Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Frank Novinec (Hatebreed)

Frank Novinec (Hatebreed)

Tuż po wydaniu kolejnego albumu tuzów hardcore’a z Hatebreed udało się nam porozmawiać z Frankiem - gitarzystą i wciąż "nowym" członkiem zespołu. Jeden z niegdysiejszych filarów Terror okazał się być lakonicznym, ale bardzo pozytywnym rozmówcą o wyraźnych poglądach.

Mija sześć lat odkąd dołączyłeś do Hatebreed. Co wtedy znaczył dla Ciebie ten zespół a co teraz?  Czy w ciągu tego czasu zmieniło się Twoje podejście do hardcore’a?


Jeszcze zanim dołączyłem do kapeli znaliśmy się osobiście. Wiesz, już wcześniej czułem się jak członek tego zespołu, więc było to zupełnie naturalne. To wspaniali przyjaciele i mam komfort podróżowania z nimi i grania koncertów. Dokładnie to samo czułem wtedy i teraz. A co do mojej postawy - nic się nie zmieniło. Nadal zawsze daję z siebie wszystko, nigdy poniżej 100 %. O to w tym wszystkim chodzi i mam nadzieję, że tak pozostanie.


Wasz nowy krążek "The Divinity Of Purpose" to po prostu kolejny album Hatebreed, ale odnoszę wrażenie, że jednak w kwestii brutalności, bliżej mu do "Supremacy". To odróżnia go od "Hatebreed". A jak ty uważasz?


Myślę, że każdy może odbierać ten materiał jak chce. Każdy ma swoje zdanie, ale pamiętajmy, że koniec końców, to kolejny kawał historii Hatebreed. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego nagrania, i prawdę mówiąc, uważam że nie nagraliśmy ani jednego słabego utworu. Spisaliśmy się i tyle.


Właśnie. W Hatebreed tak naprawdę niewiele się zmienia. Czasem gracie brutalniej, bardziej thrashowo, innym razem nie. W muzyce pojawiają się kolejne trendy i odchodzą, a wy pozostajecie wierni samym sobie. Kiedy piszecie nowy materiał zwracacie uwagę na to, czy coś brzmi jak Hatebreed lub nie?


Jasne, że tak! Ale cały ten proces jest dość naturalny, ponieważ Chris i Jamey odpowiadają za komponowanie w tym zespole od samego jego zarania. To, co jest najtrudniejsze, to przemycanie nowych elementów tak, aby metalowcy i fani hc byli zadowoleni. To jest właśnie wyzwanie, któremu staramy się podołać.


Kilka z premierowych utworów, z naciskiem na mój ulubiony "Nothing Scares Me" jawi się jako kolejne hatebreed’owskie klasyki. Który z nowych numerów jest twoim ulubionym? Te szybkie thrashowe, czy bardziej osadzone w groove?


Wiesz co, jestem bardziej punkiem niż metalem, dlatego lubię "Indivisible" i "Bitter Truth", ale jak do tej pory słyszałem różne opinie na temat poszczególnych kawałków i każda mnie cieszy. Również twoja. To naprawdę bardzo równy album.


W klipie promującym album przedstawiacie historię mężczyzny próbującego osiągnąć w życiu pewien status, komfort życia. Bieda i bezrobocie są dużym problemem w Stanach?


Jak najbardziej. Widzimy to po naszych znajomych, rodzinach, nawet członkach niektórych zespołów. Jak na razie nie ma na to remedium.

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video


Jesteś zadowolony z wyboru Baracka Obamy na kolejną kadencję? Czy to w ogóle coś zmienia?


2 razy nie. Nie jestem z niego zadowolony, nie głosowałem na niego i niestety, nic się nie zmieni.


Od 1997 roku aż po dziś, Hatebreed to żywy dowód na to, że można walczyć z przeciwnościami losu, modami, nieżyczliwością fanów hc i metalu, krytyką działalności Jameya poza zespołem, przykład, że wciąż należy obić swoje, w rezultacie lądując na pozycji lidera w gatunku hardcore/metalcore. Czy jest coś z czym nadal musicie się zmagać?


Robimy to, w czym jesteśmy najlepsi i to się nie zmieni. Poza tym, jeśli ktoś nas lubi - super. Jeśli nie - też super. Ale naprawdę trzeba być dupkiem by nas nie lubić jako zespół. Jedyne co mamy na celu to bratanie fanów metalu, hc i punka. Aby te społeczności łączyły się i wspierały muzyczne podziemie. Tylko o to chodzi.


Kilka dni temu Ronnie, perkusista deathmetalowego Grave przyznał, że najgorsze co może przytrafić się w trasie, to najgrzeczniej mówiąc: kiepskie jedzenie. Macie z tym problemy?


Raczej nie. Poza tym, każdy z nas z racji na wiek stara się jeść stosunkowo zdrowe rzeczy. Za wyjątkiem mnie. Dajcie mi dobry europejski browar i wszystko jest ok.!


Koncertujecie niemal ze wszystkimi kapelami, w tym z brutal deathmetalowymi tworami jak Dying Fetus. To dla was coś zupełnie normalnego, czy wynik polityki bookowania tras w Stanach?


Mamy przyjemność być we własnym gatunku czymś na kształt Motorhead, i jest nam zupełnie obojętne czy dzielimy scenę z kapelą punk czy deathmetalową. Ba! Chcemy grać z kapelami innymi stylistycznie niż nasza.


Jakiego sprzętu używasz?


Nie chcę wymieniać modeli, ale towarzysza mi graty Gibson, Marshall, Dunlop i struny DR.


Gracie setki koncertów. Które kapele z którymi miałeś okazje dzielić scenę są warte uwagi? Nie mówię o tych popularnych, a o tych, które przeważnie lądują w rozkładzie trasy dzięki pay-to-play.


Chciałbym to wyjaśnić. Dziś kapele naprawdę rzadko są zmuszone do tego żeby płacić. Serio, uwierz mi. Szczególnie polecam stonerowców z Graveyard oraz Uncle Acid and the Deadbeats i punków z Nomads. Same świetne załogi.


W czerwcu ponownie traficie do Polski w ramach festiwali Metalfest. Jak wspominasz wasz ostatni gig w Warszawie?


Trochę to nam zajęło, aby w ogóle do was przyjechać, ale tak jak się spodziewaliśmy, było co najmniej zajebiście. Macie świetną publikę i SZCZERZE czekam aż znowu do was przyjedziemy.


Grzegorz "Chain" Pindor

Zdjęcia: Clay Patrick McBride i Randy Johnson / Nuclear Blast

GALERIA
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie