Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Chris Cowart (Scorpion Child)

Chris Cowart (Scorpion Child)

O tym, że w ostatnim czasie nastała dobra koniunktura na klasycznego rocka świadczą kolejne premiery zasłużonych dla gatunku zespołów, jak i napływ zupełnie nowych ekip, wśród których czołową rolę powinni odgrywać muzycy Scorpion Child.

Wychowani na teksańskich piachach Aryn Jonathan Black, Shaun Avants, Chris Cowart, Tom "The Mole" Frank i Shawn Alvear nagrali bowiem świetny materiał zatytułowany po prostu "Scorpion Child". Można w nim odnaleźć trochę tego wszystko, co wcześniejsze rockowe pokolenie zostawiło po sobie. Kolejne utwory z dużą siłą zachęcają, aby skosztować najmocniejszych pomysłów na życie. Rockowy lifestyle się odradza! Co o tym wszystkim myśli gitarzysta prowadzący Scorpion Child Chris Cowart? W rozmowie, którą z nim przeprowadziłem balansowaliśmy pomiędzy surrealizmem a koncertową energią. W kilku słowach: dużo o przeszłości, trochę o teraźniejszości, a przyszłość tylko w lustrzanym refleksie. Oto sygnał od Scorpion Child.  

Siemasz! Właśnie przesłuchałem nowy album Twojego zespołu. Dobra robota. Wygląda, że chcecie odświeżyć trochę hard rockowych ideałów z lat siedemdziesiątych…


Dzięki! To była dla nas długa druga, sprostaliśmy wielu wyzwaniom, aby znaleźć się w miejscu, w którym jesteśmy teraz. Myślę, że po prostu piszemy muzykę, która przemawia do nas i jestem przekonany, że ludzie słyszą i widzą szczerość w naszej twórczości i na koncertach.


Odnotowałem, że Scorpion Child jest często porównywany z takimi legendami jak Led Zeppelin czy Rainbow. Jak postrzegasz te porównania? Czy to Cię interesuje?


To absolutny zaszczyt w ogóle uczestniczyć w dyskusjach obok takich zespołów jak Zepp czy Rainbow. Te grupy nagrały świetne albumy i dawały jeszcze lepsze występy na żywo. Właśnie do tego dąży Scorpion Child w każdym utworze i wykonaniu!


Zespół powstał w 2006 roku. Daje nam to siedem lat od premiery debiutu. Czemu tak długo zwlekaliście?


Zespół na początku działalności przeszedł kilka zmian w składzie. Kiedy w składzie wytworzył się już solidny rdzeń, uderzyliśmy do studia. Proces nagrywania trwał dłużej niż oczekiwaliśmy z powodu rozmaitych przyczyn produkcyjnych. Na koniec wyszła świetnie wydana płyta, jesteśmy z niej niezwykle dumni.
 

Och, a skoro jesteśmy w przeszłości, czy mógłbyś zdradzić genezę nazwy zespołu. Jaka jest historia szyldu Scorpion Child?


Wszyscy jesteśmy wielkimi fanami The Cult. Zespół na albumie "Electric" umieścił utwór "Lil’ Devil", w którego tekście pada nazwa Scorpion Child (hehe, czekać tylko kiedy powstanie kapela pod nazwą Alligator Smile - dop. K.S. Morawski).


Czy graliście w innych zespołach przed Scorpion Child?


Aryn jest z St. Louis, kiedy przeprowadził się do Austin utworzył Scorpion Child z Shaunem Avants, który pochodzi z Houston. Shawn Alvear dorastał w okolicach Austin. Alvear i ja dołączyliśmy do zespołu w tym samym czasie około trzech lat temu. Myślę, że mieliśmy ze trzy próby przed naszym pierwszym koncertem w nowym składzie! Kilka miesięcy później zaczęliśmy rejestrację materiału na krążek. Tom dołączył do nas wkrótce przed trasą u boku Clutch i Orange Goblin. Tak czy inaczej Tom jammował już z kolesiami z wczesnej inkarnacji Scorpion Child.


A jaki koncept stoi za okładką waszego albumu? Rywalizacja pomiędzy piachem i śniegiem? Wygląda to dla mnie jak metafora tego, że nie możemy oddzielić naszej teraźniejszości od przeszłości…


…interesujące. Cóż, koncepcja okładki jest zbliżona do tego, co przeżywamy w nieskończoności lub w pełnym cyklu dnia, roku czy nawet życia. Czy kiedykolwiek patrzyłeś w lustro z lustrem za sobą i zobaczyłeś tam nieskończoną ilość luster w ich refleksach? Cóż, to tak jak cykliczne przejście albumu, pokazuje lodowaty klimat w odbiciu na gorącej pustyni w zachodnim Texasie. Ukryty tytuł albumu “I Saw The End As It Passed Right Through Me" odnosi się do surrealistycznej koncepcji o nigdy niekończącym się jeszcze nigdy nierozpoczętym.


Na wasz debiutancki album nagraliście dziewięć numerów. Czy cokolwiek pozostało wam z sesji nagraniowej, czego jeszcze nie słyszeliśmy?


Myślę, że jedynym utworem, który nie znalazł się na krążku jest cover Lucifer’s Friend zatytułowany "Keep Goin’". Wierzę, że ten utwór znajdzie się na wersji deluxe krążka.


Ile czasu spędziliście nad nagraniami w studio?


Chciałbym wiedzieć! Zdarzało się czasem, że tam mieszkaliśmy. Końcowy rezultat okazał się świetny, więc był wartej każdej poświęconej mu minuty.
 

Jaki jest Twój ulubiony utwór na krążku?


To się stale zmienia, ale myślę, że "Salvation Slave" jest wyróżniającym się kawałkiem. Pokazuje jak dużą różnorodność kapela jest w stanie osiągnąć. Szczególnie jeśli chodzi o solówkę, która powstała na bazie pierwotnej partii perkusji. Było coś w tym bardzo szczerego więc postanowiliśmy ją zatrzymać.


Odnalazłem sporo różnych inspiracji w waszych premierowych utworach. Jaka jest główna różnica pomiędzy Scorpion Child a innym zespołami? Co sprawia, że jesteście unikatowi?


Myślę, że nasze kawałki przypominają ludziom o czasach świetności muzyki rockowej. Publiczność doświadcza tego, gdy ogląda nas na żywo. Scorpion Child wyróżniają więc kompozycje połączone z energią naszych koncertów. Na tym polega cała magia - pisanie dobrych utworów i oraz energetyczne występy na żywo.


Po wysłuchaniu waszego całego albumu miałem problemy aby napisać zgrabną refleksję podsumowującą waszą muzykę. Czy jest jakiś muzyczny kierunek, w którym chcielibyście podążać?


Nie mamy zamiaru ograniczać się do sztywnych ram obranej stylistyki. Chcemy przekraczać granice na tyle na ile jesteśmy w stanie. Myślę, że im więcej podróżujemy, im więcej gramy koncertów i poznajemy ludzi, tym więcej gromadzimy artystycznych wpływów, które pomagają w uzyskaniu formy i kształtu, tego co tworzymy.


Jakie jest główne przesłanie Scorpion Child?


Myślę, że pisanie ponadczasowych utworów jest naszym celem nadrzędnym.


Jaka jest Twoja opinia na temat kondycji współczesnego rocka?


Nie wydaje mi się, aby moja opinia miała jakiekolwiek znaczenie, ale sądzę, że nadchodzi czas naprawdę dobrych zespołów rockowych. Przeszliśmy przez dosyć czerstwy okres dla tego gatunku, ale myślę, że to się powoli zmienia. Ludzie są ponownie gotowi usłyszeć zajebiste rockowe kapele!


Ok. Muszę zapytać o wasze plany. Co dalej? Światowa trasa koncertowa? Przygotowania do nowego albumu studyjnego?


W listopadzie przyjedziemy z Orchid na kilka tygodni do Europy. Grudzień mamy wolny, ale w 2014 r. znowu skopiemy kilka tyłków!!!


A najlepszy koncert, na którym dotąd zagrałeś?


Trudne pytanie. To pewnie będzie Grand Rapids w Michigan. Sala miała ponad 2500 miejsc i było pełna kiedy weszliśmy na scenę. To była największa widownia przed jaką graliśmy. Nikt nie wiedział kim jesteśmy, ale pod koniec setu wszyscy byli zachwyceni.


Czy jest coś co chciałbyś przekazać czytelnikom Magazynu Gitarzysta?


Dziękuję wam wszystkim za wsparcie dla muzyki rockowej. Trzymajcie się rockowo. Wkrótce Scorpion Child was odwiedzi!


Konrad Sebastian Morawski
Zdjęcia: Nuclear Blast

GALERIA
Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie