Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Kuba Dębski (Animations)

Kuba Dębski (Animations)

Notoryczni debiutanci z Jaworzna, grupa Animations, powrócili w tym roku z trzecim już w dyskografii albumem "Private Ghetto". Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie kolejne wykonane przez zespół stylistyczne salto, a to nie jedyna zmiana jaka zaszła w ich poczynaniach oraz szeregach od czasów "Reset Your Soul" (2009).

O punktach zwrotnych i odważnych decyzjach rozmawiałem z gitarzystą Kubą Dębskim.

Mówicie, że to trzecia płyta i trzeci debiut. Wytłumacz proszę niezorientowanym o co chodzi z tymi debiutami... (śmiech)


Próbowałem spojrzeć na to inaczej, ale po prostu nie umiem. Pierwsza płyta instrumentalna - debiut; druga z wokalistą - debiut w kategorii "utwory śpiewane"; trzecia płyta to nowy wokal, nowa stylistyka - kolejny debiut. Po prostu nie ma jak z tym dyskutować. (śmiech)


Jesteście więc notorycznymi debiutantami, a jako doświadczony debiutant powiedź mi, jak ten debiut w porównaniu do poprzednich przyjął się wśród słuchaczy?


Całkiem nieźle! Płytę udostępniliśmy za darmo na naszym kanale YouTube (http://www.youtube.com/user/animationsofficial) i już została obejrzana ponad 12 tysięcy razy, co jak na niszową i dość trudną w odbiorze muzykę jest chyba całkiem niezłym wynikiem. Nawet pominę smutny fakt, że nie stoi za nami wytwórnia płytowa i jej pieniądze. Nie jest źle. Nie da się ukryć, że niektórych odstraszyliśmy drastyczną zmianą stylistyki i bardzo agresywnymi dźwiękami, ale decydując się na taki krok musieliśmy się z tym liczyć.


Odnosząc się do stylistyki, nie jestem może największym fanem Animations, ale jednocześnie mam ogromny szacunek do tego co od początku swojego istnienia jako zespół robicie z muzyką w Polsce. Do tego nawet stopnia, że chociażby w recenzjach innych kapel z naszego okołoprogresywnego poletka zawsze wspominałem, że w roku 2013 ukaże się nowa płyta Animations i chociaż nie wiem czego się spodziewać, to warto na nią czekać. Sami siebie też tak lubicie zaskakiwać?


Sam zastanawiam się nad tym, czy jeśli udałoby nam się odnieść komercyjny sukces, to czy mielibyśmy na tyle odwagi, żeby od czasu do czasu zrewolucjonizować brzmienie, które taki sukces nam zapewniło. Wiadomo, że są przykłady kapel, które nagrywają kolejne, bardzo bezpieczne albumy - same się mnożą. A jeśli chodzi o pierwszą część twojego pytania, to nawet ja mam takie dni, w których nie jestem największym fanem Animations. (śmiech)


Na debiucie graliście trochę jak Liquid Tension Experiment, jako jedyni w Polsce zresztą (obecnie chyba Joseph Magazine są w takim fusion najlepsi); drugi album przypominał twórczość Dream Theater i byliście jak na owe czasy najlepszym polskim Dream Theater; obecnie znów robicie małą rewoltę, bo ruszyliście w świat  metalcore'a, numetalu z elementami elektroniki i chociaż nie jest to nowy gatunek, to w Polsce mało kto takie rzeczy gra - cały czas gonicie za nowościami i adaptujecie je na rynek polski z doskonałym skutkiem.


Wielkie dzięki, że tak nas odbierasz. Jeśli chodzi o zmiany stylistyczne, to myślę, że przede wszystkim szukamy tego własnego "ja" muzycznego, w którym będziemy się czuli naturalnie. Chcielibyśmy dojść do takiego punktu, w którym słuchacz nie miałbym najmniejszych wątpliwości, że z głośników leci właśnie Animations. Taka tożsamość artystyczna to obecnie nasz główny cel.


W tych nowościach przypominacie mi trochę zespół Votum, koncertowaliście zresztą z chłopakami kilkukrotnie, oni też nie boją się flirtów z nowoczesną muzyką - wystarczy spojrzeć na ostatni album "Harvest Moon". Czujecie się troszkę rywalami w poszukiwaniu świeżości na polskiej ziemi?


Nie, na pewno nie. Votum, to znakomita kapela i świetni ludzi, z którymi nieraz zdarzyło się nam dzielić nie tylko scenę (śmiech). Przede wszystkim szanujemy ich za to co robią, za konsekwencję z jaką idą do przodu nie oglądając się na innych. Jeśli chodzi o rywalizację, to powiem Ci, że nie do końca rozumiem takie niezdrowe podkładanie sobie świń między zespołami, bo nawet już z tego typu sytuacjami zdarzało nam się mieć do czynienia. Osobiście jestem zdania, że miejsca na scenie starczy dla wszystkich zdeterminowanych i utalentowanych.


