Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Karol Wróblewski (Believe)

Karol Wróblewski (Believe)

W line-upie tegorocznej edycji Ino Rock Festival znalazł się art-rockowy zespół Believe. Wcześniej, w kwietniu, miała miejsce premiera "The Warmest Sun In Winter", nowej płyty, która nie tylko w Polsce spotkała się z pozytywnym odbiorem.

Z wokalistą formacji, Karolem Wróblewskim porozmawialiśmy m.in. o jego początkach w Believe, o nowym albumie i zawartym na nim koncepcie oraz popularności formacji za granicą.

Jak to właściwie się zaczęło? Jak trafiłeś do Believe?


Pięć lat temu przyjechałem do Warszawy, żeby uczyć się emisji głosu i rozpocząć studia. Wówczas mój nauczyciel, Tadeusz Konador zaproponował mi nagrania w studiu Mirka Gila. O Mirku wtedy jeszcze nic nie wiedziałem. Wszedłem do studia z kilkoma coverami, gdy niespodziewanie po minucie czasu mojego śpiewania powiedział, że musimy razem nagrać płytę. Wtedy to było jak spełnienie marzeń.


Od czego zaczęliście?


Najpierw mieliśmy nagrywać solową płytę Mirka, ale ze względu na zmiany w Believe, gdy zespół opuścił pierwszy wokalista, Mirek zaproponował mi objęcie wokalu. Takie klimaty, jak Believe lubiłem od zawsze. Ja i Mirek uwielbiamy Petera Gabriela. Mając takie inspiracje, łatwiej jest znaleźć wspólny język w muzyce. I tak ta historia trwa do dzisiaj. To już trzecia płyta ze mną w składzie Believe.


Niedawno Collage reaktywował się z Tobą na wokalu. Mógłbyś powiedzieć coś więcej, na jakim etapie pracy jesteście?


Na razie skupiamy się na odtwarzaniu materiału koncertowego. Jeżeli chodzi o płytę, nie chciałbym na razie nic więcej mówić, ponieważ jeszcze nie do końca jestem w to wtajemniczony. Wiem, że płyta ma być, ale na razie koncerty.


Wasze płyty ukazują się w bardzo szybkim tempie. Czym to jest podyktowane?


Przede wszystkim chodzi o chęć grania muzyki. Nie ma nic gorszego, niż zatrzymać się w miejscu i spocząć na laurach. My nie możemy sobie na to pozwolić, chcemy nagrywać, tworzyć muzykę. Dziś, w drodze na Ino Rock Mirek zdradził nam, że ma już jakiś pomysł na utwór, który niezwłocznie chce nagrać, więc niedługo nasi fani mogą spodziewać się czegoś nowego.


A wytwórnia?


Zawdzięczamy to również naszej wytwórni, która wydaje nas nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Miejmy nadzieję, że takie tempo utrzymamy przez najbliższe lata.


Na "The Warmest Sun In Winter" słychać, że wszystko trzyma się całości, wszystko jest na swoim miejscu. Brzmi, jakby była nagrywana bez pośpiechu. Czy było to spowodowane nagraniami w studiu Mirosława Gila?


To prawda. Nie czuliśmy żadnej presji. To, o czym mówisz, może wynikać z faktu, że nad albumem od początku do końca pracowaliśmy sami, włączając w to miks. Uzyskaliśmy brzmienie, o jakie nam chodziło. Osobiście jestem wielbicielem płyt lat '80. Chcieliśmy też osiągnąć efekt brzmienia winylowego na tym krążku z racji tego, że winyla jak dotąd nie wydaliśmy. Może w niedalekiej przyszłości to nastąpi. Mirek jest bardzo dobrym kierownikiem muzycznym, jeżeli chodzi o prowadzenie zespołu, nagrania, nadaje bardzo dobre tempo pracy. Wszyscy mamy dużą motywację, żeby grać, ponieważ mamy wspaniałych i oddanych fanów, którzy czekają na nasze kolejne utwory. Potwierdziło się to również w maju, kiedy to mieliśmy przyjemność wystąpić na amerykańskim festiwalu ROSfest. Wtedy spotkaliśmy ludzi, którzy fizycznie posiadają nasz album. Zbierając takie wrażenia, po prostu zamykamy się w studiu i tworzymy. Nie ma nic lepszego, jak motywacja za sprawą fanów, a praca w prywatnym studio dodatkowo temu sprzyja. Nie musisz się z niczym spieszyć.


Co według Was jest przyczyną większej popularności Believe za granicą, niż w kraju?


Przede wszystkim anglojęzyczne teksty. Również wpływ na to ma wytwórnia, która wydaje nas w 50 krajach świata. Mamy fanów w Brazylii, odzywają się do nas nawet ludzie z Iranu, Gruzji. Myślę, że anglojęzyczny przekaz ma charakter uniwersalny, wręcz globalny. Ludzie są głodni takich brzmień, których dzisiaj media mainstreamowe nam nie serwują. Dla tej muzyki był dobry czas, a ludzie za tym tęsknią, mam na myśli muzykę lat '80, '90, bo stąd biorą się nasze inspiracje. Osobiście uważam, że w tamtych czasach powstawała najlepsza muzyka.


W Believe jesteś już jakiś czas. Który moment swojej kariery uważasz za najbardziej przełomowy?


Najbardziej przełomowym czasem jak do tej pory były nagrania do przedostatniej płyty "World Is Round". Pierwsza płyta Believe ze mną na wokalu to nie był łatwy czas, bo nie miałem wtedy dużego doświadczenia studyjnego. Musiałem zmierzyć się z umiejętnością nagrywania w studiu i nauczyć się wielu rzeczy. Była to ogromna przyjemność, ale też duże wyzwanie. Przy "World Is Round" otworzyłem się w stu procentach. Ten materiał jest dla mnie niezwykle bliski. Otworzył mi się głos.


"The Warmest Sun In Winter" jest koncept albumem.


Zgadza się. Album opowiada o spotkaniu dwojga przyjaciół po latach, których łączyło wspólne dzieciństwo. Ci ludzie spotykają się na ulicy, jeden z nich jest osobą bezdomną. To jest prawdziwa historia. Mirek spotkał swojego przyjaciela na mieście, przyprowadził go do swojego studia. Wtedy nagrywaliśmy album solowego projektu Mirka, Mr. Gil. Ten człowiek siedział razem z nami, obserwował proces twórczy. Pod wpływem prawdziwych uczuć narodził się pomysł na nową płytę Believe. Ma to również związek z tytułem, ponieważ działo się to zimą. Ta sytuacja wniosła do naszego życia wiele ciepła, tytułowego słońca...


Na "The Warmest Sun In Winter" Satomi wzięła udział w nagraniach do tylko dwóch utworów.


Przyczyna jest bardzo prosta. Satomi poświęca się macierzyństwu. Musi po prostu zająć się dzieckiem i nie jest w stanie pogodzić tego z graniem koncertów. Mogła nagrać wiele partii na skrzypcach, ale jaki miałoby to sens, skoro nie byłoby jej na koncertach. Moim zdaniem materiał z płyty musi mieć przełożenie na koncerty, żeby było to czytelne i zrozumiałe dla słuchaczy.


Czy to dzięki niej usłyszała o Was Japonia?


O tym, że słychać o nas w Japonii nic mi nie wiadomo, więc miło zaskakujesz mnie tym akcentem.


Tym akcentem zakończymy, serdeczne dzięki za rozmowę.


Bardzo Ci dziękuję.

Rozmawiał: Wojciech Margula
Zdjęcia: Sławomir Haratym

NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Zobacz wszystkie