Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Entropia

Entropia

W związku ze sporym szumem wywołanym debiutem Entropii i udanym koncertem na Asymmetry nie mogłem przegapić możliwości zrobienia wywiadu z kapelą, która w niezwykły sposób łączy post-metal z blackiem.

Okazja nadarzyła się pod koniec lipca, gdy oleśnicka Entropia wystąpiła przed niemieckim Red Apollo we wrocławskim klubie Obserwatorium. Po świetnym, choć skromnie zaaranżowanym gigu zespół (reprezentowany przez dwóch gitarzystów: Michała Dziedzica - ten także na wokalu - i Michała Dudę) opowiedział co nieco o "Vesper", powstawaniu krążka i jego następcy. A przede wszystkim o sobie.

Jak wrażenia po koncercie?


W miarę spoko, tylko wydawało mi się, że brzmienie było do dupy. I chyba było zbyt głośno.


Ze stoperami było okej.


Ze stoperami było okej, ale ponadto mieliśmy zrobić koncert ze świecami. Miało być dwadzieścia pięć świec i nic poza tym. Na ostatnią chwilę okazało się, że nie możemy ich użyć, a my jeszcze przed samym wyjazdem robiliśmy zakupy i przygotowywaliśmy oprawę. Także trochę słabo. Ale trudno, następnym razem się to zrobi, jak będzie jakiś większy klub.


Utwór, który graliście jako bis, po "Maracie", to było coś nowego?


Tak, to jest nowość, na razie tylko instrumentalnie.


To jest kawałek, który jest kontynuacją tego, co robiliśmy na "Vesper". Zależało nam, by wprowadzić do setlisty jakieś nowości.


A jak wspominacie Wasz występ na Asymmetry?


Catering był dobry.


To była pełna profeska. Powiem ci, że nasza scena była lepsza niż główna.


Lepsze było nagłośnienie.


Lepsze było nagłośnienie, to raz, a dwa - lepsze warunki akustyczne. Bo na głównej wszystko buczało, a u nas pięknie było słychać każdy instrument.


Sala, na której znajdowała się mniejsza scena była zdecydowanie lepiej przystosowana do grania koncertów.


Który koncert - poza Waszym - zrobił na Was duże wrażenie?


Mayhem, Mayhem. Chociaż byli najebani i Attila bodajże zleciał ze sceny, to Mayhem zrobił ten show. I wiesz, ja się czaiłem na nich od trzynastego roku życia.


Ja już widziałem większość tych "firlejowych" kapel, tak więc nic mnie tam nie zaskoczyło. Shining dobrze zagrało, tylko nie podobało mi się, że wokalista nie miał żadnego efektu na wokalu i tak zdzierał gardło.


Macie jakiś band, który chcielibyście supportować? Choćby i na przyszłorocznym Asymmetry?


Ja bym chciał Ulcerate, nie ukrywam.


Jest dużo takich bandów, ale gdyby przeliczyć to na popularność, to nie wiem, czy można by było nazwać to supportem. Na przykład chętnie zagrałbym z Sannhet albo Woe. Jest bardzo dużo dobrych zespołów, tylko one są w totalnej niszy. Jeżeli gramy koncerty, to z takimi zespołami, które nam się podobają. Na przykład zamiast jechać na koncert i płacić za bilet i transport, to jedziemy i gramy sami. I to jest świetne. To są plusy bycia muzykiem.


Czyli koncerty gracie poniekąd sami dla siebie.


Między innymi. Nie dość, że posłuchamy, czego chcemy, to jeszcze gramy z tymi wszystkimi zespołami. Zapraszamy na koncerty z Abraham jesienią w Gdańsku i Warszawie.


A we Wrocławiu?


We Wrocławiu może w październiku zagramy z Juciferem. Ale wszystko jeszcze nieoficjalnie. Nasze plany koncertowe wyjawiamy na bieżąco.


Teraz przejdźmy do Waszego debiutu. Skąd na nim taki sentymentalny nastrój i nazwiska sławnych osób w tytułach utworów? Czyj to pomysł? Czy ta płyta ma koncept? Jeśli tak, to jaki?


Ta płyta nie ma takiego ogólnie rozumianego konceptu. Zawsze mnie pytano, czy to jest koncept album. To nie jest koncept album. Po prostu tytuły powstawały zawsze po napisaniu numerów. I potem się okazało, że każdy tytuł pasował idealnie do muzycznej zawartości. To było intuicyjne. To nie jest tak, że siadłem z kartką i powiedziałem: "to teraz robimy płytę o myślicielach, wielkich spadkobiercach kultury europejskiej, żeby sprawiać wrażenie inteligentniejszych niż w rzeczywistości". Dla osoby X "Gauss" to doskonały soundtrack do nauki do egzaminu na politechnice, a dla osoby Y jest to opowiastka o ponoszeniu odpowiedzialności za swoje wybory. To jest po prostu spójna blackmetalowa płyta.


Skąd jej nazwa?


"Vesper" idealnie pasuje do tego materiału, bo cały jest utrzymany w takim wieczorowym, melancholijnym klimacie. Jako tytuł płyty idealnie pasuje do każdego kawałka.


A okładka? Czyjego jest autorstwa?


Marcin Gadomski, Upgrade Design Studio, Kraków. Polecamy.


Jak nawiązuje do "Vesper" i jej klimatu?


Marcin robił okładkę bardziej na podstawie naszych instrukcji niż słuchania muzyki. Dostał od nas zlecenie, żeby zrobić coś w takim klimacie. Bardzo ładnie mu wyszło. Na tyle nam się spodobało, że zleciliśmy mu także zrobienie koszulki. I tak nam się spodobało, tak nam się spodobało… pokażcie dziary (śmiech). Nie, nie. Tak nam się spodobało, że parę elementów podchwyciliśmy i może wykorzystamy przy późniejszych wydawnictwach.


Lubicie się odnosić do przeszłych epok? Czegoś w nich szukać, inspirować się nimi?


Jeżeli chodzi o kompozycje, to nie ma żadnych elementów nawiązujących do muzyki dawnej.


To muzyka, której nie było, a której chcieliśmy słuchać. I tak ona powstała.


Jak jest całkiem sporo zespołów, które grają w takim nurcie, to ja uważam, że jesteśmy dosyć wyjątkowi - chociażby przez brzmienie. I to nam się podoba.


Mniejsza o wyjątkowość. Załóżmy, że słuchamy jakiegoś bandu. Jest od pierwszej do czwartej minuty zajebiście, a od piątej do dziewiątej nam się nie podoba. My tworzymy takie kawałki, żeby nam się podobały cały czas.


Jak jest jakiś słaby riff…


To go nie ma (śmiech)!


To go nie ma. Staramy się zostawiać tylko te najlepsze, bo jakbyśmy zostawiali wszystko, to te numery miałyby po piętnaście minut.


Michał wspomniał, że uważa Wasz zespół za dość wyjątkowy. Macie potrzebę bycia projektem awangardowym?


Nie, nam nie zależy na tym, żeby być zespołem eksperymentalnym czy awangardowym. Chcemy grać po prostu fajne piosenki (śmiech).


Które Wam się podobają.


Które nam się podobają. Słucham trochę eksperymentalnej muzyki, gdzie na przykład nie ma treści, tylko jest forma. Ale nie chciałbym, żeby mój zespół grał coś takiego. My chcemy grać piosenki, które mają jakąś treść, do których chcesz wracać.


Zaczęliście od klasycznego - o ile ten gatunek można nazwać klasycznym - post-metalu inspirowanego dokonaniami Isis, Neurosis i innych, a potem przerzuciliście się na syntezę tego gatunku z blackiem. Co było momentem przełomowym w Waszej twórczości?


Ja zacząłem słuchać takiej muzyki głównie dzięki Altar of Plagues. Zacząłem ich słuchać, gdy dowiedziałem się, że zagrają na drugiej edycji Asymmetry. Dla mnie to było duże przeżycie, to była nowa forma ekspresji, bo goście grali tak naprawdę post-metalowo, a zrobili z tego black metal. I to mnie po prostu tknęło: nie musimy grać jak tysiące innych kapel, tylko możemy to wszystko pomieszać. Nie koniecznie tak, że zaraz zaczniemy grać black metal, bo w końcu tego jeszcze tak nie czuliśmy.


Powiedzmy też sobie, ile jest black metalu w naszej muzyce. Niewiele, bo black to siarka i szatan, a u nas jest jednak ten turpizm, jest połączone piękno z brzydotą.


Co sądzicie o innych próbach łączenia tych dwóch gatunków? Jako przykład mogę podać nasze rodzime Thaw.


Takie kapele, które nie grają sztampy, czyli tylko black metal i black metal, są teraz najlepsze. To jest właśnie takie nowe pokolenie grania. W sumie takich zespołów też dużo powstaje, ale wybijają się najlepsi.


Ja na przykład lubię tradycyjny black metal i wyjebane mam na to, że sztampowy, ważne, żeby brzmiało jak w latach 90.


No dobra, Deus Mortem jest zajebiste. W ogóle zwróć uwagę, że black metal jest chyba jedynym gatunkiem muzycznym, przy którym określenie "polski" nie brzmi pejoratywnie. Polski stoner? Przecież my, Polacy, nie lubimy sauny.


A co powiecie o kondycji post-metalu?


Wydaje mi się, że post-metal już nie żyje. Nie jestem fanem Neurosis, Isis się skończyło, a Cult of Luna niby wydało teraz fajną płytę i niby mi się podobała, a po dziesięciu odsłuchaniach już mi się znudziła. A jak powstają polskie kapele, które grają post-rocka, to już jest dopiero dramat.


Jak słucham polskich post-rockowych kapel, to brzmią jak kopie innych sprzed paru lat.


My też mamy jeden post-rockowy numer, ale nie było jakiejś spiny, żeby brzmieć jak cokolwiek. Tylko te same riffy, jakie gra Entropia…


Ale na czysto zagrane, w trochę innej aranżacji.


Żeby było urozmaicenie, żeby płyta nie była jednostajna. Musi się coś dziać. Na następnej płycie też będzie się działo.


Myślę, że więcej niż na tej. Zawsze progres.


Na Waszych dwóch EP-kach pojawiały się czyste wokale. Planujecie do nich wrócić?


Może wrócimy, ale to tak dla urozmaicenia.


To swoją drogą, że wrócą te falsety. Planujemy też jakieś dzikie, nieokiełznane skrzeki. Żeby nie było cały czas jednostajnie. Coś w stylu Attili.


Z wokalami na "Vesper" było tak, że śpiewałem takim głosem, który najlepiej mi wychodził. Nie chciałem zrobić czegoś gorszego. Z moim czystym wokalem jest tak, że mogę sobie ładnie w domu zaśpiewać, ale żeby potem to dobrze powtórzyć… Powiedzmy, że trochę umiem śpiewać, ale musiałbym strasznie długo nad tym siedzieć. A nie mam czasu ani ochoty na to, bo uważam, że skoro znalazłem jakieś pole, w którym mogę się wyżyć, to prędzej właśnie w tym się wyżyję. Ewentualnie studyjnie zrobimy jakieś cleany. Poza tym jest dwóch wokalistów. Marek ma trochę inną skalę i też może się pobawić.


Planujecie jakieś inne instrumenty? Może smyczkowe, może dęciaki?


Planujemy, bo tutaj wszyscy są multiinstrumentalistami. Na przykład klawiszowiec jest akordeonistą, perkusista gra na trąbce. Czemu mielibyśmy z tego nie skorzystać.


Planujemy sample, planujemy instrumenty smyczkowe…


Mamy też syntezator - wcześniej mieliśmy analogowe klawisze. Z tym, że to świeża sprawa i jeszcze nie dotarta. Ale myślę, że jak przyjdziesz na następny koncert, to będziesz zdziwiony.


Będziecie się wydawać na winylu?


Na pewno. Ja bardzo chcę się wydać na winylu.


To kwestia pieniędzy i czasu.


Teraz zaczynamy szukać wytwórni. Mamy taką wakacyjną przerwę na pisanie numerów. Planujemy też sobie przedłużyć ten wyjazd z Abrahamem, żeby zagrać gdzieś na północy Polski, gdzie jeszcze nie byliśmy. Mamy akurat dwa koncerty w Warszawie - dwudziestego szóstego września i miesiąc później. Także będziemy w nowych miejscach, staramy się nie wracać ciągle do tych samych. We Wrocławiu też zagramy, bo tu jest jednak trochę ludzi, którzy na nas przychodzą.


Na razie dokładacie do Waszej muzyki


Oczywiście.


Zainwestowaliśmy w nią pieniądze i teraz obracamy nimi. Myślę, że istnieje możliwość wyprowadzenia zespołu na taki poziom, żeby się zwracał i jest to już znaczny sukces.


Bartosz Nysler

GALERIA
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie