Nuno Bettencourt, znany głównie jako gitarzysta formacji Extreme, i Perry Farrell, wokalista Jane’s Addiction - założyli zespół. Niemożliwe! To chyba jakaś pomyłka... ale niekoniecznie.
SATELLITE PARTY NAGRYWAŁ SWÓJ NOWY ALBUM Z JIMEM MORRISONEM...
TAK, TAK - TO NIE POMYŁKA! Nigdy nie podejrzewałem, że będę współpracował z Perrym, a tym bardziej nie przeszło mi przez myśl, że będę nagrywał z Jimem Morrisonem. Ale zacznę od początku. Już ze sobą współpracowaliśmy, kiedy nagle ktoś skontaktował się z Perrym i dał mu pewne nagranie. Najpierw myśleliśmy, że to jakiś szmelc i nie mieliśmy pojęcia, że to coś jest tak ważne. Włączyliśmy i okazało się, że to Morrison recytujący poezję. Nie powiem, jak do tego doszło - w każdym razie to nagranie trafiło właśnie do nas. Nie oznacza to, żebyśmy maczali palce w jakimś przekręcie... (śmiech).
Ten materiał spadł na nas jak grom z jasnego nieba. Był tam jeden kawałek, w którym Morrison śpiewał rymowankę dla dzieci. Była to całkiem ładna melodia, więc spróbowałem do tego coś dograć. Dodaliśmy trochę pianina, gitarę akustyczną, jakieś smyczki i perkusję. W końcu wokół wokalu Morrisona zbudowaliśmy cały utwór. Oczywiście fani The Doors uznają pewnie, że to bluźnierstwo i prawdopodobnie nas znienawidzą, choć z drugiej strony może docenią, że mogą posłuchać Jima Morrisona w nowym utworze. A może powinniśmy uszanować te nagrania i ich nie wykorzystywać? Do końca nie wiem, czy postąpiliśmy właściwie...
Skontaktowaliśmy się z właścicielami praw do nagrania i bardzo im się spodobała nasza interpretacja tego materiału. Zgodzili się, żebyśmy umieścili to jako ostatni utwór. To niesamowite, po raz pierwszy od 30 lat można usłyszeć nową piosenkę Jima Morrisona. Utwór ten zatytułowany jest "Woman In The Window" i został wykorzystany w szczytnym celu - zaangażowaliśmy się bowiem w projekt Global Cool, którego celem jest przeprowadzenie dużej kampanii przeciwko globalnemu ociepleniu, a jej hymnem został właśnie utwór Jima Morrisona. Przyjechałem tu wczoraj i dwie godziny później na Downing Street witałem się z Tonym Blairem. To miłe przebywać w budynku tak przesiąkniętym historią, w którym zdarzyło się tak wiele od czasów Churchilla...