Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Ryan Peake i Mike Kroeger (Nickelback)

Ryan Peake i Mike Kroeger (Nickelback)

Zespół Nickelback nigdy nie należał do najbardziej szanowanych formacji w świecie muzyki rockowej. Poziom niechęci niektórych środowisk do ich muzyki może się równać jedynie z niesamowitą popularnością jaką konsekwentnie utrzymują od czasu płyty "Silver Side Up" i hitu "How You Remind Me". Lada moment panowie ruszają na trasę, która po raz pierwszy w historii zahaczy również o nasz kraj. O tym i innych frapujących nas kwestiach rozmawiałem z giatrzystą Nickelback Ryanem Peakem oraz basistą Mikem Kroegerem.

Tej jesieni ruszacie na trasę The Hits Tour. Czy możecie już oficjalnie potwierdzić, że będzie temu wydarzeniu towarzyszyć wydanie płyty z waszymi największymi hitami? (śmiech)


Tak, rzeczywiście są takie plany (śmiech).


Prawda jest taka, że mamy to zapisane w kontrakcie z naszą obecną wytwórnią i poniekąd jesteśmy zobligowani, żeby nie powiedzieć przymuszani, do wydania tej płyty. Nadal prowadzimy rozmowy w tej sprawie i tak na dobrą sprawę sami do końca nie wiemy czy ostatecznie będzie to nasz "The Best" czy zupełnie nowy materiał. Póki co jednak wszystko wskazuje na tę pierwszą opcję i tego się trzymamy.


Czy nosicie się zatem z zamiarem zmiany wytwórni?


Nie do końca możemy o tym mówić (śmiech), ale nie wykluczamy takiej możliwości. Trochę za wcześnie na tak daleko idące deklaracje. Na pewno będziemy chcieli renegocjować nasz obecny kontrakt i zobaczymy co z tego wyjdzie.


Wspomniałeś o nowym materiale. Czyżbyście mieli już coś na kolejny krążek?


W tej chwili mamy gotowe trzy utwory. Dobra wiadomość dla fanów jest taka, że nawet jeśli nie pojawią się one na nowym wydawnictwie to na pewno trafią na "The Besta". Chad jest świeżo po ślubie z Avril i jest to dla niego bardzo dobry okres do pisania nowych piosenek.


Avril jest tylko jego inspiracją, czy również pomocą dydaktyczną?


Z tego co wiem, wiele rzeczy piszą razem, więc wychodzi trochę poza ramy inspiracji (śmiech).


Wracając na chwilę do waszej trasy koncertowej: czy ciężko będzie wam wybrać utwory z tak bogatej kolekcji przebojów?


Zależy jak na to spojrzeć. Z jednej strony rzeczywiście się trochę tego nazbierało przez siedem płyt, ale ponieważ nie jest to nasze pierwsze rodeo, dobrze wiemy jakie kawałki ludziom podobają się najbardziej. Będziemy się starać wycisnąć z tego materiału absolutne maksimum i dać wszystkim poczucie dobrze wydanych pieniędzy.


Który utwór Nickelback lubicie grać najbardziej?


Ciężkie pytanie, bo nie ma raczej takiego, którego byśmy nie lubili (śmiech). Jeśli jednak miałbym któryś wskazać to sądzę, i tu Ryan się chyba ze mną zgodzi, że będzie to utwór "Photograph".


Zgadzam się ze swoim przedmówcą (śmiech). Rzeczywiście jest to jeden z tych utworów, które mają dla nas szczególne znacznie. Opowiada on o początkach naszej przyjaźni, czasach szkolnych i jest wprost najeżony elementami autobiograficznymi. Pamiętam, że kiedy kręciliśmy do niego teledysk, udaliśmy się w nasze rodzinne strony. Byliśmy nawet w szkole do której kiedyś chodziliśmy (śmiech). To bardzo ważny utwór w naszej dyskografii.


Co było najpierw: pomysł na trasę czy plany wydania płyty z kolekcją hitów?


Kiedy wiedzieliśmy już, że czeka nas wydanie tej płyty, ktoś wpadł na pomysł, że można by z tego zrobić całą trasę koncertową i tak to się zaczęło. Ostatnio zaliczyliśmy dość długą przerwę, a w obliczu braku nowego materiału opcja ta wydała się nam nad wyraz kusząca.


Jedyny problem jaki w związku z tym mamy, to ciągłe pytania od dziennikarzy o plany zakończenia działalności (śmiech). Uprzedzając twoje ewentualne wątpliwości: nie, nie zamierzamy zamykać fabryki (śmiech).


Wiem już zatem o tym, czego będziemy mogli posłuchać, ale co z obrazem? Planujecie zarejestrować któryś z koncertów na DVD/Blu-ray?


Na to się zanosi. Najpewniej na którymś z koncertów w Europie zaprosimy ekipę filmową i nagramy cały show. Będzie z tego fajna pamiątka dla fanów.


W ramach trasy The Hits - 2 listopada zawitacie również do Polski. Byliście już kiedyś w naszym kraju?


Przyznam szczerze, że nie, ale słyszałem już wiele dobrego o waszej publiczności. Jestem przekonany, że nasi fani z Polski zgotują nam ciepłe powitanie, a my zrobimy wszystko, żeby im się za to odwdzięczyć.


Może w takim razie zarejestrujecie koncert u nas? (śmiech)


Czemu nie?! Całkiem serio tego nie wykluczamy, ale na tym etapie jeszcze za wcześnie aby podejmować ostateczne decyzje. Spodziewajcie się wszystkiego (śmiech).


Zanim jednak ruszycie na trasę, czeka was supportowanie Bon Jovi we wrześniu na ich trasie. Nie czujecie się trochę dziwnie w tej roli na tym etapie waszej kariery?


Rzeczywiście może to wyglądać trochę dziwnie, ale osobiście nie mamy z tym najmniejszego problemu. Trzeba się tylko trochę przestawić i uświadomić, że nie jest się tego dnia gwiazdą wieczoru (śmiech). Z Bon Jovi znamy się całkiem dobrze, więc jestem przekonany, że wszyscy będziemy się dobrze bawić. Poza tym każdy kiedyś zaczynał od supportowania kogoś większego od siebie. My chyba nigdy nie będziemy więksi od Jona i jego zespołu, więc wszystko zdaje się być na swoim miejscu (śmiech).


Wasz kolejny studyjny album będzie ósmym w waszej dyskografii. Trudno jest wam zachować świeżość po tylu latach aktywności wydawniczej?


Z każdym kolejnym albumem podnosimy sobie poprzeczkę, więc siłą rzeczy musimy się czasami nagłowić, żeby nie nagrywać w kółko tego samego. Ponieważ nie zmieniamy swojego wizerunku i stylu gry co płytę, czasami takie sytuacje się zdarzają. Wtedy po prostu cofamy się o kilka kroków i staramy się coś zrobić inaczej.


Może zatem zmiana gatunku wyszłaby wam na dobre?


Nie wydaje mi się, aby to było dla nas najlepsze rozwiązanie. Wszyscy wiemy jak działa rynek muzyczny - gdybyśmy zaczęli nagle grać muzykę metalową, raczej nie puszczano by naszych utworów w tylu stacjach radiowych co teraz. Podejrzewam również, że drastyczna zmiana stylu nie spodobałaby się naszym fanom. Poza tym, prawdę mówiąc lubimy to co robimy i nawet jeśli się to komuś nie podoba, to jest to wyłącznie jego opinia.


Czy były jakieś momenty w waszej karierze, które zapadły wam bardziej w pamięć niż inne?


Dla mnie na pewno były to chwile, kiedy mogliśmy spotkać lub nawet zagrać z ludźmi, których podziwialiśmy za młodu. Czasami takie spotkania mogą być niebezpieczne, gdyż twój wyidealizowany obraz napotyka na ścianę w postaci ludzkiego charakteru. W większości jednak przypadków były to zawsze szalenie miłe chwile.


Zgodziłbym się tutaj z Ryanem. Takie chwile zawsze zapadają w pamięć. Sam nigdy nie zapomnę jak poznałem Bootsy Collinsa. Ten koleś to absolutna gwiazda i jeden z prekursorów funku, którego zawsze czciłem. Możesz sobie zatem wyobrazić jak się zdziwiłem, kiedy przy okazji jednego z naszych koncertów to właśnie on podał mi gitarę na scenie. Po prostu mnie zamurowało (śmiech). Kiedy potem rozmawialiśmy okazało się, że nie tylko jest fanem Nickelback, ale również bardzo ciepłym i pogodnym człowiekem. To było fantastyczne doświadczenie.


Funk nie jest jakoś szczególnie blisko brzmienia Nickelback. Co jeszcze znalazłbym na waszych iPodach?


U mnie na pewno znajdziesz sporo muzyki country. Mój ojciec grał w takim zespole przez niemal 20 lat, więc w zasadzie wychowywałem się przy tych dźwiękach.


U mnie z kolei jest niemal cała dyskografia Meshuggah, co może być dla niektórych sporym zaskoczeniem. Poznaliśmy się z tymi szalonymi Szwedami kiedyś na trasie po Europie. Co ciekawe to bardzo serdeczni goście, którzy przy okazji robią kawał dobrej muzyki.

rozmawiał Marcin Kubicki

NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Zobacz wszystkie