Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Mikołaj Horbacz (Decades Of Despair)

Mikołaj Horbacz (Decades Of Despair)

Z Mikołajem Horbaczem - gitarzystą francuskiego deathmetalowego Decades of Despair rozmawiamy o debiutanckim albumie "Alive", rozwoju zespołu, black metalowych naleciałościach oraz o współczesnej scenie muzycznej.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że wasz pierwszy długogrający album, to jedna z najlepszych tegorocznych pozycji wydawniczych. Spory zastrzyk świeżości, ale zarazem, wielkie zaskoczenie dla tych, którzy śledzą karierę tego zespołu. Nikt nie spodziewał się, że na debiucie usłyszymy tak dużo black metalu, a momentami ("The Ritual") Behemoth. "Inspiracja" The Black Dahlia Murder już nie wystarcza? (śmiech)


(śmiech) Dziękuję za bardzo pozytywną krytykę! Tak jak powiedziałeś, inspiracja The Black Dahlia Murder nie wystarcza. Kiedy wyszła EP "Throes of the Wretched" jeszcze nie znałem chłopaków z Decades of Despair (dołączyłem do zespołu w 2010), ale myślę, że wszyscy zakochaliśmy się w Dahli od pierwszego… odsłuchu. Gdy dołączyłem do zespołu, od siebie dodałem moja "słowiańską kulturę" i myślę, że dzięki temu uzyskaliśmy fajny miks tego co aktualne w amerykańskim metalcore, a co wciąż łapie za serca fanów skandynawskiego death metalu Jestem z tego bardzo zadowolonym ponieważ sam nigdy nie skomponowałbym tego typu rzeczy.


O zespole Trevora Strnada wspominam celowo, ponieważ wciąż stanowicie europejską odpowiedź na Amerykanów. Chociaż, co wnoszę po nowych nagraniach Francuzów z The Atlantis Chronicles, ta sytuacja może się zmienić. Czujecie presję związaną z graniem w takiej a nie innej stylistyce? Dla zwykłych metalheads Dahlia to nadal (zupełnie niesłusznie) ‘’metalcore’’. Wam też przypisywano taką łatkę?


Nie boimy się, bo gramy lepiej, wyglądamy lepiej, komponujemy lepiej, i jesteśmy po prostu ładniejsi (śmiech). A tak zupełnie poważnie, dobrze, że są zespoły grające w podobnej stylistyce, bo dzięki temu łatwiej nam grać i organizować koncerty. Doskonale znam chłopaków z The Atlantis Chronicles, ponieważ uczęszczaliśmy do tej samej szkoły muzycznej. Jeszcze w tym roku i na początku przyszłego zagramy ze sobą kilka koncertów, czego nie mogę się doczekać. A co do tej metalcore’owej łatki, cóż, to pytanie najlepiej zadać po naszym następnym longu lub EP, kiedy ludzi będą mogli porównać zarówno "Alive" jak i kolejny materiał. Z całą pewnością nie będzie to metalcore.


Na krążku macie kilku gości, w w tym Kena z blackmetalowego Abigail Williams, formacji, która odeszła jakiś czas temu w niebyt, tylko po to, by obwieścić, że wraca i to w dodatku z nowym albumem. Jak na tak niepopularny band, zabieg dziwny - ale jak widać, z punktu widzenia marketingowca - sensowny. Nie o to jednak chciałem spytać, a o to, jak doszło do tej kolaboracji?


W prosty i klasyczny sposób. Od lat jaramy się jego zespołem i wokalami, i stwierdziliśmy, że nie szkodzi zagadać do niego na fejsie. Krótko zapytaliśmy czy nie chciałby użyczyć swojego głosu w jednym z utworów - no i siadło. Bardzo zaskoczyłem się jego śpiewanymi wokalami na "An Eternal Eclipse"!


Jedną z największych niespodzianek, które idą w parze z premierą "Alive", jest nie potężne brzmienie, a to, że zdecydowaliście się w kilku utworach na bardzo udane i klimatyczne śpiewane wokale.  Cleany to zasługa Benny’ego? Raczej trudno w to uwierzyć, by był aż tak wszechstronny.


Tak! Cleany to zasługa Benny’ego, z wyjątkiem "An Eternal Eclipse". Zarówno mnie jak i reszcie członków zespołu trudno było w to uwierzyć, tym bardziej, że w ogóle tego nie planowaliśmy.


Skoro już wspomniałem o brzmieniu. Gdzie nagrywaliście i jakiego sprzętu używaliście do rejestracji śladów?


Ja osobiście zająłem się tylko reampingiem, bo nie miałem czasu na nagrywanie wszystkich śladów, gdyż byłem zajęty studiami. Gitary nagraliśmy u Andy’ego (gitarzysta) na cubase. Ja używałem ESP Alexi Laiho Signature (z Seymour Duncan Blackouts) a Andy Esp Horizon (z EMG81-85). Potem, wszystkie cleany przepuściliśmy przez głowy (ENGL Savage 120 i VHT Pittbul na ENGL 4X12 Pro cab) w studiu Juliena Besnault.  Bas jest nagrany na Ibanezie BTB 676 i na Markbass TTE 500. Nie wiem na jakiej perkusji nagrywał Nicolas, ale zakładam, że nikogo tutaj to nie interesuje (śmiech). Jedyne co wiem, to to, że nagrywał na Longobardach Axisa. Wokale były nagrane w domowym studio Jean-François Di Rienzo. To wszystko zostało zmiksowane przez Juliena Besnault i mastering to robota Sylvai’an Biguet. Jesteśmy bardzo zadowoleni z rezultatu.


