Kup Magazyn Gitarzysta

Chemia

Formacja Chemia gra coraz więcej koncertów w Polsce, a wkrótce zamierza spróbować swoich sił za granicami naszego kraju. To wszystko po zaskakującym odejściu z grupy Zbyszka Krebsa. O nim, planach wydawniczych i punktach stycznych z Queen oraz Aerosmith rozmawiałem z Wojtkiem i Maćkiem...

Zacznijmy od Zbyszka. Dlaczego Chemia gra dzisiaj bez niego? Był jakiś konflikt w zespole?


Każde rozstanie jest trudne i powoduje emocje. Zarówno dla Chemii, jak i dla Zbyszka, okazało się ono jednak bardzo dobre. Zbyszek może się koncentrować na kontynuowaniu wieloletniej współpracy z Marylą Rodowicz, a nasz zespół może spokojnie patrzeć w przyszłość bez oglądania się na boki. Chemia jest zaborcza i wymaga pełnego oddania. Ze Zbyszkiem utrzymuję cały czas kontakt co jest dowodem na to, że ten nasz muzyczny rozwód nie zniszczył naszych osobistych relacji.


Mówicie o nowej płycie, że będzie ciężka i brutalna. Aż tak bardzo będzie się ten materiał różnił od poprzednich waszych dokonań?


Mamy nadzieję, że nowa płyta będzie po prostu dobra. Jesteśmy dumni z tego co stworzyliśmy, a przede wszystkim jesteśmy dumni z przebiegu sesji nagraniowej w Warehouse Studio w Vancouver. Współpraca z takimi gigantami jak Marc LaFrance, Eric Mosher, Zach Blackstone czy Randy Staub pobudziła w nas pokłady kreatywności i magii co mam nadzieję będzie słychać na płycie. Czy będzie ciężka i brutalna? Na pewno będzie różnorodna, ale jednak spójna i słychać na niej wykrystalizowany styl Chemii.


Kawałek "List/Letter" nie wróży jednak rewolucji. Czy to może tylko zmyłka?


Ten numer znalazł się na naszej EPce "In The Eye" i definiuje styl zespołu z okresu dla nas przejściowego. Czy wywołamy rewolucję? Dla Chemii kluczową rzeczą jest pisać dobre piosenki, które nie będą wykalkulowane pod taką czy inną sytuację. To jest myślę powód dlaczego nasi promotorzy zza oceanu postawili na Chemię, a w Polsce musimy ciągle coś udowadniać. Nie interesuje nas lokalny pseudo artyzm, interesuje nas tworzenie otwartej, mocnej rockowej muzyki, bez kompleksów i zrozumiałej na całym świecie.


W jakim celu powstał album "O2"? Czy ten ruch był naprawdę potrzebny?


Po dołączeniu do zespołu Łukasza Drapały wiedzieliśmy, że jedno z najważniejszych brakujących ogniw zostało uzupełnione. W krótkim czasie aby pokazać tę zmianę mogliśmy jedynie zrobić reedycję pierwszego albumu. Oczywiście z Łukaszem natychmiast zaczęliśmy robić nowe kawałki, ale jednak wymagało to czasu. Być może z perspektywy czasu uznamy ten krok za błędny, jednak jest to część naszej historii. Najważniejsze jest to, że Chemia się rozwija i każda następna płyta jest krokiem do przodu.


Nagrywacie w obu językach. Jest realna szansa zrobić trochę szumu tym materiałem za granicą?


Jeżeli wierzyć naszym kanadyjskim promotorom i agentom, 2013 rok będzie należał do Chemii (śmiech). Nowa płyta jest na ten moment nagrana tylko po angielsku bo plan jest taki aby ukazała się i była promowana na całym świecie. Nie podjęliśmy jeszcze decyzji czy zrobimy wersję polską, chociaż wiemy, że ludzie w Polsce lubią słuchać tekstów w naszym ojczystym języku. W 2012 roku mieliśmy dwie sesje nagraniowe w Vancouver, zagraliśmy tam również koncerty. Z tamtej perspektywy świat wygląda trochę inaczej, a my mamy ogromną determinację żeby w nim zamieszać. Być może 22 stycznia nasz specjalny koncert w Toronto dla grubych ryb z szołbiznesu odpowie na szereg pytań co do zagranicznych planów Chemii.


W Polsce graliście na kilku skrajnie różnych imprezach. Z jednej strony TopTrendy, z drugiej chociażby Ursynalia 2012. Taka "wszechstronność" to dzisiaj recepta na sukces?


