Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Blaze Bayley

Blaze Bayley

50-letni Blaze Bayley nie zwalnia tempa. Choć jego nowa płyta ukazać ma się dopiero w roku 2015, do tego czasu nie zamierza zajmować się pielęgnowaniem domowego ogniska...

Kim jesteś?

Jestem Blazem Bayley'em. Piosenkarzem o heavy metalowym sercu (śmiech). Od trzydziestu lat tworzę muzykę, gram koncerty, spotykam się z fanami  - i to mnie definiuje. W tym momencie jestem na trasie w Rosji z Paulem Di'Anno. Gdy skończę wspólne występy z Paulem, zacznę kolejny etap trasy Russian Holiday, a zaraz potem wyjeżdżam z moim zespołem w trasę promującą wydawnictwo "Soundtracks Of My Life". Jak więc widzisz, mam co robić (śmiech).


Jak długo można grać rocka?


Granie muzyki to nie jest zawód, to powołanie. Prawdziwi muzycy nie przestają grać, aż do ostatniego dnia swojego życia. Nie ma emerytury dla piosenkarzy rockowych.

Jesteś muzycznym hedonistą?


Cóż, tworzenie muzyki i granie koncertów sprawa mi ogromną przyjemność - na tak postawione pytanie muszę więc odpowiedzieć "tak" - jestem muzycznym hedonistą (śmiech). Swoją drogą, uważam, że to prawdziwe błogosławieństwo, że to, co kocham, jest moim zajęciem. Niewielu ludzi tak ma.

Na pokładzie bliźniaczych sond kosmicznych Voyager umieszczono przesłanie skierowane do istot spoza Układu Słonecznego. Jest to coś w rodzaju obrazkowego i dźwiękowego portretu Ziemi. Gdybyś miał możliwość wysłać własne przesłanie, co byś na nim umieścił?

Przecież to oczywiste, że wybrałbym jeden z moich kawałków! Zanieść swoją muzykę do gwiazd! - to dopiero byłoby coś.

A który byłby to kawałek?

Myślę, że zdecydowałbym się na... "Watching The Night Sky" z "Promise and Terror". To utwór o miłości, ale też o dystansie, który dzieli ludzi. Gdyby ten kawałek usłyszał ktoś w ciemnej przestrzeni kosmosu, ze świadomością bariery, jaka dzieli go od rodziny, przyjaciół, mógłby doświadczyć tej piosenki na nowy sposób.

Jaki dzień w naszym życiu nigdy nie nadchodzi?


Taki w którym poczujemy, że osiągnęliśmy wszystko to, co chcieliśmy w życiu osiągnąć.

Jak wyglądałaby teraz muzyka gdyby nie odbył się festiwal w Woodstock?


Wydaje mi się, że zorganizowanoby coś podobnego, co sprawiłoby, że ewolucja muzyki dalej poszłaby w tę stronę, w którą poszła. Jeśli ludzie odczuwają potrzebę słuchania i doświadczania takiej a nie innej muzyki, nic nie będzie w stanie powstrzymać zachodzących zmian.

Dużo podróżujesz. Czy to są również "duchowe wędrówki"?


Największą inspiracją są dla mnie podróże do małych miast we wschodniej Europie. Spotykam tam ludzi z zupełnie innym, świeżym poczuciem estetyki i systemem wartości, ludzi, którzy wychowali się w zupełnie innym środowisku kulturowym niż ja. To dla mnie jest najbardziej niezwykłe duchowe doświadczenie.

Czym internetowe groupies różnią się od tych analogowych?

Cóż, ja nie mam zbyt wielu groupies (śmiech). Wydaje mi się, że na koncerty przychodzą ludzie, którzy są przede wszystkim fanami muzyki, a osoby, które uganiają się za gwiazdami w sieci robią to, bo po prostu chcą mieć jakiś kontakt ze znaną osobą. No, ale ja nie jestem tak bardzo znany, więc nie mam podobnego problemu (śmiech).

Najważniejszy koncert jaki do tej pory zagrałeś?


Staram się patrzeć na każdy koncert jak na coś wyjątkowego. Z perspektywy fana dany gig może być najważniejszy na całej trasie, albo po prostu jedynym, który zobaczy - dlatego ja muszę zadbać o to, żeby każdy kolejny występ był tak dobry jak ten poprzedni. Śpiewałem raz w miniaturowym klubie w Anglii, gdzie praktycznie nie było sceny, a przede mną bawiła się tylko garstka ludzi i... koncert dostał świetną recenzję w znanym piśmie muzycznym w Wielkiej Brytanii. Nigdy, ale to nigdy nie wolno lekceważyć małych występów, są one tak ważne, jak koncerty w halach przed tysiącami fanów.

Sądzisz że po tylu latach wciąż masz coś do zaoferowania słuchaczom?


Wydaje mi się, że mogę przekazać moim fanom energię i siłę, by identyfikowali się z tekstami moich kawałków. Muzyka może być dla nich sposobem na wyrwanie się z szarej rzeczywistości, która ich niszczy i nie pozwala żyć pełnią życia.

Kto Twoim zdaniem pchnął rzemiosło gitarowe do przodu i dlaczego?

Kto? Jimi Hendrix. To on sprawił, że gitara, instrument muzyczny, ożył i zaczął krzyczeć. Żaden fan muzyki metalowej nigdy nie może zapomnieć tego krzyku.

Twoja ostatnia płyta jest zatytułowana "Soundtracks Of My Life" - to antologia. Co sprawiło, że wybrałeś ten moment, aby podsumować swoją przygodę z muzyką metalową?

Wydaje mi się, że doszedłem do takiego momentu w mojej karierze, że wiem dokładnie kim jestem i co chcę wyrazić muzyką, którą tworzę. To między innymi ta świadomość sprawiła, że odczułem potrzebę, by stworzyć album, który jest wykładnikiem drogi jaką przebyłem. To jest uczczenie trzydziestu lat, jakie spędziłem na scenie śpiewając muzykę metalową.


Które z wydarzeń twojego życia byty ważne, przełomowe, zmieniły cię?


To są chwile, które wiążą się głównie z życiem prywatnym: strata bliskich mi osób, narodziny mojej córki, ślub... ale też moment w którym zacząłem śpiewać w Iron Maiden. To ostatnie wydarzenie wywróciło moje życie do góry nogami i pozwoliło mi rozwinąć się jako wokaliście.

Jak ci się żyje teraz w Wielkiej Brytanii, gdy społeczeństwo angielskie zamieniło się w tygiel kulturowy a w 2011 imię Mohammed było częściej nadawane noworodkom niż Harry?

Mnie osobiście bardzo cieszy to, że przedstawiciele różnych kultur tak bardzo mieszają się w Wielkiej Brytanii. Wszyscy przecież jesteśmy tacy sami w środku. Wszyscy kochamy nasze rodziny. Wszyscy kochamy... na przykład muzykę. To powinno liczyć się przede wszystkim.

Byłam na XXI edycji Metalmanii, na której nagrywałeś DVD "Alive In Poland", dla mnie był to jeden z najlepszych koncertów w życiu. Jak wspominasz ten występ z perspektywy czasu?


To był fantastyczny koncert! Bardzo trudno było mi dotrzeć wtedy do Katowic, ale sam doskonale bawiłem się na tym występie. Jestem bardzo dumny z tego DVD.

Skąd pomysł na (nota bene świetną) akustyczną EP-kę Russian Holiday
?

Thomas [Zwijsen] zaprosił mnie, żebym nagrał wokal do jego albumu. Gdy spotkaliśmy się w studiu, wspomniałem mu, że myślałem o nagraniu EP z materiałem akustycznym. Pograliśmy trochę i stało się jasnym, że wspólna praca układa się nam bardzo dobrze. Potem Anna Bakker dołączyła do nas ze skrzypcami. Bardzo się cieszę, że nagrałem ten materiał.

Potrzebujesz czasem egzorcysty?

Tak, czasami (śmiech). Prowadzę własną wytwórnię z moją żoną - zajmujemy się więc interesami. Jestem też ojcem: mam małą córkę, gdy przebywam w domu, jestem Bayley Cook, odpowiedzialny tata. Wszystko to trzeba pogodzić. Świadomość, że mam rodzinę, pomaga mi zapanować nad moimi demonami i nie zwariować.

Kiedy pewność siebie przeradza się w niebezpieczną pychę?


Wydaje mi się, że niebezpieczeństwo zaczyna się w momencie, gdy przestajemy być obiektywni względem siebie. Możesz stać się tak pewnym siebie, że zaczniesz pomijać nawet najbardziej oczywiste szczegóły. Po prostu zaczniesz zakładać, że wszystko jest w porządku. Dlatego w muzyce staram się po ukończeniu jakiegoś projektu dać sobie trochę czasu, by odpocząć od niego. Tworząc coś, łatwo stać się nieobiektywnym i przywiązać się emocjonalnie do tego, co tworzymy. Dopiero po jakimś czasie można spojrzeć realistycznie na wynik starań.


Czy jako "Wojownik Światła" spełniasz swoją legendę?

(śmiech) W życiu staram się tworzyć taką muzykę, którą uważam za dobrą i chcę ją zanieść w każdy zakątek świata. Staram się podążać w życiu właśnie tą ścieżką - i jest to moja własna droga.

Pisarze realiści uważali, że powieść powinna być lustrem, które odbija życie. Jak to jest z twoją muzyką?

Moja muzyka jest bardzo silnie związana z moim życiem i z moimi doświadczeniami. Nigdy nie chciałem zresztą niczego innego. To, co przeżywamy jest przecież największym źródłem inspiracji!


rozmawiała Romana Makówka

NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Zobacz wszystkie