Jeszcze a propos tych nowości. Myślę, że w Polsce producenci są lekko zacofani w porównaniu do świata. Muzycznie wciąż jesteśmy bardzo konserwatywni, tymczasem wy tkwicie w tej liberalnej opozycji, która ciągnie do nowości. Zastanawiam się czy właśnie dlatego sam zmiksowałeś "Private Ghetto", bo w Polsce - jakkolwiek mamy świetnych inżynierów dźwięku - nie ma odpowiedniego fachowca od nowości, takiego na światowym poziomie, który by po prostu rozumiał współczesne prądy muzyczne?


Myślę, że mamy świetnych producentów i świetnych inżynierów dźwięku, ale do nas pewne rzeczy docierają z pewnym opóźnieniem. Przysłuchując się płytom wyprodukowanym na zachodzie na podstawie brzmienia werbla można z dokładnością do roku, może dwóch, określić  kiedy została dana płyta wyprodukowana. Do nas to brzmienie dochodzi dopiero po kilku wiosnach, a zachód znowu jest w innym miejscu. Kiedyś nawet czytałem wywiad, bodajże z Glacą, w którym zwracał uwagę na to, że w Stanach realizatorzy dźwięku zupełnie inaczej miksują niskie częstotliwości. Teraz trochę zapędziłem się w bardziej geekowskie rewiry, ale takie rzeczy mnie strasznie kręcą (śmiech).


"Gitarzysta" jakby nie patrzeć, to też magazyn z geekowskich rewirów (śmiech). Ale wracając do wątku Animations, dlaczego wciąż nie jesteście pod skrzydłami większej wytwórni, bo wiem, że z jedną wielką rozmawialiście? W końcu to już trzecia bardzo dobra długogrająca płyta? Po prostu nie chcecie, czy jednak proponowane warunki ograniczyłby waszą niezależność?


Przed wydaniem "Private Ghetto" rozmawialiśmy z jedną z najważniejszych polskich wytwórni. Sprawy zawędrowały już dość daleko, ale niestety nie udało się sfinalizować kontraktu. Nawet nie poszło o jego warunki, ale sposób w jaki byliśmy traktowani. To jeden z tematów, w które wolę się nawet nie zagłębiać.


Całe "Private Ghetto", jak już wspomniałeś, udostępniliście do odsłuchu na youtube, mocno też pchacie swoją muzykę w świat sprzedaży cyfrowej - do tego nawet stopnia, że znajdowałem wasze utwory do kupienia w formacie mp3, a wersji CD jakoś nie dałem rady odnaleźć. Myślisz, że taka forma sprzedaży i promocji to przyszłość muzyki?


Na wersję CD musieliśmy trochę poczekać, a nie chcieliśmy, żeby "Private Ghetto" marnowało się na naszych dyskach twardych ani odrobinę dłużej. Stąd decyzja o wcześniejszej premierze cyfrowej. Oczywiście, że taka dystrybucja muzyki to przyszłość, a nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że to już teraźniejszość - i to od jakiegoś czasu.


Jest to jakaś forma walki z piractwem z waszej strony - nie da się przecież spiracić czegoś, co hula za darmo w sieci? Pamiętam, że "Reset Your Soul" pojawiło się w Internecie jeszcze przed premierą?


"Reset Your Soul" szybko obiegło świat na kilka dni przed premierą. Cieszyliśmy się z tego bardzo, a w momencie jak "Private Ghetto" pojawiło się na pirackich serwerach - też byliśmy zadowoleni. My po prostu staramy się być realistami, wiemy, że piractwo było i będzie, więc z czym tu próbować walczyć? Czy nie lepiej wykorzystać potęgę Internetu dla własnego dobra?


Porozmawiajmy właśnie o "Private Ghetto". Dziennikarze często piszą, że uprościliście formę, myślisz, że mają w takim twierdzeniu rację?


Nie kwestionuję takich stwierdzeń, bo jest w nich bardzo dużo prawdy. Formy utworów zostały  znacznie uproszczone, znacznie bardziej uporządkowane. Natomiast to nie jest równoznaczne z tym, że same utwory są proste. Nadal musimy się sporo nagimnastykować, żeby je zagrać, a ich nagranie też nie należało do najłatwiejszych.


Właśnie. "Private Ghetto" przypomina mi album "Particles" Osady Vida. Zespół niegdyś znany z progresywnych kolosów wydał płytę z krótkimi piosenkami, tyle, że te utwory to nadal wirtuozeria, ale zawarta w czterech minutach, zintensyfikowana - album okazał się prawdziwym sukcesem na skalę międzynarodową. Tak samo stało się w waszym przypadku, bo gdy się rzeczywiście w kompozycja wsłuchać, to wciąż jest to światowego poziomu instrumentalizm, ale ściśnięty w 3-4 minutach. Myślisz, że wielowątkowość w muzyce jest ponad możliwości percepcyjne przeciętnego słuchacza?


To zależy jak zdefiniujemy przeciętnego słuchacza. Czy pani Grażynka słuchając odkręconego na full trzyliterowego radia jest przeciętnym słuchaczem? Jeśli tak, to faktycznie wielowątkowość może ją przytłoczyć (śmiech). Natomiast ja uważam, że dla wielu zespołów wyzwaniem jest napisanie dobrego trzy-, czterominutowego utworu jeśli wcześniej tworzył kilkunastominutowe kolosy. W naszym przypadku na pewno tak było, ale jak już się udało, to efekt końcowy był i jest bardzo wynagradzający trudy.


Ta intensyfikacja dźwięku i nadanie jej cięższego brzmienia to zasługa nowego wokalisty, Frantza Wołocha? Skąd Frantz wziął się w Animations?


Frantza próbowaliśmy zaciągnąć do nas już na etapie tworzenia "Reset Your Soul", ale wtedy jego sytuacja nie pozwoliła na współpracę z nami. Natomiast u nas po wydaniu "Reset Your Soul" nastroje były nieszczególne, więc potrzebowaliśmy zmian. Podeszliśmy Frantza raz jeszcze i się udało. Potem już poszło z górki, szkielety utworów na "Private Ghetto" powstały wręcz w ekspresowym tempie.


Nie baliście się, że dotychczasowi fani nie zaakceptują takiego skoku stylistycznego, albo - co gorsza - zacznie się was nazywać grupą błądzącą w stylistycznej mgle?


Nie baliśmy się, bo wiedzieliśmy, że w wielu przypadkach tak po prostu będzie. Dlatego cieszą nas wiadomości, które dostajemy od ludzi, którzy śledzą naszą twórczość od samego początku. Znakomita ich większość rozumiała naszą potrzebę zmian i doceniła kierunek, w którym podążyliśmy.


Recepcję "Private Ghetto" w Polsce znam, a jak tam odbiór albumu na świecie? Spływają do was recenzje i opinie w obcych językach?


Powolutku coś zaczyna się pojawiać. Za niedługo powinno być tego więcej, bo właśnie na zachód powędrowała spora partia promocyjnych CDków.


Wirtuozami jesteście ponad wszelką wątpliwość. Którzy z was skończyli szkoły muzyczne, gdzie i na jaki instrument.


Ja jestem po pierwszym stopniu szkoły muzycznej w klasie gitary klasycznej. Paweł (Larysz - perkusista) zakończył edukację muzyczną na tym samym poziomie. Zresztą znaliśmy się już wtedy, a mając po 12, 13 lat graliśmy w szkolnym big bandzie (śmiech). Bartek i Frantz zaczęli szkoły muzyczne, ale nie udało im się ich skończyć. Bartek w klasie klarnetu, a Frantz... na skrzypcach.


Na jakim sprzęcie gracie?


Jesteśmy chyba pierwszym zespołem w Polsce, który w całości przerzucił się na rozwiązania firmy Fractal Audio. Ja gram na Axe-FX II, a Bartek na starszej wersji Ultra. To niesamowicie brzmiące urządzenia, które zajebiście uprościły pakowanie przed i po koncertach (śmiech).

Jeśli chodzi o gitary to w moim arsenale koncertowym obecnie znajdują się Mayones Regius, Music Man Axis (którego absolutnie uwielbiam) oraz siedmiostrunowy Ibanez z serii Premium. Bartek używa dwóch basów Music Man Stingray.


Oczywiście sukcesów życzę i gdy tylko usłyszę o premierze czwartego albumu wciąż będę spodziewał się niespodziewanego. Tymczasem do ciebie należy ostatnie słowo


Drodzy Czytelnicy! Pamiętajcie, że najlepiej wesprzecie muzyków chodząc na ich koncerty. To na koncertach ładujemy baterie do dalszej pracy i to właśnie dobre koncerty są najbardziej wynagradzające trud grania. Poza tym koncerty dają wam możliwość prawdziwego zweryfikowania jakości zespołu. W studio można zrobić dziś absolutne cuda. Nie wierzycie? Posłuchajcie tego, czego na co dzień słucha przeciętny słuchacz. Brrr...

Grzegorz Bryk

GALERIA
Sounds From the Heart of Gothenburg In Flames

Dobór utworów pożegnalnego DVD In Flames z Danielem Svenssonem za zestawem perkusyjnym jest mocno dyskusyjny.

Gramy dalej

7 /10
Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Zobacz wszystkie