Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Tommy Emmanuel

Tommy Emmanuel

Z Tommym Emmanuelem spotykamy się w hotelu Sheraton w Nashville, podczas konwencji poświęconej Chetowi Atkinsowi (Chet Atkins Appreciation Society).

To już 28 spotkanie gitarzystów z całego świata (około 500-700 każdego roku), chcących oddać cześć pionierom fingerstyle, wzajemnie się inspirować, wymieniać doświadczeniem, uczestniczyć w workshopach, koncertach i wspólnie pomuzykować. Po śmierci Cheta, Tommy oraz Mark Pritcher (bliski przyjaciel Cheta i organizator konwencji) sprawują tutaj honory mistrzów ceremonii...

Tommy, jak to się wszystko zaczęło, co było powodem, że sięgnąłeś po gitarę?

Muzyka zawsze gościła w moim domu. Kiedy miałem 4 lata zauważyłem, że muzyka była formą zabawy, w którą zajmowali się wszyscy moi bliscy. Wiesz jak to jest być rodzicem, kiedy widzisz, że twoje dziecko ma talent - rodzice szaleją i to samo stało się u mnie. Moja mama wiedziała, że chcę grać, za każdym razem kiedy w domu muzykowali, ja stałem jak zahipnotyzowany. Kupiła mi najpierw ukulele, nauczyła prostych akordów i odkryła, że mam time. Również kiedy graliśmy razem, bardzo szybko łapałem formę utworów. To dość niespotykane zjawisko wśród czterolatków. Kolejnym "podejrzeniem" dla mamy były moje tańce w pralniach, do rytmu wystukiwanego przez automatyczne pralki (na Zachodzie często korzysta się z publicznych pralni, w których stoi kilka automatów - przyp.red.) - byłem zahipnotyzowany groovem, który słyszałem w tych pralniach!

Wkrótce powstał pierwszy rodzinny zespół. Ja miałem 5 lat, bracia 7 i 11, siostra 9, byliśmy więc rodzeństwem tworzącym niespotykanie młody kwartet (śmiech). Mój brat Phil wprowadzał wszystkich w zachwyt swoimi solówkami. Ja, chociaż byłem najmłodszy i grałem na gitarze rytmicznej, już wtedy byłem frontmanem i strasznie podobała mi się rola bycia odpowiedzialnym za kontakt z publicznością. Tata nauczył mnie sporo w tym temacie - utrzymywanie kontaktu wzrokowego, przyciąganie uwagi, rzeczy których chyba żaden inny rodzic nie uczy. To były ciężkie czasy, bo jako dziecko mieszkałem właściwie na tylnym siedzeniu auta. Ciągle byliśmy w trasie i choć z pieniędzmi zawsze było kiepsko, nigdy nie miałem kiepskiego humoru. Dla wielu ludzi to co robiliśmy było czymś niezwykłym i uważali oni, że bardzo ciężko pracujemy, ale dla nas było to coś zwyczajnego, normalne życie. Zawsze wiedziałem, że robienie tego co teraz robię to moje przeznaczenie. Czasy były bardzo ciężkie, ale wiedziałem, że nie mogę się poddać i muszę to kontynuować.

Tommy w wieku 20 lat - co się zmieniło?

Hmm, byłem już wtedy od 4 lat w trasie z Country Music Show, gdzie grałem na banjo, pedal steel, gitarze akustycznej i elektrycznej, śpiewałem harmonie, byłem odpowiedzialny za oświetlenie, rozkładanie i zwijanie całego sprzętu, itd... prawie jak niewolnik (śmiech). Przeprowadziłem się do Sydney, moim celem było nauczyć się czytać nuty i zostać muzykiem sesyjnym. Grałem wszędzie gdzie się dało i z kim się dało, żeby zarabiać pieniądze i jak najwięcej się nauczyć. Kiedy nie pracowałem, chodziłem na lokalne jammy i podłączałem się do zespołów jazzowych. W tamtym czasie miałem dwóch przyjaciół gitarzystów, którzy byli świetni w fusion i be-bopie, czyli stylach, o których nic nie wiedziałem, więc nękałem ich już od 7 rano budząc ich i przynosząc im kawę, żeby jak najszybciej zachęcić ich do wspólnej gry. Tak poznałem nagrania Wesa Montgomery'ego, Joe Passa z Ellą itd.

