Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Dweezil Zappa

Dweezil Zappa

Dweezil Zappa przypomina nam brzmienie swojego ojca - późnego, wspaniałego Franka Zappy - podczas niekończącego się projektu "Zappa Plays Zappa".

Wyjaśnia nam, jak odrestaurował jednego ze Stratów Franka, należącego wcześniej do Jimiego Hendrixa, uwzględniając wszelkie modyfikacje z lat 70. You Can't Do That On Stage Anymore? Ależ skąd! Dweezil udowadnia, że robić "to" na scenie nadal można...

Frank Zappa zmarł na raka 19 lat temu, jednak jego pokręcone solówki i zaskakujące kompozycje żyją w pozostawionych przez niego nagraniach i odcisnęły trwałe piętno na współczesnych wirtuozach pokroju Steve'a Vaia czy Guthriego Govana.

Żaden obszar muzyki nie ograniczał talentu ponadprzeciętnie inteligentnego Zappy i zakresu jego twórczości, od gitarowego rock'n'rolla z domieszką lekko perwersyjnego humoru, po orkiestrowe kompozycje. Przez te wszystkie lata zespół Zappy mógł pochwalić się także naprawdę groźnymi zawodnikami na drugiej gitarze, wymieniając tu Steve'a Vaia, Adriana Belewa czy Mike'a Kenally. Ale to syn Franka - Dweezil Zappa (swoją drogą wybitny gitarzysta) pracuje niestrudzenie, by najlepsze brzmienia gitar Franka przenieść z powrotem na scenę za sprawą projektu Zappa Play Zappa. Zespół jest w trasie, a my złapaliśmy młodego Zappę, żeby posłuchać o jego unikalnym podejściu do stylu gry ojca oraz uzyskiwaniu tych zaawansowanych brzmień Franka na żywo.

Jak doszło do powstania Zappa Plays Zappa?


Cały pomysł zrodził się w zasadzie na podstawie rozmów z młodymi ludźmi, którzy nie mieli pojęcia, co mój ojciec chciał tak naprawdę przekazać. Trochę martwiło mnie to, że główną rzeczą którą mogłem usłyszeć od ludzi przed trzydziestką było, "Tak, słyszałem o Franku Zappie - nie znam jego muzyki, ale wiem, że miał dzieci o dziwnych imionach...", i tego typu rzeczy. Nie pasowało mi to, ponieważ czułem, że wniósł niesamowity wkład w muzykę, produkcję i mnóstwo innych rzeczy. Pomyślałem więc, że nie chciałbym zobaczyć jak on i jego muzyka podczas mojego życia coraz bardziej odchodzą w niepamięć - że chciałbym zobaczyć coś wręcz przeciwnego.


Jakie najważniejsze rzeczy z dokonań Franka odkrywasz na scenie?


Przez 6 lat, w ciągu których to robimy, próbujemy prezentować najbardziej znany ludziom materiał, ale wchodzimy też głębiej i znajdujemy utwory, których tytułów prawdopodobnie nie znają lub nawet wcześniej nie słyszeli. Ludzie chcą usłyszeć numery z "Hot Rats" i "Apostrophe" - graliśmy wcześniej trasy, na których wykonywaliśmy cały materiał z "Apostrophe" i inne, oczekiwane przez fanów kawałki. Aktualnie zrobiliśmy w internecie ankietę, żeby stworzyć listę najbardziej pożądanych na koncertach utworów i okazało się, że nie są to tak typowe rzeczy jak wcześniej sądziliśmy. Nie były to numery w stylu "Bobby Brown" czy "Don't Eat The Yellow Snow", ale np. "Inca Roads" i "Zomby Woof". Niektóre z nich od 4 czy 5 lat są podstawowym elementem naszych występów. Gramy je przez cały czas.


Jak bardzo zbliżacie się do oryginalnych nagrań, jeśli chodzi o partie gitarowe?


Jedną z rzeczy wyróżniających muzykę Franka było założenie, że utwory nie mają sztywnej, jednej wersji, ale posiadają strukturę pozwalającą na późniejszą reinterpretację. Są części, które trzeba odtworzyć, ponieważ tak zostały napisane, ale zawsze jest też zostawione szerokie pole pod improwizację. Weźmy utwór "Inca Roads": ma bardzo specyficzny temat i części, które trzeba powtórzyć, ale są tu też dwie otwarte sekcje solowe do improwizacji - więc za każdym razem kiedy go gramy, brzmi zupełnie inaczej. Z tego powodu jest tyle nieoficjalnych bootlegów Franka - zawsze wydarzało się tam coś innego i zaskakującego. I w tym tkwi największy urok słuchania jego muzyki na żywo.


Frank zwykle nazywał sola "rzeźbieniem w powietrzu" - jak określiłbyś jego unikalny, solowy styl gry?


Cóż, możesz usłyszeć to, kiedy grając w bluesowym stylu z premedytacją wtrąca uproszczone frazy i pomysły, inspirowane takimi gitarzystami jak Johnny 'Guitar' Watson, Clarence 'Gatemouth' Brown czy Howlin' Wolf. Ale on wpierw oddaje ten autentyczny styl, a później zaczyna dodawać bardziej złożone figury rytmiczne. Także dobór i kombinacja brzmień, których używał - sposób w jaki wykorzystywał tonalną paletę był zawsze interesujący, czasami bardzo mocno akcentowany środkiem pasma lub włączeniem wah-wah. Nie po to, by mówić poprzez to brzmienie tak, jak Jimi Hendrix. Dla niego była to bardziej kwestia formy wyrazu i stworzenia odpowiedniej otoczki, wytworzenia określonego klimatu. Ważną rzeczą jeśli chodzi o grę Franka, szczególnie od połowy - do późnych lat 70., kiedy moim zdaniem zrobił największe postępy w technice gry, jest jego lekkomyślne podejście i brawurowa wręcz żywiołowość. Jego technika nie zawsze nadążała za tym, co próbował zrobić... ale właśnie to połączenie pewnej niedbałości i niedociągnięć z zuchwałymi, śmiałymi pomysłami najbardziej cenię w jego graniu. Są gitarzyści jak Frank Gambale, którzy mają nieprawdopodobną technikę i dokładnie słyszysz u nich każdą zagraną nutę. Nie wiem, czy jeśli Frank [Zappa] grałby w taki właśnie sposób, byłoby to tak interesujące jak to, co prezentował przez te lata. Jest kilku gitarzystów prezentujących podobny styl, jak np. Jimmy Page, który nie był mistrzem precyzji, ale grał dokładnie to, czego potrzebowała muzyka.


Jego brzmienie zmieniało się przez lata - w którym okresie podobało Ci się najbardziej?


Lubię w zasadzie wszystko, ale najbardziej przemawia do mnie barwa gdzieś tak pomiędzy 1977 a 1981 rokiem. Wtedy właśnie używał specjalnego zestawu gitarowego, który nazywał 'Ma Bell'. Był jednym z pierwszych muzyków, którzy budowali te wielkie szafy gitarowe złożone ze studyjnego sprzętu. Frank miał dodatkowo preampy i inne zabawki wmontowane w swoich gitarach, przez co miały one taką samą impedancję jak urządzenia studyjne. Korzystał z kompresorów DBX , harmonizerów Eventide i najnowszego wtedy sprzętu. Naprawdę nieźle kombinował, myślę że jego gitary miały sygnał większy o 30dB od standardowych wioseł, dodatkowo te wszystkie equalizery i inny sprzęt - w rezultacie nie musiał używać wzmacniacza z dodatkowym gainem, ponieważ miał go już bardzo dużo w swojej gitarze. Dzięki temu też w inny sposób uzyskiwał i kontrolował sprzężenia. Brzmienie np. na "Filthy Habits" miało fantastyczny feedback, ale tak naprawdę nie było tu w zasadzie żadnego, mocnego gainu. Prawdopodobnie było bardzo głośno i Frank stał blisko głośników, ale umiał tak ustawić odpowiednią częstotliwość, żeby uzyskać ten niezwykle śpiewny sustain.

Taki setup jest naprawdę ciężko odtworzyć na scenie, ponieważ część musi być oparta na oryginalnym sprzęcie, który był też dosyć nietypowo ustawiany przez Franka. Jedno z jego najlepszych brzmień to Dyna Flanger, efekt który można wiele razy usłyszeć na płycie Shut Up'N Play Yer Guitar - i odtworzenie go było dla mnie sporym wyzwaniem. Kiedy masz odpowiedni sound, łatwiej jest zagłębić się i wczuć w muzykę. Musiałem też poznać i nauczyć się specyficznego frazowania i udziwnień gry, będącymi dla mnie drogowskazami, punktami w improwizacji, pomiędzy którymi poruszałem się już z własnymi pomysłami. Wiesz, moim założeniem było granie w danym kontekście muzycznym, a nie sugerowanie się oryginalnym wykonaniem. Chcę, żeby ludzie czuli, że ciągle doświadczają tej muzyki wykonywanej w podobny sposób, jak zrobiłby to Frank.


Frank grał na zmodyfikowanym Stracie, należącym wcześniej do Jimiego Hendrixa - słyszeliśmy, że odtworzyłeś w tej gitarze ulubione specyfikacje twojego ojca z końca lat 70...


Tak, dokładnie - wspólnie z Fenderem i Performance Guitar z Los Angeles dołożyliśmy starań, żeby gitara wyglądała tak samo, jak kiedy pojawiła się po raz pierwszy na okładce Guitar Playera w 1977 roku. Miała dziwną elektronikę, jak np. przetwornik Barcusa Berry'ego, umieszczony pod pickupem przy gryfie, w miejscu łączenia z korpusem. Dotykał on w zasadzie do gryfu, więc był to element, który montuje się w marimbie lub czymś podobnym. Założeniem było zebranie wstępnych wibracji gryfu zaraz po wydobyciu dźwięku - Frank odkrył, że oba pickupy przetwarzają dźwięk w innym czasie, dzięki czemu uzyskiwał interesujące brzmienia, które mógł dodatkowo miksować ze sobą oddzielnym pokrętłem w gitarze. Normalnie można by tu włożyć klasyczny pickup piezo, ale zdecydowaliśmy się na inne rozwiązanie. Znaleźliśmy przetwornik montowany w Dobro - nie pamiętam modelu - i umieściliśmy go pod pickguardem, co dało bardzo podobny efekt do rozwiązania stosowanego przez Franka. Nie brzmi to jak typowe piezo znane z gitar akustycznych - w latach 70. przy nagrywaniu gitar elektrycznych w studio ustawiano czasem mikrofon blisko strun, tak jak przy gitarach akustycznych, i dodawano trochę akustycznego brzmienia i ataku kostki do elektrycznego brzmienia gitary ze wzmacniacza. Ten pickup działa w podobny sposób, dodając głębi barwie. Ale wszystko inne, jeśli chodzi o elektronikę i takie rzeczy jak preampy czy parametryczny EQ, mogliśmy już odtworzyć konwencjonalnymi metodami przy użyciu typowych, gitarowych części.


Powiedz nam, jak uzyskujesz brzmienia Franka za pomocą swojego zestawu koncertowego?


Obecnie głównym elementem mojego setupu na scenie jest najnowszy procesor gitarowy Fractal Audio Axe-Fx II, który emuluje brzmienia wzmacniaczy czy efektów lepiej niż cokolwiek, z czym miałem do tej pory okazję pracować. Ma też bardzo kompaktowe rozmiary, i według mnie jest to najlepsze urządzenie dla gitary, jakie do tej pory wynaleziono. Używam z nim też kilku kostek podłogowych dla uzyskania dodatkowych tekstur i efektów. Staram się nie zabierać ze sobą zbyt wielu gitar na trasę, ale zależy to od tego, co ma się wydarzyć na koncercie lub od materiału, nad którym aktualnie pracujemy. Najczęściej biorę 4 gitary: Strat, SG, Les Paul i mam też customowego, opracowanego przeze mnie PRS'a. Zdarza się też, że przez cały wieczór w ogóle nie zmieniam wiosła... gram wtedy po prostu na SG. W sumie na scenie mam bardzo prosty zestaw: korzystam z kilku monitorów skierowanych w stronę publiczności, ale aktualnie nie służą mi do kontrolowania mojego brzmienia, ponieważ wszyscy używamy odsłuchów dousznych. Miałem już wszystkie możliwe rodzaje sprzętu gitarowego, z butikowymi, nietypowymi wzmacniaczami i efektami, miałem też podobny zestaw do tego, jaki ojciec zbudował w latach 70., wyglądający jak trzy wielkie racki wypchane sprzętem studyjnym. Było tam ponad 270 połączeń i kupa kabelków, i owszem, można było wyciągnąć z tego naprawdę niezłe brzmienia, ale nie można było tego nazwać zbyt niezawodnym - coś zawsze mogło się przerwać i rozłączyć, a poza tym wożenie tych szaf po całym świecie było dosyć kosztowne. Więc Fractal sprawdza się tu dużo lepiej.


Niektóre z kompozycji Franka są niezwykle skomplikowane. Który z utworów był dla Ciebie najtrudniejszy do opanowania?


Wcześniej powiedziałbym, że były to np. "Dog Meat" i "G-Spot Tornado", ale obecnie pracujemy nad numerem "Strictly Genteel", który ma mnóstwo polirytmii i kilka bardzo szybkich przebiegów. Chcemy sprawdzić, czy jesteśmy w stanie go wykonać na żywo. Jest tam szczególny moment grany na marimbie, w orkiestrowej wersji wykonywany też na skrzypcach, którego zamierzam nauczyć się na gitarze - to bardzo, bardzo szybki pasaż. Jeśli zdołam go opanować, będzie to dla mnie przejście na następny poziom, osiągnięty w kontekście tej muzyki i moich gitarowych celów w ogóle.


Najlepsza rada związana z gitarą, której udzielił Ci Frank?


Wiesz, nie mieliśmy zbyt wielu filozoficznych rozmów dotyczących gitary, ale najprostsza to "jeśli coś brzmi dobrze dla Ciebie, jest dobre". Takie było jego prawdziwe podeście do muzyki. Ciężko pracował nad rzeczami, które dla niego osobiście dobrze brzmiały. To było podejście w stylu: "Hej - niczego nie odrzucaj. Spróbuj wszystkiego i zobacz jak to zabrzmi." I coraz więcej stosuję tego w moim graniu - próbuję myśleć inaczej niż wcześniej, jeszcze bardziej poznaję frazowanie Franka i przy okazji odkrywam rzeczy na gitarze, których nigdy wcześniej nie mogłem znaleźć.


SPRZĘTOLOGIA
• Gitary: Gibson SG, 60's Gibson Cream SG, Babysnake SG, Moser S.G, Fender Strat Jeff Beck, Eric Johnson Fender Stratocaster, Gibson Les Paul 58 re-issue, Hagstrom 1969 Viking, Custom PRS, Gibson ES 336, The Jimi Hendrix/Frank Zappa Strat, Van Halen Rasta Guitar, Fender Silver Sparkle Strat, Fender Olympic Strat, Gibson ES-5 Switchmaster
• Wzmacniacze: QSC KW, Atomic, Acoustic 270 Amp, Blankenship Leeds 18w, Fender Super-Sonic head, Fender '65 Twin Reverb, Fuchs Tripledrive Supreme, Peavey Wiggy
• Efekty: Fractal Audio Axe-Fx II, Fractal MFC-101, Roland EV-5 VOL, Roland EV-5 EXP, Pigtronix Sustain, Radial Pro D1, Dunlop 95-Q Wah, Dyna Flanger, Oberheim VCF, Systech Harmonic Energizer, Real Octavia'; Crazy Tube: Vyagra Boost, Pin Up Fuzz, Stardust Blackface, Starlight; JAM: Big Chill (Super Tremolo), Delay Llama+, TubeDreamer88, Wahcko+ Wah, Waterfall Chorus/Vibrato, Fuzz Phrase, Red Muck, Retrovibe, Rattler+
• Kable: Lava Cable
• Struny: Ernie Ball Nickel 9-48, 10-52 (Les Paul, PRS)
• Kostki: Red Bear Extra-Heavy

Jamie Dickson

Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie