Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Jeff Waters (Annihilator)

Jeff Waters (Annihilator)

Zespół Annihilator powstał w 1984 roku, ale dopiero pięć lat później (1989) wydał debiutancką płytę zatytułowaną "Alice In Hell", która zachwyciła zarówno fanów, jak i krytyków.

Płyta z gruntu metalowa zawiera elementy jazzu, bluesa i fusion, tak więc każdy może znaleźć tam coś dla siebie. Na krążku nie zabrakło zarówno spokojnych ballad, jak i szybkich, technicznych riffów. Skład formacji ulega regularnym zmianom, ale trzon zespołu pozostaje wciąż ten sam - jest nim gitarzysta i kompozytor Jeff Waters. Zapytaj młodego adepta gitary, kto jest największym shredderem ostatnich lat, a prawie na pewno wymieni właśnie Watersa. Jego styl gry był inspiracją dla wielu gwiazd gitary młodego pokolenia.

Do jego wpływu przyznają się wymiatacze z takich zespołów, jak: Trivium, Lamb Of God, In Flames, The Haunted, Arch Enemy i Children Of Bodom. Okazało się jednak, że uczniowie też mogą być inspiracją dla swojego nauczyciela. Jak to możliwe? Potwierdza to już sam fakt, że Waters do nagrania nowej płyty zespołu Annihilator zaprosił swoich młodszych kolegów. Płyta, na której zagrali gościnnie najbardziej znani wymiatacze ostatnich lat, może mieć tylko jeden tytuł - "Metal"!

 

Jak ci się udało przekonać tylu znanych gitarzystów, żeby zagrali na nowej płycie Annihilatora?

Materiał na płytę był prawie gotowy, gdy spotkałem Coreya Beaulieu z grupy Trivium, który kończył właśnie nagrywanie najnowszego albumu swojego zespołu na Florydzie. Wtedy wpadłem nagle na ten pomysł i zapytałem go, czy nie chciałby zagrać na naszym krążku. Myślał, że żartuję, ale zapewniłem go, że mówię jak najbardziej poważnie. Corey był bardzo mile zaskoczony i powiedział, że z największą przyjemnością przyjmuje moją propozycję. Pomyślałem więc, że skoro nawiązanie takiej współpracy z Coreyem odbyło się tak gładko, to może też zapytać Michaela Amotta z Arch Enemy? I mojego kolegę Alexiego Laiho z Children Of Bodom? Potem przyszło mi na myśl, aby porozmawiać też z Jesperem Strömbladem z grupy In Flames. Wszystkich przecież dobrze znam. Myślałem nawet, czyby nie zadzwonić do K.K. Downinga lub Dave’a Mustaine’a, ale moja dziewczyna powiedziała mi, żebym nie przesadzał i abym raczej zwrócił się do ludzi, których dobrze znam i wiem, że cenią moją muzykę. No i tak właśnie zrobiłem.

Zasugerowałeś kolegom, co mają zagrać, czy może dałeś im wolną rękę?

Nic im nie sugerowałem. Powiedziałem po prostu, żeby zagrali po swojemu. Uwielbiam ich muzykę i nie chciałem, żeby zagrali solo w stylu Jeffa Watersa. A wiem, że goście z takim talentem, jak na przykład Alexi Laiho, nie mieliby żadnych problemów z naśladowaniem mojego stylu gry. Nie takie było zamierzenie tego przedsięwzięcia.

Solówka Jespera Strömblada do utworu "Haunted" jest dość osobliwa. Skąd się wziął pomysł na coś takiego?

Jesper nie jest super wymiataczem, sam zresztą się do tego przyznaje. Z drugiej strony jest świetnym gitarzystą bardzo dobrego zespołu. Wymyślił sobie, że zagra solówkę w stylu Iron Maiden. Znam twórczość moich kolegów i wiem, czego mogę się po nich spodziewać. Mogłem się na przykład domyślić, że Alexi zagra jakieś ekstremalnie ostre, melodyjne solo w stylu Marty’ego Friedmana czy Randy’ego Rhoadsa. I nie myliłem się! (śmiech).

Na płycie miał też swoje pięć minut weteran rocka Steve "Lips" Kudlow z zespołu Anvil...

Od bardzo dawna chciałem, żeby Kudlow zagrał na mojej płycie. Powiedział mi: "Stary, ale nie wiem, czy dam radę zagrać jakąś ostrą solówkę". Jednak nie chodziło mi koniecznie o ostrą solówkę! Na płycie miało znaleźć się też kilka ballad, piosenek o miłości, szybkich utworów i melodyjnych kawałków w stylu Iron Maiden. Zachęciłem go, żeby po prostu przyszedł i zagrał tak, jak robił to do tej pory. Steve wymyślił więc solówkę w stylu Slasha czy Teda Nugenta. Nie wiem, czy wiesz, ale Anvil był jednym z pierwszych metalowych zespołów, jakich słuchałem, dlatego praca z nim to był dla mnie wielki zaszczyt.

Do studia zaprosiłeś również muzyków z zespołu Lynam. Czy mógłbyś nam o nich coś więcej powiedzieć?

To bardzo ciekawa historia. Lynam są mało znanym zespołem rodem z Alabamy w Stanach Zjednoczonych. Gitarzysta skontaktował się ze mną za pośrednictwem witryny MySpace, pisząc coś w stylu: "Cześć, mam na imię Jacob i gram w zespole Lynam". Dodał też, że jest fanem mojej muzyki i zwyczajnie chce mnie pozdrowić. Zaczęliśmy ze sobą korespondować i przysłał mi CD z muzyką zespołu. To był klasyczny rock w stylu Guns N’ Roses. Gość grał solówki w stylu Slasha, czyli nic innego tylko Gibson Les Paul, wzmacniacz i do tego kaczka. W końcu napisałem mu, że mam utwór, w którym znalazł się fragment żywcem wzięty z kawałka "Children Of The Grave" Black Sabbath i chciałbym, aby on w nim zagrał. Jacob nie mógł w to uwierzyć, myśląc, że to jakiś żart! (śmiech).

To musi przyjemnie łechtać ego, jeśli sami najlepsi gitarzyści pchają się, żeby zagrać na twojej płycie...

No jasne, że jest to bardzo przyjemne. Na przykład Anders Björler, grając swoje solo, zainspirował się moją solówką sprzed kilku lat. Wspaniale było to usłyszeć. Świadomość tego, że tak utalentowani gitarzyści czerpią inspiracje z mojej muzyki, jest bardzo miła - to tak, jakby mieć dziecko! Z drugiej strony nie mogę sobie pozwolić, żeby woda sodowa uderzyła mi do głowy. To cudowne momenty, ale nie wolno przesadzać. Muszę być wdzięczny losowi za to, co mam.

 

GALERIA
Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Revolution Radio Green Day

Green Day jaki jest, każdy widzi (a właściwie słyszy).

Gramy dalej

8 /10
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Zobacz wszystkie