Kup Magazyn Gitarzysta

Bracia

Wojciech i Piotr Cugowscy w maju wydali swój pierwszy album w wytwórni Sony. "Zmienić zdarzeń bieg" zanotowało najwyższy wynik na OLiSie w historii grupy, osiągając siódmą lokatę. A co o swojej nowej płycie myślą sami bracia?

Jak pracowało wam się nad "Zmienić Zdarzeń Bieg"? W jakiej atmosferze powstawała?


Pracowało się bardzo dobrze, bo chyba pierwszy raz mamy w zespole taki fajny skład.
Oprócz tego, że chłopaki są świetnymi muzykami, to przy okazji jesteśmy kumplami i myślę, że są to dwa czynniki, które muszą zawsze być w zespole. One sprawiają, że współpraca dobrze się układa. Pracowaliśmy nad materiałem dosyć długo. Gdyby zliczyć cały ten czas, pewnie wyszłoby ze cztery miesiące, ale od początku prac do ich zakończenia minął ponad rok.


Ale przez ten rok skupiliście się tylko na nagraniu płyty?


Oczywiście, że nie. W międzyczasie graliśmy jeszcze dużo koncertów, mieliśmy wyjazd do Stanów - praca szła więc partiami. Najpierw był dobór utworów, bo oprócz tego, że sami napisaliśmy piosenki, to jeszcze szukaliśmy ich u innych autorów. Chcieliśmy spróbować czegoś innego.


No właśnie. I na tej płycie brzmicie jakby trochę lżej. Mam nadzieję, że nie uciekacie tylnymi drzwiami w stronę pop-rocka?


Nie powiedziałbym, że brzmimy lżej. Mamy te utwory ograne już zarówno na próbach, jak i na koncertach i nie zauważyłem, żeby były lżej zagrane. Być może nasze podejście do nagrań jest nieco inne, bo zadbaliśmy tym razem bardziej o piosenkowość, teksty. Jest dużo tekściarzy na płycie.


Jest dużo tekściarzy, ale największą uwagę przykuwa Edyta Bartosiewicz. Jak udało wam się nawiązać współpracę?


To był pomysł Piotrka. Kiedy usłyszał demo tej piosenki, wpadł na pomysł skontaktowania się z Edytą. Zapytał ją, czy nie napisałaby tekstu do tej kompozycji, co spotkało się z bardzo pozytywną reakcją z jej strony. Napisała ten tekst praktycznie z dnia na dzień, a potem uczestniczyła też w sesji nagraniowej wokalu, podczas której zdecydowała się dośpiewać partie od siebie. Było to dla nas olbrzymim zaskoczeniem. Czekamy już 12, albo 13 lat na jej nowy materiał, a tymczasem zdecydowała się wziąć udział w naszej produkcji. Jest to dla nas niewątpliwa nobilitacja.


Wojtku, w ostatnim wywiadzie dla Magazynu Gitarzysta wspominałeś o świeżo nabytym multi-efekcie Line 6. Jak się sprawuje?


Przyznam szczerze, że nie jestem dobry w rozgryzaniu technicznych nowinek - zawsze muszę poprosić o pomoc Krzyśka Kłosa, który od lat pomaga mi w tej kwestii. Nie używam tego efektu jeszcze na scenie, bo przywiązałem się do sprzętu, z którego korzystałem do tej pory. Będę musiał się tym wreszcie zająć, bo muszę poustawiać sobie nowe efekty - szczególnie teraz, po wydaniu płyty. Poza tym trzeba wreszcie spróbować czegoś nowego. Na pewno jest to fajne urządzenie, proste w obsłudze. Można je poustawiać wedle własnego uznania.


To, zdaje się, główna zaleta multi-efektów


Tak, jest tam faktycznie masa możliwości, ale jeszcze nie wziąłem się za przetestowanie ich.


Jak oceniasz wasz dorobek muzyczny. Jesteś zadowolony z tego co do tej pory stworzyłeś wspólnie z bratem i zespołem?


Pewnie, że jestem zadowolony. Płyty, które nagraliśmy były zawsze dobrze przemyślane i zawsze staramy się, aby jak najlepiej brzmiały. Ten zespół to jest coś, na co mieliśmy pomysł i staramy się go realizować. Oczywiście, że jesteśmy zachwyceni. Wiadomo, że niektóre rzeczy można było pewnie zrobić lepiej, albo inaczej, ale działamy tak, jak działamy. Czasami zdarzają się różnice zdań, ale to jest zupełnie normalna sprawa - w końcu jest nas pięciu w jednym zespole. Jest to jakaś forma demokracji, jednak w ostrzejszych sporach ostatnie zdanie zawsze należy do nas.


Presja związana z nazwiskiem "Cugowski" istnieje? Czy może przeciwnie - pomaga wam?


Presja nigdy nie istniała. Tata nie zmuszał nas, żebyśmy zajęli się muzyką, a wręcz nam to odradzał. Nam się oczywiście wydawało, że to zajęcie nie ma wad, że jest łatwe i przyjemne. Okazało się, że nie. Wszystko ma swoje plusy i minusy - tutaj też tak jest. Oprócz tego, że gramy koncerty i  nagrywamy płyty, co lubimy robić, to musimy się borykać choćby z ciągłym podróżowaniem. Często jest ono uciążliwe i daje się nam we znaki. Zawsze jednak powtarzam, że nie zamieniłbym tego zajęcia na żadne inne. Dorastaliśmy w takim, a nie innym domu, przez co naturalnie zajęliśmy się muzyką. Na pewno pomogła nam w tym też szkoła muzyczna.


Od małego wiedzieliście, że będziecie grać?


Nie, absolutnie. W szkole muzycznej najpierw graliśmy na skrzypcach, potem ja na altówce, a Piotrek na perkusji. Nie były to więc specjalnie rock and roll’owe instrumenty. To było zaraz przed pójściem do liceum, kiedy zacząłem samodzielnie uczyć się gry na gitarze. Jak już się nauczyłem, zacząłem chodzić na jam session, gdzie poznałem dużo różnych zespołów. Wyszło to bardzo naturalnie. Nie było konkretnego dnia, w którym powiedziałem sobie, że "teraz już na pewno będę zawodowym muzykiem". Muzyka była po prostu zawsze obok mnie.

Jak przebiegały prace nad albumem "Zmienić Zdarzeń Bieg"? Dobrze je wspominasz?


Bardzo dobrze! To był dla nas bardzo ważny czas. Zanim przystąpiliśmy do tej pracy, mieliśmy jasną koncepcje tego co i jak chcemy zrobić. Wybraliśmy materiał długo przed nagraniami. Razem z Marcinem Trojanowiczem - producentem płyty zrobiliśmy konspekt pracy nad tym albumem. Jedynym utworem jest ostatni na płycie "Po drugiej stronie chmur", który pojawił się dosłownie w ostatniej chwili i też ze względu na ten utwór premiera płyty została przeniesiona z 14 kwietnia na 14 maja, ponieważ "wpadł" on z zewnątrz i wiedzieliśmy, że nie możemy go wypuścić z rąk, bo zrobi go za nas ktoś inny. Piosenka wieńczy cały album i pasuje do klimatu całej płyty.


Muzykę komponuje u was cały zespół?


Różnie to jest. Pomysły wychodzą czasem od kogoś spontanicznie. Część utworów napisałem ja, ale znamienne dla tej koncepcji początkowej jest otwarcie się na ludzi spoza zespołu. Tak jak w przypadku utworu "Nad przepaścią" z muzyką Marka Kisielskiego, czy tekstu Edyty Bartosiewicz. Do tego Edyta Borzym - niezwiązana kompletnie z nurtem rockowym. Nastąpił misz-masz personalny, ale bardzo nam on odpowiadał, bo generalnie kierowaliśmy się kryterium muzycznym i kompozycyjnym, a nie około-politycznym.


Lubicie współpracować z ludźmi spoza zespołu?


Było takie założenie przy tej płycie, nie mam pojęcia jak będzie przy następnej. Tutaj dało to dobry efekt, ale ogólnie wszystko zależy od tego, czy kompozycja jest dobra, czy nie. Czasami jest tak, że świetna kompozycja wyjdzie od osoby kompletnie nieznanej, anonimowej, a tymczasem wydawać by się mogło, że w szufladach osób znanych nie powinno ich brakować. Recepty na dobrą piosenkę nie ma, tak to już jest.


Rzadko piszecie teksty, z czego to wynika?


Teksty na tą płytę napisało kilka osób. Ja ich nie piszę, bo wychodzę z założenia, że powinni je pisać ludzie kompetentni, tak samo jak ludzie kompetentni powinni zajmować się komponowaniem.
We wszystkim kompetencje są najważniejsze i dla mnie jest to sprawa priorytetowa. Nie próbuję tykać się rzeczy, w których nie czuję się dobrze, swobodnie.


Uważasz się za słabego tekściarza?


Nie, tego nie powiedziałem. Po prostu uważam, że nie jestem tekściarzem. To czy jestem słaby, czy nie - będzie można ocenić kiedy spełnię jakiś tekst. Zawsze natomiast wiem, o czym ma mówić tekst piosenki, którą zbudowaliśmy. Dlatego "posługujemy" się ludźmi kompetentnymi z zewnątrz - tak stało się na tej płycie. Teksty napisali m.in. tacy ludzie jak Edyta Bartosiewicz, Karolina Kozak, Dariusz Dusza, a większość tekstów napisał Wojtek Byrski - do niedawna współpracujący z zespołem IRA. Wszyscy pisali w oparciu o konkretny pomysł na to o czym ma być tekst. Myślę, że dlatego udało się - mimo tylu zaangażowanych osób - zachować ciągłość tej płyty.


Największa moją uwagę przykuwa Edyta Bartosiewicz. Jak udało wam się nawiązać współpracę?


Bardzo cenię Edytę jako artystkę i tekściarkę. Zależało mi na tym, żeby napisała ten tekst bo pasował mi do tego, co robiła wcześniej. Zwróciłem się więc nieśmiało z pytaniem, czy nie zechciałaby napisać tego tekstu. Nie liczyłem na szybką odpowiedź, ale zareagowała bardzo szybko i napisała go w dwa dni. Potem spotkaliśmy się w studiu, aby dokonać nagrań. Było to po prostu miłe spotkanie przy dobrej piosence, bez większej filozofii.


Jak wygląda przygotowanie od strony wokalnej. Ćwiczenia, codzienne rozśpiewywanie się?


To jest tak, że ja śpiewam bez przerwy, więc rozśpiewywać się specjalnie nie muszę. Wiadomo, że trzeba sobie założyć jakąś higienę, nie przesadzać z imprezowaniem, bo to wszystko potem słychać na płycie, a mi zawsze zależy, żeby trzymać poziom. Nie mam specjalnych ćwiczeń, trzeba po prostu nie przeginać pały.


Kiedy słuchasz teraz waszej ostatniej płyty - zmieniłbyś w niej coś?


Staram się nie patrzeć wstecz. Przykładem człowieka który połyka własny ogon, jest - moim zdaniem - Axl Rose, który nagrywał swoją płytę kilkanaście lat. Jeżeli nagrywa się album tyle lat, to coś musi być nie tak z samym artystą. Jest moment na nagranie płyty, wydajemy ją i idziemy dalej. Jeżeli są jakieś wnioski do wysnucia - wprowadza się je na następnym albumie. Poprawianie czegoś w nieskończoność nie ma większego sensu. Póki co jestem zadowolony z ostatniej płyty. Przesłuchałem ją raz, bo raczej nie słucham swoich nagrań z uwielbieniem. Czas, który poświęcamy na nagranie jest intensywny i muszę sobiedać teraz czas, aby odpocząć.


Ile czasu poświęcasz na muzykę, co robisz poza nią?


Szczerze mówiąc moje życie kręci się głównie wokół muzyki. Jest to zarówno moja praca, jak i pasja, więc poświęcam jej bardzo dużo czasu. Oczywiście czas premiery płyty jest również czasem poświęconym promocji, więc następuje objazdówka po wszystkich mediach - telewizja, radio, prasa, internet. To jest gorący moment. Wolne chwile staram się poświęcać rodzinie, która jest dla mnie bezapelacyjnie najważniejsza. Kiedy tylko mogę, to po prostu wracam do domu.


Czyli albo rodzina, albo muzyka?


Czasem, kiedy mam wolną chwilę, spotkam się ze znajomymi, ale bez żadnych fajerwerków. Na motoryzację nie mam czasu, choć to również moja pasja. Siedzę jednak codziennie za kierownicą. Być może w tym się jakoś spełniam [śmiech].
Muzyka jest determinująca - tworzenie jej i granie koncertów


Pod koniec stycznia powstał Twój osobisty fanpage na facebook'u. Czyżby zaczęło Cię kusić działanie solowe?


Myślę, że na to przyjdzie na pewno czas, ale nie pora teraz o tym mówić. Na pewno będę chciał coś kiedyś nagrać, bo mam pewne rzeczy, które absolutnie nie pasują do zespołu Bracia i są poza nawiasem. Na pewno coś takiego powstanie, ale na razie wszystkie siły skierowane są na "Zmienić Zdarzeń Bieg" i nie w głowie mi solowa kariera.


"Tribute to Queen" to świetne, ale i kontrowersyjne wydawnictwo. Słyszałem, że fascynowała was zawsze muzyka Deep Purple i Black Sabbath. Myśleliście o własnej interpretacji "Paranoid" albo "Smoke On The Water"?


Kontrowersje to normalna sprawa. My to zrobiliśmy traktując jako wyzwanie muzyczne, ale też zdajemy sobie sprawę że zespół Queen ma rzeszę oddanych fanów, którzy zawsze będą patrzeć spod oka na każdego, który - według nich - zamierza się na oryginał. Nie chcieliśmy ani mierzyć się z oryginałem, ani robić czegoś, co miało by być w założeniu lepsze, czy gorsze. Chcieliśmy to zrobić i zrobiliśmy to tak jak umieliśmy. Żadnej głębszej ideologii. Nie ma co do tego wracać.
Co do inspiracji, to było tego o wiele więcej. Led Zeppelin, Bad Company, Whitesnake itd. - jest ich o wiele więcej. Zdecydowaliśmy się na "Tribute To Queen" bo chcieliśmy podjąć się wyzwania, nagrania czegoś zupełnie innego, niż robiliśmy do tej pory. Myślę, że temat coverów, jeśli chodzi o zespół Bracia jest zamknięty.

rozmawiał Maciej Barski

Wild World Bastille

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki....Gramy dalej

7 /10
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Soilwork ocena 8
Death Resonance
Gatunek: Melodic death metal
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie