Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / J.D. Overdrive

J.D. Overdrive

Z Michałem Stemplowskim i Wojtkiem Kałużą z J.D. Overdrive rozmawialiśmy przy okazji premiery ich drugiego krążka "Fortune Favors The Brave".

Panowie - wasza kariera wciąż się rozwija. Czy dzisiaj, gdy bierzecie swoją nową płytę do ręki możecie z ręką na sercu powiedzieć, że nic byście na niej nie poprawili?


Oczywiście, że nie możemy tak powiedzieć - zawsze znajdzie się kilka elementów, jakie, czy to podczas samego procesu nagrywania czy podczas słuchania gotowego produktu, można było zrobić lepiej. Ale hej - tak to właśnie działa. Błędy popełnione na pierwszej płycie poprawiliśmy przy okazji drugiej i z końcowego efektu jesteśmy bardzo zadowoleni.


Nie boicie się tzw. "klątwy drugiej płyty"?


Nigdy mi to do głowy nie przyszło… może dlatego że w naszej opinii nagraliśmy płytę zdecydowanie lepszą od ‘jedynki’, bardziej spójną i świetnie brzmiącą (śmiech)? Poza tym zgodnie z maksymą i tytułem naszego drugiego albumu "szczęście sprzyja odważnym"!


Taka klątwa grozi tylko w przypadku, gdy Twoja pierwsza płyta była mega-ultra-spektakularnym sukcesem, a umówmy się... nasza nie była (śmiech). Ale jak na debiut wciąż jesteśmy z niej zadowoleni, co nie zmienia faktu, że "dwójka" jest zwyczajnie o poziom lepsza.


W ciągu pięciu lat istnienia zaliczyliście już kilka zmian składzie. To wpłynęło na wasz styl? A może właśnie go uformowało?


Zmiany w składzie zachodziły na początku naszej działalności, więc w czasie kiedy całość nabierała kształtów, także na pewno miało to dość duży wpływ na efekt finalny (śmiech). Na szczęście od kilku dobrych lat skład mamy bardzo mocno ugruntowany i nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek w nim zmiany!


Wystąpiliście na scenie w jednym z programów Kuby Wojewódzkiego. Od razu zgodziliście się na występ w ramach promocji? Ludzie związani ze światkiem metalowym często uciekają od telewizji, uważając ją za komercję i "sprzedawanie się".


Akurat z programem Kuby Wojewódzkiego nie mieliśmy większych problemów moralnych. Nie jest to rzecz typowo pop-kulturalna, emisja odcinków odbywa się późno, więc po prostu skorzystaliśmy z szansy, tyle. Nie spotkałem się nigdy z negatywną oceną występu w tym programie, nikt też nas nigdy nie oskarżył o ‘sprzedawanie się’. A samo pokazanie się w ‘tefałenie’ zaprocentowało kilkoma lajkami na fejsbuku ,  także chyba było warto (śmiech). Inną sprawą byłby występ w programie typu ‘Must Be The Music’ - w takim cyrku nas nie zobaczysz.


Wiesz, niektórzy faktycznie mogą odebrać coś takiego jako "sprzedanie się", ale my zadaliśmy sobie proste pytanie: "Czy według nas to wioska wystąpić w programie Wojewódzkiego?". Kolektywnie stwierdziliśmy, że nie (śmiech). Mnie samemu czasem zdarzy się bez żenady ten program obejrzeć, więc w czym problem? MBTM to jeden przykład programu, którego formuła nam zwyczajnie nie leży i w którym nie czulibyśmy się komfortowo jako uczestnicy. Innym takim przykładem może być telewizja śniadaniowa, kiedyś nawet proponowano nam występ w jakiejś "Kawie czy Herbacie" czy czymś podobnym, ale sensu w tym w ogóle nie umieliśmy dostrzec, więc grzecznie podziękowaliśmy (śmiech).   


Myślicie, że taki gatunek przyjąłby się pokazywany częściej w polskich mediach, gdyby ktoś w końcu "złapał haczyk"?


Mogłoby to pomóc, ale myślmy realnie - żyjemy w świecie, gdzie liczy się podana na szybko buła z parówą, podlana komercyjnym napojem, zawierającym tony cukru. Wielkie koncerny wydawnicze liczą kasę i tam ma się wszystko zgadzać. Więc kogo obchodzi inwestowanie z dość dużym ryzykiem w rynek, jaki już ledwo sobie radził dwie dekady temu? Nam jest dobrze w niszy i nie zamierzamy tutaj walczyć z wiatrakami. Traktujemy naszą pasję jako najważniejsze w życiu (ale ciągle) hobby. Dość kosztowne zresztą, przez co każdy z nas codziennie melduje się w biurze.


Ja odpowiem szczerze - nie ma takiej opcji (śmiech). Gramy jednak ciut za mocno dla przeciętnego słuchacza RMFu, czy innej radiowej papki. Druga płyta jest cięższa i mniej komercyjna niż pierwsza i jakoś nie wyobrażam sobie, żebyśmy się nagle nawrócili na rzewne ballady o złamanym sercu... A właśnie takie bzdury sprzedają się najlepiej (śmiech).


Chcecie być bardziej surowi i undergroundowi czy może medialni?


Chcemy być tacy, żeby nam się podobało i nie mam zielonego pojęcia czy jest to undergroundowe czy medialne. Mam to głęboko w dupie, bo jeśli zacząłbym przejmować się takimi sprawami, to mógłbym zejść na zawał (śmiech). W końcu finalnie nie dogodzisz ani jednym, ani drugim. Nie nam oceniać, więc zostawiamy to ludziom.


Za kolegą, dla niektórych będziemy zbyt undergroundowi, dla innych zbyt medialni, a jeszcze inni będą mieli na to wyjebane. My raczej identyfikujemy się z tą trzecią grupą (śmiech).


Jak długo pracowaliście nad nowym materiałem? W jaki sposób pracowaliście? Mieliście już gotowy pomysł, jakiś zalążek tego, co chcecie uzyskać? Jedni artyści tworzą taki materiał "na raz" - podchodząc do sprawy w ten sposób, że ma być po prostu "ciężko i głośno", inni pieczołowicie przygotowują każde przejście i dźwięk. Jak to wyglądało w waszym przypadku?


Nad materiałem zaczęliśmy pracować zaraz po wydaniu pierwszej płyty. Wiedzieliśmy, co chcemy poprawić i  w jaką stronę to wszystko ma pójść. Efekt był taki, że na próbę przynosiłem riff albo dwa i jammowaliśmy wokół nich tak długo, aż wyrzeźbiliśmy resztę numeru i wszyscy byliśmy zadowoleni z wyniku. Detale są dla nas także bardzo ważne i nie ma na płycie ani jednego przypadkowego dźwięku. Na szczęście taka muza jest dość prosta, więc sama praca szła nam bardzo sprawnie.


Utwór, który najbardziej zapadł wam w pamięć przy procesie tworzenia? Taki, który automatycznie wszedł na koncertową setlistę?


‘The Revelation’! Zdecydowanie nasz najmocniejszy numer na płycie - ma energiczny początek i swingującą końcówkę, więc na koncertach sprawdza się rewelacyjnie. Niemniej mi najbardziej podczas pisania materiału utkwił w głowie ‘Shadow of the Beast’. Niesamowite rzeczy wychodziły nam podczas pracy nad tym numerem, a efekt finalny przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Nie przypuszczałem, że będziemy w stanie napisać taki wałek!


Ja bym jeszcze do tej listy dodał "Hope...", bo przez długi czas zastanawialiśmy się co zrobić, żeby jakoś ten numer urozmaicić. Lekarstwem na całe zło okazało się zwolnienie w środku numeru, rezultat wyszedł nadspodziewanie dobrze!


Był może taki, który powstawał dłużej niż reszta? Taki, który przysporzył was o ból głowy?


Numery wychodzą nam spod palców dość naturalnie i jeśli jakiś numer spędza nam sen z powiek i czujemy, że jesteśmy nim zmęczeni, to po prostu wylatuje z setlisty.


Mam chyba nawet gdzieś ze dwa teksty do numerów, które ostatecznie nie powstały (śmiech). Stare czasy...


A jak wygląda to, co tworzycie od strony czysto technicznej? Na czym powstaje muzyka, z jakiego sprzętu korzystacie?


Obecnie używam dwóch Gibson’ów Les Paul’i (Traditional oraz Classic), head’u Marshall JVM 410H oraz kilku przydatnych kostek. Drugi z Gibsonów jednak trafił do mnie niedawno, wcześniej był to Gibson Flying V, na którym nagrałem sporą część płyty. Jooras to głównie blachy Sabian oraz zestaw Pearl Refference. Peo korzysta z basu GMR oraz wzmacniacza Ampeg SVT 7 PRO.


Wojtek - dużo trenujesz? Wydobyć z gardła taką moc to nie lada sztuka. Masz jakieś sposoby na ćwiczenie tego typu wokalu, którymi mógłbyś podzielić się z początkującymi wykonawcami stoner, heavy, thrash?


Oj, nic tu nie pomogę, jestem w 100% samoukiem i amatorem (śmiech). Stempel mnie co jakiś czas próbuje wysyłać na lekcje śpiewu, ale nigdy nie mam na to czasu ani pieniędzy. Na pewno pomaga fakt, że jesteśmy dość zdyscyplinowanym bandem i staramy się grać próby przynajmniej raz lub dwa razy w tygodniu. Ogólnie żadnych ćwiczeń nie stosuję, staram się tylko systematycznie drzeć ryja, żeby gardła nie odzwyczajać (śmiech). Jedno, co mogę poradzić to próbować i w końcu znaleźć wygodny dla siebie styl/sposób. Ja sam dopiero po dobrych klilku latach wiem, co mogę zrobić ze swoim głosem, a czego nie...  


Muzyka, którą gracie to moim zdaniem idealny styl do zrobienia przynajmniej jednego coveru utworu wyciągniętego z zupełnie innej bajki. Przykładem jest choćby "Oops, I did it Again" w wykonaniu Children Of Bodom czy Ametria i ich "Bailando". Nie myśleliście nigdy o takim "hicie" koncertowym?


Nie czułbym się dobrze grając popowe pioseneczki na modłę metalową. Dla mnie to trochę przerost formy na treścią.


Ametria jest dobrym przykładem, spoko kolesie, coś swojego tworzą, a z jakiego kawałka ich najbardziej kojarzysz? No właśnie. Nie mam nic przeciwko ciekawie zaaranżowanym coverom, ale nic na siłę - to musi być przeróbka numeru, który autentycznie lubimy. A "Oops I did it Again" czy tego typu szmiry do tej kategorii nie należą (śmiech).


Skąd czerpiecie inspirację? Jakieś ulubione płyty? Czego ostatnio słuchacie?


Inspiracje płyną głównie z tego, czego właśnie słuchamy. W moim playerze znajdziesz głownie takie zespoły jak Down, Black Label Society, Pantera, ale także ZZ Top, Joe Bonamassa, Tides From Nebula, Machine Head, Mike Stern, Dream Theater. Więc jak widzisz spektrum jest dosyć szerokie. Nie lubię zamykać się w jednym pudełku i tylko tam siedzieć. Dla przykładu ostatnio ogromne wrażenie zrobił na mnie drugi album zespołu Thaw, absolutnie genialna rzecz!


Za dużo by wymieniać (śmiech). Wokalnie niedoścignionym wzorem będzie zawsze dla mnie Mike Patton, ale akurat przy takiej muzyce, jaką gramy niewiele od niego zapożyczę. Jestem też olbrzymim fanem wokalu Dave'a Wyndorfa z Monster Magnet, ale sam mam zupełnie inną barwę, więc to też ślepa uliczka (śmiech).


W ostatnim czasie zmarło wielu cenionych artystów muzyki rockowej i metalowej. Odczuliście to jakoś? Kogoś z nich będzie wam szczególnie brakować?


Każda śmierć cenionego artysty to strata, ale taka jest kolej rzeczy. Nikt nie jest wieczny i o ile żałuję, że już nigdy nie usłyszę nowych dźwięków, zagranych przez m. in. Hanneman’a, Dimebaga czy Hendrix’a, o tyle patrzę na to, co dzieje się wokół i widzę jeszcze ogromne pokłady niespożytkowanej energii innych artystów. Na sam koniec i tak wszyscy spotkamy się w piachu.


Macie konkretne plany na promocję Fortune Favors The Brave? Widziałem na stronie kilka terminów koncertowych. Szykujecie coś więcej? Może jakiś inny pomysł na dotarcie do nowych słuchaczy?


Planujemy większą trasę koncertową na jesień, być może obok jakiegoś ‘większego’ zespołu, co zawsze pomaga nam w zdobyciu nowych sympatyków (śmiech). Zanim jednak ruszymy z solidną porcją gigów, to z końcem sierpnia zagramy we Wrocławiu, Chorzowie i Krakowie u boku Estończyków z Redneck Rampage. Natomiast dokładną rozpiskę przedstawimy w okolicach właśnie końca wakacji.


rozmawiał Maciej Barski

The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie