Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Megadeth (dysekcja utworów z "Super Collider")

Megadeth (dysekcja utworów z "Super Collider")

Klasyczny rock, bluegrass i stare dobre riffy Megadeth - wspólnie z Davem Mustainem i Chrisem Broderickiem zagłębiamy się w ich nowy album.

1 Kingmaker

Solówki w tym numerze są w części komponowane i w części improwizowane. Przygotowałem pomysły, które chcę wykorzystać, ale kiedy zaczęliśmy je sprawdzać okazało się, że nie brzmią tak dobrze jak myślałem, nie miksują się z całością. W końcu ułożyłem nowe partie, które zastąpiły niepasujące nam elementy z wcześniejszych solówek.


Przekazywanie sobie z Chrisem co jakiś czas pałeczki było ekscytującym doświadczeniem, ponieważ nigdy tak naprawdę nie wiesz w którą stronę to wszystko pójdzie. Czy chcę zrobić coś wolnego i melodycznego? Czy oddać mu pole, by pojawiło się oszałamiające, oburęczne, skomplikowane solo z granymi sweepem arpeggiami? Czy może po prostu zagra on początek z Purple Haze?! (śmiech)


Pierwsze, krótkie solo na początku było ułożone i wprowadzało specyficzny, fajny klimat, a w drugiej, głównej sekcji, której pierwszą część zagrałem ja a drugą Dave, solówka składała się mniej więcej w połowie z improwizacji. Pierwsze dwie frazy były improwizowane, a ostatnie dwie napisałem wcześniej.


2 Super Collider

Ten utwór ma zdecydowanie klasyczny, rockowy charakter i nie mam pojęcia skąd Dave go wyciągnął, ale obstawiałbym, że wzorował się tu na AC/DC.


Sporo inspirowałem się Motown. Jest tu mnóstwo elementów soulu i funku, które wykorzystuję w partiach rytmicznych. Bardzo podoba mi się urywane, niemal nierówne umiejscowienie nut zestawione z taką uliczną muzą - czasami poza beatem, czasem trochę wyprzedzone i tego typu frazowanie rytmiczne. W Megadeth nazywamy to 'opóźnieniem Mustainea', to taki nasz zespołowy żart - po prostu granie trochę z tyłu daje efekt jeszcze cięższego brzmienia.


W Super Collider z całą pewnością jest sporo rzeczy w stylu wspomnianego Motown, w sekcji wah słychać niewielkie akcentowanie na każdej ćwierćnucie, szesnastkowe, rytmiczne kostkowanie i otwieranie pedału wah na mocniejszych częściach beatu.


3 Burn!

Burn! to numer, który na początku zatytułowałem - mam takie zwariowane robocze tytuły - The Gugg-gunk Song, ponieważ ma takie brzmienie w stylu 'ggug-gunk, ggug-gunk, ggug-gunk'. Ale to taki typowy dla mnie riff, natarczywy i energetyczny. Szczerze mówiąc musiałem posłuchać kilku poprzednich albumów szybko przewijając każdy numer żeby upewnić się, że nie użyłem już takiego riffu gdzieś wcześniej.


Burn był może czwartym lub piątym napisanym numerem i ma takie klasyczne brzmienie oparte na pentatonice z dodaną obniżoną, bluesową kwintą. Przypomina mi się tu solo na wstępie. Dave chciał zagrać je już od pierwszych taktów, więc kilka razy zmienialiśmy całość, by dostosować klimat do jego koncepcji brzmieniowej i inspiracji muzycznych.


4 Built For War

Numer jest owocem współpracy pomiędzy Shawnem (Drover, perkusista), Davem i mną, w zasadzie głównie jest to ich dzieło, ja przyłożyłem się do jednego z otwierających riffów. To naprawdę fajne doświadczenie widzieć Shawna i Dave'a pracujących razem nad konstrukcją utworu. Tym razem mieliśmy też na to więcej czasu, co nie zdarzało się przy nagrywaniu poprzednich płyt. To jeden z tych numerów, które potrzebują trochę czasu do oszlifowania, gdzie na miejscu można popracować nad melodią i innymi, ciekawszymi pomysłami.


Chris nagrał tu solówki i słuchając go z całą pewnością można powiedzieć, że naprawdę wie co pasuje do danego utworu. W końcu czy na gitarze gra się po to, żeby zrobić wrażenie na innych? Wiesz, bez obrazy, po pierwsze ulatuje wtedy gdzieś to piękno samej gry na instrumencie, a po drugie traci się kontakt ze słuchaczami, ponieważ uważam, że są oni po to, by być świadkami powstawania muzyki. Jeśli próbujesz tylko sztuczek w stylu żonglowania piłą łańcuchową najczęściej kończysz na pewnego rodzaju... onaniźmie. Dobry utwór jest dobry, ponieważ często wyrzucono z niego pewne rzeczy - słuchasz później czegoś i myślisz, "Stary, to brzmi beznadziejnie. To głupi pomysł."


5 Off The Edge

Lubię go, ponieważ jest taki melancholijny. To jeden z utworów, które napisane były później w całym procesie, ale bardzo podoba mi się jego klimat i oryginalny, wyróżniający charakter.


Zawsze dosyć oszczędnie używałem efektów - żeby posłużyć się metaforą, zbyt dużo soli zepsuje każdą zupę, prawda? Jeśli masz utwór z bardzo fajną częścią, która dla wyróżnienia jej potrzebuje tylko lekkiego doprawienia, nie ma chyba żadnego problemu, żeby tej przyprawy użyć. Z drugiej strony, jeśli w numerze coś brzmi kiepsko, a ty myślisz że przykryjesz to efektami i załatwisz problem, cóż... Nie da rady, z gówna bata nie ukręcisz.


6 Dance In The Rain

Dance In The Rain ma moim zdaniem bardzo fajny początek. To narastające wejście nie było moim pomysłem, ale wszyscy czuliśmy podobny klimat. Phaser, którego użyłem na samym początku dodał bardzo ciekawego zabarwienia. Był to Jim Dunlop MXR Phase 90, w innych numerach korzystałem też z flangera. To Święta Trójca - chorus, flanger i delay - no i phaser z niewielkim dodatkiem pogłosu. Musisz mieć jakiś pogłos. W moim przypadku większość z tego biorę z pedału Zooma. Aktualnie używam jeszcze dodatkowej kostki flangera.


7 The Beginning Of Sorrow

Moje solówki były improwizowane. Zagrałem swoją partię, posłuchałem jej, zamknąłem oczy i zagrałem jeszcze raz, później znowu posłuchałem całości żeby zobaczyć, gdzie na gryfie najlepiej zabrzmią te frazy, które mam zamiar zagrać. Wielu gitarzystów gra bardzo finezyjnie i brzmi pięknie - i wszystko jest ok - ale ja nie mam delikatnej ręki, więc uważam, że gitarzysta powinien się mocno napracować. Goście jak Jeff Beck wkładają w grę sporo wysiłku, i takie jest też moje podejście.


Zdecydowanie myślę w kategoriach tonalności, ale jedną z rzeczy które naprawdę lubię jest granie do zmian harmonicznych, więc zamiast skupiać się głównie na rytmicznym aspekcie lubię wejść nieco głębiej. Jeśli stosujesz ciągle te same środki twoje granie zaczyna brzmieć nieciekawie. Dla mnie tonalność to podstawowe emocje i ważne jest to jak wykorzystujemy je poruszając się w tej przestrzeni dźwiękowej.


8 The Blackest Crow

Mój ulubiony gitarzysta bluesowy nie jest zaskoczeniem: Steve Ray Vaughan, zawsze był jednym z moich idoli. Z bardziej współczesnych bluesmanów wymieniłbym Joe Bonamassę, chociaż akurat nie słyszę jego wpływu w The Blackest Crow, który ma więcej bluegrassowych czy wczesnobluesowych inspiracji - bardziej w stylu Roberta Craya itp.


To bardzo osobisty utwór. U mojej teściowej zdiagnozowano chorobę Alzheimera, i nie jest łatwo, kiedy dotyka to twojej rodziny. Obserwowanie jej odchodzenia z tego świata to jak oglądanie topiącej się rzeźby woskowej. Ta kobieta była obecna w moim życiu przez ponad 20 lat i stała się moją drugą matką, tak jak większość dobrych teściowych. Kiedy to się stało byłem bardzo zdenerwowany, więc napisałem słowa do The Blackest Crow.


9 Forget To Remember

To rodzaj pokazania, w jaki sposób mówię o dzisiejszym świecie, czuję, że dużo lepiej jest być częścią rozwiązania niż częścią problemu. Również przez mówienie właściwych, niepopularnych rzeczy, jak w utworze tytułowym, czy opowiadając historię gościa w Forget To Remember, który chce żyć w świecie, w którym ludzie znowu będą wiedzieć kim są. Jedną rzeczą jest obserwowanie przez człowieka dotkniętego chorobą zmian zachodzących w jego ciele, a czymś innym widok kogoś patrzącego na ciebie i pytającego "Kim jesteś?"


10 Don't Turn Your Back


W tym numerze wykorzystałem pedał wah... i trochę delaya w kilku miejscach. To jeden z pierwszych utworów, które nagraliśmy. Chris: Włożyliśmy tu mnóstwo pracy, ale zawsze był to mój ulubiony aspekt bycia muzykiem: komponowanie i tworzenie nowych riffów.


11 Cold Sweat [cover Thin Lizzy]

Zawsze byłem fanem Johna Sykesa (Thin Lizzy). Bardzo dobrze się bawiłem nagrywając wstęp do solówki, z tymi wszystkimi zagrywkami pull-off i legatem na dwóch pierwszych strunach.


To było ogromne wyzwanie. Musze wam powiedzieć, że ci goście to piekielnie dobrzy gitarzyści. Uzyskanie tej surowości Phila Lynotta nie należało do najłatwiejszych zadań. Próbowaliśmy trochę to wszystko przyprawić. Dodaliśmy monotonną, rytmiczną część pod sam koniec, która nieco zwiększa jeszcze napięcie.

GALERIA
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
Sounds From the Heart of Gothenburg In Flames

Dobór utworów pożegnalnego DVD In Flames z Danielem Svenssonem za zestawem perkusyjnym jest mocno dyskusyjny.

Gramy dalej

7 /10
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Zobacz wszystkie