Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Mariusz Kwieciński (In A House Of Brick)

Mariusz Kwieciński (In A House Of Brick)

In a House of Brick to jedna z gwiazd tegorocznej edycji konwentu tatuażu, który odbywa się we Wrocławiu. Bezsprzecznie nietuzinkowi muzycy z Zabrza niedawno wydali swój debiutancki krążek, który jak na razie zbiera same pochlebne recenzje.

O kulisach jego wydania, modzie w muzyce, kwestii  wzajemnego wsparcia muzyków oraz nadchodzących koncertach, w tym zaplanowanego na konwencji opowiadał nam Mariusz Kwieciński - wokalista i basista zespołu.

W Internecie piszą, że jesteście najfajniejszym polskim zespołem. Prawda to?


Jak piszą to trzeba im wierzyć (śmiech). My robimy swoje, robimy wszystko co trzeba, by tworzyć dobrą muzę, a ludzie to wszystko weryfikują.


Bo tam zawsze prawdę piszą? (śmiech). Jakby tak im wszystkim wierzyć, to wyszło by na to, że powinniście być gwiazdami rocka na Śląsku. A tu dupa. Co jest nie tak z tym naszym południem, że In A House of Brick jest wciąż w niszy?


Bardzo długo nie było wydawnictwa, które mogło umacniać naszą pozycję. Bardzo długo ale pracowaliśmy. Po przekształceniu w trio w 2005 roku musieliśmy dopieścić się jako zespół trzyosobowy co nie jest łatwe i mniej więcej po dwóch latach weszliśmy do studia. Efekt jednak był mizerny i nasze niezadowolenie spowodowało wstrzymanie prac nad albumem. Minęło trochę czasu (niecałe 24 miesiące) skupiliśmy się na graniu, na koncertach, aż w końcu wylądowaliśmy w Vintage Records i sru! Dzisiaj mamy płytę. Tak naprawdę od tej chwili rozpoczynamy rzemiosło od nowa. Zrobimy wszystko, aby nasza praca nie poszła na marne. Poza tym ludzie nas kojarzą, pamiętają i w tym jest siła. Widocznie wykonaliśmy dobrą robotę w ciągu tych kilku wcześniejszych lat.


Tyle dobrze, że z tym materiałem, powiedzmy - premierowym, trafiacie idealnie w czas, kiedy do łask powraca wszelakiej maści retro. Nie jest to zabieg marketingowy, bo z tym raczej polskie kapele i tak mają problem, ale czuję, że "debiut" może sporo namieszać. Co w tej muzyce uległo największej zmianie? Co wtedy, kiedy nagraliście pierwotną wersję albumy było największym atutem takiego grania, a co jest teraz? Co spodoba się fanom retro?


Pracując nad tym albumem nie zastanawialiśmy się nad dzisiejsza modą czy trendami w muzyce. Ba! zaczęliśmy nagrywać we wrześniu 2010 roku, a mamy 2013, więc bylibyśmy czarodziejami wiedząc co będzie na fali za 2 lata. Co się zmieniło? Z pewnością materiał jest dojrzały, filtrowanie inspiracji nie sprowadza się do kopiowania, myślę że znaleźliśmy własny język. Od dawna staramy się, aby w muzyce była prawda i oryginalność, począwszy od brzmienia instrumentów po wokal poprzez kompozycję i strukturę. Generalnie ma być uniwersalnie i zajebiście (śmiech). Wiele razy słyszeliśmy, że trudno nas z kimś porównać, a jeśli już ktoś słyszy w tej muzie sobie znane nuty to my tych bandów nie kojarzymy. I to jest super.


Ano jest, a skoro wy ich nie słyszycie, to ja nie będę żadnych wymieniał. A z innej beczki, w jednym z promocyjnych materiałów prasowych, twierdzicie, że realizatorzy, z którym pracowaliście mieli Was dosyć? Pietyzm muzyków rejestrujących własny materiał okazał się dla nich niespodzianką? (śmiech)


Ci realizatorów to ludzie pracujący lata w swoim fachu, poza tym znani jesteśmy ze szczegółowości w traktowaniu wszystkiego, czego się dotykamy. Tak samo jak my, tak i oni wymagali od nas sporo. Praca z tymi panami była ciężka, ale była też bardzo dużym doświadczeniem dla każdej ze stron.


Mówiłeś o tym, że ludzie Was pamiętają. Wydaje mi się, że tak naprawdę ten zespół dzięki temu przetrwał. 7 lat temu była masa ludzi, którzy wierzyli w ten band. Nie tylko w ten, bo i w kolegów z Mothry, czy Searching For A Calm, którym w końcu się udało, dzięki dealowi z Mystic.


Te kapele, jak i jeszcze kilka nam bliskich jak Chico, Mouga, 100Tvarzy Grzybiarzy, grają lecz niewiele z nimi się dzieje. Jedne się zatrzymują, drugie pędzą jak szalone, a mimo to nie dzieje się zbyt wiele. Nie znam przyczyn, ale wiem, że ostatecznie wszyscy możemy liczyć na wsparcie ludzi. Jest coś magicznego w kapelach ze śląska, jakiś magnetyzm. Oczywiście w całym kraju mamy mocne i ciekawe pozycje, ale myślę, że u nas jest jakaś wspólnota zarówno po stronie bandów jak i słuchaczy.


Nie uważasz, że teraz, w dobie Internetu i ogólnej niechęci ludzi do wychodzenia z domu - bo WSZYSTKO MAM W SIECI - muzycy muszą kusić odbiorcę coraz to bardziej wymyślnymi rzeczami? Zwykła interakcja ze słuchaczami na koncercie czy poprzez stronę internetową to nie wszystko. Macie własny pomysł na to jak trzymać ludzi przy sobie?


Muzyka panie i jeszcze raz muzyka!!! Dobre show i uśmiech na ryjcu. Można czarować i kombinować, ale jak nie podasz dobrej nuty to choćbyś nie wiem jak złote opakowanie wymyślił, to ludzie tego nie kupią. Szanujemy bandy, które są naturalne same w sobie. Owszem, trochę pudru nie zaszkodzi, ale muza to podstawa i ciężka praca bez wożenia się i udawania kogoś kim się nie jest. Sam powiedziałeś, że ten materiał może sporo namieszać, więc jesteśmy dobrej myśli. Płyta będzie ładnie opakowana i to wystarczy, niechaj wypowie się muzyka.


Niebawem organizujecie release party, na którym zagrają przyjaciele z Mothra, Searching For Calm oraz Chico. W Katowicach nie ma zbyt wielu miejsc do grania, stąd dziwi lokacja Sceny Gugalander. Po cichu liczę, że ten gig chociaż na chwilę odmieni to miejsce.


Guga to idealny klub dla naszych potrzeb, jego podejście jest wzorowe. 22 marca zaszalejemy, będzie można nabyć naszą płytę oraz inne gadżety a przede wszystkim będzie impreza na wypasie. Kapele, które zaprosiliśmy to nasi najstarsi bracia, z którymi niejedno przeszliśmy i pomimo różnych upodobań łączy nas jedno  - ALKOHOL! Wiem, że to będzie bardzo dobra sztuka, na którą wszystkich zapraszam.


Ten gig będzie before party przed waszym show na Tattoo Fest we Wrocławiu. Wystąpicie tam m.in. u boku genialnych Szwedów z Odyssey. Czego oczekujecie po tej imprezie?


Mieliśmy okazję grać na tego typu imprezie... oczekujemy dobrej zabawy i tyle. Graliśmy już nie raz z wielkimi kapelami, więc nie straszna nam scena. 17 marca zasuwamy do Krakowa supportować Illusion, to będzie wyzwanie, ale jesteśmy przygotowani. Koncerty to nasz drugi dom.


Zatem do zobaczenia na koncertach. Ostatnie słowa dla Ciebie.


Zapraszamy na nasz profil, zapraszamy na występy, trochę ich będzie w tym sezonie. Nasz materiał można zakupić za pośrednictwem sklepu internetowego www.inahouseofbrick.8merch.com oraz na naszych koncertach. 3maycie się i do zobaczenia. Dzięki za rozmowę


Grzegorz "Chain" Pindor

GALERIA
Sounds From the Heart of Gothenburg In Flames

Dobór utworów pożegnalnego DVD In Flames z Danielem Svenssonem za zestawem perkusyjnym jest mocno dyskusyjny.

Gramy dalej

7 /10
Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Zobacz wszystkie