Wiem, że znałeś też Bona Scotta, chłopaków z AC/DC - bo razem w tym czasie mieszkaliście w Sidney - oraz wielu innych, wspaniałych gitarzystów rockowych. Czy czujesz się zainspirowany rockiem?

Oczywiście, grałem w wielu naprawdę dobrych zespołach rockowych i kocham ten rodzaj muzyki. Nigdy nie byłem jednak w zażyłości z muzyką Jethro Tull, czy zespołami grającymi w nieparzystych rytmach. Lubię to teraz, ale kiedy byłem młody, po prostu nie mogłem poruszać się w rytm tej muzyki i tańczyć - a wtedy dla mnie wszystko było temu podporządkowane. Więc zawsze to doceniałem, ale po prostu nie lubiłem (śmiech). Granie w zespołach rockowych spowodowało, że zawsze kiedy komponuję - nawet jeśli jest to subtelny, delikatny, akustyczny utwór - myślę o tym jak o pisaniu piosenki dla wokalisty i zespołu, nigdy nie myślę w kategoriach: teraz utwór na gitarę. Można powiedzieć, że to popowe podejście do komponowania - intro, zwrotki, refreny, bridge, zakończenie - mimo, że gram muzykę instrumentalną.

Kiedy zrozumiałeś i podjąłeś decyzję o zostaniu gitarzystą "one-man band"?

Chyba jedynym gitarzystą, który to wtedy robił był Leo Kottke. W latach 80. grałem z rockowym zespołem i kiedy były przerwy w trakcie tournée, ja załatwiałem sobie grania jako solista. Po jednej z takich przerw, kiedy wróciliśmy na trasę, zaczęliśmy grać trzy sety: pierwszy mój set solo i dwa z zespołem. Mnóstwo ludzi po koncertach przychodziło i mówiło mi, że najlepszy był solowy set, więc postanowiłem iść tą drogą. Przełomowe były otwarcia koncertów dla Johna Denvera, każdy dla około 15.000 ludzi. Dla publiczności w Australii zaistniałem jako solowy artysta. Ludzie nigdy nie widzieli kogoś grającego solo Blue Moon czy inne kawałki, więc oszaleli. Mój album znalazł się w złotej 10 i to było niesamowite, to się nigdy nie zdarzyło żadnemu instrumentaliście przede mną. Było to ogromnym zaskoczeniem dla mnie i wytwórni, która musiała prosić inną wytwórnie o dokopiowanie moich płyt (śmiech). Ten sukces dużo zmienił. Stacje telewizyjne w tamtym czasie miały zasadę "NIE dla instrumentalistów", a ja tą zasadę złamałem, chociaż odmówiono nawet Stevie Ray Vaughan’owi, kiedy chciał zagrać "Lenny". Myślę, że otworzyłem drzwi dla wielu innych artystów.

Kolejny krok, podbój Ameryki, jak tu się znalazłeś i jakie były początki?

W Nashville i Los Angeles bywałem już przedtem, ale jako songwriter - moją piosenkę śpiewała Olivia Newton-John, Al Jarreau i Sheena Easton - ale wszystko zaczęło się, kiedy przyjechałem tu na przegląd konkursowy Country Music Week dla Sony, jako artysta z Australii i jedyny instrumentalista (bo reszta konkursowiczów była wokalistami). Wybrano mnie, żebym zaczął pierwszy i to było dobre posunięcie, bo publiczność mogła mnie wysłuchać, zanim poszła w tango (śmiech). Ludzie byli zachwyceni moim występem, a ponadto Chet i przedstawiciel firmy nagraniowej widzieli show. To wtedy poznałem Cheta, który zaprosił mnie do współpracy i nagrania płyty. Myślę, że ten występ był dla mnie przełomowy.

Co niesie dla Ciebie przyszłość?

Właśnie skończyliśmy nagrywać płytę z Martinem Taylorem i w przyszłym roku gramy dużą trasę. Zaraz się zacznie moje australijskie tournee z Frankiem Vignolą - dzieje się bardzo dużo. Cieszę się, że pojawia się tylu nowych gitarzystów, że ludzie tacy jak ty wprowadzają fingestyle do nowych części Europy. To co robimy zmienia historię, przekazujemy przesłanie muzyczne Cheta, Jerrego (Reeda - przyp. red.) i wszystkich tych wspaniałych gitarzystów.

Jak Ci się udaje grać tak dużo koncertów bez uszczerbku na zdrowiu, bez znaków zmęczenia... czy masz jakiś eliksir którego używasz? (Tommy gra około 250 koncertów rocznie, większość z nich to 2,5 godz. na stojąco - przyp. red.)

Przywykłem do tego(śmiech). Oczywiście, po dwugodzinnym koncercie jestem bardzo zmęczony, bo zużywam całą swoją energię koncentrując się, żeby dać jak najlepszy show. Zawsze boję się tylko jednego: żeby mój umysł nie zboczył gdzieś na manowce, bo to jest przyczyna wszystkich problemów scenicznych. Ktoś mnie kiedyś zapytał: masz już pewnie dość, kiedy musisz po raz tysięczny zagrać przed publicznością Classical Gas. Odpowiadam: nigdy. Nawet jeśli ktoś mi mówi, że podczas koncertu kiedy grałem ten utwór wyglądałem na wkurzonego, powodem na pewno było nagłośnienie, a nie utwór sam w sobie. Musiałem pewnie walczyć z nagłośnieniem, żeby dać jak najlepsze wykonanie, chociaż czasami dźwięk jest zły tylko na scenie, a dla publiczności na przodach dźwięk jest piękny.


Tommy, trzy albumy, które Tobą wstrząsnęły?

The Beatles - 27 No. 1’s, The Atkins and Travis Travelling Show, Elton John - Songs from the West Coast.

Jeśli Twoja mam nie kupiłaby Ci ukulele w wieku 4 lat, jak myślisz kim byś został?

Chyba podążałbym ścieżką mojego ojca i obrał mechanikę samochodową. Zawsze lubiłem takie grzebanie w autach i nawet nieźle mi to szło, ale teraz auta to inna bajka (śmiech). Myślałem ostatnio co by się stało, gdybym miał wypadek i nie mógł więcej grać na gitarze. Wiem na pewno, że znalazłbym inny sposób, żeby inspirować ludzi. Moje zadanie to polepszanie samopoczucia i życia innych ludzi poprzez muzykę. Kiedy widzisz kogoś starającego się osiągnąć doskonałość, to jest to bardzo inspirujące. Kiedyś Ci już mówiłem, że są dwie siły we wszechświecie: pogoń za szczęściem - musisz odnaleźć to, co powoduje, że jesteś szczęśliwy - bo po to tutaj jesteś - oraz dążenie do doskonałości.

Co mógłbyś doradzić młodym gitarzystom?

Po pierwsze pamiętajcie, że aby być w czymś dobrym, wymaga to czasu. Ja wciąż po tych wszystkich latach ćwiczenia czuję się jak na początku drogi, próbuję być lepszy każdego dnia. Potrzebujesz dobrych piosenek do ćwiczenia i grania. Musisz odnaleźć to, co cię porusza w muzyce i co powoduje, że słuchasz jak zahipnotyzowany. Odkryj również co ci przychodzi grać naturalnie, bez wysilania się. I tak jak ze wszystkim musisz ćwiczyć tak, aby twoje umiejętności przestały być tylko biegłością na instrumencie, a stały się muzyką. Poświecenie i determinacja to dwie rzeczy, o których uczę podczas workshopów. Musisz się poświecić, aby zajść w czymś daleko i cały czas być zdeterminowany w stawaniu się z dnia na dzień coraz lepszym.

Dziękuję za wywiad.

Dziękuję za wywiad i serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników.

Adam Palma

GALERIA
Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie