Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Bill Kelliher (Mastodon)

Bill Kelliher (Mastodon)

Zespół Mastodon wykonał albumem The Hunter z 2011 roku dość ryzykowny zwrot w swojej karierze. Tytułowy "łowca" upolował dla nich wielu nowych fanów, ale nie obyło się przy tym bez oskarżeń o zarzucenie ideałów i przejście na ciemną, komercyjną stronę mocy...

W 2013 zobaczymy was na polskiej ziemi podczas Impact Festivalu (wywiad przeprowadzany był przed festiwalem - przyp. red.). Czego możemy się spodziewać?


Materiał będzie z grubsza ten sam. W tej chwili przesiadujemy w studio pracując nad świeżym krążkiem, ale nie sądzę abyśmy do czasu festiwalu ujawnili jakieś nowe kawałki. Zależy nam na tym, żeby dać dobry występ. Myślę, że zagramy kilka nowszych rzeczy przeplatanych paroma starszymi utworami. Do tej pory taki schemat sprawdzał się doskonale. Czasami zespoły grają nowy materiał zanim jeszcze trafi on na krążek, ale z reguły wszyscy wtedy tylko się na ciebie gapią i zastanawiają co słyszą (śmiech).


Kiedy w takim razie będziemy mogli posłuchać nowego krążka?


Nie mam pojęcia (śmiech). Nie chcemy się z tym spieszyć za bardzo. Fajnie byłoby skończyć miksować go latem przed wylotem do Europy. Ruszylibyśmy wtedy z innymi trybami i mieli czas na dopieszczenie wszystkiego. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to odpowiadając na twoje pytanie: może nawet pod koniec tego roku.


W jaką stronę podąży materiał na nowym albumie?


Szczerze mówiąc jest jeszcze trochę za wcześnie aby móc to definitywnie stwierdzić. Co prawda piszemy nowe piosenki już od jakiegoś czasu, ale jako zespół weszliśmy do studia zaledwie kilka dni temu. W tej chwili kręcimy się wokół kilku pomysłów ale wolałbym póki co nie wypowiadać się w jakim kierunku to pójdzie. Możliwe, że nagramy coś na wzór albumu The Hunter, ale w między czasie pojawiło się kilka fajnych rzeczy, które chcemy sprawdzić w praktyce. Obecnie na przykład nagrywamy parę rzeczy w stylu nowego Baroness, które też swoją drogą wykonało dość odważny ruch nagrywając świetne Yellow & Green. Jest w nim po trochu ze wszystkiego i nie ukrywam, że bardzo mi się to podoba. Brzmi to trochę jak współczesna płyta z lat 70. W którą stronę my pójdziemy? Wszyscy w tej chwili piszemy i nikt nie ogląda się na innych. To co ostatecznie powstanie będzie wypadkową naszych pomysłów i demokracji (śmiech). Jesteśmy obecnie w dość dobrych nastrojach i niezłej kondycji psychicznej, więc może pokusimy się o kilka "radosnych" piosenek.


Uważasz, że to dobry pomysł? "Radosne" piosenki przy waszym repertuarze? (śmiech)


Pewnie masz trochę racji, ale z drugiej strony dlaczego by nie? (śmiech). Jeśli się nad tym zastanowić to "Curl of the Burl" jest całkiem pozytywnym utworem. Nie staramy się co prawda napisać jego kontynuacji, ale wszystko się jeszcze może wydarzyć (śmiech).


Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że ta luźna atmosfera przy której powstawał materiał na album The Hunter towarzyszy wam i tym razem?


Zdecydowanie tak. Powiedziałbym nawet, że jest jeszcze "luźniejsza" niż ostatnio. Tym razem mamy własne studio, w którym możemy się bawić masą nowego sprzętu, z którym nie mieliśmy aż tyle do czynienia ostatnio. Sam uczę się chociażby obsługi Pro Toolsa. Dajemy sobie nawzajem więcej przestrzeni, tak żeby każdy mógł przekazać innym co mu w duszy gra. Wcześniej musieliśmy wynajmować studia na określony czas. Teraz możemy tam siedzieć bez przerwy, a wszystko z czego korzystamy należy do nas. Jest to dużo wygodniejsze i pozwala się skupić na tym co robisz. Przy nagrywaniu The Hunter studio to nie było jeszcze skończone i nie mogliśmy z niego korzystać w pełnym wymiarze. Sposób w jaki nagrywaliśmy tę płytę i tak już znacznie różnił się od tego do czego byliśmy przyzwyczajeni. Krążek powstał dużo szybciej, a cały proces był znacznie mniej skomplikowany. Już wtedy produkcja odbywała się w naszym nowym studio, więc zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego miejsca. Teraz idziemy o krok dalej i bardzo nam to odpowiada.


Czy fakt, że The Hunter trafił w gusta mainstreamu było w takim razie niezamierzonym efektem?


Nie uważam, abyśmy byli mainstreamowym zespołem, który nagrał dla takiego też odbiorcy płytę. Jeśli udało nam się tym krążkiem zwrócić na siebie uwagę kilku nowych słuchaczy, to chyba nie należy się z tego powodu smucić? (śmiech) Każdy chce mieć jak najwięcej fanów, żeby móc potem dla nich grać koncerty. Jeśli nawet ktoś uważa The Hunter za lekki i pożywny materiał dla mas, to na pewno nie zrobiliśmy tego specjalnie (śmiech). Ciągle się rozwijamy i nie możemy sobie pozwolić na tuptanie w miejscu. Chcemy grać dla możliwie największej liczby ludzi w nadziei, że zainteresuje ich to co mamy do zaoferowania.


Możesz z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że lubisz swoją pracę?


Oczywiście, że tak. Uwielbiam to co robię i możliwości jakie mi to stwarza. Ilu ludzi może powiedzieć, że na co dzień podróżuje po całym świecie? Kiedy mam wolne mogę w pełni poświęcić się swojej rodzinie i nie przejmować się niczym innym. Zarabiam przy tym całkiem nieźle, więc nie mam najmniejszych powodów do narzekań. Chociaż, jak się nad tym chwilę zastanowić, to mój szef potrafi być niezłym dupkiem (śmiech).


Życie to jednak nie tylko praca. Wiem, że jesteś również wielkim fanem "Gwiezdnych wojen" i posiadasz w związku z tym całkiem sporą kolekcję gadżetów z tej serii. Są wśród nich jakieś białe kruki?


Nic takiego chyba byś tam nie znalazł (śmiech). Mam parę rzeczy wartych kilkadziesiąt dolarów każda, ale raczej nie zbiję na nich majątku. Nie warto by było po to wbiegać do płonącego domu (śmiech). Nie chodzi w tym o pieniądze, a o samo zbieractwo. Nigdy nie wydałem więcej niż kilka stów na jakąkolwiek zabawkę. Pewnie gdybym miał trochę więcej czasu, mógłbym zaszaleć na serwisach aukcyjnych i forach, ale z dwojga złego może to nawet i lepiej, że jestem skupiony na innych rzeczach (śmiech).


rozmawiał Marcin Kubicki

Zdjęcia: www2.gibson.com

GALERIA
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie