Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Piotr Jerzyk i Michał Sawerski (Soundfear)

Piotr Jerzyk i Michał Sawerski (Soundfear)

Od pewnego czasu kaliska formacja zajmuje się promowaniem swojej najnowszej EP, zatytułowanej "676". Korzystając z okazji, przepytałem Piotra Jerzyka (gitara) i Michała Sawerskiego (bas) o historię Soundfear, nową płytę oraz o zakończoną europejską trasę koncertową.

Od początku mieliście określoną muzyczną wizję Soundfear? Wiedzieliście, ze będziecie grać w takim stylu a nie innym?


Myślę, że nasze ostatnie dziecko, czyli Ep’ka "676" pokazuje, w jakim kierunku zmierzamy. Bardzo dobrze czujemy się w tej stylistyce.


Wiesz, tak naprawdę nasz styl kształtował się przez niemal 10 lat. Dopiero po dojściu wokali ostatecznie ukształtował się kierunek, w jakim zmierzamy. Mogę zdradzić, że nasze kolejne dziecko, czyli LP, będzie jeszcze cięższe niż EP.


Jak wyglądały Wasze początki? Były jakieś rotacje w zespole?


Przez bardzo długi okres nie mogliśmy skompletować składu. Tak naprawdę o istnieniu Soundfear możemy mówić od 2009 roku, czyli od naszego debiutu z Frontside. Co do rotacji w zespole, to doszło tylko do jednej (na pozycji basisty) i już na pewno żadnej nie będzie!


Skąd wziął się pomysł na klasyfikowanie waszej muzyki jako "Aztec Death Metal"?


Na pewno ciężko jest nas sklasyfikować. Określenie 'Aztec' związane jest głównie z tekstami i rytuałami na scenie. Myślę, że tej kulturze jesteśmy coś winni. I chcemy, aby wszyscy poznali jej cierpienie. Wizja Azteków na pewno będzie z nami już do końca, to jest temat, którego już nie odpuścimy. Sam pomysł przyniósł nasz wokalista - Sołtys.


Kultura aztecka do dziś jest mało znana i ma wiele tajemnic. To nas zarówno bardzo inspiruje jak i fascynuje.


Ile czasu potrzebowaliście na nagranie EP’ki?


Pamiętasz Myrki ? Z wokalami ile to było czasu?


Dokładnie nie pamiętam, ale zajęło nam to więcej czasu niż myśleliśmy. Po pierwszej wizycie w studio pojawiały się kolejne pomysły, a zależało nam by zachować klimat na tej EP'ce. Dlatego trzeba było poświęcić sporo czasu na ustawienie gitar, wokali i sampli.


W sumie nagrywaliśmy 2 tygodnie.


Powiedzcie mi, co oznacza jej tytuł - "676"?


Miało być 666 ale stwierdziliśmy, że chcemy być bardziej alternatywni (śmiech). Tak naprawdę 676 lat trwało pierwsze słońce Azteków - Quetzacoatl Tak nazywał się bóg Azteków, współtwórca świata.


Były 4 słońca, a ostatnie zgasło 21 grudnia. Quetzacoatl był drugim bogiem, pierwszym był Nahui Ehectal (śmiech).


Ehhh, ta dwója z religii…


Ale wymieniłeś drugiego boga!


Jakich człowiek może się rzeczy dowiedzieć… Powiedzcie mi, który z utworów znajdujących się na EP jest dla was jej najmocniejszym punktem?


Ciężkie pytanie. Myślę, że wszystkie po części.


W każdym momencie coś się znajdzie. Chociaż dla mnie osobiście końcówka "Endless Water". W każdym utworze na EP’ce jest "ten" moment ale właśnie końcówka EW daje nam najwięcej satysfakcji.


Jakiś czas temu w wywiadzie dla Metal-Core.com.pl jeden z Was wspomniał, że następnym krokiem po wydaniu "Head Sacrifice" będzie longplay. Dlaczego plany się nie powiodły?


Doszliśmy do wniosku, ze utwory przygotowane na LP i na "676" różnią się nieco  i dlatego postanowiliśmy wydać najpierw EP, a potem długogrającą płytę. LP będzie na pewno dużym zaskoczeniem.


Ujawnicie jakieś szczegóły dotyczące nadchodzącej płyty?


Głośniej, ciężej i więcej ofiar z głów!


O tak! W najbliższym czasie wchodzimy do studia, więc możliwe, że niedługo ukaże się singiel, może jakaś niespodzianka do niego.


Może teledysk....


Jakiś roboczy tytuł?


Nie potrafimy go jeszcze wymówić. (śmiech) 


Dokładnie! (śmiech)


Na jakim etapie jest obecna praca nad LP?


Kilka utworów jest niemal skończonych. Potrzebujemy jeszcze kilku, które są na razie fazie roboczej.


Ciągle robimy szlify.


Wyraźnie słychać, że na przestrzeni lat pomiędzy "Head Sacrifice" a "676" wasze kompozycję ewoluują, nabierają unikalnego brzmienia. Co napędza Was do ciągłego rozwoju?


Bogowie nam szepczą nam do ucha byśmy nigdy nie przestawali.


Dwóch rzeczy jestem pewny - końca świata  i że będziemy grali bardzo, bardzo długo!


Są jakieś zespoły, którymi się inspirujecie?


Każdy z nas ma jakieś swoje inspiracje i dlatego pewnie ta muzyka jest jaka jest. Wiesz, nie wszyscy jaramy się np. deathcore’m, tylko każdy z nas ma swojego konika. Ja np. zachwycam się kapelami typu Amenra, The Secret, Black Sheep Wall oraz ambient jazzem jak Bohren & der Club of Gore, The Mount Fuji Doomjazz Corporation, The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble. Jak widzisz zupełnie inne kapele niż to co gramy.


W sumie Jerzol wszystko napisał. Każdy z nas jest inny, słucha innej muzy, ale cel mamy ten sam. Ja lubię rzeczy typu Fields of The Nephilim, Artrosis czy klasyczny rock w stylu The Cult. A jak mam dobry humor to Gorgoroth albo Stare dobre małżeństwo.


Piotrek, czy z punktu widzenia gitarzysty nagrywanie "676" stanowiło dla Ciebie wyzwanie?


Poniekąd tak, gdyż całe "676" jest szybkie i wymagało wyższego poziomu. Na szczęście wyszło mi to tylko na dobre. Już teraz mogę powiedzieć na 100%, że LP będzie wymagał od nas wszystkich mega wysiłku i pracy nad własnymi instrumentami.


Niedawno wróciliście z europejskiej trasy, w ramach której odwiedziliście Czechy i Węgry. Jak doszło do tego, że wzięliście w niej udział? Jesteście w bliskich kontaktach z Drown My Day?


Cała trasa na pewno była mega przygodą. Można powiedzieć, że z DMD mamy bardzo dobre stosunki. W sumie najwięcej razy graliśmy właśnie  z nimi. Trasa u ich boku była dla nas naprawdę wielkim zaszczytem. Wielki szacunek do samego Groov’a, że padła taka propozycja. Sam wszystko ogarniał i to właśnie on był mózgiem Suffocate The Weak Tour.


Z miejsca go pozdrawiamy!


Jak długo trwała sama organizacja trasy?


Organizacją trasy zajął się nasz obecny manager Groov z Drown My Day. Trwała ona dość długo i tak naprawdę do ostatniej chwili wszystko było zapinane na ostatni guzik. Zostaliśmy o niej poinformowani chyba w maju, ale nie jestem pewny dokładnej daty.


Jakieś chwile z trasy, które szczególnie utkwiły Ci w pamięci?


Mogę powiedzieć, że pamiętam niemal każdą minutę z trasy. Ale jeśli miałbym wymienić coś konkretnego, to na pewno byłby to nasz day off, rozwalona przyczepa i aftery z chłopakami z DMD. Ta trasa dała nam o wiele więcej niż przypuszczaliśmy. Na pewno nie była ostatnią, zrobimy wszystko, by przeżyć coś takiego jeszcze raz.


Nadszedł nowy rok czyli czas podsumowań wydanych w zeszłym roku albumów. Jacy są wasi faworyci?


Jeśli chodzi o wykonawców ze środowiska muzyki core'wej to liczę na płytkę Whitechapel. Nowe Between The Buried And Me również zasługuje na wyrazy szacunku. Jeżeli mam wyjść poza te ramy to liczę na nową płytę Amenra.


O muzyce core’wej  mogę powiedzie naprawdę niewiele ale z rockowych klimatów to dużo się mówi o Luxtorpedzie i nowej (w końcu) płycie The Cult.


To byłoby na tyle. Wielkie dzięki za wywiad i ostatnie słowa zostawiam dla Was.


Czekajcie na raport z Suffocate The Weak Tour i pozdrowienia dla wszystkich czytelników Magazynu Gitarzysta!


Odwiedzajcie często nasz facebook’owy fanpage, co chwile wrzucamy tam newsy. Kto jeszcze nie słuchał "676" to można ją ściągnąć właśnie z naszego profilu.


Marcin Czostek

GALERIA
NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Zobacz wszystkie