Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Piotr Brzychcy (Kruk)

Piotr Brzychcy (Kruk)

W tym roku tak jakoś wyszło, że Metal Mind Productions zrobił mi dodatkowy prezent urodzinowy. Podczas katowickiego koncertu przed Deep Purple wystąpi Kruk. Kiedy zdzwoniliśmy się z Piotrem (on z życzeniami, ja żeby powiedzieć jak bardzo się cieszę) postanowiłam spontanicznie zadać mu kilka pytań.

Jest to Twój bodajże trzeci wywiad dla MG, ale tym razem nie pójdzie Ci tak łatwo. Zresztą nie masz co liczyć na okoliczności łagodzące, bo skoro po raz trzeci supportujecie Deep Purple, wydajecie reedycję pierwszej płyty i gracie u nas w Lizard Kingu, to mamy sobie do pogadania.
Pytanie pierwsze, standardowe w moim przypadku: Kim jesteś?


Uwielbiam niełatwe historie i uwielbiam właśnie takie nietrudne pytania. Kim jestem? Chciałbym pokusić się o jakiś zdroworozsądkowy filozoficzny bełkot, wspiąć się na wyżyny intelektualne i nakreślić szlachetny obraz swojej osoby… To chyba normalne, prawda? Każdy tak chce, ale jak jedziemy szczerością bolesną, to odpowiem na to pytanie w sposób prymitywny. Jestem absolutnie zwyczajnym, niepozbawionym kompleksów i przerysowanego ego, często zakręconym, jednak zawsze pełnym wiary, nękanym przez diabły codzienności, nadzwyczaj cieszącym się życiem człowiekiem. Kurde, chyba zmienię lekarza.


Smoke on the Water czy Fire in the Sky?


Okropne pytanie! Jak można kogoś stawiać przed tak trudnym wyborem ? Smoke czasem lubię, zwłaszcza gdy przybiera barwę głębokiej zieleni i uwielbiam unoszące się opary nad porannym jeziorem, jednak stawiam zdecydowanie na Fire in the Sky.


Co się bardziej opłaca cierpliwość czy upierdliwość?


W dzisiejszym świecie zdecydowanie bardziej opłaca się upierdliwość. Cierpliwość to cnota, którą posiedli nieliczni, cała reszta wypisana pod pojęciem cierpliwość to nic innego jak naiwność, albo co gorsza nieudacznictwo. Podejrzewam, że nieprzypadkowo o to pytasz i w jakimś sensie oczekujesz, że sam siebie wrzucę do którejś szufladek. Powiem więc zachowawczo, że trzema nogami stoję w każdej. Z jednej strony bywam upierdliwy i zawzięty do granic przyzwoitości, z drugiej strony patrząc na to jak długo Kruk rozpościera swoje skrzydła, ile zajmuje mu to czasu, to chyba jestem bardzo cierpliwy, co rozbiłbym na - z jednej strony - radość, że starcza mi sił, a z drugiej strony przypisałbym naiwności, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzyłby w to, że zespół grający klasycznego rocka będzie miał racje bytu jeszcze w dodatku na polskim, skurwionym rynku muzycznym.


Zrobiłeś kiedyś po pijanemu coś szczególnie spektakularnego? (pytam na wszelki wypadek, bo spotkamy się niedługo na koncercie w Krakowie)


Przez 30 lat nie piłem w ogóle alkoholu, a jak już spróbowałem to poszło i tak oto czasem lubię to. Nienawidzę stanu maksymalnego upojenia, ani u siebie ani u innych, ale czasem się zdarza. Przychodzi mi do głowy ostatni wyczyn w Łapszach Niżnych gdzie graliśmy koncert ubiegłego lata, ale czy to był wyczyn spektakularny? Hmmm, chyba nazwałbym go bardziej głupotą. Otóż odwiedziliśmy górali dzień wcześniej, a oni znani ze swej gościnności uraczyli nas taką śliwowicą, że niemalże wszyscy padli. Ja miałem wyjątkową formę, więc wróciłem do hotelu ostatni i nie miałem ochoty kończyć imprezy jednak nikt nie miał zamiaru być mi kompanem w tej niedoli. Udało mi się jednak zakraść do pokoju, w którym znalazłem zwłoki perkusisty i realizatora. Niestety nie reagowali na moje początkowo prośby, a później już groźby. Wpadłem więc w radosny szał i zdemolowałem im pokój, co skończyło się interwencją biednej pani recepcjonistki. Miałem jednak na tyle wyostrzone bimbrem zmysły, że zanim pani recepcjonistka weszła do pokoju, ja z szybkością wiatru ulotniłem się na balkonie. Chłopcy dostali mega opierdol, tłumaczyli się w swoim amoku zaspania (hahaha) nie wiedząc tak naprawdę do końca z czego się tłumaczą. Pałker wpadł nawet w pewnym momencie w nerwy. A my, bo dołączył do mnie rozbudzony już basista, płakaliśmy za oknem ze śmiechu. Ot taka pierdołowata historyjka.


Myślisz, że gdybyś skoczył ze sceny w tłum to fani zachowaliby się odpowiednio czy skończyłbyś jak Doda?


Moja droga, ja mam w tym wprawę i do dziś jeśli jest okazja to wchodzę w największe pogo. Doda się połamała, bo robiła coś o czym nie miała pojęcia, ja jestem utarty w boju . Poważnie rzecz ujmując, to dziś z uwagi na smartfon nie ‘pływam’, ale nie wyobrażam sobie spędzić koncert siedząc gdzieś w loży, albo na sektorach. Jeśli już mi się taki koncert zdarzy to zwyczajnie zasypiam. Uwielbiam środek młynu i nawet ostatnio na Behemocie w Katowicach wskoczyłem w sam środek tsunami. Wyobrażasz sobie tam Dodę? Nergal chyba by nie udźwignął sztuki widząc taki obrazek ze sceny.


Po trzykroć Purple, Whitesnake, UFO, Thin Lizzy, Uriah Heep, Saxon, Eric Burton, Artur Brown, Paul Rodgers, Alcatrazz, Santana - czy ty aby nie wkurzasz ludzi? Mało który polski band może się pochwalić taka listą!


Wkurzam, niestety wkurzam, ale … też wielu wielu ludziom właśnie te splendory zawdzięczam. Doceniam każdy pozytywny gest, pozytywne słowo, a nawet konstruktywną krytykę i to dzięki temu ogromnemu zlepkowi czynników płynących od ludzi zawdzięczam te wszystkie sukcesy. Każdy ma prawo cieszyć się z nich tak jak ja. Wiem, że dostałem coś z samej góry, nie jestem zachłanny, chcę się tym szczęściem dzielić i cały czas obserwuję to z boku. Może nie mnie to oceniać, ale brzydzę się ludźmi, którym odbija sodówa i mam kompletną świadomość, że mnie to jeszcze nie spotkało pomimo tych wszystkich sukcesów. Jeśli kiedykolwiek do tego dojdzie, to będzie to mój koniec.


W chrześcijaństwie kruk jest symbolem ateistów, pogan, rozwiązłości, czarcim sługą, który zapowiada nadchodzą śmierć. Po której stronie mocy stoicie?


Jestem chrześcijaninem jednak kompletnie nie interesuje mnie prymitywnie odczytywana symbolika. Wszystko to o czym wspomniałaś odbieram zmysłami, nie traktuję tego jako sposób na życie. To jest dla mnie fikcja literacka, która może się podobać albo nie. Przynajmniej ja to tak traktuję. Spójrz chociażby na film "Kruk", w którym aż przesadnie ukazano symbolikę, którą można przypisać choćby ideologii pogańskiej. Jednak finalnie cała opowieść tego filmu bazuje na uczuciu, które nazywa się "miłość". To jej siła i moc stanowi fundament tego filmu. A czego uczy nas Jesus? No chyba właśnie miłości, więc jak widzisz wszystko zależy od punktu widzenia, albo siedzenia. Przez wiele lat Kruk grał próby na tzw. plebanii. Był wporzo proboszcz, który nas tam często odwiedzał, a i wspólne piwko nie było mu obce. Jednak oddelegowali dobrodzieja i tak nastała era końca, która finalnie doprowadziła nas do zakończenia oficjalnej współpracy z Kościołem. Po kilku nieudacznikach na stanowisku proboszcza zawitał obleśnie otyły biznesmen, który z wiarą, przynajmniej taką wiarą, którą ja uznaję nie miał nic wspólnego. Chciał nas wykurzyć, więc podniósł składkę, ale daliśmy radę. W końcu pojawił się jego poplecznik, który zarzucił nam satanizm. Przyszedł na rozmowę ze mną uzbrojony w różnego rodzaju dokumenty wmawiając mi, że to nasza obecność na tej parafii sprawia, że wierni się odwracają, a poprzedni nieudolni proboszczowie nie osiągali sukcesów, bo przez to też tracili wiarę. Moja rozmowa z nim trwała kilka godzin. Przekonałem go, bo był dobrym człowiekiem. Wpadł nawet na nasz koncert do Spodka kiedy graliśmy między innymi z Whitesnake na Hard Rock Heroes. Ba, nawet mu się podobało! Pytał tylko, dlaczego wokalista śpiewając cover "Heaven And Hell" unosił dwa palce do góry, toć to symbol diabła. W każdym razie proboszcz-biznesmen pozbył się nas na amen znów podnosząc składki i czepiając się pustych butelek po whisky. Życie.


Podrywasz dziewczyny "na gitarę"?


Tak. Przepraszam, a który gitarzysta tego nie robi? Powiem jednak szczerze, że w ogóle nie kręci mnie ta sytuacja. Dla mnie niebezpieczne jest gdy jakaś dziewczyna w ogóle nie wyraża zainteresowania tym, że gram, że mam zespół, że Santana i inne… Inaczej mówiąc jestem masochistą, lubię usłyszeć od dziewczyny - "ale ten Kruk to mi się nie podoba, ale za to twój charakter…" hehehehe. Tak więc mój podryw na gitarę jest osadzony na kanwie czysto romantycznej. Jest bo jest. Nawet swojej żony na gitarę nie poderwałem.


Kiedykolwiek byłeś tak zmęczony graniem i ciągłą presją że pomyślałeś o zmianie zawodu?


Granie i kręcenie tym całym cyrkiem jest moim życiem. Z wykształcenia jestem utytułowanym specjalistą do spraw transportu szynowego, jednak przeznaczenie wybrało za mnie. Próbuje się do tego zdystansować, szukać innych sposobów na siebie i życie… Jednak nie jest to proste. Poza tym byłoby głupotą gdybym w czasie, gdy dzieją się największe nasze historie stwierdził, że choć przez chwilkę myślę o rzuceniu tego zawodu. Trzeba też podkreślić, że im dalej brniesz w ten las i im więcej znajdujesz tych grzybków tym koszyczek jest cięższy, a wizje przerastają Twoją wyobraźnię. Przyjmuję to jednak na klatę i niech tak pozostanie.


Jak to jest z mediami i tym co robią w waszym wypadku?


Media w dzisiejszej dobie dają dla Kruka 110 % swoich możliwości, a może i więcej. Nie spotkałem na swojej drodze niechętnego dziennikarza. Oczywiście nie funkcjonuję w strukturze tfałenowskoeremefowskiej, więc nie wiem jak tam jest. To co mnie spotyka sprawia, że mam absolutną wiarę w ludzi. Piszą o nas, robią z nami wywiady (buziak!), recenzują nasze płyty, podpowiadają co robić i co najważniejsze wiedzą jaka jest sytuacja, jak muzyka rockowa jest wypychana przez plastikowe mody, maja absolutną świadomość, że między innymi przez to na pysk leci strefa kultury. Kruk jaki by nie był jest świadectwem walki o tą kulturę, próby ucieczki przed masówką, przed szarzyzną, brakiem wyobraźni i zabójstwem poszanowania dla tradycji.


O czym nie ma z tobą mowy?


O śmierci i chorobach. To temat, który wprawia mnie w smutek i niechęć, więc od razu go zamykam!


Gdzie poleci ptaszek?


Ptaszek, mam nadzieję wzniesie się hehehe jeszcze wyżej. Pojawili się ludzie chętni do współpracy na gruncie menadżerskim. Za chwilkę gramy przed Deep Purple i tam też chcemy pokazać się z jak najlepszej strony. Chwilę później ruszamy na trasę koncertową, a po trasie już bliziuteńko do premiery najnowszej płyty. Tak więc ptaszek musi mieć sporo siły w skrzydełkach, bo lot przed nim nie łatwy, ale za to jakże ekscytujący. A najbliżej? Kraków i tam się widzimy! Gorące pozdrowienia dla Ciebie i pełny szacun za oddanie swemu fachowi! Gorące pozdrowienia dla sympatyków tegoż zacnego instrumentu, który nas od lat zniewala. Do zobaczenia na koncertach! p.s. Wywiad niemal idealny, zabrakło tylko rozmowy o polityce, rolowanej Urbańskiej, sprzedającej na allegro swoje stare biodro Rodowiczce, szusującym na narta z borowikami za nasze pieniądze ..no jak mu było? Tusku! ..i seksie.

Romana Makówka

Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Zobacz wszystkie