Zaczynałem od gitary akustycznej i muzyki Django, ale potem przez wiele lat robiłem inne rzeczy, głównie na gitarze elektrycznej. Grałem jazz, bebop, fusion... Kiedy kilka lat temu powróciłem do swoich korzeni, zdziwiłem się, bo na początku nie potrafiłem nic zagrać. Wszystko wydawało się zbyt trudne. Tak więc gitara akustyczna i elektryczna to dwa zupełnie różne instrumenty. Inaczej układają się ręce, struny inaczej reagują na atak. Na gitarze elektrycznej gra się dużo łatwiej. W przypadku gitar akustycznych typu gypsy trzeba włożyć nieporównywalnie więcej siły, aby instrument zabrzmiał tak, jak powinien. Kiedy wróciłem do muzyki cygańskiej, musiałem sporo ćwiczyć, aby tę siłę odzyskać. Teraz, kiedy czasami biorę do ręki gitarę elektryczną, czuję się, jakbym miał zaraz złamać gryf i pozrywać struny.