Wciąż pozostajecie bez wytwórni płytowej. Ten stan rzeczy, już raczej nikogo nie dziwi, bo nawet najbardziej utalentowane zespoły zmuszone są do tego by radzić sobie na własną rękę (i kredyt). Wytwórnie płytowe są jeszcze w ogóle potrzebne? Gdybyście mieli podpisać kontrakt, czego oczekiwałbyś od labelu?


Według mnie są potrzebne. Ale trzeba mieć świadomość tego, że Metal Blade, Nuclear Blast czy Sumerian podpisują umowy z już sprawdzonymi artystami. Rzadko kiedy dają szansę młodym. Jeśli jednak mielibyśmy się związać z taką firmą, to oczekiwalibyśmy przede wszystkim miejsc na trasach ich artystów, no i potężnej reklamy na całym świecie. Nie tylko w Europie. Jak na razie wolimy troszczyć się o siebie sami, a pomaga nam w tym Internet.


Jakiś czas temu Valentin Hauser z coraz popularniejszego Betraying The Martyrs powiedział mi, że we Francji, a dokładniej w Paryżu, na koncert In Flames potrafi przyjść sto osób, albo i niewiele więcej. U nas w kraju, gdy przychodzi tysiąc, to wciąż wydaje się za mało. Z czego to wynika, z nasycenia rynku? Znudzenia "starą gwardią"? Jak to rzeczywiście wygląda we Francji?


Jak najbardziej znudzenie. Ale szczerze mówiąc, nie wiem co Ci na to pytanie odpowiedzieć. Z jednej strony Valentin ma rację bo w sumie nie ma u nas zbyt wielu metalheads. Ale z drugiej strony mamy jeden z największych metalowych festiwali na świecie (Hellfest) i jeżeli zespoły planują koncerty u nas to oznacza, że rynek wciąż jest. Wychodzi na to, że metale chowają się w cieniu, ale muzyka wciąż żyje (śmiech)


Czego zatem ludzie potrzebują? Nawet progresywny metal, mimo, iż jest na topie, nie sprzedaje się tak jak tego oczekiwano. Możliwe, że za parę lat metal zatoczy koło i zamiast komplikować i mieszać na siłę, wrócimy do prostego i prymitywnego wesołego grania. W sumie, to było by coś - popatrz np. na heavymetalowców z Ghost.


Regularnie zadaje sobie to pytanie. Z pewnością każdy z zespołów chciałby znać na nie odpowiedź. Musiał byś spytać się kogoś z dużego labelu. Może oni wiedzą (śmiech). Wśród metalheads jest jednak wielu muzyków, i zakładam, że nie są w stanie słuchać łatwej muzyki dłużej niż 2-3 lata. No kurwa, nie da się. Nie wiem, jak to wygląda u ludzi spoza tego grona. W moim przypadku, słucham metalu od ponad dekady. Wiesz, Helloween, Megadeth, Pantera, wszystkie te kapele są dla mnie ważne, ale nie robią już na mnie wrażenia. Wolę posłuchać czegoś progresywnego albo ze Skandynawii.


Jesteście bardzo zdystansowanymi ludźmi. Wnioskując po samych wpisach na facebooku, można dojść do wniosku, że chyba aż za bardzo. Za każdym razem, kiedy wrzucaliście (lub robiłeś to Ty) linki do popularnych w Polsce filmików, nie mogłem uwierzyć, że Francuzom się to podoba. Jak robić sobie jaja to na całym kontynencie. Chłopaki w kapeli ‘’łapią’’ nasz humor?


(śmiech) Jeśli masz na myśli filmiki i zdjęcia z pijanymi ludźmi, to myślę, że każdego to rozśmiesza. Tak naprawdę to nie jesteśmy takimi zdystansowanymi ludźmi. Mamy trzech Francuzów, Andy jest Włochem i ja Polakiem. Tylko ze wszyscy mówimy po angielsku, trochę po hiszpańsku, Andy mowy po włosku i ja po polsku. Dlatego na naszym facebooku pojawiają się wiadomości we wszystkich tych językach.


Zbliżamy się do końca roku. To czas podsumowań, dlatego proszę wymień pięć albumów, które zrobiły na Tobie największe wrażenie i krótko uzasadnij swój wybór.


Periphery - Periphery II:  Powiew świeżości w metalu.
The Faceless - Autotheism:  Myślę, że każdy wie dlaczego.
Jeff Loomis - Plains Of Oblivion: Bo od dawna lubię Nevermore i jest jednym z moich ulubionych gitarzystów.
Gorod - A Perfect Absolution: W sumie mniej dobry niż ich stare albumy, ale bardzo lubię ich kompozycje.
Necrophagist- Anal Putrefaction: Żartuje (śmiech)


Dzięki za Twój czas. Ostatnie słowa dla Ciebie.


Chciałbym serdecznie wszystkim podziękować za wsparcie. Codziennie logujemy się z Andym na nasz profil na facebooku i jesteśmy pod wrażeniem ilości pozytywnych komentarzy o albumie. Dzięki! Mamy nadzieję, że wkrótce ogarniemy jakąś trasę i uda nam się zagrać w Polsce. Dzięki za zainteresowanie.


Grzegorz "Chain" Pindor

Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits Meller Gołyźniak Duda

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś tam odpustowej zgrai muzykantów do kieliszka, ale ekipy złożonej...Gramy dalej

8 /10
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Shklo ocena 7
Shklo Music
Gatunek: Alternatywa
Zobacz wszystkie