Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Steve Vai

Steve Vai

Nie ma chyba gitarzysty - ba, muzyka - który nie słyszałby o Vaiu. Wirtuoz, uznany za jednego z najwybitniejszych gitarzystów, zdobywca nagrody Grammy, absolwent Berklee College of Music, showman, pszczelarz, a prywatnie przesympatyczny człowiek.

Od lat na scenie - wydał kilka solowych płyt, udzielał się w rozmaitych składach od Franka Zappy po Whitesnake. Pasjonat rockowego brzmienia, akrobatycznych technik i zawiłych harmonii. Nietuzinkowy styl, niepowtarzalny sposób wyrazu, swoista hybryda od jazzu, klasyki po rock'n'roll - wypełnia misję, którą można by nazwać "gitara dla wszystkich i wszędzie". Czy tak jest? Czy tylko gitara?

Na 12 czerwca zaplanowany jest twój koncert we Wrocławiu (wywiad przeprowadzany był wcześniej - przyp. red.). Ma być to wydarzenie nietypowe, przyjeżdżasz z całą orkiestrą symfoniczną (Evolution Tempo Orchestra). Wiemy, że brałeś już udział w podobnych projektach. Powiedz coś więcej na ten temat - skąd pomysł…?


Tak naprawdę to wszystko zaczęło się kiedy byłem młody. Od zawsze lubiłem komponować i aranżować muzykę. Kształciłem się pod tym kątem od najmłodszych lat, to była moja pierwsza pasja. Skąd pomysł na Steve Vai & Evolution Tempo Orchestra, hmmm…? Wiesz, w tym biznesie wszystko musi być w ciągłym ruchu, ciągle trzeba się rozwijać i zaskakiwać słuchacza nowymi pomysłami. Faktem jest, że zaaranżowanie własnej muzyki na całą orkiestrę nie jest sprawą łatwą, ale tak jak wspomniałeś, miałem już jako takie doświadczenie. Mniej więcej w roku 2004 mój przyjaciel w Holandii miał okazję przygotować wielki symfoniczny koncert z moim udziałem; sponsorem był rząd holenderski. Wielkie przedsięwzięcie, które nazwano "Sound Theories", kilka koncertów, które wykonaliśmy wraz z Metropole Orchestra. Całą muzykę napisałem i zaaranżowałem sam. Później wydałem płytę, "Sound Theories Vol. I & II" (2007). Mniej więcej od tamtego czasu rozmaite orkiestry z całego świata zaczęły się interesować tym projektem. Dostawałem liczne propozycje wspólnych występów, ponieważ, jak mi mówiono, muzyka była dość nietypowa, a mimo to bardzo interesująca do grania z orkiestrą - połączenie elektrycznej gitary, rockowego zespołu z klasycznie brzmiącymi instrumentami. Evolution Tempo Orchestra to pomysł mojego przyjaciela, z którym współpracuje mi się znakomicie. Zagraliśmy już kilka występów, kilka przypada również na ten rok.


Słuchając i porównując na Youtube kilka nagrań Metropole Orchestra i Evolution Tempo Orchestra słychać różnicę. Inne aranże, barwy i interpretacja nawet tych samych utworów. Nad wszystkim czuwasz sam?


Dokładnie tak jest, w większości na pewno, bardzo to lubię. Oczywiście są rzeczy, których przy moim natłoku innych spraw i koncertów nie jestem w stanie ogarnąć, wtedy zlecam to komuś innemu. Tak było w przypadku utworu "Whispering a Prayer", który przygotował mój przyjaciel. To prosty numer, ale nie miałem czasu zająć się orkiestracją, było kilka innych, zdecydowanie ciekawszych i wymagających kompozycji, nad którymi pracowałem w tamtym momencie. Na przykład cała suita "Fire Garden", czy "Velorum", to naprawdę ambitne kawałki.


Czy razem z tobą grają w orkiestrze inni muzycy z Twojego oryginalnego składu?


Wszyscy wiecie, że lubię eksperymentować i zapraszać nowych muzyków do zespołu. Z wieloma z nich współpracuję od lat, inni się zmieniają. Zależy to nie tylko od moich wizji, również od dostępności danego muzyka; wielu z nich udziela się też w innych projektach. W przypadku Steve Vai & Evolution Tempo Orchestra jestem tylko ja, reszta składu to muzycy z orkiestry. Możecie mi uwierzyć, że są naprawdę świetni. Perkusista z basistą tworzą solidny ciężki, rockowy duet, a gitarzysta elektryczny doskonale uzupełnia moje partie.


Rozumiem, że cały skład orkiestry podróżuje na trasie razem z tobą?


Tak, dokładnie. Nie jestem pewien, ale to około dziewięciu koncertów po całej Europie. Nie wiem jak to się wszystko odbywa, kto to przygotował, ale wszyscy jeździmy razem. Hotele, posiłki, dojazdy, cały ten sprzęt. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik i gra jak w zegarku. Kawał solidnej roboty i jak na razie wszyscy są zadowoleni.


Tyle osób, trasa koncertowa… musicie mieć niezłe party po każdym koncercie?


(śmiech)... no jasne! Nie wiem wszystkiego, ale oczywiście jesteś zaproszony!


Wprowadziłeś jakieś zmiany w sprzęcie, którego używasz podczas występów z orkiestrą? Nowe efekty, inne brzmienia?


Generalnie bez zmian. Oczywiście musiałem nieco popracować nad barwą, modyfikując ją pod zespół składający się z tylu muzyków. Chciałem zachować rockowy pazur, ale jednak drobne korekty były potrzebne; dynamika, pogłosy - to wszystko "gra" nieco inaczej w tak dużym składzie. Natomiast sprzęt, którego używam od lat jest bardzo uniwersalny i doskonale sprawdził się w tych warunkach. Wzmacniacze Carvin Legacy, sygnowane moim nazwiskiem gitary Ibanez, procesor efektów Fractal Axe FX, wszystko po staremu.


Zdziwiłem się, że nie brałeś udziału w tegorocznych targach Musikmesse we Frankfurcie.  Żadnych nowych zabawek?


Nie, nie przepadam za takimi imprezami. Oczywiście bywam na targach NAMM w Los Angeles, promując zazwyczaj albo nową wersję mojego wzmacniacza Carvin Legacy albo prezentując kolejną odsłonę mojej sygnatury gitary Ibanez JEM, zarówno wersji sześcio jak i siedmiostrunowej; która tak naprawdę różni się nieco kolorem, innymi niuansami. Wiem, że jest tam wiele nowych ciekawych "gratów", które bym chętnie poznał i przetestował, pogadał z ludźmi, którzy nad tym wszystkim pracują, poradził się jakichś nowych rozwiązań. Niestety dla mnie jest to zawsze trudne. Na każdym rogu stoją fani, zatrzymują się, chcą zdjęcie, autograf, pogadać. To miłe, oczywiście zawsze się godzę, nie chcę odmawiać żeby nikt sobie nic złego nie pomyślał, ale kiedy jest ich aż tylu… rozumiesz, to trudne do pogodzenia. Od tego są koncerty.


Mówiłeś o ciągłym ruchu w muzycznym interesie, zatem jakie plany na przyszłość? Może płyta w duecie z Beyonce, coś dla fanów nieco bardziej popowych klimatów, a może jakiś nowy zespół, na wzór Chickenfoot, w którym udzielał się Joe Satriani?


Haha, ciekawe pomysły… niestety najbliższy rok mam mocno napięty i tak naprawdę nie wybiegałem myślami aż tak daleko. Na razie koncentruję się na projekcie i koncertach z Evolution Tempo Orchestra. Zaraz potem ruszam w trasę z moim zespołem, promując nową płytę. Jedziemy do Australii, Nowej Zelandii, będzie również Indonezja, Tajlandia, Laos, Kambodża i Wietnam, co w przypadku tych trzech ostatnich krajów jest dość nietypowe - tam, jak mi powiedziano, nie koncertuje zbyt wiele rockowych zespołów. Później jedziemy do Chin, Korei, Japonii, z powrotem do Europy na pięć tygodni, dalej Ameryka Południowa, Meksyk i USA przez sześć tygodni. Będę w domu parę dni przed świętami Bożego Narodzenia. Po świętach dalej koncerty… Afryka, Dubaj, Izrael, prawdopodobnie Rosja. Także jak widzisz, mam dużo pracy. Owszem, zawsze szukam jakichś nowych pomysłów… po trasie promującej moją nową płytę, czyli w połowie przyszłego roku będę miał chwilę czasu. Możliwe, że wydamy płytę, może DVD z koncertów z Evolution Tempo Orchestra. Mamy już nagrane trochę materiału, brzmi to zaskakująco dobrze; zobaczymy. Aha, mam też jeszcze jedną niespodziankę, ale to na razie musi pozostać tajemnicą.


O, to musi być naprawdę coś wyjątkowego!


Dla mnie tak - zaskoczę Was.


Zmienisz Ibaneza na Fendera?!


(śmiech)... nic nie powiem, to tajemnica. Lubię gitary Fender, ale Ibanez jest dla mnie idealny. Nic nie powiem… możecie sobie dalej zgadywać (śmiech).


Tak jak mówisz, pracy masz bardzo dużo, ciągłe rozjazdy. Fizycznie dajesz radę?


Dzięki, że pytasz! Ze zdrowiem jak na razie OK. Pilnuję się i dbam o siebie. Staram się regularnie ćwiczyć, co oczywiście przy tym trybie życia nie jest łatwe, ale dwa, trzy razy w tygodniu idę na siłownię.


A psychicznie dajesz radę? Ile można słuchać gitarowej muzyki?


Faktycznie tu bywa różnie, ale na razie jeszcze nie zwariowałem (śmiech). Oczywiście lubię gitarę, lubię jej brzmienie, wygląd - to taki sexy instrument. Dostaję dużo nagrań od innych gitarzystów, fanów, profesjonalnych muzyków. Nie ma znaczenia jak i co grają, sam fakt tego, że grają na gitarze dobrze mnie nastraja. Idąc z żoną na przyjęcie weselne, obserwuję jak gra gitarzysta. Przyznaję, zakrawa to na lekkie zboczenie (śmiech). Prawda jest chyba jednak taka, że nie jestem specjalnie fanem gitarowego grania. Przesłucham gitarową płytę tylko wtedy kiedy nagrał ją mój przyjaciel. Dobra, OK - lubię też nagrywać gitarowe płyty i myślę że wychodzi mi to całkiem nieźle (śmiech). Zdecydowanie bardziej jednak lubię posłuchać artystów takich jak Tom Waits; nigdzie się bez jego dyskografii nie ruszam. Tak naprawdę gitara jest dla mnie jedynie narzędziem dla muzycznego wyrażania samego siebie. Kocham ją… nie wiem, chyba za wygląd, brzmienie… ciężko to wytłumaczyć. To co mnie w muzyce inspiruje, pochłania, interesuje to nie tylko to co się "dzieje" z gitarą, jeśli wiesz co mam na myśli… to przede wszystkim emocje.


Czyli nie masz swoich ulubionych gitarzystów młodego pokolenia?


No właśnie nie za bardzo się orientuję… kogo tam teraz uważa się za gitarowego guru?


Sam nie wiem… Joe Bonamassa jest popularny, ale on gra też dużo "piosenek".


A tak, Joe! Świetny gość, znamy się bardzo dobrze. Obserwuję go od lat i widzę jak sumiennie pracuje nad sobą, swoim stylem, brzmieniem. Bardzo ciekawie połączył klasyczne bluesowe granie z rockowym pazurem. To jak śpiewa, różnorodność materiału jaki nagrywa… tak myślę, że będzie na topie jeszcze przez długie lata. Na pewno można go też nazwać gitarowym guru.


OK, Steve, dzięki za wywiad, wracaj do pracy. Czekamy na ciebie 12. czerwca we Wrocławiu.


Dzięki również - widzimy się we Wrocławiu, zapraszam wszystkich moich fanów, pasjonatów gitary, muzyków. Zawsze staram się grać w Polsce, jeśli tylko jest taka okazja. Będzie to inny koncert od wszystkich tych, które zagrałem do tej pory w Waszym kraju. Będę miał wciśniętą w tylną kieszeń spodni partyturę, rozpisaną na sześćdziesiąt pięć instrumentów (śmiech). Znakomita muzyczna uczta!


SPRZĘTOLOGIA
• Gitary: Ibanez JEM7V (Evo), Ibanez JEM7V (Flo III), Ibanez JEM77, Ibanez JEM70V, Ibanez UV (przypalany multicolor), Ibanez Custom Experience Hendrix (ręcznie pomalowana przez Vaia), Ibanez EP5BP, Ibanez EP10BP (notabene Steve Vai posiada w swej kolekcji ponad 260 gitar i niezliczoną ilość innych instrumentów)
• Wzmacniacze: Carvin Legacy 3 VL300, Carvin Legacy, Carvin TS100, kolumny Carvin Legacy 4x12 z głośnikami Celestion Vintage 30
• Efekty: Ibanez Jemini, Morley Bad Horsie Wah, Dunlop Cry Baby Wah, Morley Little Alligator, DigiTech Whammy, TC Electronic G-System, Fractal Axe-Fx II (wyłącznie efekty), Fractal Audio MFC-101 MIDI Controller
• Struny: Ernie Ball Cobalt 9-42 (10-46 do gitar przestrojonych w dół)
• Kostki: Ibanez 1000SV (1mm, sygnowane)

Maciek Papalski

GALERIA
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie