Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Cradle Of Filth

Cradle Of Filth

O Wielkiej Brytanii na pewno nie można powiedzieć, że jest kołyską zespołów grających extreme metal.

Owszem, Brytyjczycy mogą się poszczycić długą tradycją klasycznego heavy metalu, w końcu dali światu takich metalowych weteranów, jak Iron Maiden, Judas Priest czy Motörhead. Jednak w poszukiwaniu ostrzejszych i cięższych zespołów metalowych należy udać się do Szwecji lub Stanów Zjednoczonych. Czy aby na pewno? Jest jeden wyjątek od tej reguły: Cradle Of Filth. Zespół został powołany do życia w Suffolk na wschodzie Anglii w 1991 roku. Od momentu swojego powstania sprzedał miliony płyt na całym świecie. Wielu krytyków, a także fanów, ma problem z zaszufladkowaniem ich muzyki, która przez lata ulegała dynamicznym zmianom. Muzycy zaczęli od black metalu, później przeszli etap gothic metalu, symfonicznego metalu, aż w końcu zaczęli grać muzykę, która ogólnie uznawana jest za exreme metal. W tym miesiącu rozmawiamy z Paulem Allenderem i Charlesem Hedgerem, gitarzystami Cradle Of Filth.

 

Czy zobaczymy kiedyś sequel "Cradle Of Fear"? Ten film był świetny

Nie. To nie był nawet nasz film. Reżyserem tego obrazu był Alex Chandon, a my zostaliśmy tylko zaproszeni do wystąpienia w nim. Chodziło o to, żeby film zdobył większą popularność. Podobała mi się ta przygoda. Była taka scena, w której znajdowałem się w piwnicy pełnej węgla z charakteryzacją na twarzy. Musiałem nacisnąć na taki woreczek ze sztuczną krwią, żeby był odpowiedni efekt. Brr... okropność.

Grupa Cradle Of Filth często zmieniała skład. Krążyły pogłoski, że to przez waszego wokalistę, którego trudno było znieść...

Nie, to nieprawda! Już tyle razy słyszałem te bzdury. Chodzi o to, że pracujemy dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu po to, żeby zespół mógł się rozwijać i żebyśmy stawali się coraz lepsi jako muzycy. Są osoby, które nie mogą znieść ani tego tempa, ani tej presji. Zaczynają więc wynajdywać różne wymówki i przez to cała praca grupy zostaje spowolniona. Wtedy zaczynamy się wściekać, bo jeżeli jedni pracują ciężko, a ktoś się próbuje wykręcać, to nie jest fair. Jeśli chcesz być w tym zespole, musisz pracować tak samo ciężko jak wszyscy. Wiele osób odpadło, bo zwyczajnie nie mogli znieść takiej presji, nie ma to jednak nic wspólnego z tym, jaką osobą jest nasz wokalista. Podam przykład: piszemy piosenkę i mówimy, że potrzebujemy konkretną partię w następnym tygodniu. Następny tydzień nadchodzi, a koleś mówi: "No, cóż, jeszcze tego nie zrobiłem". Jak nie, to nie - odpowiadamy więc: "do widzenia".

Jakiego sprzętu używacie?

Gram na gitarach ESP i mam wzmacniacz Mesa Boogie Dual Rectifier. Nie używam żadnych efektów. Przester pochodzi wprost ze wzmacniacza.

A ja gram na gitarze Paul Reed Smith. Ostatnio pojawiła się seria sygnowana moim nazwiskiem, którą promowałem na targach NAMM. Model ten wygląda dokładnie tak samo jak gitara, której używam w Cradle Of Filth. Zresztą, po czterech latach w trasie, instrument ten jest już kompletnie zjechany. To czarno-fioletowy model z wykończeniem typu sunburst i podstrunnicą z markerami w kształcie nietoperzy. Ukazały się dwie wersje tej gitary: budżetowa z podstawowym wyposażeniem, a także model Private Stock, który kosztuje 15 tys. dolarów, ponieważ każdy element wykonany jest ręcznie. Co tu dużo mówić, eleganckie wiosło. Poza tym, podobnie jak Charles, używam wzmacniaczy Mesa Boogie.

Według jednej z teorii byliście kiedyś zespołem blackmetalowym, czy to prawda?

Raczej nie. Być może ktoś, kto tak twierdzi, miał na myśli klimat... Doszło nawet do tego, że kilkakrotnie kłóciłem się o to z fanami! Siedziałem kiedyś w barze w Grecji z fanami Cradle Of Filth, którzy uparcie twierdzili, że Cradle gra black metal. Ja zaś twierdziłem, że tak nie jest. Uważam, że muzyka, którą gramy to extreme heavy metal!

Nasz zespół zawsze bardzo się różnił od innych grup blackmetalowych z Norwegii. Przede wszystkim chodzi tu o brzmienie.

Który zespół lubicie bardziej, Iron Maiden czy Judas Priest?

Lubię oba, ale gdybym musiał wybierać, wybrałbym Judas Priest. "Defenders Of The Faith" to cudowny album.

Również postawiłbym na Judas Priest, ale tylko dlatego, że nie jestem wielkim fanem Iron Maiden. Tak, wiem, że to bluźnierstwo, bardzo często mi się za to obrywa.

Czy dobrze się czujecie w waszych scenicznych kostiumach?

Rewelacyjnie, uwielbiam je! Uważam, że są idealnym uzupełnieniem naszej muzyki.

Gdybyśmy się źle w nich czuli, pewnie byśmy ich nie zakładali.

Kiedy ludzie przychodzą nas oglądać na żywo, to spodziewają się, że zobaczą określony image. Gdybyśmy więc zaczęli się inaczej ubierać, stracilibyśmy wielu fanów. Wiem, że może to się wydawać lekko przesadzone, ale fani Cradle Of Filth są tak zmienni i niestali, że chyba szybko by się od nas odwrócili (śmiech).

Muzyka i image zawsze były ze sobą nierozerwalnie związane. To niezaprzeczalny fakt.

No właśnie, a co się stało, gdy KISS zmyli raptem swój makijaż?! Szybko musieli pomalować się na nowo. Nie mówię, że możemy równać się z KISS, ale jedziemy na tym samym wózku.

Jaki zespół, waszym zdaniem, jest najlepszą grupą metalową?

To się zmienia z dnia na dzień. Obecnie za najlepszych przedstawicieli tego gatunku uważam Enslaved, Emperor i Carcass.

Dla mnie od zawsze najlepsi są Judas Priest i Iron Maiden. No i jeszcze... Destruction. Nie patrzcie tak na mnie - właśnie Destruction! W ich muzyce jest coś cholernie metalowego. Mają bardzo mocne uderzenie. Ich nowa płyta jest po prostu niesamowita.

Kto waszym zdaniem jest najlepszym gitarzystą metalowym wszech czasów?

Zdecydowanie Jason Becker. Nie lubię, gdy gitara prowadząca jest źle wkomponowana w utwór. Gitara powinna spełniać jakieś konkretne zadanie. Partie gitarowe Beckera były właśnie takie. Poza tym bardzo cenię Michaela Romeo i oczywiście Dimebaga - za każdym razem jak dotknął gitary, tworzył genialną muzykę.

Denerwują mnie takie pytania. Nie lubię gitarzystów i nie interesuje mnie żaden Malmsteen ani Vai. Ale jeśli muszę kogoś wskazać, to pewnie znowu będzie to Judas Priest, czyli Glenn Tipton i K.K. Downing. Uważam, że to wciąż najlepszy metalowy duet na tej planecie.

Jeśli Slipknot wyzwałby was na pojedynek, to kto by wygrał?

Myślę, że Slipknot, ponieważ mają przewagę liczebną, a poza tym u nas są dwie dziewczyny.

No właśnie, ale my nie walczylibyśmy uczciwie! (śmiech).

Kilka lat temu podpisaliście kontrakt z Sony. Jesteście pierwszym zespołem extreme metalowym, który podpisał kontrakt z większą wytwórnią. Wydali jednak tylko jeden wasz album. Czy teraz tego nie żałujecie?

