Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Aaron North (Nine Inch Nails)

Aaron North (Nine Inch Nails)

Nie jest tajemnicą, że każdy riff i zagrywkę na nowej płycie Nine Inch Nails, "Year Zero", stworzył Trent Reznor. Wśród muzyków wspomagających Trenta podczas koncertów znajduje się także gitarzysta Aaron North.

Przez zespół przewijało się wielu muzyków, ale tylko jedna osoba odgrywa w nim kluczową rolę - wyjątkowo utalentowany muzyk Trent Reznor. To jedyny stały członek grupy, frontman i gitarzysta, a właściwie multiinstrumentalista, który założył swój zespół w 1988 roku i od tego czasu jest jego siłą napędową. Muzyka Nine Inch Nails łączy w sobie elementy metalu i industrialu z muzyką elektroniczną i hard rockiem. NIN to jeden z nielicznych zespołów, które, mieszając tak odległe od siebie gatunki, nadal pozostały na pierwszej linii frontu. Reznor jest też zdolnym eksperymentatorem, który zna się na pracy w studiu i potrafi wydobywać ze swojej gitary dziwaczne dźwięki, tworząc nietypowe, przyciągające uwagę aranżacje. Ale przy tym doskonale wie, czego chce. Wie też, jakiego gitarzysty szuka na nową trasę koncertową. Reznor zaproponował Northowi współpracę, kiedy razem grali na jam session w 2005 roku. Wprawdzie Trent opisał Aarona Northa jako osobę, która "koszmarnie wygląda" i gra na "sprzęcie do niczego", ale jego wybór staje się usprawiedliwiony, gdy widzimy Northa w akcji - z gitarą obchodzi się jak rzeźnik z siekierą i wymyśla najbardziej obłąkane riffy, jakie tylko można sobie wyobrazić. Nowy album NIN zatytułowany "Year Zero" to solidna dawka ostrej muzyki i bezkompromisowych tekstów. Sam Reznor nie szczędzi słów krytyki nawet administracji rządowej USA: "Jako Amerykanin jestem wstrząśnięty zachowaniem naszego rządu, kierunkiem polityki jaki obrał i jego arogancją". Ale najwyższy czas porozmawiać ze wspomnianym już gitarzystą Aaronem Northem...

 

Jakim sposobem dostałeś się do Nine Inch Nails?

Zaprosili mnie, zrobiliśmy jam session, zaskoczyło - i tyle! Krótka i prosta odpowiedź. Dłuższa wersja jest następująca: Poznałem Trenta przez wspólnego znajomego, Alana Mouldera, który jest inżynierem dźwięku i producentem kilku płyt Nine Inch Nails. Poznałem go, gdy pracował ze mną przy ostatnim krążku mojej formacji The Icarus Line. Trenta z kolei poznałem, gdy przeprowadził się z Nowego Orleanu do Los Angeles. Wtedy znałem już Jeordiego White’a, basistę A Perfect Circle i Marilyn Manson z czasów, kiedy mój zespół grał dla nich supporty. Josha Freese’a, perkusistę, też poznałem podczas tej trasy. Z Trentem od razu poczuliśmy, że coś nas muzycznie łączy. Wiem, że to brzmi jak banał, ale chodzi o to, że stworzyliśmy nową jakość gry w zespole. Kiedy zagraliśmy razem, to efekt był czymś znacznie więcej niż tylko zwykłą sumą części składowych. Muszę przyznać, że pod względem technicznym nie jestem najlepszy - do tej pory takie sprawy nie zaprzątały mi głowy - ale ponieważ Nine Iinch Nails to zespół, który przywiązuje dużą wagę do tego, żeby jego muzyka była bogata brzmieniowo, musiałem dodać do całości swój rys.

Jak się zaczęła twoja przygoda z gitarą?

Jako dzieciak uwielbiałem rock and rolla. Słuchałem The Beatles z płyt mojego taty, oglądałem programy muzyczne w telewizji. Bardzo lubiłem Slasha, grupę Metallica, ale zawsze myślałem, że w zespole grają tylko obdarzeni wyjątkowym talentem muzycy, jacyś boscy pomazańcy. Dopiero gdy zacząłem słuchać punk rocka dotarło do mnie, że na gitarze grają też zwykli śmiertelnicy. Bardzo ważnym zespołem był dla mnie Black Flag. Nie tylko dlatego, że potrafiłem wreszcie zagrać na gitarze do ich piosenek, ale także dlatego, że pochodzili z tego samego miasta co ja, i śpiewali o miejscach, które dobrze znałem, i o rzeczach, których sam doświadczałem. Poza tym wyglądali jak normalni kolesie - nie byli bandą pozerów z jakimiś odjechanymi fryzurami, nikt ich nie woził w limuzynie i nie popisywali się przy każdej okazji umiejętnościami gry, np. tappingiem.

Jesteś więc samoukiem?

Nigdy nie brałem lekcji gry na gitarze. Po tym, jak odkryłem punk rocka, nie ważne było, że nie umiałem czytać nut czy poprawnie grać akordów. Do tej pory się tego nie nauczyłem, bo to nie ma żadnego znaczenia. Nigdy nikt nie pokazywał mi, jak się gra. Nawet jeśli nie gram poprawnie, nikt mnie nigdy nie poprawiał.

Kogo byś wymienił spośród swoich ulubionych gitarzystów?

Na pewno znaleźliby się wśród nich Pete Townshend z The Who i Ron Asheton z The Stooges. Zresztą obu tych gitarzystów miałem zaszczyt poznać osobiście. Kiedyś zapytałem Rona, co ważnego może mi przekazać, jeśli chodzi o grę na gitarze. Miałem nadzieję, że wyjawi mi jakieś tajniki, powie mi coś o teorii - a on na to: "Umiem grać ten akord, tę skalę i... to wszystko!". Podobna sytuacja miała miejsce, kiedy graliśmy koncerty z Primal Scream. Występował z nimi wtedy Kevin Shields z My Bloody Valentine. Powiedział mi dokładnie to samo co Ron, czyli że umie zagrać ten akord i tę skalę. To było wszystko. Byłem po prostu zszokowany... (śmiech)

Grupa Nine Inch Nail słynie z naprawdę oryginalnego brzmienia gitary. Jak osiągnąć takie brzmienie?

No cóż, nie mam jakiejś specjalnej techniki. Jestem słabym gitarzystą, serio! A do tego jestem kompletnym amatorem, nie umiem czytać nut ani nic z tych rzeczy. Gdybyś mnie poprosił, to umiałbym zagrać akord G-dur, ale - jak już mówiłem - nigdy nie brałem lekcji gry. Bałem się, że to może zdusić moją kreatywność. Kiedy zaczynałem, słuchałem punka z prawdziwego zdarzenia: The Exploited, Discharge, Black Flag i Minor Threat. A gdy już nauczyłem się grać powerchordy, to byłem z siebie bardzo zadowolony. Powiedziałem sobie, że to już wystarczy i że nie mam ochoty uczyć się niczego więcej!

A zatem w jaki sposób grasz z muzykami pokroju Trenta, jeśli twoja wiedza na temat teorii jest tak ograniczona?

Starych utworów Nine Inch Nails uczę się ze słuchu. Kiedy ma to być nowa piosenka, wtedy Trent mówi, żebym robił, co chcę. No i zawsze coś fajnego wymyślę. Trent stale mnie zachęcał, żebym eksperymentował i wymyślał swoje własne progresje akordów czy zagrywki. Aha, i nigdy nie ćwiczę! Gram tylko na koncertach. Myślę, że gdybym za dużo ćwiczył, zatraciłbym świeżość mojej gry. Umiem zagrać kilka skal i parę solówek - to wszystko! Poza tym mam bardzo duże ręce, a moje palce są długie i chude. Mam tak dużego kciuka, że mogę tłumić nim struny! (śmiech)

Czy istnieje pewien konflikt między stylem gry twoim i Trenta?

