Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Antyradio Coverband

Antyradio Coverband

Antyradio Coverband to zespół, który gra polskie i zagraniczne rockowe przeboje, nie tylko w oryginalnych, ale i nieco improwizowanych aranżacjach. Jak sama nazwa wskazuje, jest to oficjalny zespół stacji Antyradio. Rozmawiamy z Arturem Radkiewiczem i Maciejem Papalskim.

Życie coverbandu chyba nie jest proste z uwagi na raczej niski stopień estymy takich przedsięwzięć w naszym kraju?

Tak, słyszałem nie raz różne określenia. Szczerze mówiąc nie wiem do końca skąd to się bierze. Może niektórzy za często chodzą na wiejskie wesela, gdzie "na żywo" za cały band grają dwie dyskietki i czasem śpiewa jakaś laska. Główną różnicą między nami a innymi coverbandami jest taka, że kotlet który serwujemy jest mocno pikantny, nie jest podany przez kelnera na ładnym spodeczku. Nie wychodzimy na scenę po to, żeby robić tło do czegoś. To nie jest zwyczajna chałtura, gdzie wyskakuje band, gra od niechcenia parę numerów. To najprawdziwszy rockowy koncert. Nie przejmujemy się za bardzo łatką przyczepioną do zespołów coverowych. Robimy swoje.

Nie jest to moje jedyne źródło dochodu. Wieczorami pracuję na stacji benzynowej w Bobrowicach, za dnia ochraniam stoisko nabiału w żoliborskiej Biedronce. A  tak na serio to oczywiście udzielam się w innych projektach muzycznych, więc jakoś wiążę koniec z końcem. Inna sprawa, że to nie jest zwykły cover band, to cover band Antyradia, a to bardzo pomaga!

Nie kusiło was nigdy żeby zacząć grać coś swojego na koncertach?

Pewnie, że tak. Ale idea Antyradio Coverbandu jest nieco inna. Przede wszystkim rockowe covery, utwory które wszyscy fani tegoż gatunku znają już po pierwszej nutce. No dobra, po dwóch.

Współpraca z Antyradiem, od którego zresztą wzięła się wasza nowa nazwa, to swego rodzaju kaganiec na własne pomysły, czy może wręcz przeciwnie?

Myślę, że wręcz przeciwnie. Antyradio Coverband, to tak jak wspominałem projekt coverowy, promowany przez Antyradio, więc nie ma mowy o własnych kompozycjach. Myślę, że każdy z nas zdaje sobie z tego sprawę. W tym projekcie chcemy grać rocka, a Antyradio promuje rocka, więc (uwaga!) gramy rocka. Wszyscy są happy:) Oczywiście dzięki współpracy z ekipą Antyradia zawsze będziemy mogli podsunąć własną twórczość, ale Coverband to band coverowy. Po prostu. Uwaga słowem klucz jest "cover". (śmiech)

Absolutnie Antyradio niczego nam nie broni. Sami wybieramy sobie repertuar, nikt nie każe nam na siłę przygotowywać utworów, których nie lubimy. Nie zmuszają nas, abyśmy reklamowali jogurty. Ogólnie współpraca przebiega bardzo gładko. Wydaje mi się, że obie strony wiedzą od czego są i w czym sobie dobrze radzą. Pamiętać trzeba, że nie jesteśmy produktem rozgłośni radiowej tylko rockowym bandem, który jednak rządzi się rockowymi prawami. Nie bardzo nam się podoba, gdy ktoś nam każe iść w prawo kiedy my chcemy akurat w lewo.

Dla kogo gra Antyradio Coverband?

Z tego co zaobserwowałem gramy dla fanów rocka. Od tych nieco starszych, tu mamy dla nich coś w stylu Whitesnake, Van Halen (pozdrawiam mojego ojca!), poprzez tych bardziej heavy - Slayer, Metallica, kończąc na nieco młodszych, którzy właściwie lubią wszystko co jest rockerką;) Myślę, że każdy pasjonat rockowego szaleństwa znajdzie coś dla siebie! Aha, i uwaga, jak trzeba to możemy zagrać również coś dla zakochanych... jakieś balladziny (śmiech)

Na pewno gramy rocka. Ale nie mamy szczególnie konkretnej grupy docelowej. Każdy może przyjść na koncert i jest duże prawdopodobieństwo, że znajdzie coś dla siebie. Rock jest bardzo szeroko pojętym terminem. To, że gramy covery powoduje, że ludzie te numery zwyczajnie znają i już jesteśmy dwa okrążania do przodu, bo ledwo zaczniemy grać, a już ludzie bawią się pod sceną. Absolutnie nie musisz być ortodoksyjnym fanem muzyki gitarowej, żeby wpaść i posłuchać.

Macie ambicje pójść gdzieś wyżej z tym projektem?

Rząd nie chce nas słuchać, UE jest zajęta GMO, Europejski Trybunał Sprawiedliwości z pijanymi nie gada, a Obama praktycznie wszystko co gramy ma w oryginale. Do jeszcze wyższych instancji chyba nie ma po co iść (nie gramy Stairway to Heaven). Raczej dalej będziemy grać. Oby tego grania było jak najwięcej, sceny coraz większe, ludzi pod sceną więcej. Przede wszystkim ma być fun z grania. A jak Ziku założy swój kapelutek na koncercie to już na wstępie mamy plus tysiąc punktów do sławy (śmiech)

Tak. Ja chcę pojechać do Stanów, może być jakaś tygodniowa trasa po Japonii, a jak trzeba to zagramy również w Albanii i w Sieradzu. A tak na serio to  wszystko się powoli rozkręca. Coraz więcej osób o nas słyszy, częściej gramy, sprawdzamy się również jako support. Fajnie by było "wyjść" trochę poza okręg mazowiecki. Wszystko przed nami, pracujemy nad tym. Myślę, że będzie jeszcze lepiej. Chęci są, osobiście mamy z tego niezłą frajdę.

Nie zastanawialiście się kiedyś nad zawężeniem repertuaru do jednego artysty na wzór chociażby Brit Floydów?

To byłoby nudne…

Kiedyś pojawił się pomysł setów tematycznych, np 45 minut samej Metallic'y. Osobiście wolałbym nie, lubię jak gramy tak różne utwory. Nawet ostatnio łapię się na tym, że zaczynają mi się podobać zespoły, za którymi wcześniej nie przepadałem. Już nie tylko Megadeth, ale czasami i Audioslave, Foo Fighters...człowiek z wiekiem robi się trochę bardziej wyrozumiały (śmiech)

Kogo utwory lubicie grać najbardziej?

Gusta w zespole są mocno zróżnicowane. Jest to z jednej strony dobre, bo spektrum gatunkowe mamy dzięki temu dość szerokie. Z drugiej zawsze toczymy walki między sobą o to jaki numer będziemy robić na kolejnej próbie, bo każdy chce coś innego. Ja zdecydowanie najlepiej czuję się w muzyce nazwijmy to delikatnie nowocześniejszej. Oczywiście darzę szacunkiem wielkie legendy światowe. Ale przede wszystkim lubię dobrze osadzoną i mocną sekcję. Od solówek i charakterystycznych riffów jest Paco. Mimo wszystko bliżej jest mi chyba jednak do szerokich spodni niż do glanów.

Lubię klasykę rocka, ale uważam, że zajebiście gramy nieco bardziej współczesne utwory. Nieźle zażera Guano Apes, Audioslave, nawet NIrvana "In Bloom" dawała radę... chociaż utwór się do końca nie przyjął, a szkoda. Chyba się nawet trochę przekonałem do Nirvany, ale nie mówicie chłopakom z zespołu bo mnie wyrzucą! 

Macie może jakieś szersze plany fonograficzne?

Nie. Wąskich na ten czas też nie bardzo. Gramy numery, które napisał ktoś inny. Zostały już raz nagrane przez kogoś innego. Każdy z nas ma już na koncie jakieś wydawnictwa z bandami autorskimi. I jeśli już jakieś plany to raczej w tą stronę.

Na razie gramy, pokazujemy się, to jest najważniejsze. Każdy z nas działa w autorskich projektach, więc kiedyś może komuś się uda!

Fakt, że gracie utwory innych wykonawców daje teoretycznie mało miejsca na własną interpretację. "Urozmaicacie" w jakiś sposób te piosenki?

Staramy się nie odtwarzać numerów identycznie. Zawsze próbujemy dorzucić coś od siebie. Czasem są to jakieś drobiazgi, czasem gdy jest pomysł na aranż to grzebiemy głębiej. Numery, które gramy w większości dają jednak sporo możliwości do zabawy.

Raczej nie kombinujemy zbytnio z formą. Czasami zmieniamy tonację utworu tak żeby pasowała wokaliście, czasami dokładamy jakieś zakończenie (jeśli w oryginale utwór kończy się fade out'em), sam niekiedy improwizuję sola gitarowe, czasami gram partie klawiszy, chłopaki w sekcji dość często się" bawią". Tak naprawdę to dzieje się to naturalnie podczas koncertów. Nie chcemy zbyt mocno ingerować w coś co już jest dobre, ale z drugiej strony nie chcemy się również specjalnie "zamykać". Utwory mają żyć, bo grane są przez żywych muzyków, którzy mają z tego fun. Najważniejsze jest żebyśmy każdy utwór grali z odpowiednią dla niego energią,  którą później można poczuć na koncercie. Dla mnie to jedyny wyznacznik.

Gdzie będzie można was posłuchać w najbliższym czasie?

Regularnie grywamy raz w miesiącu w warszawskim klubie Herezja, a 9 grudnia graliśmy w warszawskim Parku support przed Perfectem!  W nowym roku zagramy też na specjalnej imprezie Antysylwestrowej.

Rozmawiał Michał Lis

Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Zobacz wszystkie