Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Damian Lange (Transsexdisco)

Damian Lange (Transsexdisco)

Transsexdisco to reprezentanci olsztyńskiej sceny muzycznej. Na przestrzeni sześcioletniej działalności wystąpili na niejednym festiwalu, nagrali promo, dwa longplaye, spośród których najnowszy został wydany przez SP Records.

Wciąż idą do przodu, realizując własne pomysły i marzenia. Znaleźli się w finale Eliminacji do Przystanku Woodstock i niedawno wystąpili na Ursynaliach. O formacji, fanach i inspiracjach rozmowa z liderem TSD, Damianem Lange.

Jak wrażenia na świeżo po występie na tegorocznych Ursynaliach?


Może odpowiem, jak nasi przyjaciele… "krótko ale konkretnie". Tak się złożyło, że otwieraliśmy koncerty na Open Stage i zagraliśmy dosłownie kilka piosenek. Wrażenie mimo wszystko było pozytywne. Sama świadomość przebywania na Ursynaliach dawała niezły klimat w głowach. Zagraliśmy swoje, a publiczność do nas się uśmiechała, więc zaliczamy ten występ do udanych. Oczywiście mamy nadzieję, że przekonaliśmy organizatorów, by nas zaprosili za rok. Z chęcią byśmy zagrali pełnego seta koncertowego.


Skąd pochodzi nazwa zespołu?


Nazwę wymyślił mój kolega z podwórka, Łukasz Dramiński. Zawsze miał ciekawe pomysły na kapele, cho  sam w żadnej nigdy nie grał. Pokazał mi kiedyś całą listę dziwnych nazw, z których ta jedna zapadła mi w pamięci. Nigdy go nie pytałem jak rozumuje to słowo, ale z biegiem czasu nie było to aż tak istotne, chociaż czasami się śmiejemy że to po prostu opis sztuki, jaką wykonujemy (śmiech)


Do kogo adresujecie swoją muzykę?


Na tym etapie życia na pewno do naszych rówieśników, czyli ludzi przed i po trzydziestce, gdyż opisujemy w tekstach przeżycia wewnętrzne i te zewnętrzne właśnie nas samych. Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, nasza muzyka trafia również do innych osób. Mam tu na myśli wiek, zainteresowania muzyczne, sposób bycia, czy odległość między nami. Chciałbym jeszcze dodać, że akurat sztuka jest taką formą przedstawiania rzeczywistości, której  nie da zaadresować do konkretnych osób. Każdy wybiera, bo każdy jest w tej kwestii wolny, my tylko się cieszymy, że możemy funkcjonować dzięki wyborom naszej muzyki przez ludzi, którzy nas poczuli.


Skąd pomysł na połączenie rocka z dyskotekowymi klawiszami?


Już zanim TSD zaczęło funkcjonować, wiedziałem, że nie obędzie się bez syntezatorów. Sam postanowiłem zakupić właśnie takie klawisze, które posiadały brzmienia bardziej electro. Nawet nie potrafię do tej pory na nich grać, ale Marcin robi z nich na koncertach całkiem niezły pożytek. Nie chciałem, żeby ten zespół opierał się tylko na dwóch gitarach, perkusji, basie i wokalu. Wpadłem na pomysł, żeby jedna gitara była wzmocniona takim "dyskotekowym" klawiszem. Raz, że nada świeżości w piosenkach, dwa - zyskamy na selektywności, która się odbije na koncertach i naszym brzmieniu. Myślę, że się udało.


Zostaliście zauważeni przez wytwórnię SP Records. To zarazem otworzyło Wam drzwi na świat muzyczny, ale jednocześnie zobowiązuje.


Zobowiązuje do dalszej pracy. Mamy świadomość, że to dopiero początek i jesteśmy dopiero w takiej artystycznej podstawówce. Na pewno czujemy się pewniej, posiadając wsparcie wytwórni, ale co by się nie działo, trzeba dalej pracować. Jeśli efekty tej pracy będą zbiegały się z wizją wytwórni, wszyscy na tym zyskamy. Póki co, jest ok. Mamy płytę, koncertujemy, wspieramy się nawzajem. Nie ukrywam, że chciałbym wydać kolejna płytę w SP. Mamy wiele nowego doświadczenia, którego jak na moje trochę zabrakło przy pierwszym krążku w wytwórni. Chcemy sobie i wszystkim jeszcze udowodnić, że potrafimy napisać i nagrać dobrą, szczerą, melodyjną i rozrywkową płytę.


Nie podążacie za trendami, tylko robicie swoje - i taka postawa jak widać jest doceniana m.in. na Eliminacjach do Przystanku Woodstock.


Robimy swoje i cieszymy się, że ktoś to widzi. Chcemy, żeby była zauważana nasza robota i poświęcenie. Na eliminacjach w półfinale czuliśmy, że to dobry czas by pokazać, jak dobrze się czujemy razem, jak się bawimy muzyką i że wszystko to, co do tej pory udało się osiągnąć jest efektem ciężkiej pracy.


Poza Transsexdisco udzielasz się w projekcie Romantycy Lekkich Obyczajów. Jak godzisz granie w dwóch formacjach?


Jest bardzo sympatycznie. W obu formacjach tworzymy piosenki, wymyślamy sobie jakieś większe i mniejsze cele, co pozwala mi czuć się stabilnie w tym świecie. Jeśli chodzi o samo koncertowanie, RLO nie nastawia się intensywnie na występy, bardziej skupiamy się na teledyskach, pracy w studio i całej wizji. Za to TSD jak najbardziej. Mimo to na pewno nie raz gramy razem koncerty, jak miało to miejsce jesienią 2012 roku na wspólnej trasie. Trochę się wymęczyłem, ale przysięgam… było warto!


Dwa lata temu u Kuby Wojewódzkiego wystąpiliście jako gość programu. Jak do tego doszło?


Zagraliśmy u Kuby w ramach nagrody publiczności, którą otrzymaliśmy podczas Zimowej Giełdy Piosenki w Opolu. Całkiem fajna nagroda (śmiech)


Transsexdisco jest przykładem, że poza programami typu Must Be The Music można zaistnieć.


Wiem, że telewizja napędza każdego artystę. Nam jakoś nie pasuje taka forma promowania się. Wierzymy cały czas, że koncerty i kontakt na nich z publicznością przyniesie odpowiednie efekty, czyli kolejne płyty i wszystko, co z nimi związane. Istniejemy, bo jesteśmy wytrwali.


Który z gitarzystów wywarł na Twoją grę największy wpływ?


Trudno powiedzieć. Ja sam też jakoś nie czuje się jako dobry gitarzysta. Gram naprawdę proste rzeczy, ale staram się zachowywać dużo melodii, tak by scalała się z tekstem. Jak byłem młodszy, fascynowałem się kilkoma gitarzystami, a bardziej stylem w jakim wydobywali dźwięki. Dla przykładu: Jonny Greenwood z Radiohead, Tom Morello z Rage Against The Machine, Daron Malakian z System of a Down, Jack White… i wielu innych gitarzystów potrafiących zagrać w swoim niepowtarzalnym stylu.


Jakieś wizje co do nowego krążka? Po jakie brzmienia sięgniecie tym razem?


Myślę, że zostaniemy jeszcze przy naszym klimacie, czyli dość energiczne gitary, z syntezatorami. Tak naprawdę nikt nie wie, co się wydarzy podczas nagrywania kolejnej płyty. Dopiero zaczynamy próby z nowymi piosenkami. Sam jestem ciekaw. Póki co, składamy w całość pomysły, które gdzieś nam uciekły albo są po prostu nowe. Z tego, co poczułem na ostatniej próbie… Będzie dobrze!


Serdeczne dzięki za rozmowę. Powodzenia w realizacji marzeń!


Dzięki, dobry człowieku. Damy z siebie wszystko. Reszta w rękach natury!


Wojciech Margula

GALERIA
Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Zobacz wszystkie