gdzie pracowało Ci się najlepiej?


Każde z tych miejsc ma swój specyficzny charakter i oferuje odmienne możliwości. Niemniej ważne jest również to, kto zasiada za ‘heblami’. My jednak nieprzypadkowo wybraliśmy ludzi, z którymi udaje nam się nawiązać doskonałą nić porozumienia, bo też należy zdać sobie sprawę z tego, że atmosfera wytworzona pomiędzy muzykiem a realizatorem bardzo często definiuje później charakter nagrania i jego finalną jakość. Korzystając z okazji przesyłam ukłony w stronę Sławka i Wojtka Wiesławskich, Marcina Kiełbaszewskiego, Romka Bereźnickiego oraz Flumena i Lestatha, którzy o tę jakość zadbali już w sposób bardziej indywidualny nad rejestracją własnych partii pracując we własnych pieleszach…
 

Ostatecznie w 2012 roku powróciłeś z tarczą ze swoimi dwoma flagowymi zespołami. Jakie to uczucie znowu zatrząsnąć w posadach polskim metalem?


Będąc bezpośrednio zaangażowany nie potrafię ocenić tego w podobnych kategoriach. Miło jednak, że postrzegasz to w taki właśnie sposób. Jedyne, co mogę powiedzieć, to że naprawdę dołożyliśmy wszelkich starań i przelaliśmy tyleż przysłowiowego potu, co łez i krwi, by oba albumy zawierały nie tylko maksymalnie szczerą dawkę emocji, ale też by ich całościowa prezentacja prawdziwie satysfakcjonowała fanów obu zespołów; by nie stanowiły one li tylko wyłącznie kolejnych produktów sygnowanych taką czy inną marką. Jednocześnie bardzo się cieszę, że ten nasz wysiłek został tak szeroko doceniony. Bo naprawdę nie spodziewaliśmy się, że zarówno "Stairs to Nowhere" jak i "Simulacra" zostaną odebrane przez media i fanów aż tak dalece pozytywnie. To cholernie budujące i motywujące zarazem. I mogę jedynie zapewnić, że ten kredyt zaufania ofiarowany nam przez wszystkich, którzy zagłębili się w zawartość obu albumów jest przez nas szczerze doceniany!


Z jednej strony metalowa awangarda pod skrzydłami Asgaard, do której zarejestrowałeś wokale i napisałeś słowa, a z drugiej metalowe ekstrema w zderzeniu z licznymi eksperymentami w ramach Devilish Impressions, gdzie również napisałeś słowa oraz nagrałeś wokale, ale także zarejestrowałeś gitary. Nie jest chyba łatwo operować pomiędzy dwoma, bądź co bądź, oddalonymi od siebie światami emocji i dźwięków… jak to wygląda z Twojej perspektywy?


Różnica polega na tym, że - jak nadmieniłeś - w Asgaard odpowiadam wyłącznie za warstwę tekstową oraz wokalną, nie stanowi zatem dla mnie trudności poruszanie się w obrębie tych dwóch, tak różniących się muzycznie światów. Inna rzecz, że osobiście nigdy nie ograniczałem samego siebie do konkretnych wyrazów artystycznej ekspresji, cholernie istotne jest bowiem zarówno to, co mam do przekazania za pomocą środków bardziej ekstremalnych, jak i tych o głębokim zabarwieniu lirycznym.


Tajemnicze spotkanie z cygarem, winem i fortepianem w tle czy grupa wściekłych black n’ death metalowców? W której roli czujesz się lepiej?


W obu przypadkach mamy do czynienia z odgrywaniem pewnego rodzaju roli, niemal jak w teatrze, gdzie o sile autentyczności danego aktora stanowi jego zdolność ujmowania pewnych emocji i późniejszego sposobu przełożenia tych emocji na będącą świadkiem jego przedstawienia publikę.


Nie uchronisz się od typowego dziennikarskiego pytania. Różnicujesz jakoś ważność obu zespołów? Któryś jest dla Ciebie ważniejszy albo może stanowi większe wyzwanie?


