Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / From Afar

From Afar

Piotr Jaskółka i Wojtek Pyć - muzycy rzeszowskiego From Afar, opowiadają o historii zespołu, wyjściu z garażu ku stale rosnącej publiczności, ciepło przyjętej przez krytykę EPce podsumowującej dotychczasową działalność kapeli, planach na przyszłość, inspiracjach oraz potrzebie tworzenia dźwięków.

From Afar istnieje od 2005 roku, więc to już całkiem pokaźna liczba latek na koncie. Czasu do wydania "The Abyss Gazes Into You" nie spędziliście chyba wyłącznie w garażu śniąc o potędze? Co się przez te lata działo z zespołem?


Mamy za sobą kilka łatwych do określenia etapów. Wszystko u nas trwa trochę za długo, z tego względu, że do wszystkiego dochodzimy sami, często popełniając błędy i wyciągając z nich wnioski. Na samym początku był po prostu pomysł na kapelę, pojawiły się szkice kilku numerów, które Marcin z Sebastianem (pierwszym wokalistą) nagrali jako demo i rozpoczęły się poszukiwania składu. Na scenie zadebiutowaliśmy dopiero w 2009 roku, a ogromnym przełomem była zmiana na stanowisku wokalisty w 2010 roku. Właśnie od 2010 roku From Afar gra i tworzy to, co słychać na EP. Mimo tych wszystkich zmian sny, o których mówisz, ciągle się pojawiają, i pewnie będą się pojawiać, dopóki ich nie zrealizujemy (śmiech)


Zrobiłem aluzję do garażu, bo w jednym z wywiadów powiedzieliście, bardzo zresztą dojrzale, że "The Abyss Gazes Into You" to dla From Afar "zamknięcie etapu garażowego grania". Co mieliście na myśli?


To kolejny, naturalny etap. W 2005 r. szkice numerów trafiały do szuflady, w 2009 r. pokazaliśmy materiał na koncertach, tak samo od 2012 r. chcemy po prostu zaprezentować to jeszcze większej grupie osób. Jesteśmy ogromnie wdzięczni ludziom, którzy są z nami niemal od początku i tym, którzy dołączają teraz. Pewnie dzięki tej rosnącej grupie fanów ciągle gramy i chcemy im pokazać, że nie pomylili się; "odkryli nas" parę lat, miesięcy czy dni temu, a dzisiaj stawiamy kolejne kroki, może się czasem potykamy, ale dalej idziemy do przodu. A żeby iść do przodu, trzeba się jeszcze bardziej zaangażować - finansowo, czasowo. Musieliśmy zdecydować, czy działamy na większą skalę, czy zostajemy "w garażu". Jest jeszcze jeden fajny aspekt tego wszystkiego - dzisiaj ogromna część muzyki dociera do nas, fanów, jako gotowy produkt. Coraz rzadziej mamy możliwość czy chęci do śledzenia postępów pojedynczych kapel, chyba zwyczajnie jest tego wszystkiego za dużo. A mimo to nam w jakiś sposób udaje się gromadzić ludzi, którzy kontaktują się z nami "prywatnie", rozmawiają, dzielą się swoimi opiniami, po prostu dają nam poczuć, że są z nami.
    

Miło słyszeć, że są jeszcze tacy słuchacze, którzy angażują się we wspieranie - choćby psychicznie, zespołu. Oni EPkę na pewno już znają, ale czy moglibyście opowiedzieć nieco więcej o materiale na niej zawartym?


Materiał to przekrój tego, co zrobiliśmy od początku. Podczas nagrywania zrezygnowaliśmy z kilku numerów, nie gramy ich już na koncertach. Chcieliśmy zrobić to w ten sposób z dwóch powodów: po pierwsze, dzięki takiej zróżnicowanej epce pokazaliśmy, że od początku szukamy swojego miejsca; po drugie, każdą taką "rzecz" - klip, płytę - traktujemy jak pewną pamiątkę po tym co robiliśmy, bez względu na to jak się potoczą w przyszłości nasze losy. To zawsze będzie coś, co po nas zostanie. Nie chcieliśmy więc nagrać tylko numerów, które powstały ostatnio. Naszym zdaniem wyszło bardzo fajnie.


Któryś z was czytuje niemieckich filozofów? Cytat z "Poza dobrem i złem" to po prostu dobry tytuł dla krążka, czy może i jakaś głębsza myśl, bo nihilistyczno-nietzscheańskie klimaty jednak w waszej muzyce da się wyczuć?


Tomek studiował filozofię, a Wojtek bardzo się nią interesuje. To właśnie od Wojtka wyszedł pomysł na tytuł płyty. Nie lubimy robić czegokolwiek tylko po to, żeby było - krążek nie może zostać zatytułowany tak a nie inaczej, tylko dlatego, że fajnie i chwytliwie brzmi. Owszem, z daleka czuć tu Nietzschego, jednak nie w "popowej" interpretacji jego poglądów. Większość ludzi słysząc o Nietzschem kojarzy go głównie z nihilizmem, podczas gdy część badaczy postrzega go jako anty-nihilistę. Aby stać się nadczłowiekiem trzeba powiedzieć nihilizmowi stanowcze "nie", ale uprzednio się do niego przyznać. Tytuł krążka ma ostrzegać, że otchłań już w ciebie zagląda, ma pozwolić ci się do tego przyznać, tylko po to, żeby zrobić krok na przód, tak jak my zrobiliśmy to z naszą działalnością. Teksty też mają nakłaniać do refleksji i nieść głębsze przesłanie, opowiadać historie, które powinny być ostrzeżeniem.


EPkę wydaliście własnym sumptem i to właściwie od niej zaczęła się swoista moda na From Afar. Poczuliście już, że z mało znanej kapeli z Rzeszowa stajecie się jednak rozpoznawalną nazwą? Przychodzi więcej ofert koncertów i czy publiczności przybyło?


Czujemy to z każdym dniem coraz bardziej. To ogromnie przyjemne. Ale zdajemy sobie sprawę z faktu, że ta popularność dzisiaj budowana jest na tym co już zrobiliśmy, więc jeśli zatrzymamy się choćby na moment, to stopniowo to wszystko wygaśnie. Żeby to wykorzystać, trzeba znów jeszcze bardziej się zaangażować i jeszcze więcej pracować. Publiczności zdecydowanie przybywa, co więcej, po koncertach dostajemy masę pozytywnych opinii. Jest coraz lepiej, ale czujemy też coraz większą odpowiedzialność wobec tych ludzi.


Jak myślicie, czy gdyby "The Abyss Gazes Into You" wydać jedynie w wersji cyfrowej, a nie fizycznej jak to się ostatecznie stało - to czy wasza muzyka wzbudziłaby aż takie zainteresowania wśród branżowych pism i portali?


Trudno powiedzieć, ale chyba nie. Płyta jest trochę jak książka, wiele publikacji można znaleźć w formie elektronicznej, jednak często i tak decydujemy się na drukowaną formę. Zupełnie inaczej wygląda też przesłanie komuś płyty niż linka do mp3... To inne wrażenia, możesz czegoś dotknąć, obejrzeć okładkę, postawić na półce. Z pewnością nie zrezygnujemy z takiej formy w przyszłości.

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video


Krótko mówiąc wy, tak jak i ja, również jesteście neandertalczykami w dobie epoki elektro (śmiech). Osobiście uważam, że dzięki waszej EPce mogą powstać co najmniej trzy nowe marki. Po pierwsze, wy jako From Afar; po drugie, studio Cruelpicture, które stworzyło doskonałą oprawę krążka; a po trzecie, studio Lemonade, odpowiedzialne za teledysk do utworu "Jacob's Ladder". Czy dalsza współpraca w takim tercecie jest możliwa?


Oczywiście! Jeśli chodzi o okładkę, dostaliśmy kilka propozycji i każda z nich była według nas fenomenalna, dlatego w przyszłości z całą pewnością poprosimy Aliego z Cruelpicture o pomoc. Lemonade Studio na każdym etapie produkcji klipu zaskakiwało nas tym, co nam prezentowali, świetnie odczytywali nasze wyobrażenia, które przecież bardzo trudno opisać słowami. Współpracy z taką ekipą możemy życzyć każdemu. Kasia Urbanek, której prace były inspiracją do stworzenia postaci, oczywiście w dalszym ciągu maluje, jej obrazy w naszej opinii świetnie komponują się z klimatem naszej muzyki. Dla nas to, co wydarzyło się w tym roku jest dużym sukcesem, przełamaliśmy pewne bariery, głównie w nas samych i nie udałoby się to bez tych wspaniałych ludzi.


Była EPka, jest pewna popularność, dobrze się o was pisze, koncertujecie - w takim razie kiedy można się spodziewać pierwszego studyjnego albumu? Czy ktoś odezwał się do was już w tej sprawie?


Bardzo chcielibyśmy nagrać album w 2013 roku. Na dzień dzisiejszy nikt w tej sprawie nie kontaktował się z nami, ale to nie jest dla nas problemem, wiele nauczyliśmy się nagrywając EP i wiemy, jakich błędów musimy unikać, co trzeba zrobić inaczej, ale damy radę. Naszym największym wrogiem jest brak czasu. Muzyka nie stanowi dla nas źródła utrzymania. Pewnie to dobrze, bo nic nie musimy robić dla pieniędzy, ale połączenie tak czasochłonnego hobby z pracą zawodową i innymi obowiązkami nie jest łatwe. Z drugiej strony wiemy, że nie potrafilibyśmy żyć bez muzyki, bez tworzenia i przekonaliśmy się, że można zrobić naprawdę dużo. W tej chwili także staramy się grać jak najwięcej i jak najlepiej przygotować się do każdego koncertu, a to pochłania kolejne cenne godziny.


Niestety, ale żyjemy w czasach, że nawet muzycy tak zadomowionych już kapel jak choćby Hunter, muszą wykładać na płytę własne pieniądze. W każdym razie, jak to jest z repertuarem na potencjalny, pełnoprawny krążek? Powstają jakieś nowe utwory? Ogrywacie już coś na koncertach?


Tak, powstają szkice nowych numerów, zamierzamy zimowe miesiące poświęcić na ich dopracowanie. Wtedy też odpuścimy trochę koncertów, ale dzięki temu jest duża szansa, że na wiosnę będziemy mogli już zagrać nowe utwory.


Drażni was nieco ciągłe porównywanie waszej muzyki do Toola i Korna? Zauważyłem, że raczej tego nie lubicie, chociaż ciężko się chyba wyprzeć muzycznych ojców chrzestnych?


Nie, nie drażni, jeśli ktoś ma nas porównywać, to fajnie, że porównuje nas do najlepszych. Może nie tyle nie lubimy, co unikamy, a przede wszystkim sami nie chcemy się do nikogo porównywać. To jest trochę tak, że każdy z nas słucha czegoś innego, w każdym numerze jest z całą pewnością cząstka tych wpływów. To nie jest naśladownictwo, to po prostu efekt uboczny tego, że słuchamy dobrej muzy. Żeby tego uniknąć, musielibyśmy zupełnie odciąć się od innych kapel, a to niemożliwe. Nie da się całkowicie wyzwolić z ducha twórczości, w której przez całe życie się obracamy i prawdopodobnie dalej będziemy obracać. Wpływy innych kapel są nieuniknione, ale należy traktować je raczej jako inspiracje niż nieprzemyślane powielanie. Poza tym, nie da się jednej formy sztuki precyzyjnie opisać przy pomocy innej, jeśli pisząc o muzyce posłużysz się porównaniem do kapeli, którą niemal na pewno znają wszyscy, zdecydowanie lepiej oddasz klimat niż próbując ją opisać bez takich porównań. Też będzie to niedoskonałe, dlatego najlepiej po prostu posłuchać From Afar.


A co From Afar jako zespół inspiruje najbardziej do tworzenia? Pytam o inspiracje muzyczne, literackie, skąd pomysły na teksty i w jakich klimatach (symbolice) najlepiej się czujecie? - coś co pozwoli wam zawołać do siebie potencjalnych fanów o podobnym obszarze zainteresowań.


Wachlarz inspiracji muzycznych jest u nas bardzo szeroki, chociaż przede wszystkim inspiracją dla tekstów jest nasza codzienność - ta, z którą się zmagamy - oraz nasze wewnętrzne przeżycia. Każdy z nas ma spory bagaż doświadczeń, i często rozpamiętuje wydarzenia z przeszłości, które nas ukształtowały. Ale czy łatwo się do nich przyznać? Pewnie nie. Wojtek w swoich tekstach ma możliwość wyrzucić z siebie syf, wyżyć się. Koduje jednak przekaz, ubierając go w symbole i względnie rozbudowane koncepty. Nie chcemy narzucać sobie konkretnej symboliki i przez to się ograniczać - symbol ze swojej natury jest wieloznaczny, co pozwala na różnorodną interpretację. Dzięki temu przekaz jest jakby "zakodowany".

Życiowe inspiracje to między innymi zachowanie człowieka. Żeby funkcjonować w dzisiejszym świecie - w tej masie informacji, które do nas docierają - jesteśmy zmuszeni do posługiwania się uproszczeniami, schematami, stereotypami. O ile w wielu, pewnie nawet w większości, przypadków te mechanizmy działają na naszą korzyść to jednak przez nie nasze zachowanie bardzo często rani innych, często też nie są one wypracowane przez nas a narzucone z zewnątrz. Ludzie ranią się nawzajem jednocześnie uważając, że postępują słusznie. Szczęśliwie człowiek nawet jeśli zachowuje się "normalnie" ale wbrew sobie, czuje w głębi duszy niepokój. Ten niepokój - jeśli tylko go nie stłumimy - to coś, co pozwala nam unikać manipulacji, narzucanych z zewnątrz sposobów postępowania. To jak my widzimy świat jest dla nas normalne, a to jak widzą go inni jest normalne dla nich. Na przykładzie naszych tekstów też to widać - mogą być różne ich interpretacje, a każda z nich jest równie dobra i równie uprawniona, jednocześnie dla interpretującej osoby najlepsza. Nie mamy prawa narzucać swojej wizji świata, swojej interpretacji innym, a często to niestety robimy.


Jakie są plany na najbliższe miesiące związane z działalnością From Afar?


Nowy materiał. Musimy niestety zrezygnować z wielu koncertów, które wymagają przygotowań. Dzięki temu jednak zyskamy trochę więcej czasu i podziałamy z nowymi numerami. 


Grzegorz Bryk

Zdjęcia: Adrianna Sołtys / www.fromafarband.com

GALERIA
Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Revolution Radio Green Day

Green Day jaki jest, każdy widzi (a właściwie słyszy).

Gramy dalej

8 /10
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Zobacz wszystkie