Koncert na Top Trendy to były absolutne początki zespołu. My jesteśmy dumni, że od tego czasu udało się nam zagrać przed Guns'n'Roses, Red Hot Chili Peppers, Paulem Rogersem, Billy Talentem itd. Zagraliśmy kilkadziesiąt koncertów klubowych, halowych i stadionowych. Zagraliśmy w Niemczech, Kanadzie, z naszą muzyką byliśmy w Londynie. Robimy swoje, a najwięcej satysfakcji mamy z bardzo częstych opinii, że jesteśmy typowo koncertowym zespołem.


Co w brzmieniu zespołu zmieniło odejście Zbyszka?


Moim zdaniem teraz zespół brzmi bardziej spójnie i nowocześnie. Nikt nad nikim nie dominuje i każdy ma dużą swobodę w wyrażaniu siebie. Chemia w tej chwili jest dobrze naoliwioną maszyną, która się właśnie rozpędza.


Nową płytę nagrywacie w dość niezwykłym miejscu. Możecie coś więcej o tym opowiedzieć?


Warehouse Studio należące do Bryana Adamsa to jedno z najlepszych studiów nagraniowych na świecie. Fakt, że nagrywali tam najwięksi z AC/DC czy Metallica, mówi wszystko. Wspaniałe warunki do nagrywania, nieograniczone możliwości sprzętowe, najlepsi realizatorzy, mikserzy i w końcu atmosfera, która wyzwala nieprawdopodobne możliwości zespołu to składniki powodujące, że można tam swobodnie tworzyć i nagrywać płyty na światowym poziomie. Nie wiemy jak to, co zarejestrowaliśmy, zostanie odebrane, ale przeżyliśmy tam jedne z najpiękniejszych chwil w naszej dotychczasowej muzycznej karierze. Jako smaczek powiem, że partie fortepianowe zarejestrowaliśmy na fortepianie, na którym prawdopodobnie zostało nagrane "Bohemian Rhapsody" zespołu Queen.


Na jakim sprzęcie powstają nowe kawałki? Z jakich korzystacie gitar, wzmacniaczy i efektów?


Mój podstawowy zestaw to Mesa Boogie Road King II, Gibson Les Paul "Goldie" 1959 Historic Reissue z Custom Shopu, PRS model DGT plus trochę kostek. Mam dużo gitar, ale to jest mój główny zestaw studyjno-koncertowy.


gram na wzmacniaczu Custom Audio Amplifiers PT 100; gitary Gibson Custom '83; Gibson Gold Top '71.


Teraz tak na serio… Co przedstawia okładka waszego nowego albumu? (śmiech)


Jeżeli mówimy o EPce "In The Eye" to okładka jest bardzo przewrotna i oddaje naszą prawdziwą rockową naturę, bardzo lubimy to "oko", które jest głównym motywem tej płytki. Odnośnie nowej pełnej płyty to sprawa jest jeszcze otwarta, ale nawiązaliśmy kontakt z legendarnym Hugh Syme, który zaprojektował wiele słynnych okładek m.in "Get A Grip" Aerosmith, "Youthanasia" i "Countdown To Extinction" Megadeth, "X Factor" Iron Maiden, "Power Windows" Rush. Czy coś zrobimy wspólnie jeszcze nie wiemy, ale wstępny pozytywny sygnał od Hugh już przyszedł.


W styczniu gracie trzy koncerty. Co dalej? Wiecie już o jakichś większych imprezach na których się pokażecie? Dużo będzie tego w 2013 roku?


Plany na 2013 rok mamy bardzo ambitne. W styczniu ważny koncert w Toronto, w lutym Rocket Festival w Warszawie, koncerty klubowe, latem festiwale, ale to co najważniejsze to koncerty planowane przez naszych północnoamerykańskich agentów, o których jeszcze nie możemy teraz mówić. Mamy nadzieję, że w ramach promocji nowej płyty, która ukaże się na wiosnę, zagramy dużą trasę supportując jeden z bardzo znanych zespołów. Szczegóły wkrótce (śmiech)


W którą stronę chcecie się rozwijać? Czy Chemia nadal ewoluuje?


Formuła zespołu jest jasna. To Wojtek z Łukaszem przygotowują pomysły na nowe numery, które potem obrabiamy na próbach. Jest ona jednak otwarta na kreatywność wszystkich członków zespołu i przede wszystkim nie jest wykalkulowana. Każdy z nas jest częścią procesu twórczego. Na nowej płycie będzie np. jeden kawałek, który powstał z pomysłu Krzyśka Jaworskiego. Od początku niezależnie od coraz większej spójności i konsekwencji stylistycznej chcieliśmy, aby Chemia była otwarta na nowe idee. Czas pokaże jak się będziemy rozwijali, ale na pewno jeszcze nie raz Was zaskoczymy.


Marcin Kubicki

GALERIA
Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie