Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Jakub Żytecki (Disperse)

Jakub Żytecki (Disperse)

Polski gitarzysta, który swoimi umiejętnościami może onieśmielić niejednego, profesjonalnego wyjadacza, a komponowana przez niego muzyka zdobywa coraz większą popularność wśród miłośników djentowych, progresywnych klimatów.

19-latek, zdumiewający muzyczną dojrzałością i techniczną perfekcją, całkiem niedawno dołączył też do grona światowych endorserów marki Ibanez. Nie mogliśmy więc przegapić okazji, by porozmawiać z jednym z najbardziej utalentowanych i rokujących na przyszłość gitarzystów młodego pokolenia...

Można powiedzieć, że zaistniałeś dzięki zespołowi Disperse, którego muzyka jest twoim autorskim dziełem. Stylistycznie Disperse zakwalifikować można do popularnego ostatnio, progresywnego djentu, przepełnionego skomplikowanymi rytmami i ciężkim brzmieniem gitar. Skąd zainteresowanie tym nurtem?


W momencie, gdy zaczynałem tworzyć tego typu rzeczy, w ogóle nie wiedziałem co to djent, nie miałem styczności z tym terminem. Synkopowane rytmy chyba od zawsze we mnie siedziały, a dzięki polskiej Proghmie-C czy zespołowi Dream Theater chciałem brzmieć niżej i ciężej. Myślę, że jest to pewien rozwój w muzyce metalowej. Problemem jest, że zbyt dużo rzeczy z tego nurtu brzmi bardzo podobnie, brak im innowacyjności i kreatywności. Zastanawiałem się nieraz jak będzie wyglądać przyszłość tego, nazwijmy to, gatunku.


To może cofnijmy się do początków. Kiedy zacząłeś grać na gitarze i jaki był twój pierwszy instrument?


W zasadzie już od najmłodszych lat interesowałem się muzyką. Pamiętam, że nagrywałem na magnetofon muzykę z gier wideo i później jej słuchałem. Kiedy miałem 12 lat dostałem na gwiazdkę pierwszą gitarę elektryczną, i w zasadzie od tego się zaczęło. Wcześniej miałem jakąś dziwną gitarę, którą podpinałem do wzmacniacza Unitry, ale nie za bardzo dało się na tym grać i nie pochłonęło mnie to specjalnie. Jak wspomniałem, w wieku 12 lat dostałem pierwszego elektryka i jak na start była to gitara wymarzona. Kupił mi ją mój przyjaciel z Niemiec. Nazywała się Martinez i była to klasyczna V-ka, kopia modelu Randy Rhoadsa.


Dlaczego akurat gitara?


W pewnym momencie moi kuzyni zarazili mnie muzyką Iron Maiden i tak naprawdę to chyba od nich się zaczęło. Widziałem jak fajnie grali na gitarach i pomyślałem, że też tak chcę.


Masz obecnie 19 lat i twoje umiejętności są imponujące. Jak wypracowałeś taką technikę, bo w sumie grasz dopiero 7 lat. Czy ćwiczyłeś od początku z metronomem jakieś wprawki, czy raczej grałeś do muzyki i podkładów?


Wydaje mi się, że mam różne etapy. Są okresy, kiedy ćwiczę typowo metronom - dom - pokój...


Zamykałeś się np. na 8 godzin i nie spotykałeś z kolegami itp?


No bywało i tak. Na początku chodziłem też do szkoły muzycznej na gitarę klasyczną, ale już w pierwszej klasie dostałem tego elektryka i gitara klasyczna poszła w odstawkę. Po kilku miesiącach mój nauczyciel dał mi szkółkę Petrucciego oraz płytę, na której były dwa teledyski Dream Theater. To odmieniło moje życie. Na tej szkółce instruktażowej zobaczyłem podejście Johna do instrumentu i starałem się go naśladować. Nie miałem jeszcze wtedy internetu i dostępu do innych materiałów. Pamiętam takie dni, że praktycznie zaraz po wyjściu ze szkoły siedziałem z gitarą do wieczora. No chyba że była niedziela, to siedziało się cały dzień. Ogólnie miło wspominam ten czas.


Na pewno cały czas musisz dbać o technikę. Jak ćwiczysz i ile czasu na to poświęcasz?


Teraz znowu staram się ćwiczyć bardzo dużo. Jak zaczynałem grać, nie zdawałem sobie sprawy, jeśli chodzi o kostkowanie, że gram z łokcia. W zasadzie osiągnąłem niezłe rezultaty, z których jestem zadowolony, ale widzę, że prawa ręka się jednak męczy. Po jakimś czasie uświadomiłem sobie, w czym pomogli mi też inni gitarzyści, m.in. Jacek Królik, że jednak wygodniej gra się z nadgarstka. Nie zauważyłem tego wcześniej na szkółkach Petrucciego i teraz staram się ćwiczyć to dosyć intensywnie. Praktycznie kilka miesięcy temu postanowiłem, że przyszły rok poświęcam na prawą rękę i kostkowanie, chociaż z drugiej strony im dłużej wykonuję takie ćwiczenia, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że chyba nie jest to właściwa droga do celu. Ważne jest żeby grać przede wszystkim z innymi muzykami, występować na żywo oraz - co staram się robić w domu, nawet częściej niż typowe wprawki czy określoną technikę - po prostu improwizować. Bardzo podoba mi się spontaniczność w grze, doskonałym przykładem tego jest Guthrie Govan. Niedawno oglądałem występ jego trio w Poznaniu i był to koncert mojego życia. Jego technika jest perfekcyjna, ale jednocześnie naturalna i spontaniczna, on za każdym razem improwizuje i gra coś nowego. Nie imponują mi gitarzyści grający skomplikowane technicznie rzeczy, które są tylko wyćwiczone i odtwarzane na koncertach. Moim celem na przyszłe lata jest właśnie połączenie tych dwóch światów - grania technicznego oraz spontaniczności i improwizacji.


Nie masz wrażenia, że nadmiar techniki i ćwiczeń może też przeszkadzać w wyrażeniu tego, co chcesz zagrać i przekazać?


Zauważyłem, że jak za dużo ćwiczę i zaczynam improwizować, często po chwili biegam bez sensu palcami po gryfie. Staram się pilnować, żeby nie wpadać w takie skrajności i nie przesadzać z klasycznym ćwiczeniem z metronomem. Zależy mi na tym, żeby być wszechstronnym gitarzystą, który potrafi fajnie improwizować. Staram się w czasie grania nie skupiać tylko na technice, która ma być pewnym narzędziem do wydobycia większej ekspresji.


Pytam o to, bo pewnie zdajesz sobie sprawę, że te fajerwerki i sztuczki robią jednak wrażenie i np. Guthrie Govan gra i frazuje zawodowo, ale bez wirtuozerii nie zwróciłby na siebie takiej uwagi?


Guthrie faktycznie ma technikę na najwyższym poziomie, sam nawet mówi, że gra szybko i nerwowo, bo pije dużo kawy i w ogóle jest nerwowym człowiekiem (śmiech), ale mimo wszystko jest w tym muzyka, smak i feeling. Na pewno jest to też jakiś sposób, żeby się pokazać.


Na co najbardziej zwracasz obecnie uwagę w swoim graniu? Jest to harmonia, feeling, artykulacja, elementy techniki czy może budowanie improwizacji?


Myślę że po części wszystkie te rzeczy, ale najbardziej chyba właśnie budowanie improwizacji. Grając w domu z podkładem lub jakimś utworem cały czas sobie luźno improwizuję, jest tam początek i określony koniec. Ale kiedy spotykam się z ludźmi i trzeba już tą improwizację rozsądnie zbudować zdaję sobie sprawę, że nie wychodzi to do końca tak, jakbym chciał. I oczywiście zabawa z dynamiką, tak żeby granie nie było cały czas na jednym poziomie. Lubię też bawić się różnymi poziomami gainu, gdzie można zastosować więcej środków artykulacyjnych. Techniczne rzeczy też są ważne, pozwalają na ubarwianie improwizacji oraz czyste zagranie fraz.


Jaka jest twoja ulubiona muzyka, czy jest zorientowana bardziej gitarowo i ogólnie jakie są twoje inspiracje muzyczne?


Powiem szczerze, że nie zdarza mi się słuchać stricte gitarowych płyt. Na samym początku może było trochę takiej klasyki jak Joe Satriani, chociaż w zasadzie pominąłem Steve'a Vaia, nie wiem nawet dlaczego. Oczywiście Dream Theater, ale to nie była jednak taka typowo gitarowa muza. Imponowała mi zawsze szersza muzyka, nudziły mnie kawałki gdzie jest struktura piosenkowa, ale gitara gra linię prowadzącą przez cały numer zbudowany na zasadzie - zwrotka, coś tam, refren, mega szybkie solo i nagle znowu refren - taki schemat. Jeśli chodzi o to, czego słucham w tej chwili, to bardzo lubię różnego rodzaju muzykę elektroniczną, gdzie gitary nie ma prawie wcale. Interesuje mnie też druga, bardziej producencka strona bycia muzykiem - tworzenia, nagrywania, komponowania - m.in. dlatego słucham muzyki elektronicznej, bo produkcyjnie ten gatunek strasznie mi się podoba. Staram się słuchać najlepszych z możliwych realizacji, to są ludzie robiący muzykę do reklam czy filmów, ale nagrywają też swoje własne płyty z niezwykle bogatymi teksturami, w których za każdym razem można znaleźć nowe rzeczy. Próbuję jakoś przekładać to na gitarę. Zauważyłem, że coraz bardziej staram się podążać w stronę poszukiwania własnej indywidualności. Próbuję wprowadzać takie pomysły, żeby zrobić coś, czego jeszcze nie było. Nie jest to łatwe, ale nie zgadzam się z tym, że w muzyce już wszystko zostało powiedziane. Jeśli chodzi o gitarę przykładem jest tu Tosin Abasi i Animals As Leaders. Nie jest to muza, w której solówka grana jest przez cały numer. Są tam bardzo różne techniki, tekstury, sporo akompaniamentu. To jest przykład gościa, który może nagle pojawić się znikąd z czymś całkiem nowym. Staram się iść właśnie w tą stronę.


Na pewno słuchasz też innych gitarzystów. Kogo wymieniłbyś jako swoją inspirację?


Na pewno Guthrie Govan, zacząłem też na nowo słuchać Dream Theater i Johna Petrucciego - miałem sporą przerwę jeśli chodzi o ten zespół. Oczywiście Allan Holdsworth, Eric Johnson, Steve Lukather - nie są to raczej metalowi gitarzyści, czuję że w tą stronę coraz bardziej mnie ciągnie. Tych nazwisk jest sporo więcej, ale kiedy przychodzi taki moment, że trzeba je wymienić to wtedy wylatują z głowy. Choćby Misha Mansoor z Periphery. Kiedy go odkryłem byłem jeszcze na etapie typowego grania solówek, nie zwracałem uwagi na granie riffów. Miałem już jakieś doświadczenie z akompaniowaniem, ale był to raczej akompaniament funkowo- -popowy. Właśnie on pokazał mi, że granie gitary prowadzącej i rytmicznej to dwie różne szkoły. Zaimponował mi jako gitarzysta bardzo kreatywny i kompozytor, który cały czas wprowadza do utworów nowe elementy. Dzięki niemu zainteresowałem się produkcją muzyczną.


Jakie jest twoje podejście do samego brzmienia, czy zmieniasz i dobierasz sprzęt, szukasz lampowych wzmacniaczy, nowych procesorów itp. Na ile ci to pomaga, czy może nie zwracasz na to takiej uwagi?


Staram się zwracać na to uwagę, ale środki którymi dysponuję nie pozwalają mi na jakieś wielkie poszukiwania i wymianę sprzętu. Myślałem ostatnio o Fractalu Axe-Fx. Grałem na tym kilka razy i dla mnie jest to genialna sprawa, począwszy od brzmienia, dynamiki i możliwości efektowych, po użytkową stronę - mogę wpiąć takie urządzenie bezpośrednio do komputera i komfortowo nagrywać. Na żywo można zastąpić tym pudełkiem większość sprzętu i nie wozić ze sobą masy efektów. Z drugiej strony ciągnie mnie jednak do takiego starego, vintage'owego brzmienia - lampa, kabel, gitara - coś w tym jest. Mam całkiem niezłą kolumnę Orange, a jeśli chodzi o wzmacniacz to już dosyć długo gram na Carvinie Legacy. Jest to typowo rockowa konstrukcja, ale chciałbym pójść w stronę czegoś bardziej klasycznego. Guthrie grał na koncercie na jednokanałowym wzmacniaczu i brzmiało to zawodowo. Wiadomo, że wszystko zależy wtedy od rąk, niczym nie można się podeprzeć, ale dzięki temu można włożyć w granie dużo więcej ekspresji.


Jesteś endorserem Ibaneza i grasz na ich gitarach. Możesz powiedzieć jakie to modele i dlaczego je wybrałeś? Czy grasz też na gitarach innych marek?


Zaproponowano mi endorsing i wybrałem modele FR 1620 i RGD 2127Z z serii Prestige. Z jednej strony przyciągnął mnie duch vintage w modelu FR, a z drugiej nowoczesność RGD. Zanim dostałem te gitary, nigdy wcześniej ich nie ogrywałem, to był totalnie intuicyjny wybór. I nie pomyliłem się - to genialne instrumenty, których jakość i możliwości zadowalają mnie w 100%. Posiadam również innego Ibaneza, RG 560 z 1990 roku. Kiedyś planowałem się go pozbyć i na całe szczęście nie udało mi się. Gitara została ze mną i po całym tym zajściu doceniłem ją jeszcze bardziej. W przyszłości chciałbym pójść bardziej w stronę vintage. Użycie tego typu instrumentów i brzmienia w połączeniu z nowoczesnym podejściem do tworzenia i produkowania muzyki wydaje mi się być czymś niezwykle inspirującym.


W jakim kierunku stylistycznie i muzycznie chciałbyś się rozwijać? Teraz są to chyba cięższe, progresywne klimaty z dużą ilością efektów przestrzennych, ale jak podchodzisz do innych gatunków jak blues czy jazz?


Jako gitarzysta np. nie mam ochoty ani potrzeby słuchania bluesa, absolutnie mi oczywiście nie przeszkadza, jednak z drugiej strony kiedy w czasie grania udaje mi się złapać ten bluesowy vibe, czuję, że jest to coś innego i bardzo mi się to podoba. Mam wrażenie, że o bluesie nie powinienem nigdy zapominać, to samo zresztą powiedział mi kiedyś Jacek Królik. Lubię też cięższe brzmienia i chciałbym tworzyć muzykę z dużą ilością elektroniki. Podobają mi się piosenkowe, ale bardziej złożone struktury utworów, chociaż może nie aż tak progresywne, gdzie numery mają po 10 minut i motywy grane są kolejno po sobie bez specjalnej spójności całości. Wydaje mi się, że trudniej jest zrobić prosty i fajny utwór, w którym wszystko ma sens i ładnie łączy się ze sobą. Kiedy wizualizuję sobie muzykę, którą chciałbym zrobić w przyszłości, to widzę coś strukturalnie spójnego, ale z jednocześnie mocno rozwiniętą aranżacją i zaawansowanym technicznie graniem.


Jak sobie w ogóle radzisz? Planujesz swoje życie zawodowo związać z graniem?


Jak najbardziej, a poza tym wydaje mi się, że nic innego nie potrafię robić (śmiech). W szkole też nigdy za specjalnie mi nie szło, na pierwszym planie była jednak muzyka i całe liceum po prostu jakoś przetrwałem. Pewnie niektórzy wiedzą, że nie zdałem na razie matury, zobaczymy jak to będzie w przyszłości. Po 18 latach mieszkania w rodzinnym domu przeprowadziłem się do Krakowa, zaczynam dawać jakieś lekcje, grać. Trzeba w końcu zacząć żyć samodzielnie. Nagle tego czasu zrobiło się też trochę mniej, co mnie czasami przeraża, ale muszę sobie jakoś radzić. Kiedy zaczynam myśleć negatywnie przypominam sobie słowa Tosina Abasi gdy powiedział, że czasami trzeba robić coś, czego się nie chce, żeby dojść do wyznaczonego celu.


W przyszłości chciałbyś położyć nacisk bardziej na karierę solową i swoją muzykę czy może myślisz o byciu sidemanem, udzielaniu się w innych zespołach i po prostu zarabianiu pieniędzy?


Teraz wydaje mi się, że myślę o tym wszystkim. Właśnie skończyliśmy płytę Disperse. Pierwsze numery zacząłem robić prawie 3 lata temu, strasznie się to ciągnęło i zaczęło nawet robić lekko dołujące. Już wcześniej nagraliśmy materiał, jednak nie udało się go wydać. W międzyczasie miałem też swoje sprawy, jakieś solowe projekty, ale w końcu udało się to skończyć i po 3 latach zamknąć ten etap. W lutym wychodzi płyta, z czego jestem bardzo zadowolony i mam w planach zacząć robić jakieś utwory solowe, które chcę umieszczać w internecie. Zawsze to fajnie sprawdzało się i w sumie dzięki temu, że kiedyś wrzuciłem swoje numery na You Tube czy różne fora internetowe powstała pewna baza ludzi, którzy wiedzą o mnie i o zespole. Teraz mając całość lepiej zrobioną pod względem brzmieniowym i kompozycyjnym, mam nadzieję na zainteresowanie jeszcze większej ilości osób. Oczywiście fajnie byłoby też pograć na boku jakieś inne klimaty, tym bardziej że granie z innymi muzykami i w różnych stylach bardzo rozwija.


Zainteresowania pozamuzyczne?


Interesuje mnie kultura i filozofia wschodu, fizyka kwantowa - mało wiem na ten temat, ale lubię słuchać i czytać o tym, kwestionować zjawiska zachodzące wokół nas. Staram się pielęgnować duchową stronę, która jest bardzo rozwinięta we wschodniej kulturze. Pomaga mi to lepiej funkcjonować i być chyba w porządku w stosunku do innych.


Od pewnego czasu uczysz też w szkole Guitarmanic w Krakowie. Jak tu trafiłeś?


Dostałem się tu przez Justynę i Daniela [Kesler]. Justyna jest naszym menedżerem, Daniel jest założycielem szkoły i z racji mojej przeprowadzki do Krakowa zaproponował mi po prostu pracę w niej. Powoli zdobywam nowych uczniów, zdaję sobie też sprawę, że nie jestem idealnym nauczycielem, czasem ciężko jest przekazać pewne rzeczy, ale cały czas też uczę się tego. Mam nadzieję, że moi uczniowie coś konkretnego z tego wyniosą.


Jakich zatem rad udzieliłbyś innym gitarzystom?


Przy osobach, które zaczynają grać na gitarze doradzam i pokazuję im takie typowo ćwiczeniowe podejście do instrumentu, ale prędzej czy później sugeruję pracę nad spontanicznością i graniem z serca. Koncentrowanie się głównie na technice i matematyczne podejście do instrumentu na pewno przeszkadza w rozwijaniu muzycznej strony gry. Przynajmniej ja z obserwacji siebie doszedłem do takiego wniosku. Im więcej analizuję i rozdrabniam szczegóły, tym później ciężej jest mi zagrać coś całościowo spójnego i tracę nawet pewność siebie. Zdecydowanie najwięcej daje mi improwizacja i rozwijanie jej polecam wszystkim gitarzystom.

• Gitary: Ibanez RGD 2127Z Prestige, Ibanez FR 1620 Prestige, Ibanez RG 560
• Wzmacniacz: Carvin Legacy, kolumna Orange PPC 412 AD
• Efekty: Zoom G9
• Struny: D'Addario 9-46 z dodatkową .68 w 7-strunówkach
• Kable: Monster
• Kostki: Dunlop Jazz III

Piotr Szarna


GALERIA

RECENZJE

.5: The Gray Chapter Slipknot
8 /10

Ulubieńcy Ameryki wracają z piątym krążkiem w karierze. Zespół, który jedni kochają, inni nienawidzą. Niewielu jest takich, którzy w ogóle... Gramy dalej

Strut Lenny Kravitz
7 /10

Jeśli szukacie płyty która równie dobrze sprawdzi się na nocnej trasie, w czasie romantycznego wieczoru we dwoje, czy do śpiewania pod prysznicem,... Gramy dalej

Not Your Kind Lostbone
7 /10

Kolejny album stołecznego Lostbone pokazuje nie tylko ewolucję zespołu, ale również zmiany, jakie stopniowo zachodzą w polskim nowoczesnym metalu.

...
Gramy dalej
Between Wine and Blood
Gatunek: New wave
Sepultura ocena 8
Metal Veins - Alive in Rock in Rio
Gatunek: Groove metal
Zobacz wszystkie