Oba zespoły są dla mnie nad wyraz istotne. Oczywiście, to w Devilish Impressions, gdzie odpowiadam nie tylko za teksty i wokale, ale też partie gitar, generalne przesłanie, przede wszystkim zaś za kompozycje, mam po prostu o wiele większe pole manewru jeśli chodzi o wyrażenie siebie. Ogromnym wyzwaniem jest dla mnie jednak również to, co robię w Asgaard. Tutaj muszę bowiem niejako dostosować się do atmosfery wyczarowanej wcześniej za pomocą dźwięków Flumena i Hetzera; sprawić, by ten dziwaczny, wykreowany przez nich świat nie zatracił, ale by dodatkowo zyskał owej swoistej magii. Jak sam wspomniałeś, to dwie, w zasadzie kompletnie różne od siebie planety, dwie przestrzenie, które należy wypełnić innego rodzaju przesłaniem, którym należy nadać wyraz indywidualizmu, by w efekcie potencjalnym słuchaczom dostarczyć innego rodzaju doznań…


W sensie lirycznym na mrocznym "Stairs To Nowhere" napisałeś oryginalną historię. Tymczasem na "Simulacra" gęsto oparłeś się na wspaniałych inspiracjach. Nawiązania do klasyków literackich to pozostałość po studiach czy może fascynacja z innego źródła?


Raczej wynik dawnych pasji, kiedy to miałem jeszcze wystarczająco dużo czasu, by wszelkiego rodzaju książki pochłaniać praktycznie jedna za drugą. A jeśli chodzi o studia, w sumie do dziś zastanawiam się czasem, dlaczego zamieniłem wcześniejszy zamiar zasilenia szeregów polonistów na rzecz politologii, z którą już za cholerę nic, czym się zajmuję nie miało, nie ma i mieć raczej nie będzie wspólnego…


Którego z cytowanych autorów lubisz najbardziej i dlaczego jest to William Blake?


(śmiech) dlaczego myślisz, że Blake właśnie? Nie, szanuję po prostu każdego z cytowanych na "Simulacra", nie uważając się przy tym jednocześnie za jakiegoś wybitnego znawcę któregokolwiek z nich… Są po prostu dzieła, bądź fragmenty dzieł w literaturze całego świata, które - w  zależności od okresu, przez jaki w danym momencie naszego życia przechodzimy - w pewien szczególny sposób okazują się nam być bliskie. Dzieła, czy też określone myśli w nich zawarte, z którymi w pełni się identyfikujemy z uwagi  na okoliczności, w jakich w danym czasie się znajdujemy. Tym razem charakter liryk zdeterminował odwołanie się do twórczości Longefellow’a, Poe’go, Wilde’a, Goethe’go, Marlowe’a, Blake’a itd. Nie oznacza to jednak, że to właśnie do nich kiedykolwiek powrócę przy okazji prac nad tekstami do kolejnych płyt czy to Devilish Impressions, Asgaard, czy też jakiegokolwiek innego projektu, w którym będę brał udział.
   

W sierpniu wkroczyłeś w wiek będący dla black n’ death metalowca dosyć znaczący. Wiążesz z tym jakieś nadzieje?


Owszem… Żywię głęboką nadzieję, że nie przyjdzie mi zostać ukrzyżowanym jak Chrystus, chociaż pewnie to właśnie na krzyżu najchętniej widzieliby mnie jego tak zajadle wojujący wciąż poplecznicy…


A co z przyszłością zarówno Asgaard, jak i Devilish Impressions?


Kiełkują już powolutku pomysły na nowe płyty obu zespołów, za wcześnie jednak, by już na tym etapie powiedzieć, kiedy zaszyjemy się w studio. Jeśli chodzi o Asgaard, jesteśmy obecnie na etapie poszukiwania wydawcy dla "Stairs to Nowhere" na Europę / US; niedawno też potwierdzony został nasz udział na przyszłorocznej edycji Castle Party. W przypadku Devilish Impressions wspólnie z managementem planujemy szeroko zakrojoną inwazję sceniczną, mam nadzieję, że już niedługo będziemy mogli szczegóły tych planów podać do wiadomości publicznej. 


Czego życzyć Tobie samemu? 


Hmmm, przede wszystkim chyba tego, by doba miała nie 24 lecz przynajmniej 48 godzin! Z resztą jakoś sobie poradzę… Dzięki wielkie Konrad za wsparcie i możliwość dotarcia do czytelników Gitarzysty, których niniejszym gorąco pozdrawiam i zachęcam do zapoznania się z zawartością tak "Simulacra", jak i "Stairs to Nowhere"! Zapraszam też przy okazji na nasze strony, gdzie znajdziecie najświeższe a - przede wszystkim - potwierdzone aktualności dotyczące zespołu. Diabelskich Impresji na dzień i na noc życzę…


Konrad Sebastian Morawski

GALERIA
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie