Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Kristoffer Rygg (Ulver)

Kristoffer Rygg (Ulver)

Każdy kolejny album Ulver jest inny, co świadczy o wszechstronności formacji. Po nostalgicznej podróży po psychodelicznych ścieżkach nasuwało się pytanie, w którą stronę podążą. Tym razem również zaskoczyli, nagrywając krążek z minimalistycznym, ambientowym brzmieniem przy udziale orkiestry kameralnej.

W związku z premierą "Messe I.X-VI.X" spytaliśmy lidera Ulver, Kristoffera Rygga o black metalową przeszłość zespołu, pracę nad najnowszą płytą oraz przebieg sesji nagraniowej.

Czy trudno było Ci zrezygnować z metalowego brzmienia?


Myślałem, że na wstępie zapytasz, dlaczego nie ma gitar na nowym albumie (śmiech).


Do gitar również przejdziemy (śmiech).


Wracając do tematu... Gdy grałem black metal, byłem młody, to było dawno. Do zmiany brzmienia Ulver nie doszło ot tak, momentalnie. To był naturalny proces, a zanim "zrzuciłem skórę" z poprzedniego wcielenia, musiało minąć trochę czasu.


Brakuje Ci metalu w sensie grania koncertów?


Nie. Satysfakcjonuje mnie to, co obecnie gramy. Gdybym odczuwał taką potrzebę, po prostu bym grał metal. Na dzień dzisiejszy wystarczy mi oglądanie innych zespołów na scenie, które radzą sobie lepiej z black metalem, niż my wcześniej. Bez metalowego oblicza Ulver, świat jest lepszy (śmiech).


Czy Daniel O'Sullivan mimo, że nie nagrywał partii gitarowych na "Messe I.X-VI.X", miał wkład w pracę nad nowym albumem?


Akurat na tym krążku nie do końca. Daniel jest bardzo utalentowanym i wszechstronnym muzykiem. Potrafi grać nie tylko na gitarze. Świetnie odnajduje się w instrumentach klawiszowych, basie. Bardzo dobrze dogadujemy się zarówno prywatnie, jak i podczas pracy w studio. Przy okazji nagrań do poprzedniej płyty mógł zrealizować znacznie więcej swoich pomysłów, niż obecnie.


Słuchając "Messe I.X-VI.X" dochodzę do wniosku, że krążek ten odkrywa kolejne Wasze oblicze. Co skłania Was do podróżowania między stylami muzycznymi?


Właściwie trudno mi odpowiedzieć. Zapewne wynika to z naszych rozległych gustów muzycznych. Bardzo lubię kontrast w sztuce, w muzyce również. Połączenie dwóch skrajności, chociażby takich jak umiar i rozpusta pozwala choć w pewnym stopniu znaleźć złoty środek. Sądzę, że kontrasty wzajemnie się uzupełniają.


Dlaczego zdecydowaliście się nagrać płytę z materiałem, który wcześniej został zaprezentowany na koncercie?


Zanim wystąpiliśmy z materiałem, który w przyszłości miał znaleźć się na "Messe...", mieliśmy okazję nagrać próby przed koncertem. Właściwie nie myśleliśmy o nagraniu albumu, bowiem byłoby to kosztowne, m.in. ze względów logistycznych. Dostaliśmy propozycję od domu kultury w Tromsø. Skorzystaliśmy z ich oferty, i tak zarejestrowaliśmy materiał, który prawdopodobnie nigdy (poza koncertem) nie ujrzałby światła dziennego.


Czy mógłbyś zdradzić kulisy powstawania "Messe I.X-VI.X"?


Jak wcześniej wspomniałem, płyta powstała na zlecenie domu kultury w Tromsø. Sesje nagraniowe trwały przez zimę i wiosnę, ok. sześciu miesięcy. Materiał został napisany dla 21- osobowej Tromsø Chamber Orchestra. Zanim wybraliśmy ostateczną wersję, nagraliśmy set trzy razy. Zależało mi na wiernym odtworzeniu brzmienia koncertu. Oczywiście nie obyło się bez małych problemów.


Wróćmy na chwilę do poprzedniego albumu Ulver ("Childhood's End"). Co Was skłoniło do nagrania coverów z lat '60?


Wybrałem takie utwory, ponieważ lubię wracać do tych czasów. Uwielbiam psychodeliczne brzmienie. Od lat kolekcjonuję płyty z taką muzyką. Przesłuchując kolekcję, miałem okazję znaleźć perełki, które postanowiłem nagrać, interpretując je po swojemu. Proces rejestracji "Childhood's End" trwał dość długo, bowiem pierwsze sesje zaczęły się w 2008 roku, a album ukazał się cztery lata później.


Dlaczego zdecydowałeś się na covery utworów mniej popularnych?


Dlatego, że po prostu lubię te utwory. Nie sugerowałem się tym, czy są znane, czy nie. Nie musiały być to hity.


Czy mógłbyś przekazać parę słów czytelnikom magazynu "Gitarzysta" i polskim fanom Ulver?


Z racji tego, że jest to pismo dla gitarzystów, mam nadzieję, że wybaczycie nam, że nie nagraliśmy gitarowej płyty (śmiech). Doceniam Wasze wsparcie na naszych koncertach. Do zobaczenia w przyszłym roku.


Rozmawiał: Wojciech Margula
zdjęcia: materiały wytwórni

GALERIA
Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie