Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Wywiady / Jani Hace (Siddharta)

Jani Hace (Siddharta)

Słoweńska Siddharta to jeden z nielicznych zespołów rockowych ze wschodniej części Europy, któremu, dzięki uporowi, konsekwencji, a przede wszystkim kompozycjom i tekstom w ojczystym języku, udało się wybić na arenie międzynarodowej.

Sukces pod banderą m.in. MTV tchnął wiatr w żagle tej formacji dzięki czemu Siddharta nadal koncertuje i nagrywa kolejne niezwykle nośne piosenki. Tuż przed marcową europejską trasą, w ramach której zespół wystąpi we Wrocławiu, Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Bielsko-Białej udało nam się nam porozmawiać z basistą Janim Hace. W trakcie rozmowy między innymi cofnęliśmy się pamięcią do czasów premiery przełomowego w karierze grupy albumu "Rh-".

Kilka lat temu byliście jedną z najciekawszych wschodnioeuropejskich grup. Podobnie jak zespoły z Polski, dla mediów byliście czymś dziwnym, ciekawym i intrygującym. Wszystko zmieniło się w chwili w której zdecydowaliście się na śpiewanie w języku angielskim. Co w reakcjach fanów i mediów najbardziej was zaskoczyło, a co okazało się największą porażką?


Z naszej perspektywy oraz z perspektywy naszej wytwórni musieliśmy dokonać tej zmiany, aby w ogóle mieć szansę zaistnienia na zagranicznych rynkach. Inaczej nikt nigdy by nie zrozumiał tego, o czym śpiewamy. Po dziś dzień uważamy to za dobry krok, zwłaszcza gdy występujemy przykładowo w zachodnich państwach jak Niemcy. Ale, przyznam ci się, że kiedy rok temu graliśmy we Wrocławiu doznaliśmy niemałego szoku. Zebrana publiczność śpiewała nasze słoweńskie teksty słowo w słowo. Coś niesamowitego. To zarazem jest odpowiedź na Twoje pytanie odnośnie reakcji na naszą muzykę. Po angielsku poruszamy słuchaczy w innych krajach, w języku ojczystym, co widać po Polakach, trafiamy w te rynki. Z perspektywy czasu uważamy, że wszystko to, co się nam przytrafiło, zarówno z tej dobrej jak i złej strony jest jak najbardziej w porządku. Działaliśmy i nadal działamy na zasadzie prób i błędów i to jest ok.


Jakie doświadczenia od premiery "Rh-" przyszły wam z największą łatwością? I z drugiej strony, z czym musieliście się zmagać najbardziej?


Międzynarodowy sukces nie jest czymś co przychodzi z dnia na dzień. Chciałbym by inni ludzie mieli tego świadomość. Nauczyliśmy się ufać samym sobie jako muzykom i przyjaciołom, bez tego pewne niczego byśmy nie osiągnęli. Przede wszystkim, doszliśmy do wniosku, że mimo niepowodzeń i rozczarowań warto próbować dalej. W trakcie rozwoju kariery, oprócz podnoszenia swoich zdolności instrumentalnych, nauczyliśmy się słuchać innych gatunków muzyki, zauważać pewne zjawiska i ludzi wokół nas, przez co - bardzo mocno w to wierzę - dojrzeliśmy jako jednostki


Przez pewien okres czasu mainstreamowe media porzuciły zainteresowanie zespołami z tej części kontynentu. Nie zważając na to, dalej nagrywaliście piosenki w swoim ojczystym języku. Gratuluję wytrwałości i jednocześnie, zastanawiam się, czy Siddharta miała, bądź nadal ma wpływ na scenę w Słowenii?


Wydaje mi się, że te wpływy między nami a młodymi i starszymi zespołami są wzajemne i każdy z nas dokłada swoją część do historii słoweńskiej muzyki rockowej.


Sporo koncertujecie. W tym miesiącu w ramach swojej trasy zagracie aż pięć koncertów w Polsce. Jest to próba wybadania rynku, czy odpowiedź na potrzeby fanów? Z listy miast średniej wielkości Bielsko-Biała jawi się jako taki rodzynek..


Cóż, gdyby nie było zainteresowania nie odważyli byśmy się na taki krok. Sami chcemy zobaczyć jak solidny mamy fanbase, a przy okazji, wybadać teren pod nasze przyszłe wojaże po waszym kraju. Także uznajmy, że jest to zarówno eksperyment jak i świadome działanie. Wiem, że pewnie wszyscy Ci to mówią, ale naprawdę nie możemy się doczekać tych koncertów.


Macie naprawdę bardzo rozbudowaną stronę internetową. W dobie przepływu informacji w ramach social media, mało kto przywiązuje wagę do oficjalnej witryny. W dodatku, wiadomości przekazane za jej pośrednictwem ukazują się aż w sześciu językach. Co z social media jaki macie do tego stosunek?


Co do naszej strony, chcielibyśmy podziękować naszej ekipie, która dba o to, aby wiadomości ukazywały się w możliwie jak największej liczbie języków, oczywiście, z naciskiem na wschód Europy i wciąż tak bardzo "zachodnie" Niemcy. Oczywiście śledzimy rozwój nowych form komunikacji, ale staramy się ich używać głównie dla potrzeb zespołu niż nas z osobna. Nie chcemy być więźniami Internetu.


Wasz zespół jest sponsorowany przez kilka niezależnych firm. Zazwyczaj nie jest to nic spektakularnego, a tu proszę, działacie wespół z firmą Volkswagen. Dają Wam samochody? (śmiech)


A żebyś wiedział! (śmiech)


Jakiego sprzętu używacie na żywo?


Niczego wymyślnego ani customowego. Przez lata przyzwyczailiśmy się do podstawowego wyposażenia i staramy się specjalnie nie kombinować w tej materii. Nie wybrzydzamy ani w studio ani żywo. Dokładne modele z pewnością widać na zdjęciach z naszych koncertów jak i na teledyskach. W zasadzie, to ciągle korzystamy z takich samych gratów. Po co zmieniać coś, co się sprawdza?


Jeden z dużych zagranicznych magazynów przyznał boysbandowi One Directio nagrodę najciężej pracującego zespołu. Wszystko było by w porządku, gdyby laur nie został wręczony na podstawie raptem 38 zagranych koncertów w ciągu roku. Zatem jaka według was jest definicja "ciężko pracującego zespołu"? 


To trochę skomplikowane zagadnienie, bo nagrody a rzeczywistość to zupełnie inne sprawy, dlatego my podchodzimy do takich rzeczy z dystansem. Jest cała masa zespołów, która w ciągu roku robi więcej, gra ogromne ilości koncertów i działa bez wsparcia wytwórni i to im należy się szacunek. Na poczet ciężkiej pracy, która wymaga umiejętności prowadzenia kontaktów międzyludzkich, zwłaszcza, gdy kapela nie gra koncertów, jest samo jej utrzymanie przy życiu - co jest zadaniem wszystkich członków zespołu.


Dzięki za Wasz czas. Do zobaczenia w Polsce.


I my dziękujemy! Dzięki za zainteresowanie ze strony Gitarzysty! Wpadnij na któryś z koncertów


Grzegorz "Chain" Pindor

To The Bone Steven Wilson

Oho, Steven Wilson tym razem chce być Peterem Gabrielem. Tak można sobie pomyśleć słuchając "To The Bone". Czasami włącza mu się Talk Talk,...Gramy dalej

7 /10
Rough Times Kadavar

"Nie chcemy być po prostu kolejnym rockowym zespołem, chcemy być najlepsi" - zapowiadali przed premierą nowego albumu berlińczycy z Kadavar....Gramy dalej

8 /10
Cold Like War
Gatunek: Metalcore
Kasabian ocena 8
For Crying Out Loud
Gatunek: Indie rock
Hurts ocena 7
Desire
Gatunek: Pop
Zobacz wszystkie