Nie, to nieprawda! Już tyle razy słyszałem te bzdury. Chodzi o to, że pracujemy dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu po to, żeby zespół mógł się rozwijać i żebyśmy stawali się coraz lepsi jako muzycy. Są osoby, które nie mogą znieść ani tego tempa, ani tej presji. Zaczynają więc wynajdywać różne wymówki i przez to cała praca grupy zostaje spowolniona. Wtedy zaczynamy się wściekać, bo jeżeli jedni pracują ciężko, a ktoś się próbuje wykręcać, to nie jest fair. Jeśli chcesz być w tym zespole, musisz pracować tak samo ciężko jak wszyscy. Wiele osób odpadło, bo zwyczajnie nie mogli znieść takiej presji, nie ma to jednak nic wspólnego z tym, jaką osobą jest nasz wokalista. Podam przykład: piszemy piosenkę i mówimy, że potrzebujemy konkretną partię w następnym tygodniu. Następny tydzień nadchodzi, a koleś mówi: "No, cóż, jeszcze tego nie zrobiłem". Jak nie, to nie - odpowiadamy więc: "do widzenia".