Zaprosili mnie, zrobiliśmy jam session, zaskoczyło - i tyle! Krótka i prosta odpowiedź. Dłuższa wersja jest następująca: Poznałem Trenta przez wspólnego znajomego, Alana Mouldera, który jest inżynierem dźwięku i producentem kilku płyt Nine Inch Nails. Poznałem go, gdy pracował ze mną przy ostatnim krążku mojej formacji The Icarus Line. Trenta z kolei poznałem, gdy przeprowadził się z Nowego Orleanu do Los Angeles. Wtedy znałem już Jeordiego White’a, basistę A Perfect Circle i Marilyn Manson z czasów, kiedy mój zespół grał dla nich supporty. Josha Freese’a, perkusistę, też poznałem podczas tej trasy. Z Trentem od razu poczuliśmy, że coś nas muzycznie łączy. Wiem, że to brzmi jak banał, ale chodzi o to, że stworzyliśmy nową jakość gry w zespole. Kiedy zagraliśmy razem, to efekt był czymś znacznie więcej niż tylko zwykłą sumą części składowych. Muszę przyznać, że pod względem technicznym nie jestem najlepszy - do tej pory takie sprawy nie zaprzątały mi głowy - ale ponieważ Nine Iinch Nails to zespół, który przywiązuje dużą wagę do tego, żeby jego muzyka była bogata brzmieniowo, musiałem dodać do całości swój rys.