Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Bartosz Kryda (Dust N Brush)

Bartosz Kryda (Dust N Brush)

Z Bartoszem Krydą gitarzystą death metalowego Dust N Brush rozmawiamy o udziale jego zespołu w zimowej trasie Vader w Polsce, kontaktach z wytwórniami oraz możliwościami lub ich brakiem na promocję własnej muzyki w Polsce oraz o nadchodzącej EP grupy.

Jesteście świeżo po trasie z zespołem Vader. Zanim jednak przejdziemy do wrażeń po pięciu wieczorach spędzonych na południu kraju, kilka słów o tym, jak do tego wszystkiego doszło. Większość ludzi ma świadomość tego, że w większości przypadków młode zespoły zmuszone są opłacania takich wydarzeń z własnej kieszeni. Udało się Wam tego uniknąć?


Tak, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Myślę, że duży wypływ na to miał fakt, że jesteśmy polską kapelą. Kolejnym istotnym czynnikiem, który był dla nas pomocny to współpraca z wytwórnią Ultimhate Records. Otrzymaliśmy ofertę zagrania trasy, na początku miało to być 12 koncertów, lecz przez problemy związane z życiem codziennym pozostało ich jedynie 5, co i tak jest wystarczająco zadowalające. Następnie po odpowiednich negocjacjach udało się dopiąć całą trasę i oczywiście zrobić co do nas należy, czyli zagrać.


Na Śląsku i okolicach publiczność przeważnie przyjmowała Was ciepło. Co innego koncerty w ramach supportu My Riot, czy wespół z Frontside, a co innego w stricte death metalowym gronie jak na tej trasie. Jak zatem publiczność reagowała na pierwsze spotkanie z Wami, oraz, premierowymi kompozycjami, które przecież znacząco odbiegają od tego, co zaproponowaliście na swoim debiucie "Filth of Our Blood".


Muszę przyznać, że na początku mieliśmy pewne obawy dotyczące odbioru naszej muzy, ponieważ z tym bywa naprawdę różnie. Jednak reakcja publiczności była zadziwiająco dobra i w zupełności nie mieliśmy się czego bać. Nowy materiał, jak sam zresztą słyszałeś na jednym z koncertów, różni się od tego, co nagraliśmy na "Filth of Our Blood". Staraliśmy się tak ułożyć setlistę, by było słychać, że prezentujemy nowe utwory, a publiczność mogła dostrzec różnorodność numerów. Nie ukrywam, że jest to dla nas bardzo zadowalające, bo zdecydowanie udało się nam uzyskać zamierzony efekt.


Premierowy materiał przypomina dokonania Within The Ruins i innych zespołów, które parają się progresywnym graniem. Nie sądzę byście mieli nagle przesiąść się na ośmiostrunowe wiosła i bawić w djent, ale jak widać, a raczej słychać, stawiacie na złożoną strukturę utworów i technikę. Nie obawiacie się, że ludzie tego najzwyczajniej… nie zrozumieją?


Sądzę, że w główniej mierze wynika to z tego, że każdy z członków zespołu siedzi w technicznym oraz progresywnym graniu. Zaraz po wydaniu debiutu wiedzieliśmy w którą stronę nasza muzyka zmierza, techniczne granie zawszę będzie nam towarzyszyć i będziemy starać się tego trzymać. Co do struktury numerów, to zależy nam aby kawałki nie zanudzały oraz, co najważniejsze, nie męczyły słuchacza. Jeżeli chodzi o sam odbiór nowych numerów, to dobrą próbą była dla nas owa trasa z Vader. Wydawało się, że jest ok. Ten kto miał zrozumieć z pewnością wiedział z czym się to je i jak do tego podejść. Jedynie czego możemy się obawiać, to odbiór naszej muzyki gdy EP ujrzy światło dzienne, ale chyba nie powinno być najgorzej. Zresztą już niedługo wszyscy się o tym przekonamy.


Nie wszyscy śledzą Wasz fanpage na facebooku, dlatego chciałbym byś krótko opisał proces nagrań - gdzie, z kim, i kto podjął się mixu i masteringu? Czego możemy się spodziewać po tej produkcji?


Tak samo jak i w przypadku "Filth Of Our Blood", przypadło nam nagrywać w domowych warunkach. Wszystko poza perkusją zostało zarejestrowane "na chacie". Obecnie materiał znajduje się w fazie mixu/masteringu za który odpowiada Chris Cosentino z Citadel Studio, mieszczącego się w USA. Śmiało mogę powiedzieć, że materiał, który zarejestrowaliśmy na EP, jest bardziej przemyślany, kompozycyjnie lepszy i bardziej złożony. Gdy tylko zakończymy etap produkcji tych numerów, zabieramy się za odpowiednią promocję więc z pewnością o tym usłyszycie. Fani melodyjnego grania na pewno będą zadowoleni.


W Polsce nie ma odpowiednich ludzi do pracy nad taką muzyką? Przecież szereg rodzimych zespołów, w tym Escape From czy The John Doe’s Burial brzmieniowo reprezentują wysoki poziom. Co dokładnie chcecie uzyskać?


Z całą pewnością, znalazłoby się grono osób, które podjęłoby się owego zadania. Jednak chcielibyśmy uzyskać nieco inny sound niż dotychczas, kładąc nacisk na nowoczesne brzmienie, a dokładnie - progresywne (patrz: kapele z UK, Sumerian Records etc). Nie ukrywam również, że bardzo zależy nam na tym aby wyklarować sobie swoje własne unikalne brzmienie, ale do tego jeszcze długa droga. Wybraliśmy Chrisa, ponieważ wiemy, że potrafi zrobić to czego od niego oczekujemy. Gorąco zachęcam do sprawdzenia jego produkcji (np. Auras, Horizons).


Ta EP ma być zwiastunem longplaya? Jak przebiegają prace nad następcą "Filth of Our Blood"?


Tak, w pewnym stopniu na pewno odzwierciedla ona to, co ukaże się na kolejnej płycie. Mogę zdradzić, że faza komponowania materiału na następny album dobiega końca, a za nagrywanie zabieramy się już w przyszłym roku. Dodatkowo z numerów, które znajdują się na EP jeden tylko zostanie powtórzony na longplayu, ponieważ idealnie pasuje do koncepcji płyty. W związku z tym krążek będzie czymś zupełnie nowym dla odbiorcy. Póki co bardziej skupiamy się na EP, aby jak najszybciej wam ją udostępnić.


Trasa z Vader to spory krok naprzód. Zbliżamy się do końca tego roku, jak zatem podsumowałbyś ostatnich dwanaście miesięcy Dust N Brush? Przełomowe momenty, największa wpadka?


Zdecydowanie ten rok nie był dla nas łatwy, co w dużej mierze spowodowane było rozstaniem z byłym wokalistą zespołu czyli Jackiem. Nie ukrywam, że bardzo długo szukaliśmy następcy na jego miejsce, przesłuchiwaliśmy wielu wokalistów, aż po naprawdę długim czasie zdecydowaliśmy się na Sebastiana, który również gra w kapeli K.A.S.K. Po roszadach personalnych, od razu zabraliśmy się za koncertowanie, co pokazało, że jesteśmy w pełni zadowoleni z nowego wokalu. Możemy być również dumni z tego, że udało nam się zarejestrować EP oraz niemal zakończyć proces pisania materiału na kolejna LP, jednak największym przełomem tego roku jest trasa z Vader oraz Vedonist, która była dla nas prawdziwą lekcją, dzięki której zyskaliśmy kolejne doświadczenie.


Nadal jesteście częścią Ultimhate Records. Wytwórnia przeżywa jednak kryzys. Myślisz, że są szanse na to, że znajdziecie nowego wydawcę? Krajowy rynek, a zwłaszcza oferty takie jak ta z Fonografiki dają możliwości dystrybucji. Tu pojawia się pytanie, co z zagranicą…


Jak powszechnie wiadomo w Polsce mamy mega ciężko z wydawaniem młodych zespołów, a tym bardziej grających muzykę metalową, więc zainwestowanie w Fonografikę wydaje się być ciekawą opcją, obszerna dystrybucja, pozwalająca na zakup płyty niemal na wyciągniecie ręki. Na pewno będziemy rozważać tę możliwość, czas pokaże. Jednak głównym celem, będzie znalezienie następcy Ultimhate Records, co oczywiście nie będzie łatwe. Prawda niestety jest taka, że pozostają nam jedynie wytwórnie z zagranicy, a z pewnością jest wiele takich do których warto uderzać.


Dzięki za Twój czas. Do zobaczenia na kolejny koncertach


Sprawdźcie nas na facebook.com/dustnbrush! Widzimy się na kolejnych koncertach po nowym roku.


Grzegorz "Chain" Pindor

GALERIA
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
Sounds From the Heart of Gothenburg In Flames

Dobór utworów pożegnalnego DVD In Flames z Danielem Svenssonem za zestawem perkusyjnym jest mocno dyskusyjny.

Gramy dalej

7 /10
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Zobacz wszystkie