Raczej nie! Trent ma inne korzenie. Gdyby miał nas oceniać jakiś gitarzysta z prawdziwego zdarzenia, to pewnie nieźle by się uśmiał. Trent grał wcześniej z różnymi metalowcami, którzy mieli humbuckery i różne takie cuda. Ja nigdy nie będę grał jak gitarzyści ze Slayera. Przez większość czasu mogę robić, co chcę, bylebym tylko nie wychodził poza kontekst utworu. Na przykład w utworze "Only" z albumu "With Teeth" Trent nie chciał grać tego sam i poprosił mnie, żebym wymyślił jakiś riff, wokół którego można by zbudować całą piosenkę. Zrobiłem więc to, co zawsze robię, czyli sięgnąłem do mojej bogatej kolekcji zerżniętych riffów ze Stooges i Primal Scream.

Powiesz nam coś o swoim sprzęcie?

Lubię grać na różnych gitarach, mam więc w swojej kolekcji instrumenty marki Hagstrom, Fender i inne dość oryginalne wiosła. Teraz w trasę zabrałem ze sobą jakieś dwadzieścia sześć czy dwadzieścia siedem gitar, ponieważ potrzebuję mieć w pogotowiu gitary o różnym stroju. Nie wspomnę już, ile gitar mam w domu... Do każdego instrumentu potrzebuję też mieć gitarę zapasową i wersję z przetwornikami single-coil i humbuckerem. Nie zazdroszczę mojemu technicznemu - niełatwo to wszystko ogarnąć. Mam sporo starych gitar i jeśli struny założy się nieprawidłowo, można je uszkodzić. Trzeba umieć się z nimi obchodzić. Jak wyjaśnię, czemu mam tyle gitar? Nie można jeść codziennie tego samego, prawda?

Jakich efektów używasz na koncertach?

Najczęściej używam efektów marek Zvex i Lovetone. Mam też kostkę Way Huge Swollen Pickle, która jest połączeniem oktawera z fuzzem. Do tego podłączam kaczkę, żeby uzyskać bardziej zakręcone brzmienie. W zasadzie używam tylko tych trzech efektów. Jeśli chodzi o wzmacniacze, to używam Fendera Twin Reverb starego typu. Nie można chyba osiągnąć lepszego brzmienia niż to, które on oferuje - jest takie przestrzenne, że aż chce się grać! Na scenie towarzyszy mi również kontroler MIDI, który pomaga włączyć wszystkie efekty naraz, dzięki czemu nie muszę tańczyć, stając na wszystkich kostkach po kolei. Efekty znajdują się poza sceną, ponieważ boję się, że mogłyby tego nie wytrzymać (śmiech). Mam ze sobą jedynie echo taśmowe Fulltone Tube Tape Echo (które zresztą kosztowało ponad tysiąc dolarów), choć za każdym razem drżę, czy coś mu się nie stanie. Wprawdzie jest bardzo wytrzymałe, ale jego producenci chyba nie przewidzieli, że ktoś będzie rzucał w nie stojakami do mikrofonów. Zaprojektowali mi ostatnio nawet specjalny futerał na ten sprzęt. Korzystam z efektów w stopniu umiarkowanym, chociaż lubię eksperymentować z nowymi brzmieniami i z innymi odcieniami dźwięków.

I ostatnie pytanie. Czy masz na swoim sumieniu jakieś gitary?

O rany! Ostatnio zniszczyłem starego Les Paula Goldtop, bo pociągnąłem zbyt mocno za strunę! Nie przypuszczałem, że tak się stanie - za bardzo znęcałem się nad gitarą i gryf się wyłamał z korpusu. To było straszne. Chciało mi się płakać...

GALERIA
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits Meller Gołyźniak Duda

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś tam odpustowej zgrai muzykantów do kieliszka, ale ekipy złożonej...Gramy dalej

8 /10
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Shklo ocena 7
Shklo Music
Gatunek: Alternatywa
Zobacz wszystkie