Nie, to była dobra decyzja. Współpraca z nimi dała nam szansę nagrywania w studiu z całą orkiestrą i chórem: oni mają tyle kasy, że trudno to sobie wyobrazić. Jednak kiedy pojechaliśmy na Ozzfest, szybko zdaliśmy sobie sprawę, że ludzie z Sony nie wiedzą, jak nas prowadzić, bo nie mają pojęcia na temat sceny metalowej. Przestaliśmy się pojawiać na okładkach magazynów, coraz mniej puszczali nas w radiu, zamiast piąć się w górę, zaczęliśmy powoli spadać. Kiedy więc na horyzoncie pojawił się drugi album, postanowiliśmy, że tym razem nie podpiszemy kontraktu z Sony. Nie mieli nic przeciwko temu. Na całe szczęście pojawiła się wtedy na horyzoncie wytwórnia Roadrunner, która była nami wyraźnie zainteresowana.

Ostatnio Warner Brothers wykupili 73% udziałów Roadrunner, a więc tym sposobem wróciliście pod skrzydła większej wytwórni...

O cholera! Mam nadzieję, że nie będą się wtrącać i zostawią nas w spokoju! Jeśli tak, to w takim przypadku nie oznaczałoby to dla nas żadnej zmiany.

Osobiście po prostu o tym nie myślę. To nie jest moja sprawa. Naszym zadaniem jest tworzenie muzyki i granie koncertów. A robimy to najlepiej, jak potrafimy.

Czy spotkaliście kiedyś tego fana z filmu dokumentalnego "Living With The Enemy" z 2000 roku? Co sądzicie o ludziach tego pokroju?

Tak, w zeszłym roku przyszedł on na nasz koncert.

To z pewnością niezły odlot mieć takich fanów, jeśli oczywiście nie naprzykrzają się nam notorycznie. Czasem na festiwalach, kiedy podpisujemy autografy, zdarzają nam się takie świry - rozdajemy autografy, odchodzimy od stołu, a tu ludzie zaczynają krzyczeć w naszą stronę jakieś obraźliwe rzeczy. Tymczasem wchodzi już kolejny zespół, który ma podpisywać autografy - ale ich to nie zniechęca, wrzeszczą jakieś inwektywy pod naszym adresem. Kiedyś na festiwalu w Niemczech tak się na nas darli, że ochrona musiała nas wyprowadzić w inne miejsce, bo inaczej mogłoby dojść do rękoczynów.

Dlaczego zdecydowaliście się nagrać cover utworu "Temptation" Heaven 17 i umieścić go na waszej najnowszej płycie "Thornography"?

Złożyło się na to wiele spraw. Chcieliśmy nagrać cover, ale zależało nam, żeby nie było to nic znanego. Miał to być utwór zabawny, coś w rodzaju parodii, ale jednocześnie pasujący do stylistyki metalowej. Chłopaki pojechali do Stanów i stamtąd wrócili właśnie z tym pomysłem. Przesłuchałem ten kawałek kilka razy i doszedłem do wniosku, że jest to piosenka gejowska. Później wymyśliłem riff, który był w stylu grupy Rammstein. Zająłem się aranżacją, a później każdy z nas dorzucił coś swojego i ta wersja już znacznie różniła się od pierwotnej. W każdym razie, temat przewodni utworu i tytuł idealnie wpisały się w nasz nowy album.

Czy cieszy was obecność muzyki Cradle Of Filth również w kulturze popularnej? W serialu komediowym "The IT Crowd" jest jeden koleś, który słucha właśnie waszej muzyki...

O, właśnie niedawno oglądaliśmy "The IT Crowd" w studiu. To genialny serial. Jest bardzo aktualny pod wieloma względami. Nie zależy nam na tym, aby znaleźć się w głównym nurcie pop kultury, żeby wszyscy nas kojarzyli w taki sposób, jak np. Aerosmith. Wtedy nasza muzyka straciłaby pazur. Tak naprawdę nie chcemy kojarzyć się z komercją, ale przyjemnie jest wiedzieć, że istniejemy gdzieś pod powierzchnią pop kultury.

GALERIA
NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Zobacz wszystkie