Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / John Kevill (Warbringer)

John Kevill (Warbringer)

Thrash metalowcy z Warbringer nie mieli jeszcze okazji gościć na naszych łamach. Nadszedł czas aby to zmienić, dlatego nasz etatowy wywiadowca bierze na spytki wokalistę grupy z Los Angeles.

John Kevill okazał się być całkiem rzeczowym i pogodnym rozmówcą, o czym przekonacie się czytając poniższy wywiad dotyczący w głównej mierze najnowszego albumu zespołu "IV: Empire Collapse".

Minęło kilka tygodni od premiery "IV: Empire Collapse", więc zakładam, że macie wgląd w to, jak album odebrali fani i krytycy. Zastanawiam się, czy publicity - dobre/złe ma dla Was znaczenie? Czy muzycy interesują się tym, co pisze prasa i dziennikarze?


W głównej mierze docierają do nas pozytywne opinie, aczkolwiek bardziej negatywne reakcje też mają swoje miejsce. Ludzie uważają ten album za najlepszą rzecz w naszej karierze albo zupełnie odwrotnie - jako najgorszą. Nie mam nic przeciwko temu. Szczerze, nie przejmuję się opiniami dziennikarzy. Jest kilku, których naprawdę szanuję, ale wiesz, zazwyczaj wygląda to tak, że koleś/panna słucha albumu raz, no dobra, dwa, i pisze tekst. Kompletny bezsens. Z perspektywy muzyka, który z pietyzmem podchodzi do procesu twórczego zazwyczaj wygląda to tak, że kiedy czytamy recenzje zastanawiamy się, czy dany pismak w ogóle słuchał naszej płyty (śmiech). Cieszymy się kiedy nasza muzyka podoba się fanom - przecież to dla nich to robimy. A już tak zupełnie szczerze, to nam podoba się najbardziej!


Boom na retro thrash przeminął równie szybko jak się pojawił. Tylko nielicznym zespołom udało się przetrwać na scenie. Twój należy do tej niemal elitarnej grupie. Jak dużym wyzwaniem jest dla was pozostanie zarówno "retro" jak i bycie "świeżym" dla młodych fanów metalu? Macie na to jakiś przepis? W końcu to czwarty album…


Właściwie to nie jest żadne wyzwanie. Ludzie słuchają tego co chcą usłyszeć, niezależnie od gatunku. Nie mówię, że my akurat dajemy im dokładnie tego, czego oczekują. Wiesz, ten oldschoolowy zryw rzeczywiście był fajny, ale nie bójmy się tego powiedzieć, na dłuższą metę to trochę głupie. Jest tak, że pewne pomysły, schematy czy wpływy sprzed kilku dekad przemawiają bardziej do słuchaczy niż to co gra się teraz, ale bez przesady - ileż można? Odkąd pamiętam zawsze staraliśmy się grać muzykę, której sami chcielibyśmy słuchać. Wiem, że brzmi to jak typowa cliche, ale tak jest. Chcieliśmy i nadal chcemy pisać jak najlepsze utwory - bo nam po prostu na tym zależy. Zasadnicza różnica między typowym bandem hołdującym starej szkole a "zajebistym nowym zespołem" zawiera się w samym komponowaniu. My staramy się pisać utwory z dobrymi riffami, ciekawymi rytmami i prostymi ale przemawiającymi tekstami. Nic ponad to. To clue Warbringer.


Żadna to nowość w stylistyce Warbringer, ale bardzo podobają mi się te wolniejsze utwory, zwłaszcza z mocno przypominającym Mortal Sin "Leviathan". Jednakże, ku mojemu zaskoczeniu, największe wrażenie robi na mnie piekielnie nowoczesny i napędzany blastem "Towers of The Serpent". Całkiem serio, pokazujecie dość spore zróżnicowanie thrashu w thrashu! (śmiech) Ten numer może okazać się dobrym kierunkiem dla Warbringer. Wychodzicie mocno poza oldschoolowy schemat…


"Towers of The Serpent" to również mój ulubiony utwór. Szalenie mi się podoba. To ciekawe jak różni ludzie odbierają nasze utwory. Nie wiem, czy Twoje porównanie "Leviathan" do Mortal Sin jest odpowiednie, zwłaszcza, że ja traktuję ten numer jako taki poniekąd hołd dla Metalliki, a "Towers of The Serpent" z kolei przypomina mi nasz materiał z "Walking Into Nightmares", wiesz, mocno death/thrashowy stuff, ale z zajebistymi harmoniami gitar w końcówce. Piszemy świetne numery i chyba interesujemy słuchaczy (śmiech). Ty mi powiedz! Nie chcemy stać ani po oldschoolowej ani nowoczesnej stronie barykady.


"IV: Empires Collapse" nagraliście z udziałem dwóch nowych członków w zespole. Jak duży był ich wpływ na całokształt materiału? Jeśli w ogóle…


Ogromny! Cały czas angażowali się w to co robiliśmy. Partie basu Bena i leady Jeff’a wyraźnie słychać w większości nowego materiału. Wcześniej pracowaliśmy nieco inaczej, ale teraz daliśmy im możliwość wykazania się. Poza tym, Jeff napisał "Dying Light" w oparciu o jeden ze swoich utworów, który kiedyś stworzył, ale schował do go "szuflady", i co ciekawe, tekst napisałem również w oparciu o jego wersję - także już samo to pokazuje, że miał wpływ na naszą pracę. Ben zaś napisał "Iron City", a Jeff zajął się harmoniami.


Ludzie wciąż porównują "młodzież" - taką jak Wy (a istniejecie już prawie dekadę) do weteranów gatunku. Za parę lat powinno dojść do wymiany pokoleniowej; pytanie tylko, czy ludzie odnajdą swojego "nowego" Slayera...


Zawsze mnie to frustrowało. Tyczy się to również was dziennikarzy jak i samych słuchaczy - po prostu ciągle porównujecie i czasem umyka wam coś unikalnego, albo po prostu - innego. Nasze brzmienie opiera się na oldschoolu i metalowej tradycji, która w pełni zasługuje na to, aby ją szerzyć. Ale nikt mi nie wmówi, że robimy dokładnie to samo co ci weterani. Nie staramy się "uchwycić ducha lat '80", mamy metal w sercu i duszy i to wychodzi z nas samych. Warbringer ma swojego ducha. Basta.


Szerzycie thrash metalową zarazę praktycznie bez wytchnienia. Wasz kalendarz koncertowy z premierą każdego nowego albumu ulega coraz większemu zagęszczeniu. Jak dajecie sobie radę z tak intensywnym koncertowaniem? Spójrz na przykład na Architects, którzy odpuścili trasę po Stanach ze względu na wycieńczenie fizyczne. Jaki jest Twój/Wasz przepis na to, aby być w formie fizycznej i psychicznej na trasie?


Też nas to dopadło. Spójrz na ilość gigów jaką zagraliśmy w 2013 roku. Zbyt wiele tego nie było, a jak na razie cykl koncertów promujących nowy album to tylko dwie trasy. Zobaczymy co będzie dalej. Osobiście uwielbiam to. Sam staram się dobrze rozciągać, jeśli mam czas i jest możliwość udać się na masaż, a przede wszystkim w miarę możliwości dobrze wyspać. No i nie pić za dużo (śmiech). Rodzaj show jaki dajemy wymaga naprawdę ogromnego wysiłku. Taka natura thrash metalu (śmiech). Staram się jednak w pewien sposób zahibernować w ciągu dnia, odciąć od wszystkiego co pochłania moją energię, tak, aby wieczorem móc dać z siebie wszystko.


Skoro mówimy o napiętym kalendarzu koncertowym - bądź jego braku. Czy Warbringer to dla Ciebie rodzaj pracy? Czy może pracujesz gdzieś na etacie kiedy nie koncertujecie?


Żeby traktować granie w kapeli jako robotę musimy grać dosłownie cały rok. Taka sytuacja miała miejsce w 2009 roku. Teraz jesteśmy starsi i wyciągnęliśmy sporo wniosków z tamtego okresu. Przyznam się, że w zasadzie nie pracuję, ale kiedy mamy dłuższą przerwę biorę co tylko się da żeby przetrwać.


Rok 2013 już za nami. Chciałbym abyś podsumował minione 12 miesięcy w muzyce.


A były jakieś fajne premiery? (śmiech). Serio stary, czasem wydaje mi się, że żyję w jakiejś jaskini i nic do mnie nie dociera. Jeśli mam jednak wskazać dobre albumy to z pewnością mój wybór padnie na Toxic Holocaust, Skeletonwitch i Enforcer - o ile coś teraz wydali.


Twój cel na ten rok?


Grać więcej koncertów i pisać nową muzykę. Proste, nie? Dodatkowo, myślę o pograniu czegoś na boku, ale będzie to typowy klasyczny heavy metal. Czas pokaże czy uda mi się to zrealizować.


Dzięki za Twój czas i do zobaczenia w Polsce!


Oby! Pamiętam, że poprzednim razem dość dobrze nas przyjęliście!


Rozmawiał: Grzegorz "Chain" Pindor

Wild World Bastille

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki....Gramy dalej

7 /10
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Soilwork ocena 8
Death Resonance
Gatunek: Melodic death metal
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie